Granica

Większość poradników sukcesu powtarza do znudzenia, że nie możemy się niczym ograniczać. W ćwiczeniach i afirmacjach stale powtarza się określenie  “nieograniczony”, które sugeruje, że powinniśmy podnosić sobie poprzeczkę pragnień do samego nieba. Trudno nie zgodzić się z nauczycielami, którzy osiągnęli w życiu tak wiele, że stają się wiarygodni poprzez własne doświadczenie.

Patrząc z poziomu duchowego także nie dostrzeżemy żadnej ściany, bo przecież duch ludzki jest nieograniczony. Jako kropla Boskości, która jest Wszystkim Co Jest, nie mamy żadnych limitów. Całkiem logiczne wydaje się uświadomić sobie, że mogę wszystko, czego tylko zapragnę. A przyzwyczajeni do podawania wyższych kwot, niż chcemy naprawdę, stawiamy niebotyczne żądania naszej podświadomości i oczekujemy wielu milionów – tak po prostu, przy okazji.

Ale też większość z nas przyzna po cichu, że to wcale nie takie proste. Nie czujemy tych “milionów”. Entuzjastycznie pokrzykujemy za mówcami motywacyjnymi, że zdobędziemy, że możemy, że zasługujemy… A potem wracamy do punktu wyjścia i ze smutkiem zadowalamy się stałą pensją. Bywają oczywiście zastrzyki niespodziewanej gotówki, które potwierdzają skok energetyczny przyciągający nieco więcej niż zwykle. Ale na tym zazwyczaj koniec.

Czasem mamy w sobie wzorce, które utrudniają zarabianie większych kwot. Takie prozaiczne, jak niskie poczucie wartości, poczucie nie zasługiwania, lęk przed bogactwem, czy inne popularne przeszkody. Innym razem mamy wręcz traumy finansowe, będące skutkiem bolesnych pieniężnych doświadczeń. Czasem jednak wzorce są przerobione, samoocena przyzwoita, lęki uwolnione, a pomimo tego pieniądze nie chcą płynąc złotą strugą. I nie pomagają kursy, książki i ćwiczenia. Utykamy w martwym punkcie i rozglądamy się za czarodziejem, który ściągnie z nas klątwę.

Tymczasem to wcale nie klątwa, tylko umowna granica, którą ustaliła sobie podświadomość, w oparciu o sobie tylko znane i specjalnie wybrane doświadczenia. Niektórzy nauczyciele nazywają to “termostatem”. Sytuacja ta przypomina bowiem ustawienie wewnętrznego urządzenia na określonej granicy, która w żaden sposób nie może zostać naruszona. Podobnie jak termostat gazowego ogrzewania, który pilnuje, aby temperatura w pomieszczeniu miała stały poziom. Ilekroć ten poziom spada, włącza piec. Ale nie pozwala go przekroczyć.

Czasem obserwujemy taką właśnie sytuację w swoich finansach. Bywa że w wyniku intensywnej pracy, medytacji i ćwiczeń magnetycznych zaczynamy więcej zarabiać. Z radością obserwujemy, jak przybywa nam na koncie pieniędzy. Jednak zanim na dobre nacieszymy się posiadanym bogactwem, coś się wydarza. Na przykład psuje się samochód. Albo dorosłe dziecko gwałtownie i rozpaczliwie potrzebuje gotówki. Albo ktoś choruje i trzeba kupić lekarstwo. I zanim się obejrzymy, ilość pieniędzy na koncie jest taka, jak przed rozpoczęciem pracy energetycznej.

Zatem zaczynamy jeszcze raz od początku. Ćwiczenia magnetyczne, wizualizacja, medytacja. I znowu pieniądze wpływają w większej ilości. Po czym znowu coś się wydarza i musimy natychmiast komuś pomóc albo kupić nową pralkę, a bywa nawet, że ktoś nas okrada… Pomimo wysiłku, pomimo prawidłowej pracy energetycznej wracamy do punktu wyjścia tak, jak byśmy nic nie robili. Tak działa termostat. Pilnuje, aby nie było więcej, niż wybrana “norma”.

Trudno ocenić, kto i kiedy tę normę wybrał. To nasze głęboko skrywane przekonania o tym, ile możemy zarobić, ile możemy posiadać pracując w określonym zawodzie. Jeśli wiemy, że w swojej pracy możemy “wyrobić” miesięcznie 6000 zł, to właśnie nasza “norma”, która ustawia termostat. Aby ją zmienić, musielibyśmy zobaczyć i poznać ludzi, którzy robią to samo, co my, w takich samych warunkach i zarabiają np. 10000. To może przekonać podświadomość i zmienić normę. Przede wszystkim jednak warto otworzyć się na inne źródła dochodu. Przecież zarabiamy nie tylko pracując. Możliwości jest dużo. Proponuję na początek wypisać co najmniej 5 możliwych źródeł przypływu pieniędzy. Wyjąwszy wygraną w Lotto – niech to będzie opcja szósta…

Czasem normę ustawiają nasi rodzice. Może to zabrzmieć paradoksalnie, ale bywa, że nie chcemy lub nie umiemy przekroczyć granicy zarabiania naszego ojca czy matki. Nie zdarza się to często, ale bywają takie przypadki. Warto się przyjrzeć swoim dochodom i je porównać z dochodami rodziców. Nie bez przyczyny powstała adekwatna do tego afirmacja: “Bezpiecznie przerastam dochody moich rodziców i czuję się z tym dobrze”. Widać takie wzorce czasem także nas dotyczą.

Jeśli nie znamy przyczyny powstania określonej “normy” finansowej, to nie szkodzi. I tak można poprawić sytuację za pomocą odpowiedniej wizualizacji, w której podkręcamy nasz termostat na wyższy poziom. Warto tylko pamiętać o trzech drobiazgach:

  1. Nie można wrzucać od razu horrendalnej kwoty, która jest dla podświadomości abstrakcyjna. Należy cierpliwie działać niewielkimi krokami i początkowo podnieść kwotę miesięcznych dochodów o tysiąc lub dwa tysiące złotych. Proporcjonalnie do aktualnych zarobków.
  2. Należy systematycznie codziennie powtarzać tę wizualizację przez co najmniej dwa miesiące lub tak długo, aż wybrana kwota zamanifestuje się w naszej rzeczywistości.
  3. Kolejny krok i kolejne podkręcenie termostatu wykonujemy najwcześniej po dwóch lub trzech miesiącach. Proces jest tak łatwy, że chcemy już po tygodniu podkręcić kurek, ale to nie zadziała. Każda kwota musi osadzić się w podświadomości, a to wymaga czasu.

Na warsztatach prosperity, a także na warsztatach Świadomości Bogactwa prowadzimy takie medytacje i uczymy, w jaki sposób pracować z termostatem. Jednak nie jest to trudne i każdy może zrobić to sam dla siebie.

Bogusława M. Andrzejewska

Advertisements

Relacja z warsztatów Świadomości Bogactwa na Lanzarote

W maju 2017 całą wyjątkowo dobraną grupą polecieliśmy na piękną i pełną magii wyspę Lanzarote. Warsztaty pod hasłem Świadomość Bogactwa to jedno z najpiękniejszych moich doświadczeń. To coś, co oczywiście można opisać słowami, ale bez wątpienia przede wszystkim trzeba tego dotknąć samemu. Pod wieloma względami to jedno z najpiękniejszych szkoleń, jakie miałam przyjemność prowadzić i nie ukrywam, że niezwykłe doznania znacznie przekroczyły moje oczekiwania.

 

WSPÓŁPRACA

Szkolenie razem ze mną prowadziła Grażyna Adamska, praktyk Synchronizacji Ciała Duszy i Umysłu, świetna trenerka i specjalistka od Dwupunktu. Cudownie się uzupełniałyśmy, ponieważ Grażyna to bardzo konkretna osoba, mocno stąpająca nogami po ziemi. Dzięki niej i jej rozmaitym ćwiczeniom szkolenie zyskało znaczący wymiar pracy ze świadomym umysłem. Oprócz uzdrawiania podświadomych wzorców, mogłyśmy pokazać, jak efektywnie kształtować nawyki tworzące naszą rzeczywistość.

Bez niepotrzebnego lania wody Grażyna uczyła praktycznych metod kwantowych, obserwując, doradzając i troszcząc się bezpośrednio o każdego uczestnika. Przy niej i ja mogłam doszlifować pracę z Dwupunktem, który znałam bardzo pobieżnie, ponieważ na co dzień częściej stosuję Reiki oraz inne metody. Dwupunkt jest doskonałą i niesłychanie prostą techniką uzdrawiania swojego życia. Myślę, że rzetelna praktyka tej techniki jest jedną z największych zalet szkolenia na Lanzarote.

UCZESTNICY

Wszyscy moi studenci to wyjątkowi ludzie. Z wieloma spośród nich utrzymuję kontakt, pomimo upływu wielu lat. Nadal wśród moich pełnych ciepła znajomości znajdują się osoby, które były na moich kursach 15 lat temu, kiedy dopiero zaczynałam swoja przygodę z nauczaniem prosperity.

Na Lanzarote spotkałam zarówno moje stałe zaprzyjaźnione klientki, jak i zupełnie nowe osoby. Wszyscy bardzo otwarci na wiedzę, mądrzy, pracowici i pełni pięknego, serdecznego nastawienia do świata i innych osób. Podobne przyciąga podobne, dlatego w tak silnych energiach spotkali się wspaniali ludzie, zaangażowani w rozwój wewnętrzny, na podobnym etapie pracy nad sobą. Wszyscy zaawansowani w praktyce pozytywnego myślenia, ciekawi duchowych informacji, chętni do wykonywania ćwiczeń energetycznych i ciągle niesyci przekazywanej im wiedzy. Nie ukrywam, że z ogromną przyjemnością pracuje się z tak pozytywnymi ludźmi, którzy ciągle chcą więcej i więcej…  A jeszcze większą przyjemność sprawia zwiedzanie magicznych miejsc w tak doborowym towarzystwie. 

Niezmiennie wzruszały mnie codzienne informacje uczestników, że z samego rana wykonali na tarasie całą serię ćwiczeń magnetycznych i że czują się pełni energii i chęci do życia. Ktoś inny chwalił się, że pobiegł rano nad ocean i zrobił wszystkie ćwiczenia na plaży, wzmacniając ich skuteczność mocą żywiołów. Fantastyczne! To, co najbardziej podziwiam u ludzi to systematyczność i zapał do działania.

Na zdjęciu poniżej nasza malutka “grupa berlińska” zaraz po wylądowaniu na wyspie. W zajęciach uczestniczyło 12 osób.

ENERGIA

Lanzarote, podobnie jak pozostałe Wyspy Kanaryjskie, jest prawdopodobnie pozostałością Starożytnej Atlantydy, która leżała według podań “za słupami Heraklesa”, czyli za Gibraltarem. Być może jest to tylko legenda, natomiast niezaprzeczalnym faktem jest bardzo silna energia tego miejsca. Można ją było wyczuć od pierwszej chwili. Wszystkie ćwiczenia i praktyki energetyczne, które robiliśmy, odczuwałam o wiele silniej niż w Polsce.

W programie zajęć przewidziałam także inicjację Reiki dla zainteresowanych. Wymyśliłam to – nie ukrywam – głównie dla siebie, aby poczuć magię tego miejsca. Każdy, kto pracuje z Reiki wie, jak bardzo ta piękna energia uwrażliwia nas na odbiór. No cóż… Przeprowadziłam w Polsce do dzisiaj setki inicjacji na wszystkie stopnie, jednak nigdy jeszcze nie czułam ich tak mocno, jak tam na Lanzarote. Przyznaję się, że na nowo, niczym świeżo upieczona adeptka, przeżywałam zachwyt tym, co jest nam dane w Reiki.

Niektórzy twierdzą, że mieszkańcy Atlantydy pracowali z Reiki na co dzień. Przed katastrofą ukryli tę wiedzę w kilku miejscach, między innymi w rejonie Tybetu, gdzie po latach odkrył te informacje Mikao Usui. Jeśli jest w tym ziarnko prawdy, to właśnie na Wyspach Kanaryjskich można poczuć wyraźnie, że Reiki jest tam silniejsza niż gdziekolwiek indziej. Można tam poczuć Atlantydę. Wiem, że są na świecie takie miejsca, gdzie energia będzie równie silnie odczuwalna, ja tam po prostu jeszcze nie dotarłam. Tak czy owak na Lanzarote jest bardziej “reikowo” niż w Europie.

MIEJSCE

Mieszkaliśmy w hotelu Costa Mar, urokliwym i niepowtarzalnym miejscu, które zostało zaprojektowane tak, jak żaden inny ośrodek na świecie. Śnieżnobiałe niskie budynki rozciągają się wzdłuż drogi, która oddziela je od piaszczystej gorącej plaży. Do przestronnych, ogromnych apartamentów, w których zmieściłoby się chyba całe moje wrocławskie mieszkanie, prowadzą cieniste korytarze. A w nich przymilne koty wylegują się pod zielonymi roślinami. Tak. Na Lanzarote jest tak ciepło, że korytarze nie są obudowane ścianami. Są raczej zadaszonymi alejkami, w których rosną egzotyczne drzewka.

Każdy z nas miał w swoim apartamencie wielki słoneczny taras, który wychodził na ocean. Mogliśmy każdego ranka ćwiczyć, patrząc na kołysane wiatrem palmy i słońce odbijające się w szafirowych falach. Po ciepłej nocy płytki, którymi wyłożono taras, grzały lekko stopy. Bajka!

Na spragnionych słońca oczywiście czekały leżaki, na których można byłoby wygrzewać się do późnych godzin popołudniowych. Szkoda nam było czasu na leżenie, ponieważ harmonogram zajęć mieliśmy wypełniony, ale kilkanaście minut na słoneczku….? Czemu nie? Chociaż o wiele przyjemniej nad basenem, w którym woda naprawdę była wystarczająco ciepła, nawet dla zmarzluszków.

WYSPA

O Lanzarote można poczytać w przewodnikach i z pewnością trudno zamknąć jej urok w kilku zdaniach. To raczej niemożliwe, biorąc pod uwagę, że jest najbardziej niezwykła ze wszystkich Wysp Kanaryjskich.

Z jednej strony zachwycała mnie codziennie wspaniałym widokiem na plażę i ocean, na tle którego łagodnie kołysały się palmy. Idealne spełnienie marzeń o wakacjach. Niska biała zabudowa, zasługa architekta i wizjonera Cesara Manrique, dodawała delikatności i swojskości, w której można poczuć się jak w niewielkim miasteczku, dokąd nie dotarł brud i szum turystyki. A przy tym w pełni komfortowy czterogwiazdkowy hotel zaspokajał wszystkie potrzeby każdego rozpieszczonego mieszczucha.

A z drugiej strony – widoczne na tle nieba Góry Ogniste i ciemna ziemia, przypominały nieustannie o krążącej niezbyt głęboko pod stopami lawie, o mocy żywiołów. To tak, jakby spać na wulkanie… I dosłownie spałam w takim właśnie miejscu. Wycieczka do Parku Timanfaya przeniosła mnie w zupełnie inny budzący respekt świat, pełen zastygłej magmy i głębokich kraterów. Na długą chwilę zanurzyliśmy się w niekończące się serpentyny, wiodące pomiędzy wygasłymi wulkanami.

I jeszcze jedno oblicze Lanzarote: to twórczość Cesara Manrique, obecna we wszystkich niemal wsiach i miasteczkach. Nieco odleciana, magiczna i tajemnicza. Doskonale odzwierciedlona także przez jego niezwykły dom, częściowo schowany pod ziemią, zbudowany w bańkach powietrznych wytworzonych przez spływającą z wulkanu lawę. Szklana nowoczesność, połączona z czernią zastygłej magmy to mix nie do opisania… I jeszcze niesamowite Lagomar – pełen schodków i tajemniczych przejść dom w skale. To trzeba zobaczyć.

ŻYWIOŁY

Zapraszając na szkolenie podkreślałyśmy, że Lanzarote to wyspa czterech żywiołów, z którymi mądrze pracując, jesteśmy w stanie rozwinąć w sobie określone jakości. Jednak doświadczenie ich na własnej skórze to coś nieprawdopodobnego! W Parku Timanfaya – krainie trzystu wulkanów – stąpając po Ziemi, pod którą cicho mruczy ognista lawa, poddając się wiatrom, szarpiącym włosy, pomyślałyśmy o wodzie… Bo ocean został parę kilometrów za nami. I jak na zawołanie spadł drobny, rzęsisty deszczyk. Cztery żywioły zamanifestowały się dla nas w komplecie, potwierdzając, że nasze praktyki mają znaczenie. Deszcz to taka rzadkość na Wyspach Kanaryjskich, że tubylcy wyjęli smartfony i robili zdjęcia…

Ogromne wrażenie robi miejsce (Los Hervideros), w którym gorąca magma wpływając do oceanu zastygła w niesamowitych formach. Tam też wieje porywisty wiatr, który sprawia, że nie odczuwa się w ogóle upału, pomimo grzejącego cały dzień słoneczka. Oto prawdziwe centrum mocy żywiołów. Chyba nigdzie na świecie nie manifestują się one tak spektakularnie.

Przez cały niemal pobyt, w różnych miejscach wyspy wiatr pieszczotliwie szarpał nas za włosy, konkurując z ciepłem cudownego zwrotnikowego słońca. Ziemia zachwycała, ale i budziła ogromny respekt wąwozami skamieniałej lawy. Potężne kratery wulkanów przypominały, że to żywioły panują nad nasza planetą, na której człowiek jest tylko malutkim gościem. Księżycowy krajobraz wyspy z całą pewnością nikogo nie pozostawi obojętnym.

Pracy z żywiołami uczę także na warsztatach w Polsce. Praktykuję tę metodę szczególnie w lecie w ulubionych miejscach, ale stosuję zawsze wtedy, kiedy jest potrzebna. Jednak przyznaję, że na Lanzarote poczułam ogromną więź z Duchami Natury, które w Timanfaya porozumiewawczo puszczały do mnie oko. To doprawdy magiczne miejsce.

NIESPODZIANKI

Czym byłby wyjazd bez prawdziwej niespodzianki? Chyba największą był dla mnie kot, a właściwie kotka, która bezceremonialnie wprowadziła się do nas już pierwszej nocy. Cichutka, przymilna, podnosiła głos jedynie domagając się pysznych kąsków jedzenia. Wystarczyło usiąść przy niej, a z ufnością wchodziła na kolana i mruczała, jak dobry, znajomy zwierzak.

Druga niespodzianka to ciepła woda w oceanie. Chociaż i tak planowałam zamoczyć nóżki, nie spodziewałam się, że ocean będzie cieplejszy niż polskie jezioro, w którym pływam wyłącznie podczas letnich upałów. Zamoczyłam więc nie tylko nóżki. Pozwoliłam cudownym ciepłym falom, aby kołysały mnie w słońcu.

Trzecia niespodzianka to polskojęzyczny przewodnik – roześmiana i rozkochana w wyspie Magda, dzięki której mogliśmy poznać najpiękniejsze miejsca Lanzarote. Uwielbiam ludzi, którzy kochają swoją pracę, ponieważ pasja zawsze rozświetla człowieka od środka. Do takich osób należy nasza przewodniczka, która w naturalnie pogodny sposób wpasowała się w nasze prosperitowe energie. Zaglądając obecnie na jej fanpejdż widzę zakochaną w życiu i świecie kobietę, która zaraża innych swoim uśmiechem.

I jeszcze jedna niespodzianka… W czasie, kiedy wygrzewałam się w cudownym słońcu Lanzarote, w Polsce spadło troszkę majowego śniegu. Po tym, jak usłyszałam tę wiadomość od męża i ustaliłam, że wcale sobie ze mnie nie żartuje, pomyślałam natychmiast, że jestem wielką szczęściarą!  Mogłam cieszyć się cudownym blaskiem i ciepłem słonecznych promieni oraz jeść pyszne lody w pięknym miejscu… Nie marzłam pod polskim niebem. Tak bardzo kocham ciepło, że przyciągam je do siebie w najbardziej magiczny sposób. To takie proste potwierdzenie tego, jak działa pozytywne myślenie i Prawo Przyciągania.

Pełna nieustającego zachwytu zapraszam wszystkich na kolejną wyprawę i wspólne rozwijanie Świadomości Bogactwa lub Świadomości Piękna i Miłości. Gwarantuję magię niepowtarzalnych doświadczeń i mnóstwo cudownej energii.

Bogusława M. Andrzejewska

Inspiracje Prosperity

Nigdy nie brakuje pieniędzy.

Z duchowego punktu widzenia nie istnieje nic takiego jak brak. Jeśli doświadczamy czegoś, co chcemy tak właśnie nazwać, oznacza to tylko, że zeszliśmy z właściwej ścieżki. Pieniędzy jest na świecie zawsze pod dostatkiem, tak samo zresztą, jak wszystkich innych dóbr, rzeczy, uczuć, których potrzebujemy.

Wyobraźmy sobie, że spacerujemy po pięknym, zielonym lesie. W pewnym momencie odczuwamy pragnienie, ale nie mamy przy sobie nic do picia. Czy to oznacza, że nie ma wody? Że ona nie istnieje? To iluzja. Gdyby jej brakowało, nie wyrosłoby żadne drzewo. Stalibyśmy teraz na środku pustyni. Aby zaspokoić pragnienie, należy znaleźć strumień lub źródło. Czasem trzeba zmienić kierunek wędrówki, czasem trzeba przejść kilka kilometrów, jednak zawsze na końcu naszej drogi po zielonym lesie znajdziemy wodę. Jako dziecko mieszkałam w odległości 50 metrów od lasu i często chodziłam tam na spacer. Na odcinku trzech kilometrów przecinałam kolejno dwa strumienie. A w zasięgu wzroku miałam cały czas płynącą rzekę. Gdzie jest zieleń, tam jest i woda. Zawsze.

Kiedy doświadczamy braku, pomyślmy, że jesteśmy w głębi takiego lasu. Warto cierpliwie podążać przed siebie, bo jeśli idziemy dobrą ścieżką, zawsze napotkamy strumień. Czasem trzeba zmienić kierunek, bo brak oznacza, że zeszliśmy z właściwej drogi i zabrnęliśmy w chaszcze. Kompasem na tej drodze jest radość i miłość bezwarunkowa. Uruchomienie pozytywnych jakości sprawia, że trafiamy do celu. Brak jest tylko iluzją.

Nie tylko pieniądze przyciągają pieniądze

Nie jest prawdą, że trzeba posiadać dużo pieniędzy, by je pomnażać. Wiadomo, że są na świecie ludzie, którzy zaczynali od zera. Przykładem może być Joe Vitale, który do swojego obecnego bogactwa i miejsca na liście 100 najbogatszych ludzi (Forbes) wystartował z pozycji bezdomnego. Słynny Rockefeller także zaczynał od drobnych zarobionych na czyszczeniu butów innych ludzi.

To nie pieniądze przyciągają bogactwo, ale nasze pozytywne myśli i emocje. Oznacza to, że najsilniejszym magnesem dla bogactwa finansowego może być miłość bezwarunkowa do pieniędzy. Równie mocno działa wdzięczność za wszystko, co posiadamy. Oczywiście nie tylko ona. Każde pozytywne uczucie i każda piękna emocja tworzy w nas taką wibrację, która sprzyja wzmocnieniu wewnętrznej siły przyciągania.

Warto zapamiętać, że tym, co odpycha od nas pieniądze, są smutki, lęki i rozpamiętywanie niepowodzeń. Kiedy skupiamy się na problemach, zasilamy problemy, a nie ich rozwiązanie to oczywiste. Dlatego korzystniej jest skupiać się na tym, czego pragniemy i tworzyć pozytywną wizję swojej rzeczywistości.

Bez względu na to, co robisz – jesteś Stwórcą.

Wszyscy jesteśmy na wzór i podobieństwo Najwyższego Źródła. Każdy z nas ma moc kreacji, to nie podlega wątpliwości, na tym polega Prawo Przyciągania. Jeśli nie odczuwamy tej mocy i wkładamy ja między bajki, to wyłącznie z poczucia winy lub poczucia niedoskonałości. Od dziecka jesteśmy uczeni, że tylko dobry i grzeczny dostaje nagrodę, a ten, co nabroił czyli normalny, przeciętny, każdy z nas nie dostanie nic. Dlatego nawet nie próbujemy.

Tymczasem Prawo Przyciągania nas wcale nie ocenia. Działa tak, jak prawo grawitacji – na wszystkich. Człowiek grzeczny i dobry spadnie z wysokości, kiedy zabierzemy mu drabinę, tak samo szybko, jak ten, który ma na swoim sumieniu dużo nieciekawych postępków. Oznacza to, że bez względu na to, co robimy, co mówimy i jak się zachowujemy, podlegamy tym prawom. Niezależnie od tego, jak postępujemy, mocą umysłu przyciągniemy do siebie dobrobyt, jeśli nasze myśli będą pełne miłości, radości i szczęśliwości. Wcale nie trzeba sobie na to zasłużyć.

Oczywiście wiemy wszyscy, że negatywne działania obciążają sumienie i obniżają poczucie wartości, ponadto nie tworzą wibracji sprzyjających miłości czy radości. Jednak to, co wydarzyło się kiedyś, dawno temu, nie ma tu i teraz znaczenia, jeśli umiemy sobie wybaczyć. Każdy święty ma przeszłość, a każdy grzesznik przyszłość. Każda chwila jest dobra, by zacząć na nowo.

Bogactwo nie wymaga ciężkiej pracy

Prawo Przyciągania zakłada, że nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość. Jeśli wyobrażamy sobie, że tylko ciężki wysiłek może zaowocować dostatkiem, to… tak będzie w istocie. Nasze poglądy w określony sposób wpływają na to, co dzieje się w materii. Dlatego warto zmienić tego typu przekonanie na coś lepszego i uwierzyć, że to nie nasz wysiłek, ale nasz sposób myślenia odgrywa zasadniczą rolę w stwarzaniu rzeczywistości. Wówczas nasze myśli wykreują nam to, czego pragniemy.

Trudność w osiąganiu wymiernych efektów wynika często z niecierpliwości, kiedy pomyślimy pozytywnie przez pięć minut i nie wygrywamy od razu Lotto. Wiara zamienia się w zwątpienie. Czasem niezrozumienie zasad rządzących wszechświatem sprawia, że wolimy zakasać rękawy i po prostu ciężko pracować w nadziei, że wypracujemy sobie tyle, ile pragniemy. To wymaga wysiłku, ale nie wymaga rozumienia czego, co wydaje się nie do pojęcia.

Tymczasem zamiast ciężkiej pracy na naszą korzyść działają proste i piękne emocje miłość bezwarunkowa do tego, co chcemy osiągnąć, radość z tego, czym się zajmujemy, wewnętrzny pokój wynikający z tego, że nie jesteśmy przeciążeni obowiązkami i satysfakcja z możliwości zajmowania się tym, co naprawdę kochamy. Te wszystkie jakości tworzą energię wewnętrznego bogactwa, która przyciąga pieniądze do naszego życia.

Mieć to, czego pragniesz

To pozornie oczywiste, ale ciągle popełniamy ten sam błąd. Nasze pragnienie rodzi się zazwyczaj w chwili braku i na nim zawisa. Nie zawsze oczywiście czasem inspiracją są marzenia. Ale kiedy marzymy z radością, wówczas spontanicznie wchodzimy we właściwa energetykę i realizujemy to, co było ich treścią. Tymczasem, kiedy zauważamy, że czegoś nam brakuje, to takie spostrzeżenie staje się kotwicą naszych oczekiwań.

Wszyscy wiemy, że wszechświat odzwierciedla nasze myśli i emocje, jednak nie umiemy wyodrębnić radosnych, pełnych wiary myśli od błagalnej nadziei, aby rozwiązać jakiś problem, czy uzupełnić jakiś niedostatek. Siłą rzeczy energia zasila myśli o tym niedostatku i wzmacnia jego istnienie w naszej rzeczywistości. To nie jest właściwa droga.

Lepiej nie czekać aż zabraknie, lecz kreować bogactwo wtedy, kiedy czujemy, że na wszystko wystarcza i wtedy, kiedy możemy wrzucić na luz, nie przywiązując się do efektów naszej pracy. To dlatego bogatym łatwiej przyciągnąć jeszcze więcej pieniędzy, ponieważ mają już w sobie poczucie bezpieczeństwa, wolności, dostatku te wszystkie jakości, których potrzebujemy, by zaprosić pieniądze do swojego życia. Człowiek w długach martwi się i boi, a w czasie afirmacji spycha ów lęk nieco głębiej, by przez chwilę pomyśleć pozytywnie. Lęk jednak zostaje. Jest poczuciem braku. Najpierw usuńmy lęk i poczujmy, że nigdy nam niczego nie brakuje, a potem pracujmy z przyciąganiem.

Bogactwo jest dowodem harmonii

Naszym naturalnym prawem jest zarówno zdrowie, jak i szczęście czy finansowy dostatek. Jeśli podążamy przez życie w harmonii, to wszystko układa się pomyślnie. Jeśli natomiast coś zaczyna nam doskwierać, wówczas oznacza to, że zeszliśmy z właściwej ścieżki. W pewien sposób można powiedzieć, że straty, choroby i problemy są drogowskazami, które pokazują nam, że zabłądziliśmy.

Aby wrócić na właściwy szlak, trzeba odnaleźć wzorce i poglądy, które sprawiły, że wydarzyło się coś niekorzystnego. Odnalezienie i uzdrowienie wzorca jest sposobem powrotu na drogę harmonii. Jest to też odzyskanie warunków do tego, by realizować swoje marzenia i oczekiwania.

Punktem wyjścia jest zrozumienie, że każdy z nas jest w swej prawdziwej istocie doskonały i ma prawo do bycia spełnionym człowiekiem. Jeśli pojawiają się przeszkody, to nie są one zewnętrzne, chociaż tak, może się wydawać. Są one w nas. W naszych myślach i przekonaniach. To oznacza, że mamy nad nimi kontrolę, a więc tym samym mamy też kontrolę nad swoim życiem i nad tym, co nas spotyka. Warto z tej wiedzy i mocy korzystać, by wrócić do swojej prawdziwej mocy i do tego, co jest dla nas dobre, miłe i pomyślne. Warto wrócić na właściwą, pełną harmonii z wszechświatem ścieżkę.

Kluczowe są myśli

Wiele osób powtarza, że dla bogactwa finansowego najważniejsza jest praca. Stąd wyrastają takie błędne przekonania, jak to, że bez pracy nie ma kołaczy. Gdyby ilość pieniędzy zależała od ilości włożonego wysiłku, to najbogatsi byliby niewolnicy i najemni robotnicy. A to przecież nie jest prawdą. Ludzie bogaci często mają dużo czasu dla siebie i cieszą się komfortem.

Nasze finansowe bogactwo nie zależy w gruncie rzeczy od samego działania, ale przede wszystkim od myśli. To nasze przekonania i wizje tworzą naszą rzeczywistość. Pozytywna myśl i odczuwanie w sobie bogactwa działa mocniej niż jakikolwiek czyn. W ten właśnie sposób kształtujemy swoje życie i to też tłumaczy, dlaczego czasem pomimo ciężkiej pracy, nie mamy tyle, ile byśmy chcieli. Ale też widzimy, że czasem bez wielkiego wysiłku pojawia się dostatek. Prawo Przyciągania błyskawicznie reaguje na nasze myśli, ale nie na działania.

Nie próbuję powiedzieć, że warunkiem dobrych dochodów jest leżenie do góry brzuchem i marzenie o pieniądzach, lecz podkreślam, że pozytywne przekonanie i tworzenie właściwych obrazów materialnej rzeczywistości, ma większy wpływ na końcowy efekt. Trochę pracy też włożyć trzeba, ponieważ ze swej natury jesteśmy istotami twórczymi i nasze spełnienie wymaga czynnego wykorzystania danych nam talentów. To oczywiste. Czasem więc życie będzie nas popychało do określonego działania. Z całą pewnością jednak nie do ciężkiej pracy ponad siły.

Opierajmy się na pragnieniach

Najistotniejszym elementem w tworzeniu bogactwa jest umiejętność budowania w naszym postrzeganiu świata takiej wersji wydarzeń, której pragniemy. Okazuje się to niezwykle skomplikowane, ponieważ w naturalny sposób próbujemy myśleć i mówić wyłącznie to, co widzimy i co nas rozczarowuje. Nazywamy wszystkie negatywy i braki, ponieważ widzimy je przed sobą. W ten sposób tworzy się negatywną przyszłość.

Kreowanie bogactwa wymaga od nas nie tyle fantazji, ile wyjścia poza to, co widzimy. Polega na zadaniu sobie pytania: “czego pragnę?” i jak najdokładniejszego udzielenia odpowiedzi. To malowanie oczami wyobraźni upragnionej sytuacji, z różnymi detalami, a przede wszystkim z pozytywnymi emocjami i radosnym nastawieniem.

To nie oznacza, że mamy kłamać i mówić, jak bardzo jesteśmy bogaci w chwili, kiedy rzeczywistość jest nieco inna. To oznacza tylko, że mamy marzyć i skupiać energię na wyobrażaniu sobie tego wszystkiego, co by było, gdyby nasze marzenia się spełniły. Mamy tworzyć nową opowieść o swoim bogatym, szczęśliwym życiu. Mamy w sobie poczuć tę radość spełnienia i w myślach przenieść się do chwili, kiedy posiadamy to, co jest dla nas takie ważne. Taka podróż w czasie daje nam pozytywną energię, a naszej podświadomości obrazy, które pomagają jej przyciągać bogactwo finansowe do naszego życia.

Szukanie pozytywów

Wszystko ma swoje dobre strony. Wszystko. Wibracje na świecie przeplątają się i zmieniają, jak amplituda: góra i dół. Życie toczy się jak koło i raz patrzymy w niebo, raz na ziemię. Jednak w każdym momencie, w jakim jesteśmy, możemy zdecydować, które myśli chcemy wybrać i na czym chcemy skupić swoją uwagę. Prawo Przyciągania będzie tworzyć wokół nas takie elementy, które my wybierzemy i zasilimy swoimi myślami i emocjami. W ten sposób możemy świadomie kreować każdą rzecz, jakiej pragniemy, w tym również bogactwo finansowe w dowolnej ilości.

Patrząc na to z jeszcze innej strony, kiedy z premedytacją wyszukujemy dobrych stron świata, dostrajamy się do naszej prawdziwej istoty. Dostrajamy się do Źródła Wszystkiego Co Jest, a tym samym jednoczymy się z bogactwem, dobrobytem i wszelkim dostatkiem. Dostrojenie to zmienia nasze wibracje na pozytywne i choćby dlatego warto poszukiwać wokół siebie tego, co dobre i piękne. Kiedy zaczniemy ogniskować uwagę na cudowności świata, zobaczymy, że jest niemal wszędzie.

To nie jest popularne. Ludzie traktują to, jako naiwność i niedostrzeganie realnego świata. W rzeczywistości nie jest to zaprzeczenie różnym brakom i niedogodnościom. Jest to świadome dokonywanie wyboru tego, czego pragniemy. Zauważając wokół siebie bogactwo, tworzymy i przyciągamy bogactwo. Zauważając tylko biedę… No właśnie…

Kocham to, co robię

Bez wątpienia emocje mają ogromny wpływ na Prawo Przyciągania. To oznacza, że radosne nastawienie do działania, do ludzi i zjawisk pomaga przyciągać więcej dobra ze strony wszechświata. Dotyczy to także pracy zarobkowej i wszystkich działań, które wykonujemy z myślą o pieniądzach. Nie wystarczy kochać same pieniądze, warto także kochać sposób, w jaki je zarabiamy. To między innymi spowoduje, że większość część życia (bo tyle najczęściej zajmuje praca) spędzimy na czymś, co naprawdę lubimy.

W gruncie rzeczy nie ma lepszego sposobu na zarabianie pieniędzy, niż robienie tego, co kochamy, ponieważ w ten sposób podnosimy sobie wibracje podczas wykonywania pracy. Nie ma zupełnie znaczenia, czy są to usługi czy produkcja. Nie ma znaczenia branża, ponieważ nie ma dobrej czy złej pracy. Jeśli odczuwamy ogromną przyjemność z samego działania, które generuje nasz dochód, to zwiększamy siłę przyciągania pieniędzy. Dzieje się tak, ponieważ radością i przyjemnością dostrajamy swoje wibracje do wibracji wszechświata i najwyższego Źródła, w którym zawiera się całe bogactwo.

Postawa wobec zarówno samych pieniędzy, jak i ich źródła odgrywa ogromną rolę w tworzeniu i podtrzymywaniu dostrojenia do Świadomości Bogactwa, a z niej przecież wypływa nasza zdolność do rzeczywistego posiadania określonej ilości pieniędzy i dóbr materialnych.

Bogusława M. Andrzejewska

Skupienie

Duchowi nauczyciele często powtarzają, że wystarczy nam 60 sekund skupienia na obiekcie naszych pragnień, a uda się nam go zmaterializować. Obecnie fizyka kwantowa zdaje się potwierdzać taką teorię, podkreślając, że to nasze zogniskowane myśli stwarzają cząsteczki materii. Innymi słowy, że to obserwator stwarza to, co obserwuje. Dlatego też zapewne praktyka często to potwierdza i nasze stałe rozmyślania lub wizualizacje rzeczywiście przyciągają do nas to, o czym marzymy. Doświadczyłam tego wiele razy. Myślę zresztą, że inni też znają takie historie. Myśl stwarza. Co do tego nie mamy już wątpliwości.

Jednak na co dzień trudno jest nam posługiwać się taką metodą, bo ona nie chce działać w najprostszy sposób. Wielokrotnie tworzymy Mapy Marzeń, afirmujemy coś, a tego i tak ciągle nie ma. Ucieka nam z rąk wiele razy to, o co na okrągło się modlimy. Spotykam się często z osobami, które mówią mi, że stosują zasady Prosperity, ale one nie chcą wcale działać. Udowadniają mi pozorną sprzeczność. Pozorną tylko…

Niedawno jedna moja znajoma pokazała mi cytat z duchowego poradnika, którego treść oznajmiała, że “to co daję światu, także od świata otrzymuję”. Ponieważ akurat przechodziła przez trudny okres w życiu, szybko udowodniła, że chociaż rozdaje ludziom dobro i życzliwość, w zamian dostaje cierpienie. Zapytała mnie przewrotnie: “czy ja komuś zadałam takie cierpienie, jakiego sama doświadczam? Może nieświadomie, ale nie sądzę“. I oczywiście pozornie miała rację.

Dlaczego pozornie? Ponieważ zapominamy, że Prawo Przyciągania bazuje na wibracjach a nie na działaniach. Skupienie, o którym próbuję tutaj napisać, wymaga od nas umiejętności tworzenia określonych wibracji myślami i emocjami, a nie czynami. Są nawet hipotezy, że nasze działania wcale nie maja żadnego znaczenia. Możemy robić cokolwiek chcemy, ważne przede wszystkim, aby być we właściwej wibracji. Dlatego też czasem obserwujemy ludzi, którzy niewiele dobrego robią, a czasem nie robią zgoła nic godnego uwagi, ale są szczęśliwi i powodzi im się całkiem nieźle.

Oznacza to, że moja znajoma dostaje dokładnie to, co myśli i czuje, a nie to, co robi. Pomimo tego, że jest bardzo szlachetną i wspierająca innych osobą przyciąga cierpienie, ponieważ jej myśli stale zajęte są smutnymi refleksjami o pełnym bólu i problemów życiu. To zresztą nie tylko jej myśli, ale także nakręcone nimi negatywne emocje, które wypełniają jej całe dni. Wiem o tym, ponieważ dzieli się ze mną swoimi smutkami.

Najczęściej popełnianym przez nas błędem jest rozmyślanie o brakach i zmartwieniach. Kiedy pojawia się problem standardowo rozkminiamy sytuację, która napawa nas smutkiem, żalem czy złością i w tych emocjach tworzymy swoje życie, przyciągając zgodnie z wibracjami myśli i emocji następne podobne doświadczenia. Jeśli nawet zrobimy sobie przerwę i przez pół godziny pośmiejemy się przy piwie ze znajomymi, to i tak za mało. Chociaż warto podkreślić, że dobrze, jeśli bodaj pół godziny dziennie poświęcimy na tworzenie pozytywnych wibracji. Lepiej tyle niż wcale.

Pisałam już o tym, że przyciągamy to, na czym skupiamy uwagę. Jeśli chcemy pomyślnie rozwiązać problem, to powinniśmy rozmyślać o tym rozwiązaniu, którego pragniemy. Skupianie się na celu, który chcemy osiągnąć jest najlepszym sposobem na zbudowanie w sobie odpowiedniej częstotliwości. Oznacza to, że w sytuacji braków finansowych nie rozmyślamy o długach czy rachunkach do zapłacenia, lecz o chwili, w której mamy w dłoniach mnóstwo pieniędzy. Tworzymy taki obraz i cieszymy się całym sercem z trzymanych w dłoni banknotów. Jeśli czujemy się samotni, to nie rozmyślamy o swoim stanie i pustych wieczorach, lecz wyobrażamy sobie siebie w pełnym miłości towarzystwie na zabawie, na plaży czy w innym cudownie nastrajającym miejscu. Nasze skupienie powinno zasilać to, czego pragniemy, a nie to, od czego chcemy uciec.

W praktyce sprawia to trudność tylko dlatego, że poddajemy się nawykowo przeżywanym emocjom. Kiedy pojawia się kłopot, zamiast wejść w radosną wizualizację i tworzenie pożądanego efektu, martwimy się i narzekamy. To naturalne. Tak jesteśmy stworzeni i tego nauczyliśmy się przez kolejne pokolenia. Jednak warto pamiętać, że zawsze można coś zmienić. Wbrew pozorom jesteśmy w stanie władać swoimi emocjami. To my sami możemy w dowolnym momencie powiedzieć sobie: “Nie będę się martwić! Nie chcę! Obejrzę dobra komedię!” To zawsze mój wybór, jak zareaguję. Oczywiście nie jest to proste i z pewnością nauczenie się wyjścia poza schematy emocjonalne wymagać będzie czasu. Warto jednak wiedzieć, że to jest możliwe. Warto spróbować. Chociaż w ślad za Mistrzem Yodą powiem: “Rób albo nie rób, nie próbuj”.

Bardzo często popełniamy też błąd polegający na oczekiwaniu, że wszechświat zmieni zasady i będzie nas wynagradzał za nasze starania, które to my oceniamy jako właściwe. Na przykład pracujemy ciężko ponad siły i oczekujemy miłości, zdrowia i bogactwa. Mówimy sobie w myślach: “przecież jestem taka pracowita, zasługuję na wszystko, co najlepsze, tyram jak wół..” No właśnie. Jeśli pracuję z radością, to przyciągnę dobro, ale jeśli z rozgoryczeniem patrzę na tych, którzy leżą do góry brzuszkiem, to cała moja ciężka praca psu na buty… Ileż to razy widzimy dobrych, uczciwych i pracowitych ludzi, którzy chorują, tracą i cierpią. Ponieważ nie ma znaczenia ilość włożonego wysiłku, a wyłącznie wibracja, jaka towarzyszy nam w życiu.

Jesteśmy tu na Ziemi dla Miłości i radości. To oznacza, że mamy cieszyć się i kochać, a nie tyrać jak woły. Ludzie zapominają, jakie są naprawdę zasady wszechświata i próbują stosować prawa, które sami wymyślili. Ktoś kiedyś zapewne w czasach niewolnictwa orzekł, że pracowitość jest dobrą cechą. To nieprawda. Nie musimy być pracowici. Mamy być twórczy, a to zupełnie inna jakość. Schodzimy na Ziemię z talentami, które zostały nam dane, abyśmy tworzyli świat i dzielili się z innymi wewnętrznym pięknem budując domy, przyrządzając potrawy, pisząc wiersze, sadząc kwiaty, hodując zwierzęta… A nie po to, by się zamęczać. Ludzie tego nie rozumieją. Wmówili sobie, że muszą ciężko pracować, by na cokolwiek zasłużyć i w ten sposób kreują swoje życie. A jednocześnie z żalem patrzą na bogaczy, którzy leniwie sączą drinka pod palmą i szepczą o niesprawiedliwości wszechświata. 

Podsumowując, warto skupiać się na tym, czego pragniemy, co dla nas dobre i piękne. Tworzyć obrazy upragnionego stanu i nasycać je dobrymi emocjami. W pewien sposób piszą o tym wszyscy od wielu lat, odkąd zaczęto głośno mówić na temat Prawa Przyciągania. Jednak problemem jest chyba właśnie nieumiejętność tworzenia owego pozytywnego stanu emocjonalnego, który buduje określoną wibrację. Chyba o tym zapominamy i zanurzamy się nieświadomie w zmartwienia. To także, jak sadzę, prozaiczny właśnie brak skupienia. Nie zastanawiamy się nad tym, że nasze smutki i narzekanie przyciągają do nas kolejne trudne chwile. Robimy to bezmyślnie. Po prostu poddajemy się niekorzystnym emocjom. Dlatego właśnie podstawą zmiany życia na lepsze jest tzw. kontrola myślenia, czyli uważne wyłapywanie emocji, aby skupiać się na tym, co dobre i w ten sposób zasilać pozytywne aspekty naszego istnienia.

Bogusława M. Andrzejewska

Przyciąganie miłością

Jednym z najważniejszych tematów w prospericie jest siła miłości. Nie tej romantycznej, która łączy dwoje ludzi, ale tej, która wyraża się wysokim poziomem energii, cudownym nastrojem i pełną akceptacją Wszystkiego Co Jest. To oczywiście bardzo pobieżna i niepełna definicja, ale wierzę, że i tak może okazać się pomocna. Rozwijanie umiejętności bezwarunkowego kochania jest bowiem sposobem na przyciąganie do swojego życia tego, czego pragniemy.

Na pewnym etapie rozwoju nie skupiamy się na materializacji pragnień, ponieważ duchowa wiedza podpowiada, że szczęście opiera się na akceptacji tego, co jest i co posiadamy oraz na umiejętności cieszenia się chwilą obecną. Jest jednak także coś takiego jak marzenia, jak sukces, jak dążenie do osiągnięć i to też może ludzi inspirować do działania. Mamy zatem prawo pragnąć różnych rzeczy i realizować pragnienia. Ma to dodatkowy sens: uczy nas siły miłości i pozytywnego myślenia.

Nie zdobędziemy niczego nienawiścią, narzekaniem i smutkiem. Aby zmaterializować cokolwiek – czy są to pieniądze, przedmioty czy też przyjaźń, związek albo sława – musimy uruchomić w sobie dobro i miłość. Dlatego też rozwój wymaga od nas tworzenia marzeń, właśnie po to, abyśmy nauczyli się kochania i otaczania pozytywną energią. Na akceptację dowolnej sytuacji przychodzi czas później.

Niektórzy uważają, że celem naszego życia na Ziemi jest radość. Jeśli tak, to właśnie poprzez realizowanie zasad Prawa Przyciągania uczymy się optymizmu i pogody ducha. Nawet smutni i poważni ludzie zmieniają swoja naturę, kiedy tylko uwierzą w działanie pozytywnych myśli i doświadczą ich cudownego efektu. To wszystko ma sens dla nas i dla naszego rozwoju.

Największą siłą w tym wszystkim jest oczywiście miłość bezwarunkowa, która wyrasta z dobrych myśli i wesołego nastroju. Wyrasta także z głębokiej duchowej mądrości i świadomości, że wszystko jest w harmonii. Moc tej jakości polega na tym, że jest ona w stanie stwarzać światy. Można tego doświadczyć nawet tu i teraz, jeśli tylko umiemy przez chwilę skupić się na wybranym uczuciu. Wielu nauczycieli sukcesu mówi o tym, że wystarczy przez 60 sekund utrzymać w sobie obraz wymarzonej sytuacji czy przedmiotu, aby go zmaterializować w swojej rzeczywistości. Nie wszyscy jednak pamiętają, że należy to połączyć z wypełnieniem siebie miłością. Oczywiście wrzucenie dowolnego pragnienia w ciszę w między myślami jest przekazaniem tematu Boskości wewnątrz nas, ale jeśli jesteśmy wówczas wypełnieni bezwarunkową miłością, to automatycznie nasycamy pragnienie mocą i energią, której potrzebuje ona do realizacji. Tak właśnie stajemy się stwórcami.

Wiedzę tę wykorzystują metody kwantowe, takie jak Dwupunkt czy Synchronizacja. Wejście w tzw. Pole Serca nie jest niczym innym, jak wejściem w stan bezwarunkowej miłości. Być może nie wszyscy należycie to tłumaczą albo też nie wszyscy umieją kochać w ten sposób, dlatego metody te czasem nie odnoszą skutku. Czasem. Twórcy tych metod nie są tylko teoretykami – mają spektakularne osiągnięcia w dziedzinie zdrowia czy finansów. Wpływają na materię, ponieważ umieją wejść w stan kochania, czyli podnoszą swoją wibrację do poziomu stwarzania.

To, co kochamy, przyciągamy. Jest to niesłychanie prosta i logiczna zasada. Można ją stosować bez znajomości kwantowych metod. Oto najprostszy przykład. Pragniemy samochodu określonej marki. Wystarczy myśleć o nim z miłością, a jeśli spotkamy ten model na ulicy, wejść w zachwyt, a nie w uczucie zazdrości, że ktoś inny właśnie go posiada. Przetestowała to skutecznie moja córka, która z miłością mówiła do spotykanego na parkingu wymarzonego modelu autka: „och, kocham cię, jesteś śliczny, niedługo będę miała taki sam”. Buzia jej jaśniała wskazując, że rzeczywiście wypełniała się radością i miłością na widok tego samochodu. I rzecz jasna po paru miesiącach taki właśnie sobie kupiła.

Inny przykład: marzymy o wycieczce do Meksyku. Oglądajmy zdjęcia z tego kraju z zachwytem i radością. Niech wszystko w nas cieszy się na sam widok tych wymarzonych krajobrazów. A jeśli ktoś z naszych znajomych właśnie wygrał taką wycieczkę, poczujmy radość, jakby to była nasza wygrana. Cieszmy się szczęściem znajomego, jakby to dotyczyło nas samych. Podświadomość nie odróżnia stanu faktycznego od wyobrażenia. Jeśli poczuje wygraną i radość z wycieczki – wykreuje ją dla nas. Tak działa Prawo Przyciągania.

Problemem tutaj może być samo odczuwanie miłości. Ludzie często mylą ja z pożądaniem – podobnie, jak w relacjach z innymi. Człowiek staje przed wybraną rzeczą czy sytuacją i zamiast kochać, odczuwać radość i zachwyt, czuje przemożne pragnienie. Gdyby mógł, chciałby złapać i zagarnąć dla siebie. A to wcale nie jest miłość. I nie kreuje dla nas dobra. Pożądanie wyrasta z dysharmonii i braku. Kiedy odczuwamy brak, kreujemy brak.

I jeszcze jeden przykład dla tych osób, które znalazły się w szczególnie niekorzystnej sytuacji. Najtrudniej tworzyć coś, kiedy brak jest faktem. Jeśli ktoś jest chory, nie umie dostrzegać zdrowia, ponieważ wypełnia go choroba, czyli stan „braku zdrowia”. Warto nauczyć się wówczas rzeczy szczególnie trudnej: dostrzec harmonię w sytuacji i zaakceptować ją w pełni. Poczuć miłość do życia, do zdrowia, do harmonii istnienia i wszystkich lekcji, które wynikają z choroby.

Energia Reiki jest także Światłem Miłości. Pobieramy ją z Najwyższego Źródła, ale uczy nas ona kochania. Jeśli rozpoznamy tę jakość, kiedy przychodzi do nas z innego wymiaru, możemy nauczyć się ją wzbudzać w sobie. Doświadczenie pokazuje, że to nie takie proste, bo gdyby było łatwe – bylibyśmy wszyscy zdrowi, bogaci i szczęśliwi. A nie jesteśmy. Mówimy i piszemy o miłości, ale nie umiemy jej na zawołanie odczuwać. Dlatego jest jak jest. Warto to zmienić. To, co zasilamy miłością – tworzymy, ponieważ to właśnie bezwarunkowe kochanie jest energią wzrostu i kreacji.

Bogusława M. Andrzejewska

Zapisz

Bogactwo

To słowo ma dla mnie wiele znaczeń. Kojarzy mi się nie tylko z pieniędzmi, ale także z obfitością wyboru, kolorów, mnogością wiedzy. Często myślę o wewnętrznym bogactwie, które powstaje w duszy człowieka dobrego, serdecznego i hojnego wobec innych. To najczęściej osoba na wysokim poziomie rozwoju wewnętrznego, bo właśnie taki rozwój wzbogaca nasze wnętrze, obdarzając przede wszystkim współczuciem, tolerancją i bezwarunkową miłością.

Prosperita – jako strona – powstała w 2000 roku, będąc efektem inspirujących szkoleń duchowych, prowadzonych przez cudowną nauczycielkę. Zaawansowana moc duchowa tej osoby napełniła mnie nie tylko ogromną energią i wiedzą, ale też skłoniła do tego, by pokazać światu najpiękniejszą ścieżkę rozwoju. Świadomość prosperująca to osoba bliska doskonałości i oświecenia. Pojęcie to szerokie, ale w drugą stronę z pewnością zadziała: osoba oświecona ma zdecydowanie prosperującą świadomość. W tym momencie każdy zrozumie, że słowo „prosperita” nie oznacza pieniędzy.

Strona powstała, by pokazać wszystkim jej sympatykom, najciekawszy moim zdaniem sposób na szczęśliwe życie. Ma za zadanie nauczyć, że najważniejsze na świecie jest kochanie samego siebie i poprzez tę miłość dostrzeganie Jedności ze Wszystkim Co Jest, czyli przede wszystkim z każdym innym człowiekiem. Drugim istotnym kluczem do odkrycia prawdziwego szczęścia jest pozytywne myślenie, radość i optymizm. Tego też cierpliwie uczę wszystkich, którzy chcą o tym poczytać lub posłuchać. Ponadto strona ta pokazuje nierozerwalność ducha i materii, czyli to, jak duchowy poziom i wiedza kształtują otaczającą nas materię. Dzisiaj sporo mówi o tym fizyka kwantowa, ale w 2000 roku temat ten był nieznany, stąd moja potrzeba pokazania jak największej ilości ludzi, jak działa Wszechświat i jak możemy wykorzystać tę wiedzę dla własnego dobra.

Prosperita jest duchową ścieżką – przede wszystkim duchową, choć podaję tu sporo psychologii, aby wszystko stało się łatwiejsze i bardziej zrozumiałe. Poprzez rozwój wewnętrzny możemy osiągnąć największe bogactwo świata i – przepraszam – nie myślę wcale o milionach złotych czy dolarów. Przez bogactwo rozumiem tutaj największe szczęście, błogość i rozkosz, a ostatecznie oświecenie lub Ascendencję – wedle woli. Nie ma dla mnie nic cenniejszego od takiego daru, dlatego cierpliwie i z ogromną przyjemnością rozwijam i wzbogacam tę stronę dla każdego, kto tu trafi. Duchowość nie jest bowiem siedzeniem w kwiecie lotosu i intonowaniem mantr, lecz świadomością i wiarą, że człowiek jest cząstką boskości, która poprzez moc własnych myśli może stwarzać swój świat.

Dwa podstawowe filary Prosperity to wiara w Najwyższe Źródło i harmonię wszechświata oraz świadomość posiadania w sobie wszystkiego, czego nam potrzeba. Dopiero opierając się na tym możemy stosować Prawo Przyciągania, czy dostrzegać zasadę lustra. Jeśli nie wierzymy w to, że wszystko ma swój sens i jest harmonijne z resztą, nie odnajdziemy zadowolenia. Zawsze będziemy nosić w sobie poczucie krzywdy, niesmaku czy dyskomfortu. Dualność wszechświata bierze się właśnie z niedostrzegania harmonii. Rzeczą oczywistą jest, że nie wszystko nam się podoba, jedne sytuacje sprawiają nam przyjemność, inne zadają ból. Jednak tylko od nas zależy ewentualna ocena. Jeśli dostrzegamy równowagę we wszystkim, to podczas przykrego doświadczenia zadamy sobie pytanie: czym to przyciągnąłem do swojego życia? Uzdrowimy to i na powrót wrócimy do dobrostanu. Oto harmonia.

Wiem, że trafiają tu osoby, które szukają recepty na finansowe problemy. I oczywiście dla nich także mam propozycje poprawy sytuacji. W sensie energetycznym wszystko jest jednym – prosperująca świadomość umie szczęśliwie poukładać swój związek, przyciągnąć przyjaciół, uzdrowić ciało, zrealizować swoje pasje, ale także wykreować wysokie dochody. Pieniądze nie są niczym złym, warto je obdarzać taką samą miłością bezwarunkową, jak drzewa, ptaki, kwiaty i minerały. Dlatego piszę tu także o zarabianiu, tym bardziej, że w polskiej rzeczywistości to często temat najtrudniejszy, co wynika między innymi z naszej historii i mentalności.

Przestrzegam natomiast przed ślepą uliczką, w którą wpadają niektórzy pseudodoradcy. Daje się czasem zauważyć, że nie dostrzegają esencji rozwoju, lecz utknęli na jednym z niższych poziomów, stając się zwykłymi materialistami. Czym innym jest bezwarunkowe kochanie pieniędzy w taki sam sposób, jak szanujemy i akceptujemy wszystkie przejawy życia i materii, jeśli jest to elementem duchowego rozwoju i dążeniem do Światła. Czym innym jednak jest zmierzanie do posiadania jak najwięcej, jak najwięcej, jak najwięcej… Och, czy tak trudno zrozumieć, że wszystko, co posiadamy – mamy tutaj tylko w dzierżawie i odchodząc z tego świata, zabieramy jedynie zawartość swojego serca?

Na każdej duchowej ścieżce są pułapki. Przestrzegają nas przed tym ci, którzy osiągnęli oświecenie. Najpopularniejsze pomyłki to utknięcie na objawach rozwoju. Ktoś kto medytuje w zaawansowany sposób, może nagle odblokować Trzecie Oko i stać się jasnowidzem lub pokonać grawitację i unosić nad ziemią. To wskazówka, że podąża dobrą drogą. Należy iść nią dalej, nie przywiązując się do spektakularnych cudów. O wiele przyjemniej jednak sprzedawać bilety na pokazy niezwykłości i pławić się w chwale, zbierając oklaski. Podobnie z nauką przyciągania pieniędzy. Na wielu stronach początkowo natchnionych doradców duchowość dawno wyblakła, zostały tylko techniczne sposoby kodowania energii, by przyciągać więcej i więcej pieniędzy. Co nawiasem mówiąc nie przyniesie trwałych efektów, o ile przyniesie w ogóle. Szkoda na to czasu.

Pieniądze po prostu są częścią naszego świata – jak stół, mleko, ciepło słońca czy kwiaty w wazonie. Nie są ani ważniejsze ani lepsze od czegokolwiek innego. Jeśli mamy długi, czy cierpimy z powodu braków, to prawdopodobnie coś w sobie trzeba uzdrowić. Tutaj prosperita pomoże znaleźć wzorzec odpowiedzialny za problem. To może być poczucie, że jest się gorszym i nie zasługuje na bogactwo. To może być ciągnący się za nami z dzieciństwa program, że pieniądze są złe albo trzeba się na nie ciężko napracować. To może być nawet lęk, że kiedy staniemy się zamożni, to przestaniemy być lubiani lub poczucie winy, że nie można być bogatym, kiedy na świecie ludzie ciągle umierają z głodu. Czasem blokadą jest realizacja cudzej ścieżki, zamiast swojej i strach przed zmianą. Przyczyn może być wiele i warto je rzeczywiście usunąć, bo każdy z nas zasługuje na godziwe i dostatnie życie.

Aby przyciągnąć bogactwo do swojego życia, warto stać się duchowym i posiąść wiedzę o tym, jak nasza energia i myśli wpływają na materię. To najlepszy sposób. Pracując mądrze nad swoim wnętrzem i korygując niewłaściwe programy, tworzymy swoje życie tak, by spełnić swoje marzenia. Duchowość nas nie zawiedzie, po prostu nie może. Kiedy się rozwijamy, osiągamy poziom, w którym wszystko dzieje się spontanicznie. Zbliżając się do boskości poprzez miłość bezwarunkową, zwiększamy swoją moc i zdolność przyciągania tego, co dla nas dobre i ważne.

Niektórzy ludzie rodzą się w bogatych rodzinach. Mówimy wtedy, że mają dobrą karmę. Można zauważyć, że ich poglądy dotyczące pieniędzy są właściwe, dlatego w sensie materialnym niczego im nie brakuje. To nie oznacza, że są w lepszej sytuacji niż ktoś inny, ponieważ ich dusze wybrały sobie inny program do realizacji. Na przykład dotyczący miłości lub przyjaźni. Jak trudno uwierzyć w bycie kochanym i lubianym, kiedy ma się miliony na koncie, wiedzą tylko bogaci… Wszystko ma swoje dobre i mniej dobre strony, co trudno zauważyć osobom niezamożnym i materialistom. W swoich tęsknotach oddaliby wszystko za majątek, chociaż każdy inteligentny człowiek wie, że to pułapka. Jest to jednak naturalne, podobnie jak chory oddałby wszystko za zdrowie, a samotny za miłość.

Bogactwo jest w nas. Dokładnie takie, jakiego potrzebujemy. Mamy w sobie finansowy dostatek, zagraniczne podróże, rozwijanie talentów, sławę i wdzięczność. Mamy też w sobie miłość i namiętność, mamy przyjaźń i szacunek, cudowne mądre dzieci i wielką karierę. Warto sobie uświadomić swoją moc i z przekonaniem sięgnąć do wnętrza. Czasem wystarczy prosty program: od dzisiaj kocham siebie i przyciągam bycie kochaną. Czasem trzeba popracować trochę dłużej, by zmienić smutny pogląd na taki, który przyniesie nam szczęście i spełnienie. We wszystkim jednak najważniejsza jest równowaga i dostrzeganie, że prawdziwe bogactwo będzie zawsze jakością duchową.

Bogusława M. Andrzejewska

Pieniądze

To temat z którym najczęściej spotykam się na konsultacjach. Wiele osób pyta mnie o to, jak powiększyć swoje zasoby. Odpowiedź jest dość prosta, choć wiem, że niełatwa w realizacji: wystarczy rozwijać świadomość prosperującą, a pieniądze zaczną do nas przypływać. W pewien sposób przychodzą one razem ze zmianą myślenia na pozytywne. Można powiedzieć, że, aby być bogatym, trzeba realizować wszystkie punkty prosperity, o których piszę na tej stronie. Dla ułatwienia – najważniejszych warunków skrót w punktach. Będzie troszkę powtórzeniem tego, o czym piszę w innym miejscu, ale to nie szkodzi. Powtarzanie utrwala wiedzę. 

  1. Aby przyciągnąć do siebie pieniądze, Warto intensywnie myśleć o nich z miłością. Można wręcz wyobrażać sobie z miłością sytuacje, w których dostajemy pliki banknotów lub duże przelewy.
  2. Swoją pracę wykonujmy z miłością, z radością z prawdziwą pasją. Taka energia przyciąga do nas nowych klientów. Wczoraj dzwonił do mnie przyjaciel. Rozwija dynamicznie swoją świetnie prosperująca firmę, należy do osób bardzo zamożnych. Powiedział mi wyraźnie: „Mam wszystko, nie potrzebuję więcej pieniędzy, robię to, bo to uwielbiam, sprawia mi to ogromną radość”. Jakiś czas temu inny mój przyjaciel, który również nie narzeka na braki finansowe powiedział podobnie: „pracuję tak intensywnie, bo uwielbiam, to co robię, chcę na tym spędzać jak najwięcej czasu”. Myślę, że jest to bardzo ważna podpowiedź, jak zarabiać dużo pieniędzy.
  3. Zgodnie z Prawem Przyciągania, skupiajmy się z dobrymi emocjami na pieniądzach i rzeczach, które chcemy otrzymać, a nie na brakach. To najczęściej popełniany błąd – myślimy o potrzebach i dziurach, które trzeba załatać. Często myśli te zasila energia lęku, co to będzie, jeśli nie zdobędziemy pieniędzy i nie zapłacimy na czas. Pojawiają się wówczas emocje, które obniżają energię przyciągania. 
  4. Kochajmy siebie i powtarzajmy sobie, że zasługujemy na pieniądze, że jesteśmy wspaniałymi osobami, które mają prawo godnie zarabiać i żyć w dobrobycie. Wysoka samoocena jest jednym z najważniejszych warunków, które trzeba spełnić, aby nie tylko posiadać pieniądze, ale także być szczęśliwą osobą.

Temat kochania siebie i poczucia zasługiwania na wszystko, co najlepsze, bywa kluczowy. Jeśli komuś trudno nauczyć się samoakceptacji, polecam książkę elektroniczną, która zawiera mnóstwo skutecznych ćwiczeń.

 

  1. Postarajmy się wyłapać swoje negatywne wzorce i niewłaściwe myśli o pieniądzach i bogactwie oraz bogatych ludziach. Przekodujmy je na pozytywne. Uzdrawiajmy wszystko, co wymaga uzdrowienia. Do tego zapewne przyda się doświadczony doradca, konsultacja lub szkolenie. Ale można też – czytając tę stronę – odkryć samemu, co wymaga poprawki.
  2. Podnośmy sobie energię, czytając pozytywne książki i artykuły. Zaglądajmy na strony, które niosą dobre energie i ładujmy się pięknem i dobrem. Spotykajmy się z dobrymi i mądrymi ludźmi, którzy mają prosperującą świadomość i cieszą się każdą chwilą życia. To nas buduje i wzmacnia w nas takie energie, które sprzyjają przyciąganiu bogactwa.
  3. Wykonujmy ćwiczenia magnetyczne lub oddychajmy żywiołem Ziemi i Wody – to powoduje, że stajemy się bardziej magnetyczni dla pieniędzy i one do nas trafiają od razu, choćby w niewielkiej ilości. Ćwiczeń tych uczę na zajęciach z Prosperity, udostępniam także na jednej z płyt.
  4. Proponuję także słuchanie płyty z wykładem z Prosperity. Moi znajomi i klienci potwierdzają, że odkąd słuchają na okrągło mojego wykładu, ich zasoby finansowe znacznie się zwiększyły. Jest to związane z kodowaniem w podświadomości określonych treści i przekonań. Słuchanie płyty pomaga zmienić kluczowe programy myślowe na właściwe i stworzyć świadomość prosperującą.

 

 

Płyta kosztuje tylko 35 zł, a zawiera niemal wszystkie treści i ćwiczenia, które inni doradcy sprzedają w cenie od kilkuset do 1500 złotych, nazywając je „specjalnymi programami” odblokowania bogactwa lub realizacji marzeń. Myślę, że autorzy tych programów sprzedają głównie nazwę i pomagają wyłącznie sobie.

 

Niedawno nagrałam drugą płytę z rozszerzeniem wiedzy o prospericie – dla wszystkich, którzy od dłuższego czasu pracują z pozytywnym myśleniem i prawem przyciągania oraz dobrze opanowali podstawy prosperity. Płyta ta zawiera między innymi unikalne ćwiczenie, które zawsze przyciąga do nas pieniądze. Niekoniecznie od razu miliony, ale różne mniejsze i większe kwoty. Stosowałam je z powodzeniem wtedy, kiedy nic innego nie chciało działać.

Ja sama przeszłam przez okres wielkich braków finansowych, dlatego rozumiem, że ludzie, którym naprawdę brakuje na podstawowe potrzeby, nie mogą inwestować bardzo dużych kwot w jakieś szkolenia. Mają zazwyczaj pilniejsze wydatki. Dlatego proponuję niedrogie płyty, a przede wszystkim – dzielę się tą fantastyczną wiedzą o prospericie również tu na tej stronie – za darmo. Proszę czytać, chłonąć i zmieniać swoje życie na lepsze – to działa. Nawet samo czytanie. Nie dalej jak dwa dni temu dostałam przepiękny list od osoby, która “przypadkiem” trafiła na moją stronę i zaczęła stosować się do zawartych tu sugestii. Napisała do mnie, aby powiedzieć mi, że w ciągu zaledwie paru tygodni jej życie zmieniło się na lepsze i spełniły się jej marzenia. Nie kosztowało ją to nic – czytała tylko moje teksty i zaczęła stosować zasady Prosperity. Takich listów dostaję bardzo dużo, średnio raz w tygodniu, więc powtórzę – to działa! Czytanie jest także formą kodowania wartościowych treści. Mądrość rozwijana przez nabywanie odpowiedniej wiedzy, zmienia nasze przekonania.  W ślad za zmianą przekonań, jak lustro odpowiada Wszechświat, dając nam to, czego pragniemy. Dlatego piszę i udostępniam tu jak najwięcej dobrej energii. To mój wkład w rozwój świadomości.

***

Żyjemy w bardzo dziwnym świecie – zwracają mi na to uwagę moi znajomi. Robi się programy z rozwijania bogactwa dla ludzi bogatych, zamiast dla tych, którzy tego potrzebują – o tym mówią ceny takich kursów. Duchowości uczy się, postępując całkowicie nie duchowo. Słyszałam, że wyrzucono kogoś z cyklicznego szkolenia internetowego (o duchowej treści) za niewielkie opóźnienie wpłaty. Może zatem warto zacząć słuchać własnego serca i nie rzucać się na oślep na kursy i “cudowne programy” w ślad za sprawną reklamą? Od lat uczę nieinwazyjnej analizy osobowości, psychologii zarządzania i w tym także, jak bronić się przed sztuczkami i próbami manipulacji. Im więcej rekomendacji „rzekomych klientów”, zachwalania i wyskakujących wszędzie okienek z napisem: „kup to” – tym mniej duchowości, tym mniej dobroci, tym mniej człowieczeństwa, a więcej pazerności. To strony instruktażowe dla tych, którzy chcą nową erę budować, siedząc na worku z pieniędzmi.

Pamiętajmy, że w prawdziwej Złotej Erze pieniądze nie istniały. Ludzie wymieniali się wartościami. Według mojej wiedzy nowa duchowa era powstanie w oparciu o miłość bezwarunkową. Jeśli chcemy w tym uczestniczyć, spróbujmy wypracować sobie mądre podejście do pieniędzy. Mądre i dobre. Pełne miłości. Mamy prawo żyć w dobrobycie i cieszyć się pięknem, bogactwem, a nawet luksusem. Mamy prawo być szczęśliwi. Jednak nie za wszelką cenę i to nie pieniądze mają być naszym priorytetem. Szukajmy miłości, szczęścia, radości, komfortu, a nie sposobów na gromadzenie liczb na koncie.

Ktoś kiedyś powiedział, że gdy Ziemia przejdzie w następny wymiar, z peronu Miłości odjedzie pociąg, zabierając tych, którzy zdali egzamin. Ascendencji dostąpią tylko ci, którzy naprawdę są duchowymi istotami, a nie ci, którzy tak chcą siebie nazywać. Nie jest wcale duchowy – wyścig szczurów, rywalizacja i wystawianie horrendalnych cen za „duchowe” usługi. Trzeba umieć znaleźć złoty środek – żyć w dobrobycie, zdrowiu, dostatku i dzielić się ze słabszymi, którym nie udało się jeszcze zgromadzić ani wiedzy, ani dóbr materialnych.

Pieniądz jest bardzo silną energią, która odsłania prawdziwą twarz człowieka. Wykorzystajmy tę jego moc choćby do tego, by rozpoznać kto jest pazernym chytrusem, a kto prawdziwym duchowym nauczycielem. Może warto kierować się sercem lub chociaż intuicją i zacząć szukać dobroci i dobrej energii, która emanuje ze stron i wpisów osób naprawdę wartościowych i serdecznych – takie też istnieją i z serca sprolongują wpłatę, a nawet podarują coś, jeśli trzeba. Znam takich nauczycieli. To cudowne osoby, od których warto się uczyć. Nie zapominajmy, że na tym właśnie polega bycie dobrym i duchowym człowiekiem, a nie na zagarnianiu pod siebie jak najwięcej.

Z horrendalnie drogich szkoleń duchowych jedynie się śmieję, bo zbyt wysoka cena pozbawia kurs duchowości – to tak działa niestety. Energia powinna pozostać w równowadze. Jeśli pojawia się nadużycie, energia duchowa natychmiast spada… Nie popieram natomiast działania tych ludzi, którzy uczą zarabiania i prosperowania wyłącznie najbogatszych, windując niebotycznie ceny. Jedyne czego nauczą, to jak nieuczciwie drenować innym kieszeń, bo sami tak robią. Tak działa Prawo Przyciągania, czy nam się to podoba czy nie. Po owocach poznajemy jakość nauczyciela. Każdy daje siebie takiego, jakim jest. Od sknery nie nauczymy się hojności, a od egoisty miłości.

Bogusława M. Andrzejewska