Przeszłość

Każdy z nas wie doskonale, że to przeszłość kształtuje nasze obecne zachowania i jakość naszych relacji. Nie trzeba być psychologiem, by wiedzieć, jak mocno dzieciństwo wpływa na postępowanie dorosłego człowieka. Nasze związki są zabarwiane doświadczeniem nabytym, kiedy dorastając patrzyliśmy na to, jak sobie radzą nasi rodzice. Nasze sukcesy w pracy zależą od poczucia własnej wartości budowanego niemal od urodzenia. Nasza wiara w siebie to także efekt słów i zachowania naszych rodziców, nauczycieli, kolegów i innych bliskich osób, które otaczały nas w młodości. Jest zatem całkiem zasadne, aby uzdrawiać traumy z przeszłości, a w ich miejsce wprowadzać nowe pozytywne wzorce. To proces niezbędny do szczęśliwego życia.

Chcę zwrócić uwagę na jeden tylko szczegół – na prawdziwe domknięcie procesu, poprzez skasowanie go w swojej podświadomości. Nie mam na myśli wyparcia, tylko maksymalne umniejszenie znaczenia. Ponieważ dopóki istnieje pamięć o określonym wzorcu, dopóty wzorzec działa, wracając nieustannie poprzez naszą świadomość.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której ktoś jest DDA, czyli Dorosłym Dzieckiem Alkoholika, które niesie w sobie koszmar trudnego dzieciństwa, rozmaite lęki i mechanizmy obronne, dzięki którym udało się przetrwać i dorosnąć. Podejmuje terapię i odpowiedzialnie uzdrawia krok po kroku wszystko, co uzdrowienia wymaga. W pewnym momencie może nawet kreować szczęśliwe życie, ale nie wszystko się udaje, ponieważ wraca po własnych śladach w niekorzystne matryce. Dzieje się tak, ponieważ ta osoba w kółko powtarza, że jest DDA. W ten sposób utrwala w swojej podświadomości określone jakości i mechanizmy, które miały zostać uzdrowione.

Myśl kreuje rzeczywistość – to podstawa zarządzania swoim życiem, a my często o tym zapominamy. Zapominamy też, że naszą realność tworzą przekonania, które w sobie nosimy. Nie wystarczy więc przelotnie rzucona afirmacja: „Jestem zdrowa, bogata i szczęśliwa”. Potrzebne jest odczuwanie tego, co wyrażamy słowami. Jeśli boli mnie głowa, to nie czuję się zdrowa. Jeśli zamartwiam się długami, to nie czuję się bogata. Jeśli czuję dzieckiem alkoholika, to niosę wszystko to, czego w czasie terapii chciałam się pozbyć. To ciągłe tkwienie w świadomości braku.

Zatem podstawą skuteczności każdego uzdrawiania jest zdecydowane wejście w przestrzeń energetyczną, która odpowiada pozytywnym efektom określonego procesu. Jeśli chcę się pozbyć niekorzystnych mechanizmów, to po ukończeniu określonej terapii, tworzę nowe ścieżki neuronowe w umyśle, które budują moją nową jakość życia. W miejsce „jestem DDA” wprowadzam „jestem szczęśliwa i spełniona” – na przykład. Może tu być oczywiście inna wersja, np. „jestem wolna od przeszłości”, „jestem niezależna i odważna”, „mam otwarte serce i w pełni ufam życiu”. Możliwości mamy wiele, ważne, by były pozytywne.

Ogromnie istotną decyzją jest, by jednoznacznie zamknąć to, co minęło i do czego wracać nie chcemy. W tym przypadku absolutnie wskazane jest, by spalić wszystkie mosty, które prowadzą nas z powrotem w ślepe uliczki przeszłości. Nie można utożsamiać się z tym, co tworzy niekorzystne połączenia i odtwarza w nas na powrót trudne wspomnienia. Podświadomość reaguje na nasze myśli i emocje, nie rozumiejąc liniowej wersji czasu. Dla podświadomości wszystko jest TU I TERAZ. Jeśli myślimy o sobie w kategoriach tego, co minęło, podświadomość traktuje to, jako coś istniejącego w obecnym momencie. Możemy ukończyć najlepsze terapie i przejść najbardziej magiczne oczyszczanie – dopóki myślimy o sobie, jak o człowieku z problemem, to problem żyje i ma się dobrze.

Pamiętajmy, że niezależnie od psychologicznych pojęć, mamy prawo myśleć w określony pozytywny sposób. Możemy zachować rozsądek i tworzyć energię w sposób korzystny dla własnego zdrowia. Jeśli ktoś uważa np., że DDA czy alkoholikiem jest się do końca życia, to trochę zamyka się na uzdrowienie. To jak przekonanie: „zawsze muszę pić” lub „zawsze muszę cierpieć”. Czym innym jest pojmowanie problemu w kategoriach: „ponieważ kiedyś byłem uzależniony, to mogę bardziej niż inni dążyć do picia”, a czym innym stwierdzenie: „jestem alkoholikiem”. Nie chodzi zatem o okłamywanie siebie, lecz tworzenie pozytywnych wibracji.

W praktyce prosperity często szukamy sposobów na zmianę wewnętrznych odczuć i przekonań, które odzwierciedlają rzeczywistość taką, jaka jest. Człowiek zadłużony, by przyciągnąć pieniądze, powinien stworzyć w sobie poczucie bogactwa. Nie jest to proste poczuć obfitość, kiedy w istocie czegoś nie posiadamy. Ale oczywiście jest możliwe i znamy na to sposoby, bez uciekania się do kłamstwa, na które nasza podświadomość nie da się nabrać.

Wracając do kwestii przeszłości, bywa i tak, że utożsamiamy się bardzo mocno z grupą terapeutyczną i powtarzanie w kółko psychologicznych nazw daje nam poczucie przynależności do innych podobnych nam „ofiar” przeszłości. Jest to troszkę pułapka. Ktoś kto był alkoholikiem lub dzieckiem alkoholika, czuje się „inny”, często „gorszy” od reszty społeczeństwa. Niepotrzebnie. Uzdrowienie to proces, który wymaga także podniesienia poczucia wartości i uświadomienia sobie, że jesteśmy zwycięzcą, a nie ofiarą. Przekuwamy minione cierpienie w dar mądrości i dojrzałości.

A przecież nie ma ludzi idealnych. Każdy niesie w sobie jakieś brzemię przeszłości. To oznacza, że nasza potrzeba izolowania się i czucia się gorszymi jest zupełnie zbędna. Każdy z nas jest dobrym sobą taki, jaki jest. Nie musimy ukrywać się w grupie nam podobnych. Możemy z podniesioną głową iść pomiędzy ludźmi, zmierzając do takiego celu, jaki nam się najbardziej podoba. Warto odciąć się od niekorzystnej przeszłości, iść do przodu, tworzyć nowe wzorce i najlepsze dla siebie ścieżki.

Bogusława M. Andrzejewska

Reklamy

Astro Art

Szukałam tej metody od lat, odkąd nauczyłam się harmonizować karty numerologiczne. Metoda korekty portretu funkcjonuje jak walizka z narzędziami do przepracowania życiowych lekcji i pomaga lżej przebrnąć przez wszystkie losowe zakręty.  Zachwycona skutecznością zmian numerologicznych próbowałam znaleźć coś, co w ten sam sposób będzie można odnieść do astrologii. Bo dlaczego horoskop ma być tylko bezradną analizą, która wskazuje wybrane trudne doświadczenia, nie dając człowiekowi nic oprócz informacji? W czym jest lepsza numerologia? Dlaczego wystarczy kilka nowych imion i zaczynamy czuć się lżej, radośniej? Dlaczego po harmonizacji znika uporczywy pech, odnajdujemy nagle dobrą pracę i miłość? Tu i tu mamy do czynienia z wibracjami, które w odpowiedni sposób wpływają na naszą podświadomość. Zatem wiedziałam, że istnieje taka właśnie metoda, która oswoi planetarne działanie.

Od wielu lat rozmyślałam o tym, jak sensownie zamienić horoskop na barwny obraz. Jednak nie chodziło mi o rozpisanie mapy nieba  robią to rozmaite programy astrologiczne. Większość z nich ma wbudowaną opcję kolorową, a wydruk kosmogramu wygląda w kolorach po prostu bajecznie. Szukałam przełożenia, które uzdrowi to, co dla nas jest największym wyzwaniem. Czegoś, co zniweluje wpływy Plutona czy Saturna, pomagając nieinwazyjnie przepracować lekcję, jakie ze sobą niosą „złoczynne” planety.

Odkąd maluję obrazy metodami Pure Art oraz He Art, doświadczam nieustannie cudu artystycznego uzdrawiania. Moją apteczką stało się pudło z farbami. Moją terapią  malowanie. Magia sztuki wypełniła mnie na wszystkich poziomach, pozwalając dotknąć niewysłowionej ciszy we wnętrzu serca. Tam odnalazłam metodę Astro Art, która harmonizuje horoskop astrologiczny w takim stopniu, aby łatwiej nam było uwolnić wszystkie szkodliwe wzorce.

Każdy obraz namalowany z ciszy uzdrawia. Piszę o tym w wielu miejscach na tej stronie. Malowanie uruchamia podświadomość. Obraz  bardziej niż jakiekolwiek słowa czy afirmacje  dociera do naszego wnętrza i kształtuje je, pomagając odnaleźć pierwotny idealny wzorzec. W podobny sposób działa przecież Mapa Marzeń. Każdy, kto kiedykolwiek wypróbował tę metodę wie doskonale, jak skuteczne jest stworzenie obrazkowego przewodnika dla naszej podświadomości. Prowadzona taką mapą podąża ona w wybranym przez nas kierunku.

Dzieje się tak, ponieważ zostaliśmy zaprojektowani idealnie. Mamy w sobie moc korygowania wszystkiego, co zostało uszkodzone w jakikolwiek sposób. Wystarczy zaobserwować, co dzieje się w przypadku skaleczenia. Krew krzepnie, rana się zasklepia, zabliźnia i w krótkim czasie skóra i naskórek zostają odbudowane. Jeśli uszkodzenie jest niewielkie, to po rozcięciu zazwyczaj nie ma nawet śladu. Cząsteczki naszego DNA niosą w sobie zapis, jak mają odbudować uszkodzone tkanki.

Jeśli ktoś słusznie zauważy, że malowanie obrazu nie jest zapisem tak doskonałym jak kody DNA, to spieszę przypomnieć, że terapeutyczne działanie ma wyłącznie malowanie „z ciszy”, czyli połączone z Najwyższym Źródłem tworzenie w Polu Serca. Tutaj można znaleźć analogię do metod kwantowych, których nikt już nie podważa. Jeśli uzdrawia nas połączenie dwóch punktów, to tym bardziej twórcze działanie może nas poprowadzić do odnalezienia właściwego wzorca. Kluczowe jest tutaj przejście na wyższy poziom świadomości i oddanie prowadzenia energii. To nie my malujemy. Podobnie jak w metodach kwantowych nie uzdrawia człowiek, który złączył dwa punkty. Uzdrawia Pole.

Jest wiele metod terapeutycznych, których zadaniem jest w gruncie rzeczy wejście w Pole i z tamtego poziomu uporządkowanie tego, co wypadło z harmonii. Z całą pewnością bazują na tym metody kwantowe. Ale i Ustawienia Hellingerowskie odtwarzają układy naszych relacji z ludźmi i ze światem, a następnie uzdrawiają poprzez poukładanie ich w Polu. Kto raz bodaj doświadczył, ten wie, jaką Moc niesie w sobie owo magiczne Pole, w którym znajdziemy prawdziwie boskie możliwości. Naszym zadaniem jest jedynie odnaleźć spójne połączenie i oddać prowadzenie Najwyższemu Źródłu. Ustawienia, Astro Art, He Art, Dwupunkt  to tylko sztuka połączenia z Polem, w którym wszystko wraca do harmonii. Jest to też jak wejście do ogromnego skarbca, z którego możemy czerpać bez ograniczeń. Jak zanurzenie się w oceanie wszechogarniającej miłości. I tu pojawia się przestrzeń dla terapeuty.

Zadaniem terapeuty jest właściwa interpretacja tego, co niesie ponadczasową wiedzę i mądrość. To nie jest to samo, co zobaczenie ładnego obrazka pod powiekami i chęć namalowania sobie kwiatka czy piórka. To oddanie prowadzenia energii Pola. Łagodne i mądre wycofanie się z wymyślania kształtów. To wymaga odpowiedniego przygotowania, praktyki, ale i czegoś więcej  wrażliwości na subtelne energie. Po to są odpowiednie kursy, inicjacje i ćwiczenia, które pozwalają na pełną akceptację tego, co przychodzi oraz na uchwycenie Światła, by rozproszyć mrok.

Niedawno przeczytałam fragment duchowego przekazu na temat Języka Światła, który w gruncie rzeczy jest dostępny dla każdego z nas, jeśli nauczymy się łączyć z naszym Wyższym Ja. Manifestuje się on najczęściej poprzez sztukę, pracę z Reiki i działania w Polu Serca. Język Światła jest międzywymiarowym językiem zrozumiałym dla każdego na poziomie duszy. Dopasowuje się on automatycznie do wibracji każdego człowieka, inicjując, aktywując i porządkując nas na poziomach energetycznych. Dociera on przede wszystkim do naszego ciała świetlistego, ponieważ jego częstotliwość tam jest najbardziej potrzebna.

Uświadomiłam sobie, że kolory to światło. W tym momencie domknęły się we mnie wszystkie informacje i ostatecznie poczułam całą sobą, jak i dlaczego działa Astro Art. Ta metoda  podobnie jak Pure Art i He Art  łączy w sobie moc interpretacji Języka Światła i przenosi go bezpośrednio w naszą podświadomość, oczyszczając nas z tego, co nam nie służy. Na zakończenie dodam, że posługiwanie się Językiem Światła jest możliwe wyłącznie z poziomu serca. Nie każdy obraz nazywany intuicyjnym czy energetycznym jest taki w istocie, bo „czytania z Pola” trzeba się z pokorą i szacunkiem nauczyć. Połączenie sztuki ze znajomością astrologii zawęża krąg osób, które mogłyby malować obrazy o negatywnej zawartości i próbować je sprzedawać jako uzdrawiające. Astro Art jest unikalną sztuką, której nie można podrobić.

Bogusława M. Andrzejewska

Początki malowania

Zawsze chciałam malować. I nigdy tego nie robiłam, ponieważ… nie uczyłam się tego. Zajmowałam się innymi rzeczami. Obserwując z zachwytem dzieła rozmaitych malarzy, rysowników i grafików tęskniłam za tworzeniem takiego piękna. Myślę, że z tego typu talentem trzeba się urodzić, a potem można to rozwijać, cierpliwie pracując. Jednak wcześniej w życiu wybrałam pisanie, ponieważ uwielbiam pisać, a oprócz tego w tym obszarze poruszam się z łatwością i wiem, że potrafię. Wiem też, że będę pisać zawsze.

Wokół mnie mnóstwo osób maluje… nie umiejąc. Popularne Vedic Art sprawiło, że ludzie wyrażają siebie kolorami, kształtami i światłem tworząc obrazy, których w żaden sposób nie należy oceniać. Albo z nami rezonują, albo nie. I to wszystko. Nie tak dawno pod wpływem impulsu ja też kupiłam farby i podobrazie. Nagle poczułam sens w malowaniu, chociaż nigdy wcześniej nawet nie próbowałam wziąć pędzla do ręki.  Zapewne miało na to wpływ uwolnienie dla mnie magicznego motyla… O metodzie Iwony Mazurek „Kolorowe Motyle” napiszę wkrótce. To też barwny świat farb, kształtów i wzorów, który działa na nas energetycznie.

Początkowo chciałam tylko stworzyć abstrakcyjne  czyli najprostsze  tło do materiałów, które przygotowuję. Po raz pierwszy od czasów szkolnych wzięłam do reki pędzel i namalowałam swój pierwszy obraz. Nie miał być dziełem sztuki. Miał być energetycznym odzwierciedleniem Mount Shasta w Kaliforni. Taka moja kolorowa forma medytacji. I stało się, że poczułam niesamowitą energię tego miejsca. Po prostu magia… A na obrazie pojawiły się dodatkowo dwie potężne Istoty  Anioł i Smok.

Mount Shasta

W międzyczasie ukończyłam kurs uzdrawiania i oczyszczania na wszystkich poziomach energią. Autorska metoda Kasi Hojan  Pure Art, zawiera w sobie także elementy uzdrawiania malowaniem. Mogłam dotknąć energii farb i uzdrawiać sztuką, co ogromnie mi się spodobało. Pracuję z tą metodą i oczywiście chętnych zapraszam na sesję. Już wiem, że działa i przynosi efekty. Więcej na ten temat piszę tutaj.

Ale okazało się też, że praca z metodą Kasi Hojan otworzyła we mnie jakieś nieznane mi wcześniej magiczne kanały uzdrawiania. Otóż przekonałam się niespodziewanie, że moje amatorskie malowanie obrazów, również działa cuda. Kiedy siadam do malowania, uruchamia się niezwykła energia, jakby Najwyższe Źródło tylko czekało, aż odkorkuję przepływ kolorami. Bardzo mocno poczułam to malując Miejskiego Anioła. Poprosiłam Anioły o wsparcie i w momencie, kiedy kończyłam obraz  jeden z Aniołów migocząc po prostu „wleciał” do niego. Widzę Anioły, więc siedziałam przed sztalugą z otwartą buzią… Jestem świadoma, że obraz nie jest najwyższych lotów, to jeden z pierwszych obrazów, które stworzyłam  ale jest w nim anielska energia. Kto czuje takie rzeczy i potrafi je zobaczyć, ten wie, o czym mówię…

Urban Angel

Pracuję też z symbolami uzdrawiającymi finanse, ponieważ wiem, że obecnie to ważny temat. Ziemia podnosi wibracje i energetycznie zmusza nas do zmiany spojrzenia na energię pieniędzy. To czas, kiedy powinniśmy wyjść poza poczucie braku i pożądania, a zacząć budować szczęście na poczuciu obfitości. Uczę tego cały czas. Obrazy i symbole to tylko inna metoda oddziaływania na człowieka. Dlatego wszystko to działa i przynosi efekty. Nasza podświadomość czasem woli obrazy od wykładu. Są dla niej nie tylko ciekawsze, ale też bardziej oczywiste. Szczególnie wtedy, kiedy nie są abstrakcyjne, lecz zawierają mocne symbole. Takie na przykład, jak znany wszystkim Róg Obfitości.

Malowanie sprawia mi radość. Jest dla mnie ewidentnie wykonaniem energetycznego zabiegu. Myślę, że przyszło do mnie nieprzypadkowo właśnie teraz, kiedy znam pracę z energią. Zamiast malować krajobrazy i portrety, maluję symbole lub zupełnie abstrakcyjne kształty, wkładając do nich Moc i siłę, aby pomagać innym w rozwoju. Jak wszystko, czego dotykam, napełniam obrazy miłością bezwarunkową, Dobrem, Światłem i uzdrawiającą energią. To mój dar, który jako Stara Dusza przyniosłam ze sobą, aby zmieniać świat na jeszcze lepszy…

Jeśli poczujecie, że malowane przeze mnie obrazy przemawiają do Was i mogą Wam pomóc uzdrowić Wasze życie  zapraszam do zakupu. Namalowałam ich więcej niż może pomieścić moje mieszkanie, a to oznacza, że już czas, aby poszły też do innych ludzi. Porozdawałam najbliższym i przyjaciołom, stąd wiem, że działają cuda. Nie są dziełami sztuki, ale nie są też drogie, a ich największym walorem jest piękna, uzdrawiająca energia.

Malowane z ciszy – galeria

Symboliczne – galeria

Bogusława M. Andrzejewska

Pure Art

To autorska metoda Kasi Hojan, która obecnie mieszka i pracuje w Bułgarii. Kasia nauczyła mnie bardzo ciekawej magii uzdrawiania, poprzez oczyszczanie  tego, co nie jest korzystne i nie rezonuje z nami. Z oczywistych powodów nie mogę opisać szczegółowo na czym polega ta metoda, mogę tylko zasygnalizować, jak działa i w czym pomaga.

Bazową częścią metody jest oczyszczanie energetyczne. Wykorzystujemy tutaj pracę z wglądem, a ja ponadto spontanicznie uruchamiam elementy Reiki, która pomaga mi odkryć te strefy w aurze, wymagające oczyszczenia. Czasem dodatkowo korzystam z  mocy dźwięku. Zwykle towarzyszą mi kryształy, ale nie należą one do integralnej części metody.

Z czego oczyszczamy? Ze wszystkiego, co nam nie służy  ze zbieranych na bieżąco negatywnych emocji i bezwartościowych przekonań oraz lęków. Czasem ze starych energii, które tkwią w nas od wielu lat. Często pokazują się wzorce przyniesione z poprzednich wcieleń. Jeśli pojawią się jakieś negatywne energie, oczywiście także je usuwamy.

Drugim elementem procesu jest malowanie. Maluję palcami, którymi oczyszczałam, kiedy są jeszcze pełne uzdrawiającej energii. Robię to intuicyjnie, zaraz po wykonaniu zabiegu oczyszczania. Maluję to, co zobaczę wewnętrznym okiem. Zazwyczaj przychodzą do mnie obrazy blokad i przeszkód, które trzeba energetycznie przetransformować. Malowanie jest kontynuacją zabiegu oczyszczania.

Jaki ma efekt w praktyce taki zabieg? Nie ma tu ograniczeń  uzdrowienie może pojawić się w każdym obszarze naszego życia. Oczyszczanie uzdrawia emocje, związki, trudne relacje, finanse, kwestie zawodowe. Często usuwa blokady i lęki. Jeśli coś od dłuższego czasu sprawia nam trudność, a nie działają proste sposoby i terapie, wówczas możemy szukać przyczyny właśnie w blokadach energetycznych. Ta metoda oczyszcza nas na poziomach subtelnych.

Czy to działa? Działa! Doświadczyłam sama, doświadczyły też moje córki oraz wiele innych osób, które korzystały z takiej formy uzdrawiania u mnie i u Kasi. Jak zwykle nie jest to panaceum na wszystko ani czarodziejska różdżka, która zwalania nas z pracy nad sobą. Podobnie, jak w innych metodach, najlepsze i najtrwalsze efekty pojawiają się u ludzi, którzy rozumieją proces zmiany na lepsze i aktywnie w nim uczestniczą. Jednak każdy doświadcza dobrodziejstwa uwolnienia od ciężkich energii oraz idącej za tym dużej ulgi i poprawy samopoczucia.

Jak wygląda proces? Wykonujemy go wyłącznie podczas osobistego spotkania. Klient leży wygodnie odprężony, jak podczas innych energetycznych zabiegów, np przy Reiki. Pure Art jest nieinwazyjne. Nie boli. Trwa co najmniej godzinę, często dłużej, ponieważ samo malowanie zajmuje nieco czasu. Warto wygospodarować dla siebie wolne popołudnie czy przedpołudnie. Jeśli dopisuje pogoda, można po procesie pójść na spacer do parku lub lasu, aby w objęciach natury zintegrować wszystko to, co się zadziało.

Ponieważ sporo osób, które spróbowały działania metody, chce się tego nauczyć, informuję, że metody może nauczyć wyłącznie autorka Katarzyna Hojan. Podaję link do jej fanpejdża, za pośrednictwem którego można się z nią skontaktować. Z serca polecam Kasię.

https://www.facebook.com/hoyan.purityofenergyandart

https://www.purityofenergy.com/produkt/terapia-pure-art/

Healing Art

Malowanie uzdrawia, nie mam co do tego wątpliwości. Nie wiedziałam o tym, nie spodziewałam się tego, kiedy po wielu latach wzięłam do ręki pędzel. A to takie oczywiste! W międzyczasie rozwinął się mój wgląd i odczuwanie energii, mogłam więc poczuć obrazy i to, co w nich jest. W oczywisty sposób każdy trochę to wie  jedne obrazy nas przyciągają, inne odrzucają. To nie tylko kwestia „podobania się”, to także energetyka. A kiedy ktoś sam coś namaluje, narysuje, wyrzeźbi, uplecie  to wie doskonale, ile myśli włożył w swoje dzieło, a ile przy tym energii weszło z jego dłoni. To jakby nie podlega dyskusji. Dlatego obrazy, rzeźby i biżuteria niosą w sobie energię, jak akumulatory. A skoro niosą, to przecież można tam zamiast klątwy włożyć błogosławieństwo. Jasne jak słońce! Na tym może częściowo polegać uzdrawiająca siła malowanych obrazów. Nawiasem mówiąc arteterapia jest znana i stosowana od lat.

Kiedy nauczyłam się malować z ciszy, zrozumiałam jakie cuda dzieją się, kiedy połączymy się z naszym wewnętrznym Mistrzem. Malując, doświadczyłam tego także na sobie, ponieważ świadomie zaczęłam uzdrawiać swoje różne sprawy poprzez malowanie. Kiedy pozwalamy się prowadzić w Polu Serca, to nagle otwiera się przestrzeń, w której wszystko wraca do harmonii. Malując, uwalniałam siebie od różnych lęków, natłoku trudnych myśli, od skomplikowanych problemów. I zaskoczona byłam tym, jak pięknie nasza podświadomość przenosi na siebie to, co rozgrywa się na płótnie.

Jednak od razu powiem, że w takim procesie istotne jest właśnie owo malowanie z ciszy. Nie spełni tej roli planowane stworzenie obrazka z ptaszkiem, kwiatkiem czy pejzażem. Rzecz jest w połączeniu ze swoją podświadomością i nadświadomością, a to może odbyć się jedynie w medytacji. Podświadomość wyrzuca na obraz wszystkie swoje strachy i wątpliwości, a połączenie z Wyższym Ja  uzdrawia je. Nadświadomość przytula wystraszone lub zbuntowane wewnętrzne dziecko i wnosi Światło tam, gdzie zgasły wszystkie gwiazdy. Ostateczny obraz jest jak Mapa Marzeń  pokazuje drogę do spełnienia, a robi to językiem zrozumiałym dla podświadomości, poprzez kolory i kształty, których my z poziomu świadomości możemy nie rozumieć i nie doceniać.

***

Metoda Pure Art działa mocniej niż zwykłe terapeutyczne malowanie, ponieważ składa się z dwóch etapów. W pierwszym z nich następuje wejście w pole energetyczne i oczyszczenie wszystkich „brudów”, które tam znajdziemy. Jest to silny i skuteczny zabieg uzdrawiający. Bardzo często sięgamy w głąb historycznych uwarunkowań i usuwamy energetyczne ślady uzależnień od innych osób oraz traum po skomplikowanych doświadczeniach. Czasem odnajdujemy karmiczne kajdany i wzorce niesione przez kolejne inkarnacje. Za każdym razem to indywidualne doświadczenie. Niemniej jest to potężne oczyszczenie z tego, co nam nie służy.

Drugi etap to malowanie. Także z ciszy, czyli w połączeniu z polem klienta i na bazie intuicyjnego wglądu. Działa to połączenie bardzo dobrze, przekonuję się o tym wiele razy, kiedy widzę, jak obraz, który wychodzi spod moich palców, rezonuje z osobą, dla której powstał. Zwykle pojawia się szybko, odsłaniając lęki i problemy, ale przestrzeń na płótnie daje nam moc uzdrowienia tego, co przychodzi. W zasadzie można powiedzieć, że finalnie efekt malowania jest zakotwiczeniem procesu zdrowienia. To coś więcej niż certyfikat odbytego zabiegu. To przewodnik, który płynnie prowadzi naszą podświadomość do oczekiwanego efektu. Ten obraz klient zabiera ze sobą, aby zawarta w nim piękna i wzmacniająca energia wspierała proces uzdrowienia przez najbliższe miesiące.

Ale oczywiście klient nic nie musi  proces zdrowienia przebiegnie może nieco inaczej, jednak efekty się pojawią. Obraz jest ułatwieniem dla podświadomości. Jest swoistą mapą zdrowienie, dzięki której podświadomość nie gubi się we własnych emocjach i ewentualnym oczyszczaniu. Bywa często tak, że obraz wcale nie podoba się klientowi. Dzieje się tak dlatego, że obraz pokazuje zmiany, jakie mają zajść w naszych wzorcach. A przecież wiadomo, że podświadomość zmian nie lubi i stawia opór na nowych ścieżkach. Przywiązana do starych wzorców, które zostały wyczyszczone, najchętniej na powrót by w nie wskoczyła. Pojawiająca się stopniowo akceptacja lub obojętność sygnalizuje proces zdrowienia.

Przykłady procesu Pure Art można zobaczyć tutaj.

***

Metoda Astro Art działa w połączeniu z polem energetycznym klienta poprzez jego osobisty horoskop. Od wielu lat robię analizy numerologiczne i astrologiczne. Fenomen połączenia z polem klienta w tym procesie jest mi znany od bardzo dawna. Na tym bazuje przecież harmonizacja numerologicznej karty, która jest wyraźnie odczuwalna przez klienta, chociaż on nie ma pojęcia, że właśnie w tym momencie ją robię. Szukając podobnego uzdrowienia na bazie horoskopu, sięgnęłam do mocy „malowania z ciszy” i połączyłam ją z astrologiczną symboliką.

Działanie wygląda podobnie jak w przypadku karty numerologicznej. Harmonizuję i porządkuję symboliczny obraz nieba, przekazując podświadomości mapę uzdrowienia wszystkich trudnych aspektów. Rozświetlam wszystkie nie rozumiane miejsca i prowadzę do prostego przepracowania lekcji. Nie załatwiam za nikogo jego domowego zadania, po które dusza zeszła na Ziemię. Ale daję skuteczne narzędzie, dzięki któremu jest lżej, radośniej, łatwiej. Życie przecież nie musi być wcale cierpieniem i ciągłym zmaganiem się z trudnościami. Życie ma być twórcze i powinniśmy mieć czas, aby dawać z siebie światu, co w nas najpiękniejsze.

Czasem horoskop pokazuje trudne tematy, wymagające od nas wielu skomplikowanych zabiegów, aby dotrzeć do sedna określonej lekcji. Zmagamy się z takim wyzwaniem, by wreszcie paść, jak ptak z podciętym skrzydłem i nie mamy już ochoty, by cokolwiek więcej z siebie dawać. Bywa też tak, że życie nas przerasta i pozbawia radości. A przecież nie o to chodzi w naszym byciu tu na Ziemi. Sens takiego procesu pozwala żyć twórczo i wykorzystać zyskany czas na robienie rzeczy ważnych i pięknych.

Bogusława M. Andrzejewska

Więcej o Astro Art tutaj.

Przykładowe obrazy można znaleźć tutaj.

Kryształy i zdrowie

Nie od dzisiaj wiemy, że subtelne oddziaływanie kamieni szlachetnych ma wpływ na nasze zdrowie. Energia kamieni pracuje na wielu poziomach, nie tylko na ciele fizycznym. Usuwając blokady w psychice, łagodząc problemy wewnętrzne minerały często pomagają usuwać podstawową przyczynę choroby. Można korzystać z poniższej ściągi, można też zapoznać się z podstawową (wewnętrzną) przyczyną naszego schorzenia, czyli sprawdzić, co mówi psychosomatyka.Można też wspierać afirmacje działaniem kamienia, który będzie najbardziej odpowiedni do danej sprawy. Pamiętajmy, że likwidacja prawdziwego powodu  sprawi, że choroba nie będzie miała nawrotów, podczas, gdy wyleczenie objawów niczego takiego nie gwarantuje.

AGAT – bóle wszelkiego rodzaju, ukąszenia owadów, kłopoty z laktacją, zaburzenia ciąży, infekcje

AKWAMARYN – stres, depresja, drogi oddechowe, bóle zębów, nerwobóle, alergie skóry, zaburzenia wzroku, napięcia w karku 

AMETYST – stres, bóle głowy i migrena, nerwice, lęki, alkoholizm, choroby krwi, czyraki

AWENTURYN – choroby serca, egzemy

BURSZTYN – wspiera samoleczenie we wszystkich schorzeniach

CHALCEDON – choroby gardła, krtani, chrypka, krwotoki, gorączka

CYTRYN (kwarc żółty) choroby przemiany materii, dolegliwości trawienne, schorzenia żołądka, cukrzyca, depresja

DIAMENToczyszczanie organizmu, zapobieganie procesowi starzenia, choroby kości i choroby grasicy, choroby układu wydalniczego (nerki, pęcherz)

DIOPTAZ – choroby serca

FLUORYT – zapobiega chorobom umysłowym, reguluje prądy mózgowe

GRANAT – choroby krążenia, schorzenia narządów płciowych, impotencja, oziębłość, reumatyzm, artretyzm, choroby skóry, choroby psychiczne

HEMATYT (krwawnik) – rekonwalescencja w osłabieniu i po chorobie, kołatanie serca, skurcze mięśni, bolesna napięcia w karku, bezsenność

JADEIT – napięcia, stresy, bezsenność, układ wydalniczy, niepłodność, migreny, oparzenia, półpasiec, opryszczka, grypa

JASPIS – epilepsja, nadkwasota, dna, koszmary senne, choroby kobiece, kamienie moczowe, układ trawienny, hemoroidy, krwotoki

KAMIEŃ KSIĘŻYCOWY (adular) – zaburzenia hormonalne, problemy menstruacyjne, niepłodność, kłopoty z laktacją, opuchlizna

KARNEOL – niemal wszystkie schorzenia

KRYSZTAŁ GÓRSKI niemal wszystkie schorzenia

KWARC DYMNY (morion) – depresja, myśli samobójcze, infekcje, nowotwory

KWARC RÓŻOWY – choroby serca, stwardnienie rozsiane

LAZURYT (lapis lazuli) – skurcze, gorączka, obrzęki, zapalenia, bóle i nerwobóle, wysypki, ukąszenia, choroby krwi  – ponadto WZMACNIA WŁOSY!

MALACHIT – wszystkie schorzenia, ponieważ wyciąga z organizmu energie chorobowe i uświadamia przyczyny 

OBSYDIAN – kłopoty emocjonalne, lęki, choroby wzroku

OPAL – słabe serce, schorzenia żołądka i jelit, depresje

RUBIN – słabe serce, schorzenia krążeniowe, dolegliwości menstruacyjne, choroby wzroku, gorączka, zakażenia

SZAFIR – niemal wszystkie schorzenia

SZMARAGD – problemy ze starością, choroby oczu, infekcje bakteryjne, choroby skóry, ciśnienie krwi, epilepsja, reumatyzm

TOPAZ – depresje, stresy, napięcia nerwowe, zaburzenia trawienne, bezsenność, nerwobóle, stany zapalne, bóle serca

TURKUS – drogi oddechowe, gardło i płuca, jąkanie się, słabe serce, koszmary senne

TYGRYSIE OKO – przeziębienia, choroby oczu, astma

Znaki Zodiaku

Myślę, że dla każdego sympatyka kamieni jest już oczywiste, że nie istnieją żadne przyporządkowania minerałów do czasu naszego urodzenia. Po pierwsze dlatego, że nawet wpływy planet wcale nie są oczywiste i niejeden zodiakalny Baran wcale nie czuje się ani nie zachowuje jak Baran. Wystarczy bowiem słońce w XII domu i Ascendent plus stellium planet osobistych w innym znaku, np. Rybach czy Byku… i Baran przestaje być barani, przejawiając cechy bardziej Byka czy Ryb.

A po drugie dlatego, że wybieramy sobie kamienie sami, kierując się intuicją, sercem czy prostym zachwytem. Najlepiej pójść do odpowiedniego sklepu czy też na giełdę, gdzie sprzedawana są kryształy i popatrzeć na te wszystkie bajecznie kolorowe cuda. A potem wybrać taki kamień, który najbardziej przypadnie nam do gustu. Niektórzy mówią, że ten nasz kamień po prostu nas „zawoła” – zobaczymy go i nie będziemy mogli od niego odejść.

Z całą pewnością nie ma jednego przypisanego do nas kamienia. Jestem spod znaku Bliźniąt i według tradycyjnych tabelek powinnam lubić żółte kamienie: bursztyn, cytryn, topaz, może karneol. Niektóre systemy podpowiadają mi kwarc górski i błękitny chalcedon. Lubię wszystkie kamienie, więc nie mogę odciąć się od takiej tabelki, ale… do moich ukochanych kamieni należy kwarc różowy, larimar, niebieski opal ognisty i połyskujący błękitem labradoryt. Nikt na całym świecie nie przypisze tych klejnotów Bliźniętom. A życie swoje. Dlatego żadne tabelki nie mają sensu. Wybieramy takie kamienie, które rezonują z nami i z tym, czego potrzebujemy.

To może być każdego dnia inne odczucie, dlatego właśnie posiadam sporą kolekcję biżuterii z naturalnymi kamieniami, aby móc zmieniać pierścionki czy wisiory zależnie od tego, co czuję. Bywa, że po kilku dniach noszenia jakiegoś kamienia, odkładam go i biorę inny, aby zabarwić swoje pole eteryczne wibracją innego kryształu. Czasem zdarza się, że robię taką wymianę już po kilku godzinach. Kwarc różowy wspiera i wzmacnia mi serce. Larimar pomaga sięgać do najgłębszej intuicyjnej wiedzy w czasie, kiedy coś piszę. Labradoryt równoważy czakry. Każdy z kamieni pozwala mi wyraźnie odczuć swoją energię. To jak spotkania z różnymi przyjaciółmi – ponieważ każdy wnosi do naszego wewnętrznego bogactwa coś innego, spotykamy się z różnymi osobami, a nie tylko i ciągle z jedną.

Ciekawostką dla mnie jest natomiast Tygrysie Oko. W swojej klasycznej wersji jest to kamień żółtobrązowy. Nigdy mnie do niego nie ciągnęło. Łapał kurz na półce i dostawał ode mnie swoje minimum energii i uwagi. Tymczasem od niedawna zachwycam się mieszanką Tygrysiego i Sokolego Oka, gdzie złocista żółta barwa łączy się z niebieskimi jedwabistymi pasmami. Ten zestaw mi odpowiada i rzeczywiście wydaje mi się być takim „moim” kamieniem, ponieważ łączy moje dwa ulubione kolory. Ale kiedy biorę go do ręki jest ledwo uprzejmy, podczas kiedy niedawno zdobyty szarobiały Opal tuli mi się do rąk.  Co jest w tym Opalu, czego nie ma w Tygrysim Oku? Znam oczywiście odpowiedź na to pytanie, ale chcę tu zwrócić uwagę na to, co czujemy w kontakcie z kamieniami. Ich energia mówi do nas i pokazuje więcej niż jakiekolwiek tabelki, a nawet więcej niż kolorystyczne upodobania.

Bogusława M. Andrzejewska