Inspiracje Prosperity

Nigdy nie brakuje pieniędzy.

Z duchowego punktu widzenia nie istnieje nic takiego jak brak. Jeśli doświadczamy czegoś, co chcemy tak właśnie nazwać, oznacza to tylko, że zeszliśmy z właściwej ścieżki. Pieniędzy jest na świecie zawsze pod dostatkiem, tak samo zresztą, jak wszystkich innych dóbr, rzeczy, uczuć, których potrzebujemy.

Wyobraźmy sobie, że spacerujemy po pięknym, zielonym lesie. W pewnym momencie odczuwamy pragnienie, ale nie mamy przy sobie nic do picia. Czy to oznacza, że nie ma wody? Że ona nie istnieje? To iluzja. Gdyby jej brakowało, nie wyrosłoby żadne drzewo. Stalibyśmy teraz na środku pustyni. Aby zaspokoić pragnienie, należy znaleźć strumień lub źródło. Czasem trzeba zmienić kierunek wędrówki, czasem trzeba przejść kilka kilometrów, jednak zawsze na końcu naszej drogi po zielonym lesie znajdziemy wodę. Jako dziecko mieszkałam w odległości 50 metrów od lasu i często chodziłam tam na spacer. Na odcinku trzech kilometrów przecinałam kolejno dwa strumienie. A w zasięgu wzroku miałam cały czas płynącą rzekę. Gdzie jest zieleń, tam jest i woda. Zawsze.

Kiedy doświadczamy braku, pomyślmy, że jesteśmy w głębi takiego lasu. Warto cierpliwie podążać przed siebie, bo jeśli idziemy dobrą ścieżką, zawsze napotkamy strumień. Czasem trzeba zmienić kierunek, bo brak oznacza, że zeszliśmy z właściwej drogi i zabrnęliśmy w chaszcze. Kompasem na tej drodze jest radość i miłość bezwarunkowa. Uruchomienie pozytywnych jakości sprawia, że trafiamy do celu. Brak jest tylko iluzją.

Nie tylko pieniądze przyciągają pieniądze

Nie jest prawdą, że trzeba posiadać dużo pieniędzy, by je pomnażać. Wiadomo, że są na świecie ludzie, którzy zaczynali od zera. Przykładem może być Joe Vitale, który do swojego obecnego bogactwa i miejsca na liście 100 najbogatszych ludzi (Forbes) wystartował z pozycji bezdomnego. Słynny Rockefeller także zaczynał od drobnych zarobionych na czyszczeniu butów innych ludzi.

To nie pieniądze przyciągają bogactwo, ale nasze pozytywne myśli i emocje. Oznacza to, że najsilniejszym magnesem dla bogactwa finansowego może być miłość bezwarunkowa do pieniędzy. Równie mocno działa wdzięczność za wszystko, co posiadamy. Oczywiście nie tylko ona. Każde pozytywne uczucie i każda piękna emocja tworzy w nas taką wibrację, która sprzyja wzmocnieniu wewnętrznej siły przyciągania.

Warto zapamiętać, że tym, co odpycha od nas pieniądze, są smutki, lęki i rozpamiętywanie niepowodzeń. Kiedy skupiamy się na problemach, zasilamy problemy, a nie ich rozwiązanie to oczywiste. Dlatego korzystniej jest skupiać się na tym, czego pragniemy i tworzyć pozytywną wizję swojej rzeczywistości.

Bez względu na to, co robisz – jesteś Stwórcą.

Wszyscy jesteśmy na wzór i podobieństwo Najwyższego Źródła. Każdy z nas ma moc kreacji, to nie podlega wątpliwości, na tym polega Prawo Przyciągania. Jeśli nie odczuwamy tej mocy i wkładamy ja między bajki, to wyłącznie z poczucia winy lub poczucia niedoskonałości. Od dziecka jesteśmy uczeni, że tylko dobry i grzeczny dostaje nagrodę, a ten, co nabroił czyli normalny, przeciętny, każdy z nas nie dostanie nic. Dlatego nawet nie próbujemy.

Tymczasem Prawo Przyciągania nas wcale nie ocenia. Działa tak, jak prawo grawitacji – na wszystkich. Człowiek grzeczny i dobry spadnie z wysokości, kiedy zabierzemy mu drabinę, tak samo szybko, jak ten, który ma na swoim sumieniu dużo nieciekawych postępków. Oznacza to, że bez względu na to, co robimy, co mówimy i jak się zachowujemy, podlegamy tym prawom. Niezależnie od tego, jak postępujemy, mocą umysłu przyciągniemy do siebie dobrobyt, jeśli nasze myśli będą pełne miłości, radości i szczęśliwości. Wcale nie trzeba sobie na to zasłużyć.

Oczywiście wiemy wszyscy, że negatywne działania obciążają sumienie i obniżają poczucie wartości, ponadto nie tworzą wibracji sprzyjających miłości czy radości. Jednak to, co wydarzyło się kiedyś, dawno temu, nie ma tu i teraz znaczenia, jeśli umiemy sobie wybaczyć. Każdy święty ma przeszłość, a każdy grzesznik przyszłość. Każda chwila jest dobra, by zacząć na nowo.

Bogactwo nie wymaga ciężkiej pracy

Prawo Przyciągania zakłada, że nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość. Jeśli wyobrażamy sobie, że tylko ciężki wysiłek może zaowocować dostatkiem, to… tak będzie w istocie. Nasze poglądy w określony sposób wpływają na to, co dzieje się w materii. Dlatego warto zmienić tego typu przekonanie na coś lepszego i uwierzyć, że to nie nasz wysiłek, ale nasz sposób myślenia odgrywa zasadniczą rolę w stwarzaniu rzeczywistości. Wówczas nasze myśli wykreują nam to, czego pragniemy.

Trudność w osiąganiu wymiernych efektów wynika często z niecierpliwości, kiedy pomyślimy pozytywnie przez pięć minut i nie wygrywamy od razu Lotto. Wiara zamienia się w zwątpienie. Czasem niezrozumienie zasad rządzących wszechświatem sprawia, że wolimy zakasać rękawy i po prostu ciężko pracować w nadziei, że wypracujemy sobie tyle, ile pragniemy. To wymaga wysiłku, ale nie wymaga rozumienia czego, co wydaje się nie do pojęcia.

Tymczasem zamiast ciężkiej pracy na naszą korzyść działają proste i piękne emocje miłość bezwarunkowa do tego, co chcemy osiągnąć, radość z tego, czym się zajmujemy, wewnętrzny pokój wynikający z tego, że nie jesteśmy przeciążeni obowiązkami i satysfakcja z możliwości zajmowania się tym, co naprawdę kochamy. Te wszystkie jakości tworzą energię wewnętrznego bogactwa, która przyciąga pieniądze do naszego życia.

Mieć to, czego pragniesz

To pozornie oczywiste, ale ciągle popełniamy ten sam błąd. Nasze pragnienie rodzi się zazwyczaj w chwili braku i na nim zawisa. Nie zawsze oczywiście czasem inspiracją są marzenia. Ale kiedy marzymy z radością, wówczas spontanicznie wchodzimy we właściwa energetykę i realizujemy to, co było ich treścią. Tymczasem, kiedy zauważamy, że czegoś nam brakuje, to takie spostrzeżenie staje się kotwicą naszych oczekiwań.

Wszyscy wiemy, że wszechświat odzwierciedla nasze myśli i emocje, jednak nie umiemy wyodrębnić radosnych, pełnych wiary myśli od błagalnej nadziei, aby rozwiązać jakiś problem, czy uzupełnić jakiś niedostatek. Siłą rzeczy energia zasila myśli o tym niedostatku i wzmacnia jego istnienie w naszej rzeczywistości. To nie jest właściwa droga.

Lepiej nie czekać aż zabraknie, lecz kreować bogactwo wtedy, kiedy czujemy, że na wszystko wystarcza i wtedy, kiedy możemy wrzucić na luz, nie przywiązując się do efektów naszej pracy. To dlatego bogatym łatwiej przyciągnąć jeszcze więcej pieniędzy, ponieważ mają już w sobie poczucie bezpieczeństwa, wolności, dostatku te wszystkie jakości, których potrzebujemy, by zaprosić pieniądze do swojego życia. Człowiek w długach martwi się i boi, a w czasie afirmacji spycha ów lęk nieco głębiej, by przez chwilę pomyśleć pozytywnie. Lęk jednak zostaje. Jest poczuciem braku. Najpierw usuńmy lęk i poczujmy, że nigdy nam niczego nie brakuje, a potem pracujmy z przyciąganiem.

Bogactwo jest dowodem harmonii

Naszym naturalnym prawem jest zarówno zdrowie, jak i szczęście czy finansowy dostatek. Jeśli podążamy przez życie w harmonii, to wszystko układa się pomyślnie. Jeśli natomiast coś zaczyna nam doskwierać, wówczas oznacza to, że zeszliśmy z właściwej ścieżki. W pewien sposób można powiedzieć, że straty, choroby i problemy są drogowskazami, które pokazują nam, że zabłądziliśmy.

Aby wrócić na właściwy szlak, trzeba odnaleźć wzorce i poglądy, które sprawiły, że wydarzyło się coś niekorzystnego. Odnalezienie i uzdrowienie wzorca jest sposobem powrotu na drogę harmonii. Jest to też odzyskanie warunków do tego, by realizować swoje marzenia i oczekiwania.

Punktem wyjścia jest zrozumienie, że każdy z nas jest w swej prawdziwej istocie doskonały i ma prawo do bycia spełnionym człowiekiem. Jeśli pojawiają się przeszkody, to nie są one zewnętrzne, chociaż tak, może się wydawać. Są one w nas. W naszych myślach i przekonaniach. To oznacza, że mamy nad nimi kontrolę, a więc tym samym mamy też kontrolę nad swoim życiem i nad tym, co nas spotyka. Warto z tej wiedzy i mocy korzystać, by wrócić do swojej prawdziwej mocy i do tego, co jest dla nas dobre, miłe i pomyślne. Warto wrócić na właściwą, pełną harmonii z wszechświatem ścieżkę.

Kluczowe są myśli

Wiele osób powtarza, że dla bogactwa finansowego najważniejsza jest praca. Stąd wyrastają takie błędne przekonania, jak to, że bez pracy nie ma kołaczy. Gdyby ilość pieniędzy zależała od ilości włożonego wysiłku, to najbogatsi byliby niewolnicy i najemni robotnicy. A to przecież nie jest prawdą. Ludzie bogaci często mają dużo czasu dla siebie i cieszą się komfortem.

Nasze finansowe bogactwo nie zależy w gruncie rzeczy od samego działania, ale przede wszystkim od myśli. To nasze przekonania i wizje tworzą naszą rzeczywistość. Pozytywna myśl i odczuwanie w sobie bogactwa działa mocniej niż jakikolwiek czyn. W ten właśnie sposób kształtujemy swoje życie i to też tłumaczy, dlaczego czasem pomimo ciężkiej pracy, nie mamy tyle, ile byśmy chcieli. Ale też widzimy, że czasem bez wielkiego wysiłku pojawia się dostatek. Prawo Przyciągania błyskawicznie reaguje na nasze myśli, ale nie na działania.

Nie próbuję powiedzieć, że warunkiem dobrych dochodów jest leżenie do góry brzuchem i marzenie o pieniądzach, lecz podkreślam, że pozytywne przekonanie i tworzenie właściwych obrazów materialnej rzeczywistości, ma większy wpływ na końcowy efekt. Trochę pracy też włożyć trzeba, ponieważ ze swej natury jesteśmy istotami twórczymi i nasze spełnienie wymaga czynnego wykorzystania danych nam talentów. To oczywiste. Czasem więc życie będzie nas popychało do określonego działania. Z całą pewnością jednak nie do ciężkiej pracy ponad siły.

Opierajmy się na pragnieniach

Najistotniejszym elementem w tworzeniu bogactwa jest umiejętność budowania w naszym postrzeganiu świata takiej wersji wydarzeń, której pragniemy. Okazuje się to niezwykle skomplikowane, ponieważ w naturalny sposób próbujemy myśleć i mówić wyłącznie to, co widzimy i co nas rozczarowuje. Nazywamy wszystkie negatywy i braki, ponieważ widzimy je przed sobą. W ten sposób tworzy się negatywną przyszłość.

Kreowanie bogactwa wymaga od nas nie tyle fantazji, ile wyjścia poza to, co widzimy. Polega na zadaniu sobie pytania: “czego pragnę?” i jak najdokładniejszego udzielenia odpowiedzi. To malowanie oczami wyobraźni upragnionej sytuacji, z różnymi detalami, a przede wszystkim z pozytywnymi emocjami i radosnym nastawieniem.

To nie oznacza, że mamy kłamać i mówić, jak bardzo jesteśmy bogaci w chwili, kiedy rzeczywistość jest nieco inna. To oznacza tylko, że mamy marzyć i skupiać energię na wyobrażaniu sobie tego wszystkiego, co by było, gdyby nasze marzenia się spełniły. Mamy tworzyć nową opowieść o swoim bogatym, szczęśliwym życiu. Mamy w sobie poczuć tę radość spełnienia i w myślach przenieść się do chwili, kiedy posiadamy to, co jest dla nas takie ważne. Taka podróż w czasie daje nam pozytywną energię, a naszej podświadomości obrazy, które pomagają jej przyciągać bogactwo finansowe do naszego życia.

Szukanie pozytywów

Wszystko ma swoje dobre strony. Wszystko. Wibracje na świecie przeplątają się i zmieniają, jak amplituda: góra i dół. Życie toczy się jak koło i raz patrzymy w niebo, raz na ziemię. Jednak w każdym momencie, w jakim jesteśmy, możemy zdecydować, które myśli chcemy wybrać i na czym chcemy skupić swoją uwagę. Prawo Przyciągania będzie tworzyć wokół nas takie elementy, które my wybierzemy i zasilimy swoimi myślami i emocjami. W ten sposób możemy świadomie kreować każdą rzecz, jakiej pragniemy, w tym również bogactwo finansowe w dowolnej ilości.

Patrząc na to z jeszcze innej strony, kiedy z premedytacją wyszukujemy dobrych stron świata, dostrajamy się do naszej prawdziwej istoty. Dostrajamy się do Źródła Wszystkiego Co Jest, a tym samym jednoczymy się z bogactwem, dobrobytem i wszelkim dostatkiem. Dostrojenie to zmienia nasze wibracje na pozytywne i choćby dlatego warto poszukiwać wokół siebie tego, co dobre i piękne. Kiedy zaczniemy ogniskować uwagę na cudowności świata, zobaczymy, że jest niemal wszędzie.

To nie jest popularne. Ludzie traktują to, jako naiwność i niedostrzeganie realnego świata. W rzeczywistości nie jest to zaprzeczenie różnym brakom i niedogodnościom. Jest to świadome dokonywanie wyboru tego, czego pragniemy. Zauważając wokół siebie bogactwo, tworzymy i przyciągamy bogactwo. Zauważając tylko biedę… No właśnie…

Kocham to, co robię

Bez wątpienia emocje mają ogromny wpływ na Prawo Przyciągania. To oznacza, że radosne nastawienie do działania, do ludzi i zjawisk pomaga przyciągać więcej dobra ze strony wszechświata. Dotyczy to także pracy zarobkowej i wszystkich działań, które wykonujemy z myślą o pieniądzach. Nie wystarczy kochać same pieniądze, warto także kochać sposób, w jaki je zarabiamy. To między innymi spowoduje, że większość część życia (bo tyle najczęściej zajmuje praca) spędzimy na czymś, co naprawdę lubimy.

W gruncie rzeczy nie ma lepszego sposobu na zarabianie pieniędzy, niż robienie tego, co kochamy, ponieważ w ten sposób podnosimy sobie wibracje podczas wykonywania pracy. Nie ma zupełnie znaczenia, czy są to usługi czy produkcja. Nie ma znaczenia branża, ponieważ nie ma dobrej czy złej pracy. Jeśli odczuwamy ogromną przyjemność z samego działania, które generuje nasz dochód, to zwiększamy siłę przyciągania pieniędzy. Dzieje się tak, ponieważ radością i przyjemnością dostrajamy swoje wibracje do wibracji wszechświata i najwyższego Źródła, w którym zawiera się całe bogactwo.

Postawa wobec zarówno samych pieniędzy, jak i ich źródła odgrywa ogromną rolę w tworzeniu i podtrzymywaniu dostrojenia do Świadomości Bogactwa, a z niej przecież wypływa nasza zdolność do rzeczywistego posiadania określonej ilości pieniędzy i dóbr materialnych.

Bogusława M. Andrzejewska

Dobrostan

Każdy z nas chce być szczęśliwy, ale często wydaje nam się, że drogi do tego cudownego stanu są trudne. Ponieważ mamy różne priorytety i szukamy swojego spełnienia na tysiąc sposobów – każdy z nas inaczej chce widzieć sposób na szczęście. Tymczasem nawet naukowe badania potwierdzają, że jesteśmy w tym względzie bardzo do siebie podobni. Wszyscy. Co oznacza, że recepta na dobrostan jest dla wszystkich taka sama.   

Bez wątpienia różnimy się od siebie. Jeśli ktoś lubi elektroniczne gadżety, to na pewno spełnienie znajdzie w innej formie niż osoba, która nade wszystko kocha naturę i chciałaby jak najwięcej czasu spędzać na spacerach po lesie. Jednak rozumienie swojego prawa do szczęścia nie ma nic wspólnego z tymi różnicami. Pewne podstawowe cechy są dla nas wspólne. Podobnie jak fakt, że to nasza myśl kreuje zewnętrzną rzeczywistość.

Dobrostan rodzi się w naszym wnętrzu. Jest w gruncie rzeczy odczuwaniem bezwarunkowej miłości do siebie, do życia, do innych ludzi, do zjawisk. Człowiek, który kocha, jest szczęśliwy. Rzeczą drugorzędną w tym cudownym odczuwaniu jest to, co jadł na śniadanie, gdzie pojedzie na wakacje lub ile pieniędzy ma na koncie. Kiedy umiemy kochać prawdziwie, wszystkie inne rzeczy są bez większego znaczenia. Dlatego właśnie duchowi nauczyciele tak często powtarzają, że wszystko mamy w sobie. Szczęście też.

Pięknym paradoksem jest w tym zjawisku fakt, że człowiek szczęśliwy ma większą siłę kreacji niż ten, który narzeka, martwi się lub złości. Oznacza to, że chociaż do poczucia dobrostanu nie potrzebujemy niczego zewnętrznego, to dzięki szczęściu przyciągamy do siebie wszystko, czego pragniemy. Inaczej mówiąc, można być zadowolonym w jednej tylko koszuli i z jedną miseczką ryżu można przeżywać ekstazę. Ale jeśli opanujemy umiejętność wchodzenia w stan owej ekstazy na zawołanie, to możemy mieć wszystko.

Kochanie stwarza rzeczy, miejsca i stany, których pragniemy. Prawdę mówiąc niektóre inne emocje też mają taką magiczną siłę, na przykład lęk, który potrafi przyciągnąć do nas to, czego się obawiamy. Pozostając jednak przy pozytywnej stronie Mocy, warto podkreślić, że miłość bezwarunkowa ma największą chyba siłę kreacji. Całe Prawo Przyciągania opiera się ma tej mocy. Początkowo mówiono (i pisano) wyłącznie o skupianiu myśli na wybranym celu. Później zachęcano nas do wprowadzania dobrych emocji, które miały przyspieszyć materializację. By wreszcie odkryć, że kochanie ma w sobie wystarczająco dużo siły do stwarzania nowych rzeczywistości.

Człowiek, który kocha siebie, nie ma wrogów. Śpi spokojnie, bo nikt go nie zaatakuje, nie oczerni, nie skrzywdzi, nie obrazi. Tak to działa – jest to najprostsza recepta na dobre relacje z innymi. Każdy człowiek, którego spotykamy jest naszym lustrem. Jeśli nosimy w sobie tylko miłość – bez wątpliwości – w oczach drugiej osoby odbije się tylko to piękne uczucie. Jest to też uproszczona recepta na dobry związek intymny, który często dla wielu z nas jest bardzo ważny, byśmy odczuwali zadowolenie z życia.

Kiedy nauczymy się wypełniać miłością bezwarunkową wszystkie komórki swojego ciała, będziemy doświadczać zdrowia. Warto, by kochanie siebie obejmowało także naszą fizyczność i to bardzo dosłownie. To piękne uczucie uzdrawia. Wprowadza wspaniałe wibracje do najmniejszych cząsteczek naszej skóry, mięśni, narządów i powoduje, że nie ma tam przestrzeni na choroby. Jest to takie łatwe do wyobrażenia, odkąd znamy budowę atomu i wiemy, że przestrzeń pomiędzy jądrem, a elektronami jest miejscem, które może zająć dowolna energia, jaką zechcemy tam wstawić. Każda część naszego ciała, nawet ta, która boli, składa się z takiej przestrzeni w atomach. Jeśli choruje, to znaczy, że wibracje i drgania, które ją wypełniają, wypadły z harmonii. Jeśli wprowadzimy tam najsilniejszą pozytywną wibrację, jaką jest miłość, równowaga zostaje przywrócona. To oznacza zdrowienie. Nic prostszego – jeśli tylko uwierzymy i pozwolimy, by moc naszych myśli i uczuć popłynęła zasilona głębokim wewnętrznym przekonaniem.

W ten oto sposób zarządzamy zdrowiem, relacjami i bogactwem materialnym. Mamy wszystko, co może warunkować zewnętrzne poczucie dobrostanu. A to wewnętrzne? Jest. Wyrasta z kochania, z samej rozkoszy odczuwania tego uczucia i odnalezienia siebie oraz swojego miejsca we wszechświecie. Miłość bezwarunkowa pozwala nam harmonijnie osadzić się w centrum Wszystkiego Co Jest, w stanie poza wszelkimi pragnieniami i poczuciu jedności z Najwyższym Źródłem. To właśnie jest najwyższy poziom dobrostanu.

Jak sobie pomóc tu i teraz, kiedy kochanie ciągle wymyka się nam z rąk? Poprzez wszystko, co bliskie miłości. Zaczynamy od radości i czynimy sobie nawyk z pozytywnego myślenia. Stajemy się optymistami, którzy każdego dnia odnajdują w każdym drobiazgu powód do uśmiechu. To już doskonały podkład do rozwijania szczęścia, ponieważ właśnie optymizm kieruje nasze myśli w stronę piękna, dobra i przyjemności.

Kolejny most do dobrostanu to wizualizacja. Im częściej pozwalamy sobie na wspaniałe marzenia o tym, czego pragniemy, tym szybciej je zmaterializujemy w swojej rzeczywistości. Czas spędzony na wyobrażaniu sobie cudownych sytuacji, ślicznych miejsc, ładnych rzeczy, komfortowego mieszkania czy idealnego samochodu – nigdy nie jest zmarnowany. Nasza podświadomość nie odróżnia marzeń od rzeczywistości. Przebywanie w doskonałym świecie wypełnionym naszymi spełnionymi pragnieniami, to tworzenie pozytywnej energii i odpowiednich dla zdrowia emocji. Nasz mózg uczy się szczęśliwości i tworzy nowe ścieżki neuronowe, które będą realizować się w realnym istnieniu. A my jesteśmy bardziej spełnieni i zadowoleni niż wtedy, kiedy się wszystkim martwimy.

W relacjach z ludźmi wybierajmy życzliwość, serdeczność i wielkoduszność. To sprzyja dobrym stosunkom z innymi. Jesteśmy istotami społecznymi, a nasze samopoczucie w dużej mierze bywa sterowane akceptacją i sympatią otoczenia. Warto pamiętać, że ludzie zgryźliwi i krytyczni są omijani szeroki łukiem i przyciągają niemiłe spotkania. Osoby pogodne, uśmiechnięte i życzliwe innym są lubiane i wszędzie witane szeroko otwartymi ramionami. To wie każdy, tylko nie każdy w praktyce korzysta z takiej wiedzy. Akcja przyciąga reakcję. Obdarzanie ludzi sympatią, przyciąga dobre samopoczucie.

Na koniec jeszcze jedna piękna jakość: wdzięczność.  Uczy nas ona pozytywnego myślenia i doceniania tego, co mamy, bez względu na to, ile posiadamy. Ma w sobie ponadto moc materializacji i przyciągania do nas dobra od wszechświata. Choćby dlatego warto nauczyć się ją rozwijać i stosować na co dzień. Naukowo udowodniono, że ludzie, którzy praktykują odczuwanie wdzięczności, czują się szczęśliwi. Ma ona zatem w sobie jeszcze i taką siłę. Z pewnością warto ją wypróbować, na przykład pisząc codziennie kilka zdań o tym, za co jesteśmy wdzięczni życiu. (Dzienniczek Wdzięczności).

Dodam jeszcze z własnej obserwacji, że jednym z ciekawych kluczy do dobrostanu jest także spełnienie w tej dziedzinie, która jest dla nas ważna. Ja osobiście odczuwam mnóstwo błogości zawsze wtedy, kiedy robię to, co kocham. Pojawia się ona spontanicznie podczas pisania kolejnych książek, tekstów, artykułów, tworzenia dla rozrywki grafik. Myślę, że samorealizacja nadaje naszemu  życiu cudowną barwę oraz poczucie sensu. Zwiększa tym samym naszą samoocenę i postrzeganie własnej wartości. To wszystko wpływa na miłość do samego siebie, do swojego bycia tu i teraz. Dlatego uważam, że dobrze jest mieć w życiu cel i umieć nazwać to, co kochamy robić. Człowiek, który ma pasję lub nawet pasje, zawsze odnajdzie swoje szczęście w tym, co go nakręca. Myślę, że bycie pozytywnie nakręconym i zakręconym to także kawałek dobrostanu.

Bogusława M. Andrzejewska

Kwantowa Prosperita

Od lat ludzie szukają metody, która w czarodziejski sposób zmieni ich finansową niedolę w bogactwo. Jest to temat tak powszechny, że wyprzedza go jedynie nieśmiertelne pytanie: „kiedy znajdę swoją drugą połówkę?”. Te dwa problemy wydają się dominować, szczególnie w naszym kraju. A ostatnio dużo się mówi o finansowym kryzysie, który dotyka całą Europę, a więc temat pieniędzy stale wraca do nas w takiej czy innej postaci.

Nie ukrywam – dla dobra moich klientów – chciałabym mieć w zanadrzu taką czarodziejską różdżkę, która jednym machnięciem uruchamia przypływ gotówki. Niestety, jest wiele różdżek, ale żadna nie działa w ten sposób. Mamy Reiki, EFT, Hunę, Synchronizację kwantową, modlitwy, wizualizacje, afirmacje… i wiele innych metod. Żadna jednak nie działa bezpośrednio na materii, ponieważ materia jest zależna od naszych myśli. Nie stworzymy niczego samymi rękami ani drewnianą różdżką, jeśli wcześniej nie nadamy temu kształtu naszymi myślami, wizjami i przekonaniami.

Fizyka kwantowa obiecuje nam sukces – także ten materialny. Opierając się na Prawie Przyciągania, zachęca do pozytywnego myślenia, tworzenia dobrych poglądów i kreowania swojego życia przez dopasowanie wibracji w najwłaściwszy sposób. W synchronizacji kwantowej zwracamy uwagę przede wszystkim na emocje, co ostatecznie potwierdza, że zasobność naszego portfela jest zależna od naszego postrzegania świata. Cokolwiek zrobimy, jakkolwiek ciężko będziemy pracować, pieniądze pojawią się dopiero wtedy, kiedy stworzymy ich pozytywny obraz i dostroimy się wibracyjnie do energii bogactwa. A to niełatwe…

Emocje niezwykle często blokują przypływ gotówki. Ta najsilniejsza to lęk, wynikający z braku. Jeśli nie mamy pieniędzy na opłaty, a zbliża się termin płatności, strach chwyta nas za gardło i paraliżuje wszelką energię. Jeśli do tego dopuścimy, to jesteśmy w pewien sposób „ugotowani”. To tak, jakbyśmy czekając na dostawę, zamknęli wszystkie drogi dojazdowe. Dostawa utknie daleko od nas, poczeka chwilę i odjedzie, a my zostaniemy z niczym. Lęk to nasz największy wróg i do tego niestety dość silny. Kiedy boimy się, że nam zabraknie, to materializujemy taką sytuację. Murowany sposób na wykreowanie czegoś, to banie się, że to się stanie.

Ale jak się nie bać braków, kiedy widmo windykacji czy komornika potrafi przyprawić nie tylko o ból głowy, ale wręcz gwarantuje permanentny stres i nieprzespane noce. Kto doświadczył, ten wie, jakie to cierpienie, dlatego ludzie tak rozpaczliwie pragną pieniędzy. Tymczasem nadmierna potrzeba blokuje przypływ. Jak mawiają mądrzy nauczyciele: aby przyciągnąć pieniądze należy ich pragnąć, ale nie potrzebować. Dlatego właśnie bogaci ludzie przyciągają więcej bogactwa, a biednemu wiatr w oczy… Żadne tu podobieństwa. To tak działa, że zamożna osoba chce czegoś, ale potrafi wrzucić na luz, myśląc: „fajnie byłoby, ale jak pieniądze teraz się nie zjawią, to nic wielkiego się nie stanie, poczekam”. Biedak, któremu grozi eksmisja czy wyłączenie prądu nie machnie ręką. On obgryza w nerwach paznokcie i mówi: „nie wyobrażam sobie, co będzie, jak nie dostanę kasy, chyba umrę!”

W takiej sytuacji punktem wyjścia do działania jest pozbycie się lęku i wprowadzenie w siebie na wszystkich poziomach spokojnej akceptacji oraz wiary w to, że wszystko będzie dobrze. Synchronizacja kwantowa spełnia tutaj świetnie swoją rolę, podobnie jak metoda Reiki na poziomie drugiego stopnia. Niektórym pomaga też EFT. Natomiast odradzam pracę z afirmacją czy wizualizacją, ponieważ te metody wymagają pozytywnego nastawienia i wysokiego poziomu energii, aby przyniosły efekty. Afirmowanie w sytuacji, kiedy jesteśmy skuleni z lęku, nie zadziała. Chociaż nie zaszkodzi powtarzanie sobie jak mantry: jestem silniejsza niż wszystko, co mnie spotyka; mam siłę, aby to rozwiązać. Pomoże to przekodować nieco nasze myśli na poziomie umysłowym i stworzy dobre podstawy do bardziej radykalnej metody. A kiedy podniesiemy już energię i uwolnimy się od lęku, wówczas możemy zastosować wiele różnych skutecznych metod do przyciągania pieniędzy.

Bogusława M. Andrzejewska

Zapisz

Uwierzyć w Dobro

„Arcyczłowieczeństwo jest tuż za progiem. I wyraża się w małych gestach, które z nagła stają się wielkie i wymowne”.

Prof. Zbigniew Mikołejko

Czytałam niedawno świetny felieton profesora Zbigniewa Mikołejko. Autor zachęca w nim czytelników do chwili refleksji nad rzeczywistością i próby dostrzeżenia dobrych, jasnych stron świata. Zainspirował mnie ten tekst nie dlatego, że jest odkrywczy. Wszak od lat uczę pozytywnego podejścia do codziennego życia. Zainspirował mnie, ponieważ jest takim prostym i spokojnym otwarciem oczu na oczywiste aspekty naszej rzeczywistości.  Na to, czego nie dostrzegamy, zajęci nawykowym narzekaniem. O wiele łatwiej pójść na motywujące szkolenie i na energetycznym haju wykrzykiwać swoją miłość do świata, niż dostrzegać dobro w codziennych drobiazgach. Prawdziwa sztuka nie polega na tym, by okłamywać samego siebie i udawać, że żyjemy w raju, otoczeni przez idealnych ludzi, lecz na tym, by zauważając trudne sytuacje, nie załamywać się, nie uciekać od nich, ale wierzyć, że się uda. By doceniać proste akty dobroci i mądrości. Polega także na tym, by spotykając problematyczne osoby umieć powiedzieć sobie: „widać inaczej nie umie” i zwrócić się ku tym, którzy traktują nas z miłością.

Dobra jest wokół nas o wiele więcej niż zła. Nie dostrzegamy go, bo to raczej zło jest przez media notorycznie podkreślane. Rzadko mówi się o kimś, kto zrobił coś dobrego, natomiast z pasją snujemy opowieści o pobitych dzieciach, katowanych psach, oszustwach, kradzieżach. Sami dobrowolnie nakręcamy się negatywną stroną naszego życia. Nie byłoby w tym tragedii, gdybyśmy równoważyli te opowieści pozytywnymi historiami, których w istocie wcale nie brakuje. Nie tak dawno mój mąż uratował tonącego chłopczyka. Moja znajoma zasponsorowała chorą na raka koleżankę. Pani z sąsiedztwa przygarnęła chorego, bezdomnego kota, ratując mu życie. Kolejna klientka napisała do mnie z podziękowaniem za udzieloną pomoc i poprawę jakości życia. Proste, spontaniczne rzeczy niewarte rozgłosu. Ale warte odnotowania w naszym wewnętrznym umysłowym komputerze, by pamiętać, że bycie tu i teraz nie składa się  tylko ze złych zachowań. Tymczasem my patrzymy tylko w jedną stronę i mówimy: „świat jest coraz gorszy…” Nie jest. To tylko my zmieniamy optykę sterowani mediami.

Czasem tak jest po prostu wygodniej. Kiedy skupiamy się na negatywnej stronie rzeczywistości, możemy wytłumaczyć się z każdego niecnego postępku, każdego tchórzostwa i niewdzięczności.  Z każdego lenistwa i nawet z chciwości. Można po prostu zasłonić się nią jak tarczą i powiedzieć: ja się tylko bronię, bo muszę.

Mam znajomą, która razem ze mną kończyła studia psychologiczne. Wyjechała za granicę i robi tam to samo, co ja tutaj. Sam wyjazd za granicę nie jest niczym niewłaściwym. Mnóstwo ludzi szuka szczęścia i spełnienia w różnych miejscach na Ziemi. Jednak moja znajoma wyjechała głównie po to, aby zarabiać więcej, więcej i więcej… bo pieniądze zawsze były dla niej najważniejsze. Nie przyznaje się do tego, lecz zasłania negatywną oceną swojego kraju, w którym przecież można być szczęśliwym, jeśli tylko się chce. Myślę, że jest właśnie taką osobą, która woli narzekać i uciekać niż uwierzyć w dobro. Z przykrością zauważam, że nawet ktoś, kto uczy „pozytywnego myślenia” zakreśli granicę swoich nauk tam, gdzie mu pasuje.

Znajoma ta twierdzi, że nie mogła w Polsce znaleźć dla siebie pracy. A ja mogłam? Mogłam. Różnica świadomości między nami polega na tym, że ja wiem, wierzę i od lat powtarzam, że to, czym się zajmuję, mogę robić wszędzie, a więc także w ojczyźnie.

Mój mąż jest tego samego zdania. Żyjemy tu i zarabiamy, robiąc to, co umiemy, najlepiej jak potrafimy. Dostrzegamy dobro i piękno tego miejsca nawet wtedy, kiedy mamy trudności. Czy jesteśmy bardzo bogaci? Zdecydowanie nie, ale to nie jest dla nas najważniejsze i nigdy nie było.

Pamiętam, jak kiedyś, dawno temu, ktoś proponował mojemu mężowi wyjazd za granicę, aby zarobił w euro, czyli trzy razy więcej niż zarabia tutaj. Spojrzeliśmy wtedy na siebie, a mąż mnie po prostu zapytał: chcesz? Pojadę i zarobię. Nie chciałam. Nie chciałam zostać sama, budzić się w pustym łóżku. Żadne pieniądze nie zastąpią mi ciepłych ramion mojego mężczyzny. Moim priorytetem jest miłość i bliskość – tak, do tego śmiało mogę się przyznać. Wolę żyć skromniej, mieć mniej, a móc rano przytulić się do ukochanego.

Czuję się spełniona, kocham to, co robię i nie narzekam na swoje życie. Nie widzę potrzeby krytykowania miejsca, w którym jestem, ponieważ wiem, że to ja swoimi myślami kształtuję to, co mnie spotyka. Jeśli ktoś ustawicznie narzeka, to gdziekolwiek pojedzie, będzie przyciągał trudności. To nie miejsce decyduje o naszym szczęściu, lecz nasze myśli. Wszędzie można kreować dostatek, szczęście, realizację pasji, samospełnienie, odwzajemnioną miłość.

Mam wszystko, czego pragnę i nie mam potrzeby, by gromadzić więcej dóbr materialnych. Wiem doskonale, że umierając, nie zabiorę ze sobą tych wszystkich mieszkań, samochodów, ubrań czy biżuterii. Wezmę na drugą stronę jedynie uczucia, które przeżywam. Miłość do bliskich, dobre słowa zapisane w sercach innych ludzi, wdzięczność, radość, pasje. Wybierając miłość zamiast pieniędzy, pozostaję w harmonii ze swoim sercem i duszą.

Oczywiście wiem i rozumiem, że moja znajoma nie umie spojrzeć tak, jak ja. Wychowana w ubogiej rodzinie, inaczej patrzy na świat. Z cała pewnością mogła tu spełniać swoje marzenia i budować swoje szczęście. Wystarczyłoby, aby zaczęła dostrzegać dobro wokół siebie – wspaniałe okazje, pięknych ludzi, cudowne możliwości. To wszystko, czego nie chcemy zauważyć, kiedy uciekamy w inne miejsce. Zmiana optyki sprawiłaby, że i tutaj odnalazłaby spełnienie. Jednak tu było jej źle, bo miała za mało dóbr materialnych. Oczywiście to jej wybór. Spełnia swoją rolę tu na Ziemi tak, jak potrafi.

Piszę o tym, abyśmy nie powielali takiego zachowania. Nie warto. Ucieczka do innego miasta czy kraju nie pozostawi za nami naszych smutnych myśli i negatywnych wzorców. Dokądkolwiek pójdziemy, zabierzemy je ze sobą. Spróbujmy nauczyć się dostrzegać dobro, bodaj najmniejsze tam, gdzie akurat jesteśmy. Spróbujmy zaufać i uwierzyć, że w nas są wszystkie możliwości budowania tego „arcyczłowieczeństwa”, dla którego zeszliśmy na Ziemię i zmagamy się z materią.

Pamiętajmy poza tym, że nie rozwijamy się duchowo, kiedy chcemy za wszelką cenę mieć jak najwięcej, ponieważ pogoń za pieniądzem zawsze wrzuci nas w ślepą uliczkę materializmu gdzieś bardzo daleko od właściwej ścieżki.

To najczęściej spotykana w prospericie pułapka: szybkie ominięcie złotego środka, aby wreszcie dopaść upragnionego bogactwa. Jest to szczególnie trudne dla tych, którzy przez wiele lat żyli w biedzie, przekonani o tym, że pieniądz jest zły i służy tylko nieuczciwym potentatom. Kiedy po wielu kursach i przeczytaniu setek pozytywnych książek uwierzą nareszcie, że mają prawo żyć w dostatku, rzucają się na oślep, aby nadrobić stracony czas. Mijają granice zdrowego rozsądku i biegną, aby mieć więcej i więcej… Zasłaniają się pozytywnymi poradnikami i Prawem Przyciągania, w których napisano: możesz być milionerem, masz prawo mieć nieskończoną ilość pieniędzy… Tak. Masz prawo, tylko po co?

Posiadanie dużo więcej niż naprawdę potrzebujemy, może stać się pułapką, w której zapominamy o tym, co najważniejsze i stajemy się częścią wielkiej bezdusznej maszyny… Z adepta duchowej ścieżki zamieniamy się w szczura, który goni własny ogon.

Pilnujmy swoich myśli i szukajmy wokół siebie codziennych cudów dobroci, radości i szczęścia. Szukajmy dla siebie wspaniałych możliwości realizacji tu, gdzie jesteśmy. Nie dajmy sobie za mocno zasłonić oczu pieniędzmi, albowiem wszystkie materialne rzeczy mamy tu na Ziemi wyłącznie w dzierżawie. Zauważajmy dobro i uczyńmy je swoim priorytetem. Raj jest tam, gdzie my jesteśmy, jeśli tylko umiemy go dostrzec.

Bogusława M. Andrzejewska

Dobrobyt

Aby skutecznie przyciągać bogactwo do swojego życia, należy skupiać się wyłącznie na jasnej stronie życia. To czasem może wydawać się trudne, bo jesteśmy pełni nawyków, związanych z narzekaniem i tworzeniem z siebie ofiary. Dzieje sie to niepostrzeżenie. Nikt świadomie nie chciałby mówić smutnych rzeczy wtedy, kiedy pracuje z prosperitą. Staramy się i to jest oczywiście dobre, to pierwszy krok do sukcesu. Jednak warto też kontrolować swoje wypowiedzi i swoje myśli oraz unikać rozpamiętywania problemów. Nawet tych, które nas spotkały dawno temu. Roztrząsanie i opowiadanie wszystkim dookoła o swoich brakach, niczemu nie służy.

Możemy wpaść w pułapkę analizowania powodów swoich nieszczęść. Pozornie wydaje się to słuszne, ponieważ pracując z prosperitą wiemy, że każde negatywne wydarzenie zostało przez nas wykreowane. Szukamy zatem tego niewłaściwego wzorca, aby go zmienić na pozytywny. Proces ten nie może jednak zbyt długo trwać, ponieważ analiza tego typu nie jest niczym innym, jak kreowaniem kolejnego problemu. Zasilamy to na czym się skupiamy. Jeśli ktoś przez pół dnia prowadzi myślowe rozważania o różnych aspektach doświadczonego nieszczęścia, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Więcej piszę o tym w rozdziale o skuteczności.

Pamiętajmy, że pragnienie dobrobytu jest na wskroś duchowe. Jest harmonijnie dostrojone do obfitości Wszechświata. Nie hołdujmy przekonaniu, że Bóg nie chce nas bogatych i dobry człowiek powinien być biedny, bo w ten sposób zawsze przyciągać będziemy braki. Bóg sam z siebie jest Nieskończonym Źródłem Bogactwa. Bycie w harmonii z Bogiem oznacza bycie nieskończenie bogatym. Jasna rzecz, że Bóg jest także Źródłem miłości, radości, piękna… nie tylko finansowego dostatku. Jednak nie ograniczajmy Boga i tym samym siebie wyłącznie do tych jakości, które uznajemy za “właściwe” albo “przyzwoite”. To nasze ego stawia blokady. Bóg jest Wszystkim Co Jest. Uzdrawiajmy swoje ograniczające przekonania i zmieniajmy myślenie na takie, które kreuje nasz dobrobyt.

Jestem częścią Najwyższego Źródła.

Jestem Boskością.

Jestem warta wszystkiego, co najlepsze

i zasługuję na wszystko,

co z boskiej natury wpływa w moje życie.

Bogactwo, którego pragnę już nadchodzi,

a ja ze swej strony zrobię wszystko,

co w mojej mocy,

by uniknąć zablokowania i oporu

w stosunku do tego, pochodzącego z boskiej mocy przypływu

Czasem przeszkodą bywa trudne doświadczenie. Jeśli komuś całe życie nic nie wychodziło, to w głębi duszy nie wierzy, że to może się zmienić. Bywa, że przykleja sobie etykietkę “pechowca”. Tymczasem “pech” nie jest niczym innym, jak zapętleniem w negatywizmie. Jeśli coś złego się wydarzy i zrobi na nas duże emocjonalne wrażenie, to zasilając swoje myśli strachem, przyciągamy kolejne. Rozpamiętujemy kolejne… i tym kreujemy następne. Jest to odruch naturalny – w wyniku przykrości, załamujemy się, energia spada i zaczynamy myśleć negatywnie. Stąd biorą się przysłowia o tym, że “nieszczęścia” chodzą stadami.

Co zatem robić? Przeżywać życie tak, by spełniać swoje boskie prawo do bogactwa. Cieszyć się każdą chwilą i tworzyć wyłącznie pozytywne myśli. Warto rozbudzić w sobie przekonanie mniej więcej takie:

Moją intencją jest myśleć w sposób, który harmonizuje z bogactwem we wszystkich obszarach życia. Pozbywam się wszystkich myśli, które kierują moją uwagę i tym samym moc przyciągania na to, czego mi zabrakło.

Postarajmy się zaufać sobie i wierzyć, że potrafimy. Nie zadawajmy pytań: “ale jak ja mam to zrobić?”. Wszyscy pochodzimy z tego samego boskiego źródła obfitości, zatem każdy z nas potrafi ją przywołać. Wystarczy uruchomić swoją wewnętrzną Moc. Czasami pozorna nieumiejętność jest dla nas wygodnym usprawiedliwieniem. Porównujemy sie z ludźmi sukcesu i wmawiamy sobie, że nie umiemy śpiewać, grać w piłkę ani nie znamy sie na informatyce, a więc nie możemy być tak bogaci jak Madonna, Dawid Beckham czy Bill Gates. To wymówki. Zapewniam, że gdyby wymienione tu osoby też tak myślały, nigdy nie stałyby się bogate. Każdy z nas ma w sobie wielki talent, z którym przyszedł na Ziemię. Kiedy go odkryje i uruchomi, może osiągnąć sukces i zmienić swoje życie na lepsze. A klucz do zmian leży w naszych myślach. Wszystko mamy w sobie.

Wystarczy stworzyć obraz tego, czego pragniemy, a następnie obraz tego, jak przyciągamy to do siebie i jak już to posiadamy. Można działać tak, jakbyśmy byli częścią tego, czego pragniemy.

Zauważmy, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze. Powtarzam to wielokrotnie i tym razem również powtórzę: aby przyciągnąć do siebie dobrobyt, musimy wysłać do Wszechświata informację, że jesteśmy wspaniali i godni tego, czego pragniemy. Zanim zaczniemy kreować swoje bogactwo, najpierw popracujmy z samooceną. Wysokie poczucie własnej wartości jest absolutnym warunkiem powodzenia.

Na koniec trzeba sobie uświadomić, że zasoby bogactw na Ziemi są nieograniczone. Nie możemy myśleć kategoriami, że ktoś musi być biedny, żeby ktoś inny miał albo żeby dla wszystkich starczyło. Zawsze wystarczy. Źródło bogactwa jest jak ocean – możemy czerpać wiadrami cały tydzień, a nie wyczerpiemy oceanu. Woda krąży w przyrodzie. Płynie pod ziemią, paruje, a potem sie skrapla, zamarza na biegunie. Jednak zawsze jej jest pod dostatkiem. Fakt braku wody w niektórych rejonach świata wynika tylko z braku harmonii i świadomości. Gdybyśmy – jako mieszkańcy Ziemi żyli w równowadze i bezwarunkowej miłości, nie byłoby na świecie ani głodu, ani pragnienia. Z całą pewnością jest na świecie wystarczająco dużo jedzenia i wody dla wszystkich istot żyjących, tylko nie nauczyliśmy się jeszcze bezwarunkowej miłości na tyle, by wszyscy równo dzielili się ze wszystkimi.

Jednak bądźmy świadomi, że to my sami kreujemy swoją rzeczywistość. Możemy w dowolnym momencie sięgnąć do oceanu bogactwa i zaczerpnąć dokładnie tyle, ile potrzebujemy. Z całą pewnością wystarczy nie tylko dla nas, ale również dla innych. Nie ograniczajmy się, możemy brać tyle, ile potrzebujemy. Aby zobaczyć bezmiar dostatku, stańmy kiedyś na brzegu oceanu i wyobraźmy sobie, że chcemy z niego nabrać wody, by nią napoić siebie i swoją rodzinę. Kreując swój świat, nie możemy myśleć, że dla innych zabraknie. Jeśli nie będziemy brać tylko po to, by potem wyrzucać do śmietnika, jeśli czerpiemy tyle, ile potrzebujemy, to wystarczy dla każdego. Aczkolwiek w tym temacie ukryte są dwa inne – umiejętność dzielenia się z innymi i branie zgodnie z autentyczną potrzebą, a nie po to, aby imponować innym ludziom zdobytymi nadwyżkami. Poczucie wartości budujemy w oparciu o bezwarunkową miłość do samego siebie, a nie o stan posiadanego bogactwa. A czegokolwiek pragniemy, niech służy to naszemu dobru i dobru wszystkich istot żyjących.

Bogusława M. Andrzejewska