O Łagodności

Przekaz od Mistrzów i Nauczycieli z Kronik Akaszy dla Czytelników tej strony

Łagodność nie jest naiwnością. Nie jest wycofaniem się wtedy, kiedy człowiek powinien być silny i asertywny. Łagodność jest częścią drogi serca. Jest działaniem poprzez serce. Oznacza to przede wszystkim umiejętność wyjścia poza szkodliwe emocje, takie jak gniew, zazdrość, agresja, potrzeba odwetu. Jest dobrocią. Pozwala człowiekowi odbierać świat poprzez pryzmat tego, co na tym świecie jest najpiękniejsze. To otwieranie serca na dobro świata, na światło, które przesącza się przez liście, które otacza każdą cząstkę naszego istnienia.

Łagodność pozwala nam być dobrymi ludźmi. Pozwala nam wybierać Światło zamiast mroku. Jest to jakość, która prowadzi człowieka w jego rozwoju, szczególnie wtedy, kiedy człowiek świadomie wybiera dobro i chce być osobą pełną miłości, serdeczności, życzliwości. Każdy jest mieszanką różnych cech, różnych jakości. W opowieści o dwóch wilkach bardzo wyraźnie podkreśla się to, że człowiek nosi w sobie zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje. To które zwyciężają jest zależne jak w bajce o wilkach od tego, którego  karmimy, czyli którego wspieramy swoimi nawykami. Kiedy powtarzamy pewne działania to wytwarza się zwyczaj reagowania w określony sposób, co oznacza, że jeśli ktoś dwa, trzy, cztery razy zdenerwuje się i przejawi złość w odpowiedzi na określoną sytuację, to wytwarza w sobie taki właśnie sposób reagowania na tę sytuację.

Łagodność jest świadomym budowaniem reakcji opartych na dobroci i pokoju. Na umiejętności ustąpienia drugiemu człowiekowi. Uczy nas wyjścia poza rywalizację. Pozwala odstąpić od czegoś, czego wcale nie potrzebujemy do szczęścia, co nie jest do tego szczęścia konieczne. Łagodność to umiejętność podążania za sercem, które mówi: „cokolwiek się dzieje jest dobrze, niczego nie musimy mieć, niczego nie musimy zdobywać, do niczego nie musimy za wszelką cenę dążyć, niczego nie musimy pożądać”. Każda sytuacja niesie w sobie coś dobrego,  coś pięknego. Możemy spokojnie odnaleźć szczęście w chwili obecnej, jakakolwiek by ona nie była.

Łagodność to także część akceptacji. To  umiejętność pogodzenia się z tym, co jest. Kiedy rozwijamy w sobie łagodność, uczymy się akceptacji. Lub odwrotnie: kiedy potrafimy akceptować chwilę obecną, wówczas w sposób naturalny stajemy się łagodni. Łagodność jest też jakością serca, która pozwala nam podążać ścieżką duchową w sposób pełen Światła. To siła.

I na koniec warto to podkreślić że w tej jakości jest więcej siły niż w agresji, złości, energicznym atakowaniu kogoś, ponieważ łagodność opiera się na harmonii. Opiera się na wysokiej energii. Człowiek, który świadomie rozwija w sobie łagodność, jest osobą o wysokiej wibracji i poprzez to oddziałuje na tych, którzy są w niższych wibracjach. Przychodzi mu to bez trudu. Człowiek, który jest rozzłoszczony, który jest pod panowaniem zazdrości, wściekłości, agresji czy innej negatywnej emocji, to człowiek, którego wibracja jest niska. Dlatego właśnie warto być łagodnym, bo łagodność to siła.

(spisała Bo Andrzejewska – maj 2019)

 

Reklamy

O Drodze życia

Przekaz od Mistrzów i Nauczycieli z Kronik Akaszy dla Czytelników tej strony

To, co istotne dla rozwoju każdego człowieka, nad czym warto się pochylić, czemu warto dać uwagę, to na pewno kochanie samego siebie. Rozwijanie w sobie szacunku dla własnych wyborów, dla własnych myśli, dla własnej ścieżki. Tej ścieżki, która prowadzi drogą duszy wspinając się ku oświeceniu, podnosząc człowieka do subtelnych wymiarów wyżej i wyżej.

To, co ważne to szacunek dla siebie, dla swoich pragnień i marzeń. Kochanie każdego swojego oddechu, każdego swojego spojrzenia, wszystkich wrażeń zmysłowych. To kochanie każdej chwili, która wzbogaca życie i doświadczenie. To dbanie o siebie i dawanie sobie przestrzeni, uwagi, miłości.  Bycie lojalnym wobec siebie, bycie lojalnym wobec własnych wyborów. Słuchanie głosu własnego serca, podążanie za tym, co temu sercu drogie. Dostrzeganie przewodnika w swoim wnętrzu, podążanie za jego prowadzeniem z pełnym zaufaniem. Dawanie sobie prawa do tego, żeby realizować to, co drzemie w głębi serca.

To, co ważne, to szukanie nie na zewnątrz, ale w sobie i wiara w to, że ten wewnętrzny głos prowadzi najlepszą ścieżką. To wiara w siebie i swoją własną moc i w swoje możliwości. W to, że można zrealizować każde pragnienie, które urodzi się w sercu. Podążanie za wewnętrznym przewodnikiem i nie porównywanie się z innymi, nie szukanie cudzych ścieżek i tego, co może podobać się innym. Twoja droga ma podobać się tobie. Przede wszystkim tobie, bo to ty nią idziesz. To twoje stopy przemierzać będą eony czasu. To twoja dusza wybiera takie, a nie inne ścieżki. Nie oglądaj się za siebie, nie rozglądaj na boki, nie porównuj doświadczaj. Ciesz się każdą chwilą. Przemierzaj kilometry zdarzeń z radością w sercu i pełnym zaufaniem, że ta droga jest dla ciebie najlepsza.

Nie bój się i nie wycofuj. Kiedy pojawiają się kolejne wyzwania, traktuj je jak przygody. Rozkładaj skrzydła i przelatuj nad każdą przeszkodą. Masz moc. Masz skrzydła. Masz wszystko, czego potrzebujesz. Jesteś w stanie pokonać każdą drogę, którą wybrała twoja dusza. Zaufaj, że dusza jest mądra i wybiera takie ścieżki, które jesteś w stanie pokonać. Zaufaj też, że doświadczenia, które dusza wybiera są dla ciebie najbardziej budujące, ponieważ to, co nazywasz trudnością jest tylko iluzją. W istocie daje ci to mnóstwo mocy i satysfakcji.

Kiedy wykonasz trudną pracę, możesz być z siebie zadowolony, że aż tyle z siebie dałeś, że ci się udało, że podążasz dalej, że wygrywasz. Każde doświadczenie, każdy twój krok to kolejna wygrana, sukces, dzięki którym czujesz się lepszy, mocniejszy, potężniejszy i bardziej duchowy. Każde trudne doświadczenie jest kolejnym szczeblem na duchowej drabinie do oświecenia, a więc jest ważne i potrzebne. Dostrzegaj te wszystkie pozytywy. Zauważaj piękno życia i sens także (a może przede wszystkim) w trudnych doświadczeniach.

Tam gdzie w ciszy siedzisz na fotelu, być może nie dzieje się nic, a czas jest bez znaczenia, ale może też właśnie wtedy rodzą się w twoim umyśle twórcze projekty, dzięki którym świat będzie zmieniał się na lepsze. To zatem też może być ważna chwila. A ten moment, kiedy pokonujesz przeszkody, kiedy męczysz się i narzekasz: „dlaczego mnie to w życiu spotyka” to chwila w której określasz, Kim W Istocie Jesteś. To chwila, w której odkrywasz swoją boską Moc. To prawdziwa magia wzrastania codzienność. Życie najeżone problemami. Taka codzienność, w której zmagasz się z różnymi sprawami.

W twoich oczach one są niewarte uwagi. Mówisz często: „nie chcę zajmować się tymi przyziemnymi kłopotami. Chcę siedzieć w kwiecie lotosu i medytować, rozwijać się duchowo.” Nie wiesz i nie rozumiesz, że prawdziwy rozwój duchowy zachodzi wtedy, kiedy zmagasz się z codziennymi kłopotami, twórczo je rozwiązujesz. Kiedy wygrywasz codzienne sprawy. To nie siedzenie w kwiecie lotosu, to codzienne troski rozwijają ciebie najmocniej. Oto twoja duchowość. Oto twoja piękna ścieżka. Oto najważniejsza pieśń twojej duszy codzienność. Twoje wielobarwne życie.

Każda chwila, kiedy twój wzrok zatrzymuje się na trzepoczących skrzydłach motyla i wtedy, kiedy widzisz, jak płacze twoje dziecko albo twoja matka, albo twoja żona. Oto chwila, która zmienia w twoim życiu najwięcej. Nie ma momentu bez znaczenia. Wszystko jest ważne. To wszystko wznosi ciebie wyżej i wyżej. I daje ci bogactwo doznań. Każdego dnia dostajesz coraz więcej i więcej. Oto piękno istnienia. Oto harmonia istnienia

(spisała Bo Andrzejewska – maj 2019)

O Wolności

Przekaz od Mistrzów i Nauczycieli z Kronik Akaszy dla Czytelników tej strony

Wolność w pojęciu duchowym to mądrość i świadomość. To rozumienie, że tak naprawdę nigdy nie jesteśmy w żaden sposób ograniczeni. Człowiek  jest w swojej boskiej mocy i w swojej naturze niczym nieograniczony i jego możliwości są nieograniczone. Ludzie nie uświadamiają sobie tego, ponieważ żyją w świecie w czterech wymiarach, z których czwartym jest czas – iluzja czasu. W istocie wielowymiarowość istnienia opiera się na większej ilości wymiarów. Sprawia ona, że człowiek jako istota boska nie jest niczym ograniczony.

Człowiek jest Światłem i częścią Wszystkiego Co Jest, a zatem ma połączenie ze Wszystkim. Człowiek ma też połączenie z każdą inną czującą istotą, a to oznacza, że nikt tak naprawdę nie może zrobić nic wbrew woli żadnego z Was. Tymczasem żyjecie w iluzji dualizmu, w ograniczeniach nałożonych przez programy dusz, przez programy do realizacji, które powodują, że odczuwanie rozmaite problemy. W istocie jesteście Światłem. Światła nie można ograniczyć, zamknąć, zniewolić. Światło przetrwa, nawet jeśli człowiek zostanie zabity. Ciało jest tylko przejściowym pojazdem tutaj w tym czterowymiarowym istnieniu. Warto o tym pamiętać, ponieważ Światło jest nieśmiertelne, a nieśmiertelność oznacza, że nie ma żadnych ograniczeń.

Wolność w pojęciu duchowym to świadomość własnej świetlistości, nieśmiertelności, bezkresnego trwania. Wolność to świadomość własnej mocy i siły, którą można wpływać na swoje istnienie i na swoje doświadczenie. Ludzie zamknięci w dualizmie w istocie nie są w stanie do końca odczuwać i doświadczać tej wolności, ponieważ ich zmysły zaprzeczają takiej prawdzie. Ich zmysły pokazują im wszystkie ograniczenia, jakie zostały nałożone przez cztery wymiary. Wolność jest zatem pojęciem dla człowieka abstrakcyjnym. Człowiek  potrafi je na tę chwilę odnieść wyłącznie do swojego czterowymiarowego świata. Im mniej ograniczeń sobie w tym świecie buduje, tym bardziej czuje się wolny.

Warto zacząć od miłości i nauki miłości do siebie, ponieważ kochanie siebie pozwala wyjść poza ograniczenia. Kochanie siebie pozwala też otworzyć się na budowanie prawdziwej wolności także tu w tym czterowymiarowym istnieniu. Zatem kochanie siebie, uświadomienie sobie swojego Światła i swojej nieśmiertelności to pierwszy krok do tego, żeby poczuć, że w istocie nikt i nic nie jest w stanie was zniewolić.

(spisała Bo Andrzejewska – maj 2019)

Doświadczanie

Praca z Kronikami jest niezwykła. Z jednej strony to coś najbardziej oczywistego i dostępnego dla każdego człowieka. Z drugiej to Światło i Moc, za którymi tęskniłam całe życie. Trudno to doświadczenie ubrać w jakiekolwiek słowa. Na pewno towarzyszy mu skok energetyczny i piękne wrażenia, podobne do tych, jakich dotykamy przy pierwszym kontakcie z Reiki albo podczas praktyki duchowej lub medytacji, czy też w zetknięciu z jakimś naprawdę wzniosłym przeżyciem. Dla osoby na duchowej ścieżce, która poznała wiele spirytualnych uniesień, to kolejne niesamowite, ale i trochę już oswojone doznania.

Jest to jednak też i ważne potwierdzenie, że nie ulegamy złudzeniom. Rozpoznawanie energetyki pomaga zaufać i uwierzyć, że nic się tutaj nikomu nie wydaje. Każdorazowo wejście w Kroniki jest dla mnie przekroczeniem wyraźnej granicy pomiędzy wymiarami. Rzecz nie w słownictwie gdyby ktoś zauważył, że Akasza jest Wszystkim Co Jest. Kroniki nie są „wszystkim”, choć wiedzę o wszystkim zawierają. Są duchowym miejscem, wymiarem, „komnatą” lub „biblioteką”. Przekroczenie tego energetycznego progu dla mnie ma ogromne znaczenie.

Po pierwsze czuję i wiem, że wyszłam poza swój wymiar, a to znaczy, że proces wejścia (modlitwa otwierająca) działa i nastąpił pewien proces. Po drugie – mam świadomość poczucia bezpieczeństwa. O ile w swojej codziennej rzeczywistości mogę teoretycznie odbierać rozmaite podłączenia, z różnych poziomów istnienia, o tyle w wysokiej wibracji Kronik płynie do mnie tylko Światło. Nie muszę się obawiać, że jakiś chochlik zechce wykorzystać mnie do zabawy w channeling.

Niemal codziennie wchodzę w Kroniki. Spisuję i nagrywam przesłania. Tworzę w sobie ciszę, aby usłyszeć to, co płynie od moich Mistrzów i Nauczycieli. Czasem zdarza się, że w tym co spisałam, dostrzegam swoje własne prawdy i ulubione zwroty, których używam. Zadaję sobie wówczas pytanie, czy nie napisałam czegoś od siebie?

Moi Mistrzowie i Nauczyciele mówią charakterystycznym głosem. Rozpoznaję go na dyktafonie. Rozpoznaję też większość spisanych tekstów, w których pojawiają się czasem malownicze metafory, jakich ja nigdy bym nie wymyśliła. Czasem zauważam, że w tekście adresowanym do grupy ludzi tłumaczenie jest takie… bardzo „szkolne”. Za dokładne. Wiem, że ja bym tak nie napisała, nie widzę potrzeby, aby tak szczegółowo wyjaśniać rzeczy oczywiste. Ale Mistrzowie mają najwyraźniej inne zdanie. Powtarzają wielokrotnie te same frazy, jakby kodowali pewne prawdy w ludzkiej podświadomości. Ja tego unikam z powodów czysto literackich.

Różnice zatem są bardzo wyraźne. Nie powinnam mieć wątpliwości. Jednak mam. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że nie mam w sobie monopolu na jedynie słuszną rację. Jestem od zawsze pełna pytań. Setki razy sprawdzam to, co czuję. Nie jestem nieomylna i nigdy taka nie będę. Nawet wtedy, kiedy sprawdzalność mojej wiedzy wynosi 99% weryfikuję ten jeden pozostały procent. To się chyba nazywa pokora. A może mądrość, która każe trzymać się zasady, że nigdy nie wiemy wszystkiego? Wolę jednak być pełna wątpliwości, niż zadufana i przez to ślepa.

Pytam więc w Kronikach i weryfikuję to, co już spisane. Sprawdzam, czy nie przekręcam przekazów. I oto, co mi odpowiadają Mistrzowie:

„Zaufaj sobie. To co płynie z Kronik Akaszy musi zostać ubrane w słowa tego, który to przekazuje. Te słowa mogą mieć charakterystyczną nutkę dla człowieka, który spisuje przekaz. One rzadko kiedy są dosłownym spisaniem naszych „słów”, ponieważ… my nie używamy słów. My tworzymy przekaz, dopiero ty nadajesz mu formę. Dlatego to, co spisujesz, bywa czasem ubrane w twoje zwroty i określenia. Każdy konsultant zabarwia przekaz swoimi charakterystycznymi określeniami.

Nie bój się tego. Pilnujemy, żebyś nie zmieniała sensu przekazów. Pilnujemy, żeby to, co jest esencją naszego przesłania, nie zostało przez ciebie zmienione. Bądź spokojna. Nasze Światło jest wystarczająco mocne, abyś nie musiała się obawiać, że cokolwiek zniekształcisz”.

Pisząc o Kronikach nie można pominąć ich istotnego wpływu na życie człowieka, który wchodzi systematycznie w rekordy Akaszy. To życie się niesamowicie zmienia. Jestem ogromnie tym zaskoczona, bo po 30 latach pracy z Reiki i Aniołami nie oczekiwałam takiego skoku energetycznego i takiej volty. Energia Kronik uzdrawia, oczyszcza, harmonizuje. Oczywiście korzystamy tutaj z rozmaitych narzędzi, dostępnych Konsultantom, ale warto wiedzieć, że samo wejście w Kroniki jest pięknym oczyszczającym doświadczeniem. Samo przebywanie i rozmawianie z Mistrzami i Nauczycielami jest procesem, który układa nas na subtelnych poziomach i uwalnia od wielu osądów, iluzji i błędnych wzorców. Warto. Po stokroć warto tego doświadczać.

Dlatego o tym piszę. Kiedy parę miesięcy temu nieśmiało zapytałam w Kronikach, co i jak mogę napisać, aby nie zdradzać czegoś, co być może powinno być zakryte, usłyszałam, że mam pisać jak najwięcej. Mam opowiadać ludziom i pokazywać to wspaniałe doświadczenie, aby jeszcze więcej osób otworzyło się na tą piękną metodę uzdrawiania. Nie trzeba być joginem, nie trzeba przez dwadzieścia lat medytować, nie trzeba kończyć skomplikowanych i drogich szkoleń. Każdy, dosłownie każdy, kto czyta teraz te słowa, ma dostęp do swoich Kronik. Ma dostęp i pełne prawo połączyć się ze swoimi Mistrzami i słuchać ich dla siebie i swojego dobra. Ma prawo pytać i pozwalać się prowadzić oraz uzdrawiać tak, aby jego życie zmieniło się na lepsze. Jeśli sam nie umie usłyszeć lub nawet wejść w swoje Kroniki, może kogoś o to poprosić. Coraz więcej czynnych Konsultantów jest do Waszej dyspozycji.

W moim odczuciu to nie tylko metoda pracy nad sobą i sposób oczyszczania karmy czy uzdrawiania wzorców. Dla mnie Kroniki Akaszy to potężny dar niczym nieograniczonego Światła, do którego każdy ma dostęp. To najcenniejszy sposób na wzrastanie w prawdziwie pięknych wysokich wibracjach. To najdoskonalsza metoda rozwoju duchowego. Przez trzydzieści lat pracy ezoterycznej nie dostałam tylu bezcennych informacji, ile w ciągu paru miesięcy spisywania odczytów z Kronik. Chociaż z szacunkiem doceniam każdy dzień swojego powolnego wzrastania, patrząc wstecz widzę, że szłam wolniutko jak żółw po to, by teraz przy pomocy moich Mistrzów i Nauczycieli z Kronik rozwinąć skrzydła i wzlecieć jak orzeł.

„Światło z Kronik wylewa się na Ziemię” mówią Mistrzowie. Ich ważnym staraniem jest, aby ludzie podnosili swoje wibracje. Oczyszczanie wzorców i uzdrawianie codzienności to tylko część duchowej ścieżki. Najistotniejsze jest pokochanie siebie i uświadomienie sobie, że każdy z nas jest pięknym boskim Światłem. W sobie, w głębi serca mamy wszystko czego potrzebujemy do stwarzania nowych światów: wielką moc dobroci, potęgę wybaczania, siłę akceptacji i najważniejszą ze wszystkich nieograniczoną niczym miłość bezwarunkową. Zamiast szukać na zewnątrz, uczymy się otwierać swoje serca i czerpać z ich ogromnego bogactwa. Kiedy to poczujemy, zdejmiemy łuski z oczu i rozpalimy w sobie potężne latarnie, które zmienią oblicze tego świata.

Bogusława M. Andrzejewska

Przyszłość

Żyjemy w Tu i Teraz, w takim magicznym i pełnym Mocy wymiarze, o którym mówią wszystkie duchowe pisma. Powtarzają też, że nic poza tym nie ma, a w iluzji czasoprzestrzeni liczy się tylko chwila obecna. Ta chwila, w której jesteśmy. W której patrzymy, słyszymy, myślimy, podejmujemy decyzję lub zastanawiamy się, co powinniśmy zrobić. Magia tego momentu zasadza się na świadomości, że właśnie teraz możemy wszystko, czego zapragniemy.

Tu i teraz to najważniejszy czas, w którym możemy uzdrawiać swoje życie i siebie. Możemy podejmować decyzje w istotnych sprawach. To ten punkt bytu, w którym dzieje się wszystko, co ma jakiekolwiek znaczenie, ponieważ to moment właściwego doświadczania. To moment kiedy nasze zmysły odczuwają, serce przeżywa i kocha, umysł ogarnia sytuację, a uczucia pulsują w nasz swoim silnym rytmem. Teraz.

Przeszłość odpłynęła w niebyt. Nie ma już znaczenia. Można z niej zaczerpnąć mądrości doświadczeń lub odszukać przyczynę jakiegoś wzorca. Można też otworzyć wszystkie miłe zakładki dobrych wspomnień, które zasilają nas pozytywna energią. Piękne chwile są pełne mocy i dla niektórych z nas stają się cudownym doładowaniem, które podnosi wibracje. To też zatrzymanie iluzji czasu, kiedy z ciepłym uśmiechem przeglądamy stare fotografie. To też piękna fala miłości, kiedy dotykamy spojrzeniem zdjęcia kogoś bardzo kochanego.

Błędem byłoby jednak tkwienie w przeszłości dłużej niż jedną minutę. Nie warto w nieskończoność odgrzebywać starych wydarzeń. Uzdrowienie nie zawsze wymaga wiedzy – skąd przyszedł wzorzec, który nam nie służy. Wymaga natomiast zmiany w chwili obecnej. Zmiany nastawienia, przekonania, myślenia. To jest ważniejsze, niż skupianie się na dawno zapomnianych bolesnych emocjach. Właśnie dlatego chwila obecna niesie w sobie wszystko, czego potrzebujemy.

Myślę też, że bez sensu jest tkwienie w starych, przebrzmiałych uczuciach. Chyba największym ludzkim problemem jest fakt, że nie umiemy zapomnieć przykrości. Kiedy ktoś nas zrani, oceni, skrytykuje, odrzuci to niesiemy w sobie przez długi czas żal, który zastyga jak skorupa odgradzająca szczelnie nasze serca od tego, co dobre. Bywa i tak, że po latach osoba, która nas zraniła, jest już całkiem innym człowiekiem: dojrzałym, mądrym, wrażliwym. Ale nawet nie jesteśmy w stanie tego zauważyć, ponieważ pozwalamy, by stara ocena zapuściła w nas mocne korzenie. A przecież warto czasem dać szansę jakiejś relacji i popatrzeć na kogoś wzrokiem nie zmąconym przez wydarzenia odległe od nas o całe kilometry czasu.

Świat wibruje i zmienia się z minuty na minutę. My też się zmieniamy jak kalejdoskopie i pokazujemy coraz to inną twarz. Testujemy rozmaite reakcje, szukamy szczęścia na tysiąc sposobów. Najczęściej w chwili obecnej jesteśmy kimś o niebo innym od tamtej osoby, która lata temu weszła w jakiś konflikt. Dobrze jest dostrzegać postęp i szukać dobra w sobie i w innych. A najcenniejszą umiejętnością jest dar stawiania grubej kreski, która odcina nas od tego, co było. I zaczynanie od nowa. Z czystym kontem.

To czyste konto daje mocne podstawy do tworzenia dobrego szczęśliwego życia. I jeśli przykre wspomnienia są jak śmieci wyspane na placu budowy, tak pozytywne nastawienie i wiara w siebie, to silny i piękny fundament. Przyszłość jest w tym aspekcie doskonałą motywacją do mądrego życia. Gdyby nie istniała, nie chcielibyśmy się starać. Nie byłoby ku temu powodów. Przekonanie, że istnieje jakieś jutro, jest siła napędową do tego, by zadbać o komfort dla siebie.

I wcale nie myślę tu o finansowym zabezpieczeniu. W Prospericie nie istnieje coś takiego jak „czarna godzina” czy „stare lata”. Jest tylko świetlana przyszłość, czyli wizja dobrego czasu, który możemy sami wykreować. Mocą chwili obecnej jest budowanie jutra. Każde słowo wypowiedziane w tym momencie, każda myśl przelatująca teraz przez głowę, każdy aktualnie wykonany gest – tworzą przyszłość. Naszą przyszłość, zgodną wibracyjnie z tym, co właśnie jest w nas.

Prawo Przyciągania wykorzystuje chwilę obecną do budowania tego, co będzie. W tym punkcie rzeczywistości iluzja czasu staje się realnym doświadczeniem tak samo, jak pojawiające się w kącikach oczu delikatne zmarszczki od ciągłego śmiechu. Prawo to bazuje na konsekwencji i podobnie jak osławiona Zasada Karmy mówi: „co zasiejesz – to zbierzesz”. Siejemy więc mniej lub bardziej nieświadomie każdego dnia różne myśli, a wszechświat cierpliwie odzwierciedla te wibracje. Beznamiętnie, nie dzieląc ich na dobre i złe. Cokolwiek wysyłamy dzisiaj – jutro wraca.

Świadomość istnienia przyszłości może pomóc w doborze myśli i przekonań. Wiedząc, że lęk może wykreować to, czego się boimy, sięgamy po uzdrowienie i wyzwolenie z lęku. Bo wiemy, że to najskuteczniejszy sposób, by zapobiec temu, czego nie chcemy doświadczyć. Wiedząc, że narzekanie może wpędzić nas w stan braku, unikamy go i zastępujemy pozytywną afirmacją obfitości. Wiedząc, że brak wiary w siebie może zablokować planowany sukces, zawijamy rękawy, by popracować nad podniesieniem poczucia wartości. Bo tylko wtedy jutro będzie dobre.

Tu i Teraz tworzymy to, co nadejdzie, dlatego ta chwila jest taka ważna. Ktoś mógłby pomyśleć: „dzisiaj nie mam ochoty do pracy nad sobą, chcę ponarzekać i potupać, chcę komuś naurągać, a jutro może będzie lepsza pogoda, to pogadam sobie pozytywnie”. Tymczasem to jest inwestycja w przyszłość. Każda chwila jest inwestycją. Jeśli dzisiaj pomarudzimy i pokrzyczymy na kogoś, to jutro nie będzie lepszego dnia. Może wyjdzie słońce, może kwiaty będą pachnieć mocniej, ale w nas wzejdą pędy wczorajszych wibracji. Będzie w nas smutek, tupanie i marudzenie. I chociaż to zawsze można zmienić, to będzie wymagało od nas większego wysiłku.

W kontekście przyszłości często pojawiają się lęki. Mówimy wtedy: „martwię się, co będzie, czy załatwię, czy dostanę, czy się uda”. Każdy lęk jest zaprzeczeniem miłości, a tym samym największej stwórczej sile, która tworzy dla nas Dobro. Kiedy nauczyciele duchowi przekonują nas, że liczy się chwila obecna, a przyszłość nie ma znaczenia, próbują w ten sposób wyłączyć nasz strach o jutro, o tysiące spraw, które spędzają nam sen z powiek. Skupienie na chwili obecnej może teoretycznie uwolnić nas od ciągłego zamartwiania się tym, co przed nami.

Jest to jednak podobne do sytuacji, w której zamykamy oczy, aby nie widzieć stojącego przed nami „smoka”. A czy nie lepiej dokładnie zobaczyć smoka? Obłaskawić go? Uświadomić sobie, że w istocie wcale nie jest groźny? Mnóstwo ludzi boi się przyszłości zapominając, że sami rządzą swoim życiem, a w sercach i umysłach mają potężną moc kreowania rzeczywistości. Zeszliśmy tu na Ziemię, by tworzyć, a nie po to, by zastygać w lęku przed tym, czego pozornie nie znamy. Tylko pozornie, bo każda chwila została przez nas starannie wybudowana.

Jako Stwórcy Rzeczywistości możemy popadać w paranoję, która przejawia się lękiem przed własnym dziełem. Zasiewamy ziarna, a potem uciekamy z pola w strachu, że to co wyrośnie, zje nas. Albo co najmniej przerazi lub rozczaruje. A czy nie byłoby łatwiej przeczytać uważnie instrukcje na opakowaniu i wybrać dobre nasiona? Takie, z których wyrośnie bogactwo, miłość, zdrowie, zadowolenie, spełnienie marzeń? Są takie nasiona. Nazywają się dobrymi myślami, wiarą w siebie i pozytywnymi przekonaniami. Leżą na półce z napisem „prosperująca świadomość„. Są dostępne zawsze i wszędzie. Dla każdego. Z takim wyposażeniem przyszłość nie powinna przerażać.

Ale odwaga wymaga też znajomości i rozumienia Prawa Przyciągania. Wymaga postępowania zgodnie z zasadami Prosperity. Czasem pojawia się też konieczność pracy nad sobą, zmiany wzorców, otwarcia się na miłość do samego siebie. Człowiek jako Kreator bywa zapracowany, bo projektuje i stwarza nowe światy. To wymaga co najmniej skupienia i pilnowania własnych myśli. Wymaga też umiejętności odróżniania ziarna od plew i spontanicznego podążania za Światłem, do którego prowadzi serce. Jak dla mnie to wszystko brzmi niczym piękna przygoda i wiem doskonale, że w swej istocie jest bardzo przyjemne.

Świadomość przyszłości uczy nas starania o jutro. Dbania o swoje słowa i nastroje. Pilnowania wibracji. Bycia pełnymi dobra i radości. Kochania nade wszystko siebie, ale i tego, co nas otacza. Jesteśmy jak rzeźbiarze, którzy tworząc dzieło z jedynego kawałka drewna, pilnują każdego ruchu dłutem. Nie można dziś ciąć niedbale, bo jeśli utniemy za dużo, jeśli utniemy krzywo, to nikt i nic nie doklei za nas tego, co utracone. Mamy w sobie mnóstwo Światła po to, by wystarczająco oświetlić swoje życie i nie snuć się w mroku.

Bogusława M. Andrzejewska

O Radości

Przekaz od Mistrzów i Nauczycieli z Kronik Akaszy dla Czytelników tej strony

Radość życia jest ogromnie ważnym czynnikiem rozwoju, ponieważ to radość powoduje, że wpływacie pozytywnie na materię. To radość jest ogromnie istotna w Prawie Przyciągania. Ono działa bez względu na to, czy w nie wierzycie, czy słuchacie, czy praktykujecie. Prawo Przyciągania działa na wszystkich poziomach. Z założenia polega na tym, że wszechświat odzwierciedla to, co jest prawdziwą waszą istotą. Jeśli waszą naturą jest radość i zadowolenie, wówczas z drugiej strony pojawia się też radość i zadowolenie. Jeśli jesteście wypełnieni uśmiechem, radosnym podejściem do świata i ludzi, wówczas i wszechświat uśmiecha się do was i ludzie uśmiechają się do was z miłością. Jeśli nosicie w sercu radość, wówczas przyciągacie radosne wydarzenia. Lustro wszechświata będzie odbijało wasz radosny, spełniony uśmiech. Czymkolwiek jesteście, to tworzycie.

Ale radość życia ma w sobie jeszcze jedną zaletę. Ona czyni wasze istnienie pięknym, ponieważ radość jest Światłem rozświetlającym centrum waszego serca. Radość życia powoduje, że wszystko, cokolwiek się pojawia, staje się piękne i jasne. Radość życia powoduje, że wasze codzienne życie, nawet wtedy, kiedy nie skupiacie się na Prawie Przyciągania jest najzwyczajniej po ludzku szczęśliwe, pogodne i pełne radości.

Niech wasze życie będzie zawsze zabawą. Uruchamiajcie wasze wewnętrzne dziecko, uczyńcie je szczęśliwym i twórczym. Pozwalajcie mu, by wnosiło do waszego życia mnóstwo radości. Niech radość stanie się waszą lampą, która będzie oświetlała codzienne chwile. Radość sprawia, że życie jest piękne. To jest bardzo ważne, by docenić radość i piękno życia, ponieważ zeszliście tutaj na Ziemię, by kochać i cieszyć się każdą chwilą. Nie jesteście tu po to, by cierpieć i martwić się.

Radość uzdrawia. To trzeci element, na który chcemy zwrócić waszą uwagę. Radość sprawia, że wasze komórki funkcjonują na podwyższonych wibracjach, ponieważ radość podnosi energię. Kiedy cieszycie się, śmiejecie, wasze komórki nabierają takiego rozpędu, takiej prędkości, która powoduje prawidłowe funkcjonowanie. Elektrony w waszych ciałach pracują na najwyższych obrotach i dzięki temu wszystko jest dokładnie takie, jakie powinno być.

Prawdziwą naturą wszechświata jest radość i szczęście. Prawdziwą naturą człowieka jest także radość i szczęście. Kiedy śmiejecie się spontanicznie, beztrosko i z głębi duszy, szczerze, wówczas jesteście mocno dostrojeni do prawdziwej harmonii wszechświata. I to właśnie sprawia, że jesteście zdrowi, szczęśliwi i zadowoleni. W codzienności radość jest Światłem, które warto zawsze zapalać w swojej duszy.

(spisała Bo Andrzejewska – kwiecień 2019)

O Reiki

Przekaz od Mistrzów i Nauczycieli z Kronik Akaszy dla Czytelników tej strony

Reiki to  święta, piękna energia, która uzdrawia serca i dusze. Energia, która uzdrawia człowieka na wszystkich poziomach, dzięki temu, że dociera poprzez wszystkie czakry do wszystkich ciał subtelnych człowieka, który ma kontakt z tą piękną energią. Energia Reiki została odkryta w XX wieku, ale w istocie korzystano z niej już przed wieloma wiekami. Znana była pod różnymi nazwami. Ale bez względu na nazwę i obszar kulturowy jest to energia uzdrawiająca, energia wzrostu, dobra i miłości.

Jest Światłem Miłości, które pozwala ludziom poczuć czym jest Dobro, czym jest wzrost duchowy, czym jest dotykanie Najwyższego Źródła. Dzięki pracy z energią Reiki można podnosić swoje wibracje wyżej i wyżej. Przynosi ona wyłącznie dobro i jest całkowicie bezpieczna. Praca z energią Reiki jest tym, co w obecnym czasie przynosi najwięcej pożytku ludziom zainteresowanym własnym wewnętrznym rozwojem.

Energia Reiki pozwala dostrajać się do podnoszących się wibracji Ziemi i dzięki tej właśnie metodzie ludzie na Ziemi podnieśli swoją częstotliwość. Odegrała ona ogromną rolę w tym procesie i nieprzypadkowo Mikao Usui przyniósł na nowo pracę z tą metodą właśnie w tym czasie, kiedy Ziemia przygotowywała się do skoku energetycznego. To właśnie dzięki energii Reiki ludzie nadążają za Ziemią i za jej sublimującymi się energiami.

Praca z energią Reiki jest dobrodziejstwem dla każdego, kto z tej energii korzysta. Zarówno dla tych osób, którym przykładane są dłonie, jak i dla tych, którzy energię przekazują. Dzięki Reiki uzdrawiane są nie tylko ciała fizyczne, ale także ciała subtelne. Uzdrawiane są emocje, uzdrawiany jest poziom mentalny i duchowy. Bardzo często dzięki Reiki można też w pewien sposób oczyścić część karmy. Oczywiście Reiki nie jest panaceum na wszystko. Warto korzystać także z innych metod uzdrawiania i rozwoju. Warto odkrywać to, co jest dla was najlepsze. Być może nie każdy czuje pracę z Reiki, jako właściwą dla siebie. Być może nie każdy podąża za tą energią, ale to nie szkodzi, ponieważ każdy może i ma prawo znaleźć dla siebie to, co mu najbardziej odpowiada.

(spisała Bo Andrzejewska – kwiecień 2019)