Tęsknota

Spełnianie marzeń i realizacja celów jest dużo ważniejsza, niż może się wydawać. Nie chodzi w tym procesie wyłącznie o nasz komfort i dogadzanie próżności. W istocie można porównać to raczej do napełniania zbiorników, z którymi nasza dusza zeszła na Ziemię. Dopóki tego nie zrobimy, czujemy pustkę podobną do głodu. Przypomina to takie wewnętrzne ssanie, które utrudnia nam rozwój, odwracając uwagę od tego, co dla nas ważne. Podobnie, jak w przypadku, kiedy burczy nam w brzuchu i przez to nie umiemy skupić się na pracy.

Uwielbiam wodę od urodzenia, a właściwie od wszystkich minionych wcieleń. Niestety w każdym od nowa muszę uczyć się pływać, a że w ostatnim zostałam utopiona, to w obecnym pływać zaczęłam przed pięćdziesiątką dopiero. Przez wszystkie lata życia czułam w sobie to nieprzyjemne „ssanie”, które bardzo chciało pływać. Ilekroć pojechałam nad jezioro, biegłam do wody zanim jeszcze mój mąż dobrze zaparkował samochód. Czułam się tak, jakbym wiecznie była głodna dotyku jakiegoś akwenu, a jednocześnie szerokim łukiem omijałam baseny. Odkąd jednak nauczyłam się pływać, zniknęła owa niekomfortowa tęsknota. Dzisiaj potrafię siedzieć nad wodą i patrzeć na nią bez wewnętrznego przymusu, aby szybko się w niej zanurzyć. Potrafię też być szczęśliwa i spokojna z daleka od wody. Mój głód pływania został zaspokojony na zawsze. Teraz po prostu to lubię i tyle.

Podobnie doświadczam wielu innych zjawisk i wierzę, że nie jestem w tym odosobniona. Przemożna tęsknota znika, kiedy pozwolimy sobie na dotknięcie tego, co dla nas ważne. Pojawia się spokój i poczucie spełnienia. Ponieważ ufam temu, co czuję i staram się podążać za sercem, wiem doskonale, że marzenia należy spełniać. Te które nie są tylko pustką zachcianką, ale prawdziwym pragnieniem. Jak je odróżniać, piszę tutaj. Niespełnione marzenia są jak płacz duszy i moim zdaniem należą one do jej planu na wcielenie.

Czasem nawet pojawia się presja, zaburzająca całą hierarchię ważności, bo okazuje się, że nie dostrzegamy tego, co naprawdę istotne. W sensie energetycznym, będzie to silne napięcie, które utrudnia prawidłowy przepływ energii. Możemy też tworzyć opór wobec innych tematów, ponieważ podświadomie walczymy ze wszystkim, co nie jest naszym upragnionym celem. Widać to wyraźnie na przykładzie dziecka, które tupie nóżkami, bo chce lizaka. Jeśli rodzice nie odwrócą jego uwagi albo nie zablokują karceniem, to będzie ono tupać tak długo, dopóki owego lizaka nie dostanie.

W każdym z nas jest to małe tupiące dziecko, które nadal pragnie wszystkiego, czego nie dostało, chociaż zamieniło lizaka na samochód, buty czy nowy model komórki. I warto wiedzieć, że im częściej jako małe dziecko nie dostawaliśmy tego, czego tak bardzo chcieliśmy, tym trudniej nam w dorosłym życiu spełniać marzenia. Pomimo dojrzałości, dyplomów i setek przeczytanych podręczników nadal stoimy z nosem na wysokości sklepowej lady i z żalem patrzymy na lizaki za szybką. Tak działa wzorzec niespełnienia i wewnętrzne przekonanie, że nigdy nie będziemy mieć tego, czego pragniemy.

Nie oznacza to, że należy bez wahania zaspokajać wszystkie oczekiwania maluchów. Żyjemy w czasach, kiedy dzieci są zasypywane coraz droższymi zabawkami. Lizak nie bywa już problemem. To z kolei rozwija w młodym człowieku postawę roszczeniową. W obu przypadkach wzorce takie mogą popchnąć do zdobywania wszystkiego za wszelką cenę, poprzez oszustwo, kradzież, manipulację. Każda droga prowadząca do finansowego bogactwa bywa uświęcana. Lub odwrotnie – nic się nie robi, czekając, aż ktoś inny zrobi za nas, bo… „przecież i tak się nie uda” czy też „inni zrobią i podadzą pod nos”.

O wiele łatwiej jest tym osobom, które w dzieciństwie nauczono, że mogą mieć wszystko, jeśli cierpliwie poczekają lub wykonają w tym celu jakieś działania. Dobrze ilustruje to słynny eksperyment z piankami marschmallow. Tym, którzy go nie znają, przypomnę, że ideą ćwiczenia była cierpliwość. Dzieciom rozdawano po jednej piance, obiecując, że jeśli powstrzymają się od jej natychmiastowego zjedzenia i odłożą ją na jutro, dostaną nagrodę w postaci kolejnej. Dorośli zapewne nie mieliby z tym problemu, jednak dla dzieci było to nie lada wyzwanie. Najważniejszym wnioskiem płynącym z ćwiczenia było odkrycie, że te osoby, które umiały odmówić sobie przyjemności szybkiego zjedzenia pianki, w dorosłym życiu lepiej sobie radziły z wyzwaniami, wiedząc, że za każdym życiowym zakrętem i każdym wyrzeczeniem czeka nagroda. Niecierpliwi i w dorosłym życiu chcieli mieć wszystko natychmiast, lecz równie szybko się zniechęcali do jakiegokolwiek działania.

Przysłowia i stare mądrości gloryfikują cierpliwość, ale warto podkreślić, że jak zawsze optymalny jest złoty środek. Wytrwałość i umiejętność czekania może przynieść korzyści – to jasne. Ale wcale nie musi. Bywa, że pozbawia nas aktywności i staje się wygodną zasłoną, za którą czai się wystraszona lub bierna osoba, odkładająca wszystko „na później”. Czekanie uwalnia od obowiązku działania i może stać się wygodną wymówką. A powszechnie wiadomo, że nic samo do nas nie przyjdzie, jeśli to my nie wykonamy ruchu w stronę tego, co dla nas ważne. I tu pojawią się mówcy motywacyjni, pokrzykując do nas ochoczo: „nie czekaj! Działaj”. Ale jeśli polecimy za tym okrzykiem na oślep, możemy wpaść w kłopoty. Zatem ani czekanie bez końca, ani wyścig nie przyniesie nam szczęścia.

Wniosek nasuwa się wyraźnie jeden – należy realizować marzenia, bez odwlekania ich w nieskończoność, ale też bez pośpiechu, wybierając to, czego jesteśmy pewni. I chociaż z punktu widzenia prosperującej świadomości nie ma złych decyzji, lepiej dla nas kiedy płyną z serca. A do głębi tego serca warto spokojnie zajrzeć, wyciszając się w medytacji.

Bogusława M. Andrzejewska

Granica

Większość poradników sukcesu powtarza do znudzenia, że nie możemy się niczym ograniczać. W ćwiczeniach i afirmacjach stale powtarza się określenie  “nieograniczony”, które sugeruje, że powinniśmy podnosić sobie poprzeczkę pragnień do samego nieba. Trudno nie zgodzić się z nauczycielami, którzy osiągnęli w życiu tak wiele, że stają się wiarygodni poprzez własne doświadczenie.

Patrząc z poziomu duchowego także nie dostrzeżemy żadnej ściany, bo przecież duch ludzki jest nieograniczony. Jako kropla Boskości, która jest Wszystkim Co Jest, nie mamy żadnych limitów. Całkiem logiczne wydaje się uświadomić sobie, że mogę wszystko, czego tylko zapragnę. A przyzwyczajeni do podawania wyższych kwot, niż chcemy naprawdę, stawiamy niebotyczne żądania naszej podświadomości i oczekujemy wielu milionów – tak po prostu, przy okazji.

Ale też większość z nas przyzna po cichu, że to wcale nie takie proste. Nie czujemy tych “milionów”. Entuzjastycznie pokrzykujemy za mówcami motywacyjnymi, że zdobędziemy, że możemy, że zasługujemy… A potem wracamy do punktu wyjścia i ze smutkiem zadowalamy się stałą pensją. Bywają oczywiście zastrzyki niespodziewanej gotówki, które potwierdzają skok energetyczny przyciągający nieco więcej niż zwykle. Ale na tym zazwyczaj koniec.

Czasem mamy w sobie wzorce, które utrudniają zarabianie większych kwot. Takie prozaiczne, jak niskie poczucie wartości, poczucie nie zasługiwania, lęk przed bogactwem, czy inne popularne przeszkody. Innym razem mamy wręcz traumy finansowe, będące skutkiem bolesnych pieniężnych doświadczeń. Czasem jednak wzorce są przerobione, samoocena przyzwoita, lęki uwolnione, a pomimo tego pieniądze nie chcą płynąc złotą strugą. I nie pomagają kursy, książki i ćwiczenia. Utykamy w martwym punkcie i rozglądamy się za czarodziejem, który ściągnie z nas klątwę.

Tymczasem to wcale nie klątwa, tylko umowna granica, którą ustaliła sobie podświadomość, w oparciu o sobie tylko znane i specjalnie wybrane doświadczenia. Niektórzy nauczyciele nazywają to “termostatem”. Sytuacja ta przypomina bowiem ustawienie wewnętrznego urządzenia na określonej granicy, która w żaden sposób nie może zostać naruszona. Podobnie jak termostat gazowego ogrzewania, który pilnuje, aby temperatura w pomieszczeniu miała stały poziom. Ilekroć ten poziom spada, włącza piec. Ale nie pozwala go przekroczyć.

Czasem obserwujemy taką właśnie sytuację w swoich finansach. Bywa że w wyniku intensywnej pracy, medytacji i ćwiczeń magnetycznych zaczynamy więcej zarabiać. Z radością obserwujemy, jak przybywa nam na koncie pieniędzy. Jednak zanim na dobre nacieszymy się posiadanym bogactwem, coś się wydarza. Na przykład psuje się samochód. Albo dorosłe dziecko gwałtownie i rozpaczliwie potrzebuje gotówki. Albo ktoś choruje i trzeba kupić lekarstwo. I zanim się obejrzymy, ilość pieniędzy na koncie jest taka, jak przed rozpoczęciem pracy energetycznej.

Zatem zaczynamy jeszcze raz od początku. Ćwiczenia magnetyczne, wizualizacja, medytacja. I znowu pieniądze wpływają w większej ilości. Po czym znowu coś się wydarza i musimy natychmiast komuś pomóc albo kupić nową pralkę, a bywa nawet, że ktoś nas okrada… Pomimo wysiłku, pomimo prawidłowej pracy energetycznej wracamy do punktu wyjścia tak, jak byśmy nic nie robili. Tak działa termostat. Pilnuje, aby nie było więcej, niż wybrana “norma”.

Trudno ocenić, kto i kiedy tę normę wybrał. To nasze głęboko skrywane przekonania o tym, ile możemy zarobić, ile możemy posiadać pracując w określonym zawodzie. Jeśli wiemy, że w swojej pracy możemy “wyrobić” miesięcznie 6000 zł, to właśnie nasza “norma”, która ustawia termostat. Aby ją zmienić, musielibyśmy zobaczyć i poznać ludzi, którzy robią to samo, co my, w takich samych warunkach i zarabiają np. 10000. To może przekonać podświadomość i zmienić normę. Przede wszystkim jednak warto otworzyć się na inne źródła dochodu. Przecież zarabiamy nie tylko pracując. Możliwości jest dużo. Proponuję na początek wypisać co najmniej 5 możliwych źródeł przypływu pieniędzy. Wyjąwszy wygraną w Lotto – niech to będzie opcja szósta…

Czasem normę ustawiają nasi rodzice. Może to zabrzmieć paradoksalnie, ale bywa, że nie chcemy lub nie umiemy przekroczyć granicy zarabiania naszego ojca czy matki. Nie zdarza się to często, ale bywają takie przypadki. Warto się przyjrzeć swoim dochodom i je porównać z dochodami rodziców. Nie bez przyczyny powstała adekwatna do tego afirmacja: “Bezpiecznie przerastam dochody moich rodziców i czuję się z tym dobrze”. Widać takie wzorce czasem także nas dotyczą.

Jeśli nie znamy przyczyny powstania określonej “normy” finansowej, to nie szkodzi. I tak można poprawić sytuację za pomocą odpowiedniej wizualizacji, w której podkręcamy nasz termostat na wyższy poziom. Warto tylko pamiętać o trzech drobiazgach:

  1. Nie można wrzucać od razu horrendalnej kwoty, która jest dla podświadomości abstrakcyjna. Należy cierpliwie działać niewielkimi krokami i początkowo podnieść kwotę miesięcznych dochodów o tysiąc lub dwa tysiące złotych. Proporcjonalnie do aktualnych zarobków.
  2. Należy systematycznie codziennie powtarzać tę wizualizację przez co najmniej dwa miesiące lub tak długo, aż wybrana kwota zamanifestuje się w naszej rzeczywistości.
  3. Kolejny krok i kolejne podkręcenie termostatu wykonujemy najwcześniej po dwóch lub trzech miesiącach. Proces jest tak łatwy, że chcemy już po tygodniu podkręcić kurek, ale to nie zadziała. Każda kwota musi osadzić się w podświadomości, a to wymaga czasu.

Na warsztatach prosperity, a także na warsztatach Świadomości Bogactwa prowadzimy takie medytacje i uczymy, w jaki sposób pracować z termostatem. Jednak nie jest to trudne i każdy może zrobić to sam dla siebie.

Bogusława M. Andrzejewska

Relacja z warsztatów Świadomości Bogactwa na Lanzarote

W maju 2017 całą wyjątkowo dobraną grupą polecieliśmy na piękną i pełną magii wyspę Lanzarote. Warsztaty pod hasłem Świadomość Bogactwa to jedno z najpiękniejszych moich doświadczeń. To coś, co oczywiście można opisać słowami, ale bez wątpienia przede wszystkim trzeba tego dotknąć samemu. Pod wieloma względami to jedno z najpiękniejszych szkoleń, jakie miałam przyjemność prowadzić i nie ukrywam, że niezwykłe doznania znacznie przekroczyły moje oczekiwania.

 

WSPÓŁPRACA

Szkolenie razem ze mną prowadziła Grażyna Adamska, praktyk Synchronizacji Ciała Duszy i Umysłu, świetna trenerka i specjalistka od Dwupunktu. Cudownie się uzupełniałyśmy, ponieważ Grażyna to bardzo konkretna osoba, mocno stąpająca nogami po ziemi. Dzięki niej i jej rozmaitym ćwiczeniom szkolenie zyskało znaczący wymiar pracy ze świadomym umysłem. Oprócz uzdrawiania podświadomych wzorców, mogłyśmy pokazać, jak efektywnie kształtować nawyki tworzące naszą rzeczywistość.

Bez niepotrzebnego lania wody Grażyna uczyła praktycznych metod kwantowych, obserwując, doradzając i troszcząc się bezpośrednio o każdego uczestnika. Przy niej i ja mogłam doszlifować pracę z Dwupunktem, który znałam bardzo pobieżnie, ponieważ na co dzień częściej stosuję Reiki oraz inne metody. Dwupunkt jest doskonałą i niesłychanie prostą techniką uzdrawiania swojego życia. Myślę, że rzetelna praktyka tej techniki jest jedną z największych zalet szkolenia na Lanzarote.

UCZESTNICY

Wszyscy moi studenci to wyjątkowi ludzie. Z wieloma spośród nich utrzymuję kontakt, pomimo upływu wielu lat. Nadal wśród moich pełnych ciepła znajomości znajdują się osoby, które były na moich kursach 15 lat temu, kiedy dopiero zaczynałam swoja przygodę z nauczaniem prosperity.

Na Lanzarote spotkałam zarówno moje stałe zaprzyjaźnione klientki, jak i zupełnie nowe osoby. Wszyscy bardzo otwarci na wiedzę, mądrzy, pracowici i pełni pięknego, serdecznego nastawienia do świata i innych osób. Podobne przyciąga podobne, dlatego w tak silnych energiach spotkali się wspaniali ludzie, zaangażowani w rozwój wewnętrzny, na podobnym etapie pracy nad sobą. Wszyscy zaawansowani w praktyce pozytywnego myślenia, ciekawi duchowych informacji, chętni do wykonywania ćwiczeń energetycznych i ciągle niesyci przekazywanej im wiedzy. Nie ukrywam, że z ogromną przyjemnością pracuje się z tak pozytywnymi ludźmi, którzy ciągle chcą więcej i więcej…  A jeszcze większą przyjemność sprawia zwiedzanie magicznych miejsc w tak doborowym towarzystwie. 

Niezmiennie wzruszały mnie codzienne informacje uczestników, że z samego rana wykonali na tarasie całą serię ćwiczeń magnetycznych i że czują się pełni energii i chęci do życia. Ktoś inny chwalił się, że pobiegł rano nad ocean i zrobił wszystkie ćwiczenia na plaży, wzmacniając ich skuteczność mocą żywiołów. Fantastyczne! To, co najbardziej podziwiam u ludzi to systematyczność i zapał do działania.

Na zdjęciu poniżej nasza malutka “grupa berlińska” zaraz po wylądowaniu na wyspie. W zajęciach uczestniczyło 12 osób.

ENERGIA

Lanzarote, podobnie jak pozostałe Wyspy Kanaryjskie, jest prawdopodobnie pozostałością Starożytnej Atlantydy, która leżała według podań “za słupami Heraklesa”, czyli za Gibraltarem. Być może jest to tylko legenda, natomiast niezaprzeczalnym faktem jest bardzo silna energia tego miejsca. Można ją było wyczuć od pierwszej chwili. Wszystkie ćwiczenia i praktyki energetyczne, które robiliśmy, odczuwałam o wiele silniej niż w Polsce.

W programie zajęć przewidziałam także inicjację Reiki dla zainteresowanych. Wymyśliłam to – nie ukrywam – głównie dla siebie, aby poczuć magię tego miejsca. Każdy, kto pracuje z Reiki wie, jak bardzo ta piękna energia uwrażliwia nas na odbiór. No cóż… Przeprowadziłam w Polsce do dzisiaj setki inicjacji na wszystkie stopnie, jednak nigdy jeszcze nie czułam ich tak mocno, jak tam na Lanzarote. Przyznaję się, że na nowo, niczym świeżo upieczona adeptka, przeżywałam zachwyt tym, co jest nam dane w Reiki.

Niektórzy twierdzą, że mieszkańcy Atlantydy pracowali z Reiki na co dzień. Przed katastrofą ukryli tę wiedzę w kilku miejscach, między innymi w rejonie Tybetu, gdzie po latach odkrył te informacje Mikao Usui. Jeśli jest w tym ziarnko prawdy, to właśnie na Wyspach Kanaryjskich można poczuć wyraźnie, że Reiki jest tam silniejsza niż gdziekolwiek indziej. Można tam poczuć Atlantydę. Wiem, że są na świecie takie miejsca, gdzie energia będzie równie silnie odczuwalna, ja tam po prostu jeszcze nie dotarłam. Tak czy owak na Lanzarote jest bardziej “reikowo” niż w Europie.

MIEJSCE

Mieszkaliśmy w hotelu Costa Mar, urokliwym i niepowtarzalnym miejscu, które zostało zaprojektowane tak, jak żaden inny ośrodek na świecie. Śnieżnobiałe niskie budynki rozciągają się wzdłuż drogi, która oddziela je od piaszczystej gorącej plaży. Do przestronnych, ogromnych apartamentów, w których zmieściłoby się chyba całe moje wrocławskie mieszkanie, prowadzą cieniste korytarze. A w nich przymilne koty wylegują się pod zielonymi roślinami. Tak. Na Lanzarote jest tak ciepło, że korytarze nie są obudowane ścianami. Są raczej zadaszonymi alejkami, w których rosną egzotyczne drzewka.

Każdy z nas miał w swoim apartamencie wielki słoneczny taras, który wychodził na ocean. Mogliśmy każdego ranka ćwiczyć, patrząc na kołysane wiatrem palmy i słońce odbijające się w szafirowych falach. Po ciepłej nocy płytki, którymi wyłożono taras, grzały lekko stopy. Bajka!

Na spragnionych słońca oczywiście czekały leżaki, na których można byłoby wygrzewać się do późnych godzin popołudniowych. Szkoda nam było czasu na leżenie, ponieważ harmonogram zajęć mieliśmy wypełniony, ale kilkanaście minut na słoneczku….? Czemu nie? Chociaż o wiele przyjemniej nad basenem, w którym woda naprawdę była wystarczająco ciepła, nawet dla zmarzluszków.

WYSPA

O Lanzarote można poczytać w przewodnikach i z pewnością trudno zamknąć jej urok w kilku zdaniach. To raczej niemożliwe, biorąc pod uwagę, że jest najbardziej niezwykła ze wszystkich Wysp Kanaryjskich.

Z jednej strony zachwycała mnie codziennie wspaniałym widokiem na plażę i ocean, na tle którego łagodnie kołysały się palmy. Idealne spełnienie marzeń o wakacjach. Niska biała zabudowa, zasługa architekta i wizjonera Cesara Manrique, dodawała delikatności i swojskości, w której można poczuć się jak w niewielkim miasteczku, dokąd nie dotarł brud i szum turystyki. A przy tym w pełni komfortowy czterogwiazdkowy hotel zaspokajał wszystkie potrzeby każdego rozpieszczonego mieszczucha.

A z drugiej strony – widoczne na tle nieba Góry Ogniste i ciemna ziemia, przypominały nieustannie o krążącej niezbyt głęboko pod stopami lawie, o mocy żywiołów. To tak, jakby spać na wulkanie… I dosłownie spałam w takim właśnie miejscu. Wycieczka do Parku Timanfaya przeniosła mnie w zupełnie inny budzący respekt świat, pełen zastygłej magmy i głębokich kraterów. Na długą chwilę zanurzyliśmy się w niekończące się serpentyny, wiodące pomiędzy wygasłymi wulkanami.

I jeszcze jedno oblicze Lanzarote: to twórczość Cesara Manrique, obecna we wszystkich niemal wsiach i miasteczkach. Nieco odleciana, magiczna i tajemnicza. Doskonale odzwierciedlona także przez jego niezwykły dom, częściowo schowany pod ziemią, zbudowany w bańkach powietrznych wytworzonych przez spływającą z wulkanu lawę. Szklana nowoczesność, połączona z czernią zastygłej magmy to mix nie do opisania… I jeszcze niesamowite Lagomar – pełen schodków i tajemniczych przejść dom w skale. To trzeba zobaczyć.

ŻYWIOŁY

Zapraszając na szkolenie podkreślałyśmy, że Lanzarote to wyspa czterech żywiołów, z którymi mądrze pracując, jesteśmy w stanie rozwinąć w sobie określone jakości. Jednak doświadczenie ich na własnej skórze to coś nieprawdopodobnego! W Parku Timanfaya – krainie trzystu wulkanów – stąpając po Ziemi, pod którą cicho mruczy ognista lawa, poddając się wiatrom, szarpiącym włosy, pomyślałyśmy o wodzie… Bo ocean został parę kilometrów za nami. I jak na zawołanie spadł drobny, rzęsisty deszczyk. Cztery żywioły zamanifestowały się dla nas w komplecie, potwierdzając, że nasze praktyki mają znaczenie. Deszcz to taka rzadkość na Wyspach Kanaryjskich, że tubylcy wyjęli smartfony i robili zdjęcia…

Ogromne wrażenie robi miejsce (Los Hervideros), w którym gorąca magma wpływając do oceanu zastygła w niesamowitych formach. Tam też wieje porywisty wiatr, który sprawia, że nie odczuwa się w ogóle upału, pomimo grzejącego cały dzień słoneczka. Oto prawdziwe centrum mocy żywiołów. Chyba nigdzie na świecie nie manifestują się one tak spektakularnie.

Przez cały niemal pobyt, w różnych miejscach wyspy wiatr pieszczotliwie szarpał nas za włosy, konkurując z ciepłem cudownego zwrotnikowego słońca. Ziemia zachwycała, ale i budziła ogromny respekt wąwozami skamieniałej lawy. Potężne kratery wulkanów przypominały, że to żywioły panują nad nasza planetą, na której człowiek jest tylko malutkim gościem. Księżycowy krajobraz wyspy z całą pewnością nikogo nie pozostawi obojętnym.

Pracy z żywiołami uczę także na warsztatach w Polsce. Praktykuję tę metodę szczególnie w lecie w ulubionych miejscach, ale stosuję zawsze wtedy, kiedy jest potrzebna. Jednak przyznaję, że na Lanzarote poczułam ogromną więź z Duchami Natury, które w Timanfaya porozumiewawczo puszczały do mnie oko. To doprawdy magiczne miejsce.

NIESPODZIANKI

Czym byłby wyjazd bez prawdziwej niespodzianki? Chyba największą był dla mnie kot, a właściwie kotka, która bezceremonialnie wprowadziła się do nas już pierwszej nocy. Cichutka, przymilna, podnosiła głos jedynie domagając się pysznych kąsków jedzenia. Wystarczyło usiąść przy niej, a z ufnością wchodziła na kolana i mruczała, jak dobry, znajomy zwierzak.

Druga niespodzianka to ciepła woda w oceanie. Chociaż i tak planowałam zamoczyć nóżki, nie spodziewałam się, że ocean będzie cieplejszy niż polskie jezioro, w którym pływam wyłącznie podczas letnich upałów. Zamoczyłam więc nie tylko nóżki. Pozwoliłam cudownym ciepłym falom, aby kołysały mnie w słońcu.

Trzecia niespodzianka to polskojęzyczny przewodnik – roześmiana i rozkochana w wyspie Magda, dzięki której mogliśmy poznać najpiękniejsze miejsca Lanzarote. Uwielbiam ludzi, którzy kochają swoją pracę, ponieważ pasja zawsze rozświetla człowieka od środka. Do takich osób należy nasza przewodniczka, która w naturalnie pogodny sposób wpasowała się w nasze prosperitowe energie. Zaglądając obecnie na jej fanpejdż widzę zakochaną w życiu i świecie kobietę, która zaraża innych swoim uśmiechem.

I jeszcze jedna niespodzianka… W czasie, kiedy wygrzewałam się w cudownym słońcu Lanzarote, w Polsce spadło troszkę majowego śniegu. Po tym, jak usłyszałam tę wiadomość od męża i ustaliłam, że wcale sobie ze mnie nie żartuje, pomyślałam natychmiast, że jestem wielką szczęściarą!  Mogłam cieszyć się cudownym blaskiem i ciepłem słonecznych promieni oraz jeść pyszne lody w pięknym miejscu… Nie marzłam pod polskim niebem. Tak bardzo kocham ciepło, że przyciągam je do siebie w najbardziej magiczny sposób. To takie proste potwierdzenie tego, jak działa pozytywne myślenie i Prawo Przyciągania.

Pełna nieustającego zachwytu zapraszam wszystkich na kolejną wyprawę i wspólne rozwijanie Świadomości Bogactwa lub Świadomości Piękna i Miłości. Gwarantuję magię niepowtarzalnych doświadczeń i mnóstwo cudownej energii.

Bogusława M. Andrzejewska

Deepak Chopra

Siedem Duchowych Praw Sukcesu

1. Prawo CZYSTEJ MOŻLIWOŚCI

Jesteś czystą świadomością, taka jest twoja prawdziwa duchowa natura. Twoja świadomość jest polem nieograniczonej możliwości i nieskończonego tworzenia. Aby móc w pełni z niej korzystać, powinieneś odkryć swoją prawdziwą istotę, którą ponadto cechuje ogromna wiedza, bezgraniczna cisza, doskonała równowaga, prostota i szczęście. Kiedy poznasz, kim naprawdę jesteś, będziesz mógł zrealizować każde swoje marzenie…

Inaczej mówiąc, jest to “prawo jedności”, ponieważ wszystko przeniknięte jest jedną energią. Ty także. Jesteś jednym ze wszystkim, co spotykasz na swojej drodze. Ważne jest odpowiednie ukierunkowanie. Jeśli ważne jest dla ciebie, to co na zewnątrz, czyli przedmioty, sytuacje itd. – automatycznie zostajesz pod wpływem tychże. Przejmujesz się wydarzeniami, uzależniasz od opinii innych osób, stajesz się niewolnikiem pragnień posiadania tego czy tamtego. Pozorna moc przemija razem ze stanowiskiem, zdrowiem, pieniędzmi. Wszystko cokolwiek budujesz, oparte jest na lęku, czy inni cię zaakceptują, czy okażesz się wystarczająco wspaniały.

Spróbuj ukierunkować się na JAŹŃ! Twoje wnętrze jest cząstką boskości, jest doskonałe, mądre, dobre, szczęśliwe i wesołe. Staniesz się wówczas wolny i niezależny od innych osób, przedmiotów, zdarzeń. Będziesz niewrażliwy na krytykę, nie będziesz bał się niczego, nie będziesz wchodził w konflikty z innymi, wiedząc, że wszyscy są tym samym duchem w różnych przebraniach. Wejście w kontakt z JAŹNIĄ umożliwi ci czerpanie z pola czystej możliwości.

Metody pracy:

1. Spróbuj codziennie pomedytować chociaż po pół godziny rano i wieczorem. Ta medytacja to siedzenie w ciszy i milczeniu, bycie oderwanym od wszystkiego, co na zewnątrz. Pozwalaj swoim myślom przepływać jak rzece, niech się uspokoją i znikną. Kiedy pojawi się luka między myślami – to właśnie dotykasz swojej JAŹNI.

2. Postaraj się każdego dnia spędzić trochę czasu obcując z przyrodą. Przyroda wycisza i pozwala sięgnąć do samej głębi naszego jestestwa.

3. Nie osądzaj nikogo i niczego. Spróbuj chociaż kilka godzin dziennie nie osądzać, nie wydawać wyroków, nie krytykować. To może być trudne, ale z biegiem czasu… możesz wydłużać okresy nie osądzania.

 

2. Prawo DAWANIA I BRANIA

Dawanie i branie to dwa aspekty tej samej energii. Dawanie rodzi otrzymywanie, a otrzymywanie  – dawanie, ponieważ energia w przyrodzie musi po prostu krążyć i płynąć. 

Zasady są proste: im więcej dajesz, tym więcej otrzymujesz. Jednakże dając, ciesz się z dawania, wówczas energia zostaje zwielokrotniona. Jeśli ofiarowując coś, odczuwasz stratę, wówczas nie dajesz naprawdę i zasada nie zadziała. Liczy się intencja, myśl, ponieważ to myśl prowadzi energię. Zatem dawaj z radością, uruchamiając przepływ energii. Dając, wiedz, że nic nie tracisz tak naprawdę, tylko robisz miejsce na nowe. Dbaj jednak, by dawać szczerze, a nie pozbywać się czegoś, co komuś wciskasz bez sensu. Bądź czujny na rzeczywiste potrzeby drugiego człowieka. Dając jałmużnę, nie myśl o żebraku, że jest biedny, bo wzmacniasz jego biedę, myśl o przepływie energii i o sensie samego dawania komuś, kto w tym momencie potrzebuje wsparcia.

Warto też nauczyć się brać z wdzięcznością to, co dają nam inni. Jeśli czegoś nie chcesz przyjąć to tak, jakbyś wyobrażał sobie, że dający jest biedny. Tworzysz dla niego złą wibrację. Bez względu na zamożność ofiarowującego, przyjmij z wdzięcznością jego dar, wyobrażając sobie, że jest bardzo bogaty i stać go nie tylko na taki prezent, ale dokładnie na wszystko. Twoja myśl zasila tą osobę energetycznie.

Trzeba pamiętać, że to BIORCA uruchamia DAWCĘ. Innymi słowy: jeśli przyjmujesz z wdzięcznością, otwierasz przepływ energii dla siebie i dla osoby, która chce cię obdarować. Biorąc – dajesz… Nie wzbraniaj się przed przyjęciem szczerze ofiarowanej pomocy, dobrego słowa czy przedmiotu, ponieważ odmawiając, nie tylko blokujesz przepływ dobrej energii, ale też wysyłasz do Wszechświata informację, że nie zasługujesz na nic dobrego.

Metody pracy:

1. Spróbuj zawsze dać coś każdemu, kogo spotykasz w danym dniu. Nie musi to być wielki prezent, wystarczy kwiat, modlitwa, dobre słowo, komplement…

2. Każdemu kogo spotykasz, życz radości i szczęścia.

3. Z wdzięcznością przyjmuj wszystko, co dostajesz od innych. Z wdzięcznością przyjmuj też słońce, śpiew ptaków, zapach kwiatów.

3. Prawo KARMY

To powszechnie znane prawo przypomnimy tylko w skrócie. Otóż należy sobie uświadomić, że aby zaznać szczęścia, należy zasiewać ziarna szczęścia. Dokonując w życiu niezliczonej ilości wyborów, podejmujemy decyzje, wykonujemy działania, które wytwarzają pewną określoną wiązkę energii. Wiązka ta powróci do nas w podobnej formie.

Metody pracy:

Zanim dokonasz wyboru, zadaj sobie dwa pytania:

1. Jakie będą konsekwencje?

2. Czy to przyniesie szczęście mnie i ludziom z mojego otoczenia?

Odpowiadając, obserwuj okolicę ciała, a szczególnie rejon serca. Jeśli twoje wrażenia będą nieprzyjemne, to raczej powinieneś tego działania zaniechać.

4. Prawo NAJMNIEJSZEGO WYSIŁKU

Polega na osiąganiu wszystkiego jak najmniejszym kosztem. Wystarczy przyjrzeć się przyrodzie, gdzie wszystko po prostu się dzieje. Natura spojona jest w całość energią miłości, dlatego wysiłek jest tam zbędny. Kiedy twoje działanie motywowane jest miłością, energia zostaje zwielokrotniona i można tę nadwyżkę wykorzystać w celu zmaterializowania pragnień. Wystarczy płynąć z falą, nurtem, nie stawiając oporu…

Należy nauczyć się akceptować wszystkie wydarzenia, bo wszystko jest takie, jakie być powinno. Kiedy coś cię drażni, to tak naprawdę reagujesz na swoje własne uczucia dotyczące sytuacji, a nie na samą sytuację. To twoje uczucia ci przeszkadzają, a nie sytuacja. (patrz: “Otwarcie się na ból” w Prospericie)

Nie znaczy to, że masz obarczać siebie winą za swoje emocje, czy spowodowanie czegoś. Cokolwiek się wydarza, po prostu się dzieje i nie należy szukać winnych, ani w sobie ani w innych ludziach. Wystarczy pamiętać, że w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji zawarte jest ziarno sposobności, które można twórczo wykorzystać. Można spróbować przekształcić trudny moment tak, aby wynikło z niego coś dobrego. Każda osoba, która zadaje nam ból, może stać się naszym nauczycielem. Każdy problem, który się pojawia, może być niezbędny naszej ewolucji. Zatem wszystko jest dokładnie takie, jak być powinno.

Nie warto też wdawać się w jałowe spory w obronie własnego zdania. Każdy ma prawo do własnych przekonań. Rezygnując z kłótni, odzyskasz spokój i bardzo wyraźnie poczujesz chwilę obecną. 

Metody pracy:

1. Akceptuj wszystko, co cię spotyka, ze świadomością, że tylko od ciebie zależy, jakie uczucia dana sytuacja w tobie wywoła. Weź odpowiedzialność za swoje uczucia.

2. Nie szukaj winnych, nie obwiniaj zwłaszcza siebie.

3. Nie wdawaj się w spory, pozostań otwarty na wszystkie poglądy.

5. Prawo INTENCJI I PRAGNIENIA

Cały świat składa się z energii i informacji, a człowiek jest częścią energetycznego pola wszechświata. Zatem można świadomie zmienić treść energetyczno-informacyjną siebie i swojego otoczenia. Dzieje się to dzięki uwadze i intencji. Uwaga niesie energię, a intencja przekształca. To o czym stale myślisz – wzmacniasz, to o czym zapominasz – więdnie i rozpada się.

Należy pamiętać, że intencja jest pragnieniem bez przywiązywania się do rezultatów (patrz: następne prawo). Uwagę trzeba skupić na teraźniejszości i tworzyć przyszłość. Skupienie uwagi na celu i nie dopuszczanie do tego, by przeszkody rozpraszały koncentrację sprawia, że przeszkody znikają i cel zostaje osiągnięty.

Metody pracy:

1. Sporządź listę pragnień i noś ją przy sobie. Spójrz na nią przed medytacją, przed pójściem spać, rano zaraz po przebudzeniu. 

2. Wprowadź listę pragnień do twórczego pola możliwości poprzez medytację.

  • w czasie medytacji wejdź w lukę między myślami

  • wychodząc z tego stanu – na granicy – wprowadź intencje

  • pozostań ukierunkowanym na Jaźń.

3. Nie poddawaj się trudnościom, nie pozwalaj im na osłabianie uwagi.

6. Prawo NIE PRZYWIĄZYWANIA SIĘ

Należy przestać oczekiwać rezultatu, nie rezygnując jednocześnie z pragnień. Ważna jest tutaj niezachwiana wiara w moc Jaźni. Przywiązywanie się bierze się ze strachu i braku poczucia bezpieczeństwa. Jaźń wie najlepiej, jak zaspokoić każdą naszą potrzebę i ona właśnie jest źródłem bogactwa. obfitości itp. Zaangażowanie się bez oczekiwań sprawia, że spontanicznie wszystko otrzymujemy. Nie przywiązywanie się oznacza, ze posiadamy ŚWIADOMOŚĆ  PROSPERUJĄCĄ. (patrz: Świadomość dostatku i świadomość ubóstwa – Prosperita), natomiast kurczowe trzymanie się celu jest równoznaczne ze świadomością ubóstwa.

Aby wejść w pole wszelkich możliwości należy wejść w nieznane, zrezygnować z przywiązania do znanego (czyli z przeszłości). Życie tylko wtedy jest naprawdę ciekawe, kiedy zostawiamy w nim miejsce na niespodziankę, przygodę, tajemnicę. Doświadczanie niepewności to właściwa droga, gdyż pozwala chwytać wszelkie sprzyjające okazje. Daje się sobie wtedy największą szansę, bez ograniczeń. Ściśle określając, co ma się wydarzyć, wyklucza się cały zakres możliwości, a ponadto zakłóca się płynność i plastyczność pola wszelkich możliwości. Zastosowanie się do tego prawa przyśpiesza proces ewolucji.

Metody pracy:

1. Zaangażuj się bezstronnie, bez przywiązywania.

2. Niepewność zaakceptuj jako podstawowy element przeżywania świata. Z radością witaj przygody, niespodzianki, pozostając otwarty na nowe szanse. Ciesz się każdą chwilą życia, nawet jeśli nie wiesz, co będzie jutro.

3. Zaufaj mądrości wszechświata, niech on zadba o szczegóły…

7. Prawo DHARMY czyli celu życia.

Każdy z nas ma specjalny dar, talent, z którym przyszedł na świat i którym powinien dzielić się z innymi. Kiedy twórcze działanie trafi w ten właśnie talent, zaczyna płynąć rzeka bogactwa. Korzystanie z talentu tworzy nieograniczoną obfitość. Skup się na tym, co masz światu do ofiarowania. Aby znaleźć ów talent wystarczy zadać sobie pytanie: Co bym robił, gdybym nie musiał martwić się o pieniądze i  miał mnóstwo czasu? Jeśli nadal robiłbyś to, co robisz w tej chwili, to znaczy, że wypełniasz swoją dharmę, bo praca cię pasjonuje.

Bardzo ważną rzeczą jest także zwrócenie uwagi na to, by odkryć w sobie boską Jaźń. Pytanie “co będę z tego miał?” jest dyktowane przez ego. Jaźń zapyta: “jak mogę pomóc innym?”. Realizacja swojego osobistego talentu w oparciu o Jaźń jest drogą do obfitości i sukcesu.

Metody pracy:

1. Odkryj swój niepowtarzalny talent i spróbuj zająć się nim w praktyce.

2. Pomyśl, jak możesz najlepiej służyć ludziom w oparciu o swój talent i zrób to.

Deepak Chopra jest doktorem medycyny, endokrynologiem i twórcą nowych teorii z zakresu medycyny ciała i ducha. Urodził się w New Delhi, a kształcił w Stanach Zjednoczonych. Prowadzi wykłady w obu Amerykach, Indiach, Europie, Japonii i Australii. Jest autorem jedenastu bestsellerów przetłumaczonych na 25 języków oraz wielu programów audiowizualnych.

 

Doreen Virtue

Dr Doreen Virtue – Magia tworzenia

czyli Kybalion

(opr. na podstawie książki DOREEN VIRTUE)

Możemy kontrolować materię, stosując siły wyższe i wiedzę Kybalionu, opracowaną przez Hermetyków. Podstawą są prawa natury, które są niezmienne od lat. Nie możemy im się wymknąć, ale dzięki ich znajomości możemy je przezwyciężyć, wykorzystując te, które są od nich wyższe. W świecie materialnym największą siłą jest Mentalizm potęga naszych myśli.

1. Prawo MENTALIZMU

Wszystko wokół nas jest Nieskończonym Żyjącym Umysłem. Wszystko jest Jednością. Cokolwiek się pojawia jest myślokształtem. Wszystko jest zatem wibrującą myślą i może reagować na nasze myśli. Innymi słowy możemy stwarzać swój Wszechświat własnym umysłem. Tworzymy obrazami, które utrzymujemy w umyśle.

“Mistrzostwo zawiera się nie w nienormalnych marzeniach, wizjach i fantastycznych wyobrażeniach czy życiu, ale w wykorzystaniu wyższych sił przeciw niższym  uciekając przed cierpieniami niższych płaszczyzn poprzez wibrowanie na wyższych”. Jest to transmutacja.

“Podczas gdy wszystko zawiera się we Wszystkim, prawdą jest także, że Wszystko jest we wszystkim. Ten, kto pojął tę prawdę, zdobył wielką wiedzę”.

2. Prawo ZGODNOŚCI

Słynna tablica Hermesa Trismegistosa mówi: jak na górze, tak na dole. Odnajdujemy to odwzorowanie w wielu obszarach. Na przykład astropsychologia, wiedza, która tłumaczy przełożenie układów planet na nasze cechy charakteru.

Kybalion dzieli Wszechświat na trzy płaszczyzny: fizyczną, mentalną i duchową, a następnie każda z nich dzieli się na kolejne siedem płaszczyzn, a potem owe podpłaszczyzny dzielą się na kolejne siedem. Różnica między nimi zawiera sie wyłącznie w wibracji. Im wyższa wibracja, tym wyższa płaszczyzna. Jednak wszystkie one zawierają się Nieskończonym Żyjącym Umyśle. Nie są one żadnym miejscem w przestrzeni, a jedynie poziomami wibracyjnymi.

3. Prawo WIBRACJI

Wszystko jak wiemy jest w ruchu. Wszystko jest wibrująca falą energii. Obecnie, kiedy znamy już fizykę kwantową, wiemy, że nawet w obrębie tak małego skrawka materii jak atom, znajdują się elementy w ciągłym ruchu. Elektrony krążące po orbitach wokół jąder atomowych mają różne prędkości. Zatem dynamika jest wszędzie, w każdym miejscu i każdej formie pojawiającej się w naszym Wszechświecie.

Nasze myśli także wibrują. Są wibrującą falą energii, która zgodnie z Prawem Przyciągania przyciąga rzeczy, sytuacje i zdarzenia o podobnej wibracji. Kybalion rzecz jasna nie powołuje się na Prawo Przyciąganie, lecz opisuje jego działanie, odnosząc się do wibracji istniejącej wszędzie i we wszystkim. Zasada jest prosta i doskonale nam znana. Jeśli nasze myśli wibrują bogactwem, przyciągamy bogactwo. Jeśli wibrują biedą – kreujemy biedę. Jeśli wibrują miłością – przyciągamy miłość. Jeśli nienawiścią – kreujemy nienawiść.

4. Prawo BIEGUNOWOŚCI

To jedno z ciekawszych praw, które mówi o tym, że dualizm jest złudzeniem. Nie ma dobra ani zła. Nie ma zdrowia ani choroby. Nie ma biedy ani bogactwa. Każda jakość jest jedną energią, która w zależności od nasilenie wibracji będzie przechylała sie w jedną lub druga stronę. Dobrym przykładem może być tutaj ciepło. Pamiętamy z fizyki, że temperatura w dowolnej materii jest zależna od prędkości ruchu atomów. Nie istnieje zatem ani ciepło ani zimno, ponieważ dany przedmiot lub ciecz może być chłodny – jeśli atomy ruszają się wolniej – lub gorący, kiedy ich prędkość wzrośnie.

Znajomość tego prawa możemy wykorzystać wizualizując sobie słupki dowolnej rzeczy, której potrzebujemy. Wizualizacja to mentalna siła tworzenia obrazów i poprzez to wpływania na otaczający nas świat. Słupki odnoszą się do poziomów wibracji danej sprawy. Przykładowy słupek bogactwa finansowego, będzie w dolnym końcu skali oznaczał ubóstwo, a na samej górze dobrobyt. Możemy w wizualizacji podnosić suwak na słupku do pożądanej przez nas wysokości. Podobnie możemy zbudować słupki zdrowia – na dole umieścimy chorobę, a na górze doskonałe samopoczucie. Analogicznie postąpimy ze słupkami pracy, miłości, przyjaźni. W każdej z tych dziedzin dualizm jest tylko pozorny – oznacza przeciwległe końce słupka. Mocą umysłu możemy kształtować poziom wibracji w danym obszarze naszego życia.

5. Prawo RYTMU

Wszystko we Wszechświecie faluje. Cykliczność jest wszechobecna i wyznacza nasze istnienie rytmem wdechu i wydechu, nocy i dnia, przypływu i odpływu. Działa to jak wahadło, które kołysze się raz w lewo, raz w prawo. (O prawie wahadeł piszą twórcy Transserfingu, rozwijając tę zasadę bardzo szeroko).  Ten rytm może być przez nas odbierany w sposób przykry wówczas, kiedy doświadczamy go na przykład na poziomie emocji lub prosperity finansowej. Po kilku dniach świetnego samopoczucia, wpadamy w smutny nastrój, jesteśmy rozdrażnieni i nic nam nie wychodzi. Przez jakiś czas świetnie zarabiamy, a potem wpadamy w finansowe doły. To objaw podlegania i poddawania się rytmom przypływu i odpływu. Jeśli przywiążemy się zbyt mocno do tej zasady, możemy zacząć kreować swoje życie, z zasadą: po szczęściu następuje pech, a po śmiechu płacz. To ślepa uliczka.

Istnieje jednak Prawo Neutralizacji, które pozwala wyjść poza rytm. Nie jest jednak sprzeciwem ani blokowaniem naturalnego ruchu, wdechu i wydechu. Polega na wzniesieniu się ponad kołyszące się wahadło. W istocie nie przerywa ruchu, a jedynie patrzy z góry, nie poddając się obniżeniu wibracji. Dobrym przykładem może być osoba, która wskutek medytacji opanowała swoje wahania nastrojów i niezależnie od pogody, stanu zdrowia czy pory dnia jest ponad negatywnymi emocjami. Po prostu ich nie odczuwa, odnajdując w sobie stały spokój.

6. Prawo PRZYCZYNY I SKUTKU

Prawo przyczyny i skutku w Kybalionie patrzy nieco inaczej na efekt wynikania niż znane nam prawo Karmy. Oczywiście Kybalion widzi, że wszystko ma swój powód. Podkreśla, że nic nie dzieje się przypadkiem. Przypadki nie istnieją. Cały Wszechświat jest ze sobą spojony, jest Jednością. Wszystko, cokolwiek się wydarza, jest efektem tego, co wydarzyło się wcześniej, na którejkolwiek płaszczyźnie.

Jeśli podrzucimy kamień, on spadnie na ziemię. Jednak Kybalion postrzega najbliższą przyczynę (podrzucenie kamienia), jako jedno z ogniw całego łańcucha wydarzeń. Wcześniej musieliśmy wziąć kamień do ręki. Jeszcze wcześniej musieliśmy go znaleźć. Jeszcze wcześniej upadł na miejsce, z którego go podnieśliśmy lub ktoś inny go tam położył rok wcześniej. Idąc tropem łańcucha dotrzemy do chwili, w której kamień był częścią skały i w wyniku procesów geologicznych ukruszył się i potoczył przed siebie…

Wynika z tego bardzo ważna prawda. Cokolwiek zrobimy – będzie to miało określony skutek, dlatego warto myśleć i postępować we właściwy sposób, który przyniesie nam dobre, pożądane efekty. Jeśli jednak zdarzy nam się zrobić coś niewłaściwego, nie potępiajmy siebie i nie oczekujmy kary, a jedynie naturalnego wynikania.

Jeśli zdenerwowana uderzę swoje dziecko i ono płacze, a ja odczuwam przykrość z tego powodu, to owa przykrość nie jest karmiczną karą dla mnie, a jedynie wynikiem sytuacji. Efektem mojego działania. Jeśli coś takiego zrobiłam, to zapewne i mnie w dzieciństwie wymierzano cielesne kary. Idąc dalej, moi rodzice także byli bici przez swoich ojców… Nie ma zatem żadnej winy w tym, że dokonuję takiego, a nie innego wyboru, ponieważ moja decyzja jest tylko ogniwem w wielkim, bardzo długim łańcuchu zdarzeń i reakcji.

7. Prawo RODZAJU

We Wszechświecie istnieją dwa elementy: męski i żeński. Ten pierwszy jest energetyczny i twórczy, zarządza wolą i siłą, a także stałością. To nasza świadomość. Kobiecy element natomiast jest magnetyczny i przyciągający, wiąże się z emocjami, nastrojami, przeżywaniem. Reprezentuje go nasza podświadomość. Ważne jest, aby współpracowały ze sobą, ponieważ każdy z nich jest potrzebny do innego aspektu istnienia. Dobrym przykładem jest współdziałanie świadomości z podświadomością. Świadomość podejmuje decyzję i dzięki sile woli może wpływać na świat. Jednak potrzebuje do tego podświadomej części naszej osobowości, ponieważ to ona tworzy obrazy. W tej części ukryte są siły kreacji, ale też trudne skomplikowane wzorce, które mogą nas blokować. Trzeba je świadomie wydobyć i uzdrowić.

Dobrym przykładem może być zasada Dawania i Brania. Dawanie jest żeńskim aspektem, branie męskim. Aby zachować harmonię, należy utrzymać równowagę pomiędzy dawaniem i braniem. Dotyczy to każdej dziedziny, nie tylko finansów. Zasada ta działa w relacjach, związkach, przyjaźniach.

Doreen Virtue to specjalista metafizyki w czwartym pokoleniu. Posiada tytuł doktora psychologii. W Polsce jest znana głównie jako angelolog i autorka wielu książek na temat Aniołów. Zaprojektowała i wydała także ogromną ilość anielskich kart. Prowadzi na całym świecie wykłady na temat Aniołów, ale także z filozofii i metafizyki, w tym również z nauk Hermesa Trismegistosa. Można posłuchać jej na żywo w radiu HayHaouse.

Inspiracje Prosperity

Nigdy nie brakuje pieniędzy.

Z duchowego punktu widzenia nie istnieje nic takiego jak brak. Jeśli doświadczamy czegoś, co chcemy tak właśnie nazwać, oznacza to tylko, że zeszliśmy z właściwej ścieżki. Pieniędzy jest na świecie zawsze pod dostatkiem, tak samo zresztą, jak wszystkich innych dóbr, rzeczy, uczuć, których potrzebujemy.

Wyobraźmy sobie, że spacerujemy po pięknym, zielonym lesie. W pewnym momencie odczuwamy pragnienie, ale nie mamy przy sobie nic do picia. Czy to oznacza, że nie ma wody? Że ona nie istnieje? To iluzja. Gdyby jej brakowało, nie wyrosłoby żadne drzewo. Stalibyśmy teraz na środku pustyni. Aby zaspokoić pragnienie, należy znaleźć strumień lub źródło. Czasem trzeba zmienić kierunek wędrówki, czasem trzeba przejść kilka kilometrów, jednak zawsze na końcu naszej drogi po zielonym lesie znajdziemy wodę. Jako dziecko mieszkałam w odległości 50 metrów od lasu i często chodziłam tam na spacer. Na odcinku trzech kilometrów przecinałam kolejno dwa strumienie. A w zasięgu wzroku miałam cały czas płynącą rzekę. Gdzie jest zieleń, tam jest i woda. Zawsze.

Kiedy doświadczamy braku, pomyślmy, że jesteśmy w głębi takiego lasu. Warto cierpliwie podążać przed siebie, bo jeśli idziemy dobrą ścieżką, zawsze napotkamy strumień. Czasem trzeba zmienić kierunek, bo brak oznacza, że zeszliśmy z właściwej drogi i zabrnęliśmy w chaszcze. Kompasem na tej drodze jest radość i miłość bezwarunkowa. Uruchomienie pozytywnych jakości sprawia, że trafiamy do celu. Brak jest tylko iluzją.

Nie tylko pieniądze przyciągają pieniądze

Nie jest prawdą, że trzeba posiadać dużo pieniędzy, by je pomnażać. Wiadomo, że są na świecie ludzie, którzy zaczynali od zera. Przykładem może być Joe Vitale, który do swojego obecnego bogactwa i miejsca na liście 100 najbogatszych ludzi (Forbes) wystartował z pozycji bezdomnego. Słynny Rockefeller także zaczynał od drobnych zarobionych na czyszczeniu butów innych ludzi.

To nie pieniądze przyciągają bogactwo, ale nasze pozytywne myśli i emocje. Oznacza to, że najsilniejszym magnesem dla bogactwa finansowego może być miłość bezwarunkowa do pieniędzy. Równie mocno działa wdzięczność za wszystko, co posiadamy. Oczywiście nie tylko ona. Każde pozytywne uczucie i każda piękna emocja tworzy w nas taką wibrację, która sprzyja wzmocnieniu wewnętrznej siły przyciągania.

Warto zapamiętać, że tym, co odpycha od nas pieniądze, są smutki, lęki i rozpamiętywanie niepowodzeń. Kiedy skupiamy się na problemach, zasilamy problemy, a nie ich rozwiązanie to oczywiste. Dlatego korzystniej jest skupiać się na tym, czego pragniemy i tworzyć pozytywną wizję swojej rzeczywistości.

Bez względu na to, co robisz – jesteś Stwórcą.

Wszyscy jesteśmy na wzór i podobieństwo Najwyższego Źródła. Każdy z nas ma moc kreacji, to nie podlega wątpliwości, na tym polega Prawo Przyciągania. Jeśli nie odczuwamy tej mocy i wkładamy ja między bajki, to wyłącznie z poczucia winy lub poczucia niedoskonałości. Od dziecka jesteśmy uczeni, że tylko dobry i grzeczny dostaje nagrodę, a ten, co nabroił czyli normalny, przeciętny, każdy z nas nie dostanie nic. Dlatego nawet nie próbujemy.

Tymczasem Prawo Przyciągania nas wcale nie ocenia. Działa tak, jak prawo grawitacji – na wszystkich. Człowiek grzeczny i dobry spadnie z wysokości, kiedy zabierzemy mu drabinę, tak samo szybko, jak ten, który ma na swoim sumieniu dużo nieciekawych postępków. Oznacza to, że bez względu na to, co robimy, co mówimy i jak się zachowujemy, podlegamy tym prawom. Niezależnie od tego, jak postępujemy, mocą umysłu przyciągniemy do siebie dobrobyt, jeśli nasze myśli będą pełne miłości, radości i szczęśliwości. Wcale nie trzeba sobie na to zasłużyć.

Oczywiście wiemy wszyscy, że negatywne działania obciążają sumienie i obniżają poczucie wartości, ponadto nie tworzą wibracji sprzyjających miłości czy radości. Jednak to, co wydarzyło się kiedyś, dawno temu, nie ma tu i teraz znaczenia, jeśli umiemy sobie wybaczyć. Każdy święty ma przeszłość, a każdy grzesznik przyszłość. Każda chwila jest dobra, by zacząć na nowo.

Bogactwo nie wymaga ciężkiej pracy

Prawo Przyciągania zakłada, że nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość. Jeśli wyobrażamy sobie, że tylko ciężki wysiłek może zaowocować dostatkiem, to… tak będzie w istocie. Nasze poglądy w określony sposób wpływają na to, co dzieje się w materii. Dlatego warto zmienić tego typu przekonanie na coś lepszego i uwierzyć, że to nie nasz wysiłek, ale nasz sposób myślenia odgrywa zasadniczą rolę w stwarzaniu rzeczywistości. Wówczas nasze myśli wykreują nam to, czego pragniemy.

Trudność w osiąganiu wymiernych efektów wynika często z niecierpliwości, kiedy pomyślimy pozytywnie przez pięć minut i nie wygrywamy od razu Lotto. Wiara zamienia się w zwątpienie. Czasem niezrozumienie zasad rządzących wszechświatem sprawia, że wolimy zakasać rękawy i po prostu ciężko pracować w nadziei, że wypracujemy sobie tyle, ile pragniemy. To wymaga wysiłku, ale nie wymaga rozumienia czego, co wydaje się nie do pojęcia.

Tymczasem zamiast ciężkiej pracy na naszą korzyść działają proste i piękne emocje miłość bezwarunkowa do tego, co chcemy osiągnąć, radość z tego, czym się zajmujemy, wewnętrzny pokój wynikający z tego, że nie jesteśmy przeciążeni obowiązkami i satysfakcja z możliwości zajmowania się tym, co naprawdę kochamy. Te wszystkie jakości tworzą energię wewnętrznego bogactwa, która przyciąga pieniądze do naszego życia.

Mieć to, czego pragniesz

To pozornie oczywiste, ale ciągle popełniamy ten sam błąd. Nasze pragnienie rodzi się zazwyczaj w chwili braku i na nim zawisa. Nie zawsze oczywiście czasem inspiracją są marzenia. Ale kiedy marzymy z radością, wówczas spontanicznie wchodzimy we właściwa energetykę i realizujemy to, co było ich treścią. Tymczasem, kiedy zauważamy, że czegoś nam brakuje, to takie spostrzeżenie staje się kotwicą naszych oczekiwań.

Wszyscy wiemy, że wszechświat odzwierciedla nasze myśli i emocje, jednak nie umiemy wyodrębnić radosnych, pełnych wiary myśli od błagalnej nadziei, aby rozwiązać jakiś problem, czy uzupełnić jakiś niedostatek. Siłą rzeczy energia zasila myśli o tym niedostatku i wzmacnia jego istnienie w naszej rzeczywistości. To nie jest właściwa droga.

Lepiej nie czekać aż zabraknie, lecz kreować bogactwo wtedy, kiedy czujemy, że na wszystko wystarcza i wtedy, kiedy możemy wrzucić na luz, nie przywiązując się do efektów naszej pracy. To dlatego bogatym łatwiej przyciągnąć jeszcze więcej pieniędzy, ponieważ mają już w sobie poczucie bezpieczeństwa, wolności, dostatku te wszystkie jakości, których potrzebujemy, by zaprosić pieniądze do swojego życia. Człowiek w długach martwi się i boi, a w czasie afirmacji spycha ów lęk nieco głębiej, by przez chwilę pomyśleć pozytywnie. Lęk jednak zostaje. Jest poczuciem braku. Najpierw usuńmy lęk i poczujmy, że nigdy nam niczego nie brakuje, a potem pracujmy z przyciąganiem.

Bogactwo jest dowodem harmonii

Naszym naturalnym prawem jest zarówno zdrowie, jak i szczęście czy finansowy dostatek. Jeśli podążamy przez życie w harmonii, to wszystko układa się pomyślnie. Jeśli natomiast coś zaczyna nam doskwierać, wówczas oznacza to, że zeszliśmy z właściwej ścieżki. W pewien sposób można powiedzieć, że straty, choroby i problemy są drogowskazami, które pokazują nam, że zabłądziliśmy.

Aby wrócić na właściwy szlak, trzeba odnaleźć wzorce i poglądy, które sprawiły, że wydarzyło się coś niekorzystnego. Odnalezienie i uzdrowienie wzorca jest sposobem powrotu na drogę harmonii. Jest to też odzyskanie warunków do tego, by realizować swoje marzenia i oczekiwania.

Punktem wyjścia jest zrozumienie, że każdy z nas jest w swej prawdziwej istocie doskonały i ma prawo do bycia spełnionym człowiekiem. Jeśli pojawiają się przeszkody, to nie są one zewnętrzne, chociaż tak, może się wydawać. Są one w nas. W naszych myślach i przekonaniach. To oznacza, że mamy nad nimi kontrolę, a więc tym samym mamy też kontrolę nad swoim życiem i nad tym, co nas spotyka. Warto z tej wiedzy i mocy korzystać, by wrócić do swojej prawdziwej mocy i do tego, co jest dla nas dobre, miłe i pomyślne. Warto wrócić na właściwą, pełną harmonii z wszechświatem ścieżkę.

Kluczowe są myśli

Wiele osób powtarza, że dla bogactwa finansowego najważniejsza jest praca. Stąd wyrastają takie błędne przekonania, jak to, że bez pracy nie ma kołaczy. Gdyby ilość pieniędzy zależała od ilości włożonego wysiłku, to najbogatsi byliby niewolnicy i najemni robotnicy. A to przecież nie jest prawdą. Ludzie bogaci często mają dużo czasu dla siebie i cieszą się komfortem.

Nasze finansowe bogactwo nie zależy w gruncie rzeczy od samego działania, ale przede wszystkim od myśli. To nasze przekonania i wizje tworzą naszą rzeczywistość. Pozytywna myśl i odczuwanie w sobie bogactwa działa mocniej niż jakikolwiek czyn. W ten właśnie sposób kształtujemy swoje życie i to też tłumaczy, dlaczego czasem pomimo ciężkiej pracy, nie mamy tyle, ile byśmy chcieli. Ale też widzimy, że czasem bez wielkiego wysiłku pojawia się dostatek. Prawo Przyciągania błyskawicznie reaguje na nasze myśli, ale nie na działania.

Nie próbuję powiedzieć, że warunkiem dobrych dochodów jest leżenie do góry brzuchem i marzenie o pieniądzach, lecz podkreślam, że pozytywne przekonanie i tworzenie właściwych obrazów materialnej rzeczywistości, ma większy wpływ na końcowy efekt. Trochę pracy też włożyć trzeba, ponieważ ze swej natury jesteśmy istotami twórczymi i nasze spełnienie wymaga czynnego wykorzystania danych nam talentów. To oczywiste. Czasem więc życie będzie nas popychało do określonego działania. Z całą pewnością jednak nie do ciężkiej pracy ponad siły.

Opierajmy się na pragnieniach

Najistotniejszym elementem w tworzeniu bogactwa jest umiejętność budowania w naszym postrzeganiu świata takiej wersji wydarzeń, której pragniemy. Okazuje się to niezwykle skomplikowane, ponieważ w naturalny sposób próbujemy myśleć i mówić wyłącznie to, co widzimy i co nas rozczarowuje. Nazywamy wszystkie negatywy i braki, ponieważ widzimy je przed sobą. W ten sposób tworzy się negatywną przyszłość.

Kreowanie bogactwa wymaga od nas nie tyle fantazji, ile wyjścia poza to, co widzimy. Polega na zadaniu sobie pytania: “czego pragnę?” i jak najdokładniejszego udzielenia odpowiedzi. To malowanie oczami wyobraźni upragnionej sytuacji, z różnymi detalami, a przede wszystkim z pozytywnymi emocjami i radosnym nastawieniem.

To nie oznacza, że mamy kłamać i mówić, jak bardzo jesteśmy bogaci w chwili, kiedy rzeczywistość jest nieco inna. To oznacza tylko, że mamy marzyć i skupiać energię na wyobrażaniu sobie tego wszystkiego, co by było, gdyby nasze marzenia się spełniły. Mamy tworzyć nową opowieść o swoim bogatym, szczęśliwym życiu. Mamy w sobie poczuć tę radość spełnienia i w myślach przenieść się do chwili, kiedy posiadamy to, co jest dla nas takie ważne. Taka podróż w czasie daje nam pozytywną energię, a naszej podświadomości obrazy, które pomagają jej przyciągać bogactwo finansowe do naszego życia.

Szukanie pozytywów

Wszystko ma swoje dobre strony. Wszystko. Wibracje na świecie przeplątają się i zmieniają, jak amplituda: góra i dół. Życie toczy się jak koło i raz patrzymy w niebo, raz na ziemię. Jednak w każdym momencie, w jakim jesteśmy, możemy zdecydować, które myśli chcemy wybrać i na czym chcemy skupić swoją uwagę. Prawo Przyciągania będzie tworzyć wokół nas takie elementy, które my wybierzemy i zasilimy swoimi myślami i emocjami. W ten sposób możemy świadomie kreować każdą rzecz, jakiej pragniemy, w tym również bogactwo finansowe w dowolnej ilości.

Patrząc na to z jeszcze innej strony, kiedy z premedytacją wyszukujemy dobrych stron świata, dostrajamy się do naszej prawdziwej istoty. Dostrajamy się do Źródła Wszystkiego Co Jest, a tym samym jednoczymy się z bogactwem, dobrobytem i wszelkim dostatkiem. Dostrojenie to zmienia nasze wibracje na pozytywne i choćby dlatego warto poszukiwać wokół siebie tego, co dobre i piękne. Kiedy zaczniemy ogniskować uwagę na cudowności świata, zobaczymy, że jest niemal wszędzie.

To nie jest popularne. Ludzie traktują to, jako naiwność i niedostrzeganie realnego świata. W rzeczywistości nie jest to zaprzeczenie różnym brakom i niedogodnościom. Jest to świadome dokonywanie wyboru tego, czego pragniemy. Zauważając wokół siebie bogactwo, tworzymy i przyciągamy bogactwo. Zauważając tylko biedę… No właśnie…

Kocham to, co robię

Bez wątpienia emocje mają ogromny wpływ na Prawo Przyciągania. To oznacza, że radosne nastawienie do działania, do ludzi i zjawisk pomaga przyciągać więcej dobra ze strony wszechświata. Dotyczy to także pracy zarobkowej i wszystkich działań, które wykonujemy z myślą o pieniądzach. Nie wystarczy kochać same pieniądze, warto także kochać sposób, w jaki je zarabiamy. To między innymi spowoduje, że większość część życia (bo tyle najczęściej zajmuje praca) spędzimy na czymś, co naprawdę lubimy.

W gruncie rzeczy nie ma lepszego sposobu na zarabianie pieniędzy, niż robienie tego, co kochamy, ponieważ w ten sposób podnosimy sobie wibracje podczas wykonywania pracy. Nie ma zupełnie znaczenia, czy są to usługi czy produkcja. Nie ma znaczenia branża, ponieważ nie ma dobrej czy złej pracy. Jeśli odczuwamy ogromną przyjemność z samego działania, które generuje nasz dochód, to zwiększamy siłę przyciągania pieniędzy. Dzieje się tak, ponieważ radością i przyjemnością dostrajamy swoje wibracje do wibracji wszechświata i najwyższego Źródła, w którym zawiera się całe bogactwo.

Postawa wobec zarówno samych pieniędzy, jak i ich źródła odgrywa ogromną rolę w tworzeniu i podtrzymywaniu dostrojenia do Świadomości Bogactwa, a z niej przecież wypływa nasza zdolność do rzeczywistego posiadania określonej ilości pieniędzy i dóbr materialnych.

Bogusława M. Andrzejewska

Dr Wayne W. Dryer

Dr Wayne W. Dyer – Żyć w równowadze

czyli 9 zasad życia w harmonii

(opr. na podstawie książki Wayne W. Dyera)

  1. Równowaga między marzeniami a nawykami.

Wszyscy śnimy o sukcesie, pracujemy nad sobą, czytamy mądre książki i uczymy się pozytywnego myślenia. Jednak kiedy tylko zamkniemy książkę lub wrócimy z kursu, wracamy do starych nawyków. W utartych torach codziennej rutyny, nawykowo narzekamy, martwimy się, obawiamy, pozwalamy dojść do głosu lękom, złości i innymi niskim energiom. Zgodnie z Prawem Przyciągania tworzymy przez to jeszcze więcej trudnych sytuacji. W takim błędnym kole łatwo o frustrację i poczucie przegranej. Dalekie to jest od pozytywnego kreowania dobrego życia, o którym przecież wszyscy tyle wiemy. Piszę o tym na pierwszej stronie w dziale o pozytywnym myśleniu.

Aby odzyskać równowagę, trzeba wykorzystać moc myśli, zacząć je kontrolować i pilnować, aby nie wpadać w kołowrotek negatywnych nawykowych zachowań i wypowiedzi.

Nawet jeśli tkwisz w bagnie, możesz patrzeć w gwiazdy. Możesz pielęgnować w sobie gwiezdne myśli, a odrzucić ciężar tych, które ciągną cię w głąb bagna. Punkt równowagi to pewność, którą ugruntowujesz w sobie za pomocą następujących myśli: Wiem to, pragnę tego, jestem blisko celu, nic nie może stanąć mi na przeszkodzie, nic nie może mnie powstrzymać, nic nie może wytrącić mnie z równowagi. (Wayne W. Dyer)

  1. Równowaga między potrzebą cieszenia się życiem, a marzeniami o wypracowaniu sukcesu.

Wszyscy znamy powiedzenie: zatrzymaj się i zobacz świat. Pogoń za sukcesem i sytuacja, w której nie mamy czasu na nic, nie służy naszemu rozwojowi i powoduje, że stajemy sie nieszczęśliwi. Wpadamy w stres. Myśli nakręcone napięciem i pospiechem tworzą kolejne napięcie i brak czasu dla siebie. Przecież to, na czym skupiamy myśli, to materializujemy. Nie ma nic dobrego w wielkim bogactwie, z którego nie mamy kiedy skorzystać. Bycie szczęśliwym, to czerpanie pełnymi garściami z piękna Wszechświata.

Aby odzyskać równowagę, trzeba nauczyć się spokoju i wyciszenia. Trzeba umieć zrobić sobie przerwę, odpoczywać w rozluźnieniu i spokojnym cieszeniu sie wolnym czasem.

To, czego naprawdę musisz się nauczyć, to tworzenie równowagi między tym, czego naprawdę w życiu pragniesz, a myślami, czyli rodzajem wibracyjne energii, którą wybierasz, by te pragnienia przyciągnąć. (Wayne W. Dyer)

  1. Równowaga między tym, jak postrzegasz siebie, a jak widzi Cię świat.

Każdy z nas doświadcza takiego konfliktu, dlatego tak bardzo zależy nam na akceptacji otoczenia. Chcemy być postrzegani jako ludzie dobrzy, wartościowi, piękni i mądrzy. Jednak otaczające nas osoby patrzą na nas przez pryzmat własnych doświadczeń, a także przez filtr swojej samooceny. Osoba zakompleksiona będzie widzieć w nas głownie wady. Błyskawicznie wyłapie same złe rzeczy, szczególnie takie, które sama posiada. Człowiek, który kocha siebie, obdarzy nas miłością i kredytem zaufania, może nawet przeceniać nasze możliwości. Nasze poczucie wartości również ma wpływ na ocenę innych, ponieważ świat jest lustrem, w którym odbijają sie nasze myśli. Także te o nas samych.

Aby odzyskać równowagę, należy skupić się mocno na pracy z podniesieniem poczucia własnej wartości. Trzeba wytworzyć w sobie przekonanie o tym, że jesteśmy dobrzy, mądrzy i kochający. Podświadomość nie daje sie okłamać, dlatego praca z podnoszeniem samooceny wymaga od nas także pewnych działań, nie wystarczy sama afirmacja. Jeśli chcemy uważać się za ludzi dobrych, powinniśmy czynić dobro, powstrzymywać się od nienawiści, nie dokuczać innym… jeśli chcemy uchodzić za osoby mądre, warto skończyć jakiś kurs, może szkołę, poczytać nieco, dokształcić się.

Warto jednak utrzymać poprzeczkę na normalnym poziomie, ponieważ kochamy siebie takich, jakimi jesteśmy – tu i teraz. Absolutnie nie wchodzi w grę opcja: “pokocham siebie, jak juz zmądrzeję, schudnę, stanę się obowiązkowa”! Każdy z nas jest doskonały taki jaki jest w tej chwili. Możemy zatem podnosić samoocenę, zmieniając priorytety. Kto powiedział, że trzeba być takim akurat szczupłym, pracowitym, tyle i tyle ważyć…? A może mieć wykształcenie albo pieniądze? Moim zdaniem takie właśnie podejście jest bardziej godne polecenia. Akceptujmy siebie takimi, jakimi jesteśmy. Możemy zmieniać się, rozwijać, uczyć dla przyjemności stawania się innymi.

Więcej o pracy nad poczuciem wartości napisałam w rozdziale, dotyczącym samooceny.

  1. Równowaga między pragnieniem bycia tym, kim chcesz, a zachowaniami kompulsywnymi.

To rozdział dotyczący nałogów i zachowań kompulsywnych, które nie pozwalają nam być sobą. Aby go streścić odwołam się tylko do jednej zasady: jeśli chcesz pokoju – nie walcz. Mamy nawyk wojowania ze wszystkim, co nam sie nie podoba. Kiedy w naszej rzeczywistości pojawia się osoba agresywna, chcemy z nią walczyć, tymczasem jest to działanie na tej samej energii: energii agresji. Każde toczenie wojny – nieważne w jak szczytnym celu – jest walką. Chcąc prawdziwego pokoju, musimy skupiać się na pokoju, a nie na walce.

Aby odzyskać równowagę, należy zmienić myślenie i pokochać siebie, wypełnić miłością wszystkie miejsca, w których jej brakuje. Zaakceptowanie i pokochanie siebie usuwa prawdziwy powód zachowań kompulsywnych.

  1. Równowaga między zdrowiem, a zachowaniami, które mu nie służą.

Stale powtarzam wszystkim moim uczniom i klientom, że energia podąża za myślą. Jeśli jedząc kawałek pysznego tortu myślę o tym, że dzięki niemu będę zdrowa i szczupła, to tak się stanie. Jeśli jedząc ciastko, wypełniam sie poczuciem winy i strachem, że przytyję albo zachoruję, wówczas oczywiście tak też będzie. O wyglądzie i zdrowiu decydują nasze myśli, ponieważ to mózg wysyła do wszystkich komórek informację o szczęściu i zdrowiu lub konieczności tworzenia wałów obronnych z tłuszczu. Praktykując psychosomatykę, potwierdzam to doświadczeniem swoim i wielu osób, które mi zaufały. Dietetyka – moim zdaniem – jest nauką całkowicie zbędną – wystarczy psychologia.

W psychologii obowiązuje prawo polegające na tym, że jeśli człowiek uformuje w umyśle obraz tego, czym chciałaby być i utrzyma go wystarczająco długo, wkrótce stanie się dokładnie taki, jak sobie wyobraził. (William James)

Aby odzyskać równowagę wystarczy uwierzyć, mocno uwierzyć i zmienić wewnętrzne przekonania. To my i nasze myśli decydują o naszym zdrowiu.

  1. Równowaga między pragnieniem dobrobytu, a nawykami prowadzącymi do niedoboru.

Podobnie jak w pierwszym punkcie, bardzo często na drodze do bogactwa staja nam zarówno stare niekorzystne nawyki, jak i negatywne przekonania. Jeśli naprawdę chcemy zmienić swój los i stać się bogatymi ludźmi, musimy bezzwłocznie zmienić myślenie i przekodować wszystkie wzorce, które nam nie służą. Nie ma innej drogi. Nie ma innej metody. Nie można zdobyć szczytu góry, stojąc u jej stóp na dole bez ruchu. Najczęściej spotykane niekorzystne wzorce myślowe to:

– Bóg tego nie chce

– Nie wystarczy dla wszystkich

– Nie zasługuję

– Nie mam wystarczających zdolności

– Nie mam szczęścia

– Nigdy mi nic nie wychodzi

– Nie umiem zdobywać bogactwa

Pracę nad przyciąganiem dobrobytu zaczynamy od zmiany myślenia, od wypisania tych wszystkich wzorców i zmienienia ich na takie, które są naprawdę pozytywne. Więcej piszę o tym w rozdziale o Dobrobycie.

  1. Równowaga między tęsknotą za pokojem, a wchodzeniem w walkę.

Podobnie jak w rozdziale dotyczącym nawyków, autor skupia się na pozornym pozytywnym myśleniu, które wpada w pułapkę “walki ze złem”. To z czym walczymy – zasilamy. Jeśli chcemy pokoju – nie walczmy, lecz kreujmy pokój, przejawiajmy pokój, sami bądźmy pokojem w każdej najmniejszej komórce swojego ciała.

Aby zachować równowagę, pozostańmy wypełnieni pokojem i miłością, nie dając sie wciągać w żadne polityczne manipulacje. Nie ufajmy przywódcom, którzy nas straszą zagrożeniem lub brakiem, szerząc faszystowskie i nacjonalistyczne teorie pod płaszczykiem “miłości do kraju”. Najlepszym lekarstwem na lęk jest miłość bezwarunkowa do samego siebie i każdej istoty czującej. Najlepszym sposobem na wojnę jest pokój. Najlepszą metodą na szczęśliwe i godne życie jest zgoda i serdeczna współpraca niezależnie od różnic rasowych czy religijnych.

Współczucie i miłość nie są luksusowym dodatkiem. Będąc bowiem źródłem zarówno wewnętrznego jak i zewnętrznego pokoju, stanowią fundament ciągłości naszego gatunku. (Dalajlama)

  1. Równowaga między potrzebą miłości, a poczuciem, że jej nie dostajesz.

Każdy z nas pragnie miłości. Szukamy swojej drugiej połówki, by stworzyć rodzinę. Szukamy uczucia w domu, wśród przyjaciół. Relacje szczęśliwe to te właśnie, które oparte są na prawdziwym głębokim kochaniu. Stosujemy do nich tę sama zasadę, zgodną z Prawem Przyciągania. Kto pragnie być kochanym, powinien najpierw pokochać samego siebie, stać się miłością, wypełnić nią po brzegi. Wówczas na zasadzie lustra przyciągnie miłość, uosobioną w drugim kochającym człowieku. Jeśli myślimy o ludziach ze złością, jeśli skupiamy sie na brakach – braku miłości na przykład – to materializujmy “brak miłości”, nazywany potocznie samotnością. Walka z samotnością, to zasilanie samotności.

Aby odzyskać równowagę, wystarczy pokochać siebie.

  1. Równowaga między życiem duchowym a materialnym.

To najczęściej spotykany dzisiaj konflikt. Wokół nas mnóstwo jest ludzi, którzy kierując się wyłącznie “mędrca szkiełkiem i okiem” zapomnieli o tym, czym są w istocie: duchowością, zanurzoną na krótką chwilę w materialnym ciele. Utożsamianie się z materią, która miała duchowi służyć jedynie za narzędzie do pracy nad sobą, prowadzi w ślepą uliczkę materializmu – pogoni za pieniędzmi i wymiernymi korzyściami. Powoduje to pogłębienie się poczucia oddzielenia od Źródła, z którego pochodzimy, daje podłoże do nienawiści, agresji, zazdrości. Ludzie zapominają, że wszyscy jesteśmy Jednością…

Aby odzyskać równowagę, możemy zmienić optykę i spoglądać na cały świat przez bajeczne okulary, które pozwalają zobaczyć, że wszystko jest cudowną energią. A także to, że wszyscy jesteśmy w magiczny sposób połączeni.

Ziemia jest pełna niebios

A każdy pospolity krzew rozpala się boskim ogniem

tylko ci, którzy widzą, zdejmują sandały

pozostali siedzą wokół i zbierają jagody

(Elizabeth Barrett Browning)

Dr Wayne W. Dyer był światowej sławy pisarzem i wykładowcą w dziedzinie samorozwoju. To czołowy amerykański psychiatra, który popularność zyskał dzięki książce “Pokochaj siebie”. Jest ona adresowana do ludzi, którzy chcą docenić siebie i zmienić swoje życie na lepsze, poprzez wypracowanie nowej osobowości, aby żyć zgodnie z własnymi pragnieniami. Wychowywał się w domu dziecka oraz rodzinach zastępczych. Pomimo tak trudnego losu, zdołał pokonać trudności, aby zrealizować marzenia i osiągnąć sukces.

Dyer napisał ponad 30 książek, nagrał wiele programów radiowych i telewizyjnych, przygotował opracowania audio i video na temat pracy nad sobą. Kilka z jego książek trafiło na listy bestsellerów. Najpopularniejsze tytuły – oprócz wymienionego wyżej – to m. inn. “Kieruj swoim życiem”, “Wymówkom precz”, “Odmień swój umysł, odmień swoje życie”, “Żyć w równowadze”.

Dyer był przez niektórych nazywany “ojcem motywacji”. Jego publikacje są powszechnie wykorzystywane do nauki prosperity oraz szkoleń i treningów rozwojowych. Zmarł pod koniec sierpnia 2015 roku.

Zapisz