Rodziny Kamieni

Wszystkie kamienie mają swoje rodziny. Widać to wyraźnie w przedstawionym wcześniej podziale. Ale oprócz tego kilka klejnotów ma własne rodzaje, które mogą wprowadzać nieco zamieszania, jeśli o nich nie wiemy… Można się mocno pogubić w tych wszystkich odmianach. Dla ułatwienia przedstawiam kilka takich rodzin najbardziej znanych i podaję nazwy oprócz polskich także angielskie, o ile brzmią inaczej.

KWARC Górski

Górski – Clear

Lemuriański – Lemurian Seeds | odmiana w charakterystyczny sposób prążkowana

Girasol | kwarc z dodatkiem opalu, bardziej mleczny, matowy

Rutylowy | z wrostkami z rutylu

Turmalinowy | z wrostkami czarnego turmalinu

Mleczny

Angel Aura | z dodatkiem tytanu, który nadaje mu tęczowy kolor

Aqua Aura | z dodatkiem złota, które nadaje mu kolor niebieski

Fantomowy | z drugim kryształkiem w środku

Elestial | podwójny

KWARCE kolorowe

Cytrynowy

Różowy

Dymny – Smoke (Morion, odmiana czarna)

Ametyst

Niebieski

Mandarynkowy – Tangerine

Wiśniowy – Cherry

Awenturynowy (Awenturyn)

KWARCOWE KOCIE OKO (Krokidolit)

Kocie oko |szarozielone

Tygrysie Oko – Tiger Eye |żołte, złocistożółte, bązowe lśniące pasma

Sokole Oko – Blue Tiger Eye |szaroniebieskie, niebieskie lśniące pasma

Bawole Oko – Red Tiger Eye |czerwonobrązowe lśniące pasma

Pietersyt| zabarwiony nierównomiernie niebiesko – brązowo – szary, matowy

AGATY

Mszysty

Muszlowy – Turitella

Wężowy – Snake

Dendrytowy

Ognisty – Fire

Błękitny – Blue Lace

Botswana

Śliwkowy – Plum

Moss

Laguna

Crazy Lace

Holly Blue

Karneol… i wiele innych

JASPISY

Czerwony

Żółty

Heliotrop (Krwawnik)

Dalmatyńczyk

Zebra

Leopardzi

Breksytowy

Oceaniczny

Obrazowy

Kambaba

Mokait

Picasso

Imperial

PLAGIOKLAZY

Albit

Oligoklaz – Sunstone (Kamień Słoneczny)

Andezyn

Labradoryt

Bytownit

Anortyt

MIEDZIOWE

Malachit

Dioptaz

Azuryt

Chalkopiryt

Turkus

Chryzokola

ZOISYTY

Tanzanit

Thulit

SPODUMENY

Kunzyt

Hiddenit

ANDRADYTY

Melanit

Demantoid

Ciekawostką jest też taka para:

Lapis Lazuli (Lazuryt)

Sodalit

W gruncie rzeczy Lazuryt jest Sodalitem, tylko nieco jaśniejszym, bardziej niebieskim i posiadającym charakterystyczne wrostki błyszczącego jak złoto pirytu. Aby odróżnić Lazuryt od Sodalitu wystarczy sprawdzić, czy ma migoczące iskierki tegoż pirytu. W Sodalicie ich nie znajdziemy.

Na rynku te dwa kamienie bardzo się różnią ceną, a przecież nie powinny, skoro są niemal tą samą skałą. W kamieniach ozdobnych ceny kształtują jednak walory dekoracyjne, piękno, połysk, czasem nawet iryzacja. Obserwuję spore różnice pomiędzy ceną Sokolego Oka i Tygrysiego Oka. To pierwsze jest sporo droższe, a przecież większa ilość niebieskiego koloru to tylko inna proporcja kwarcu i krokidolitu. Najwyższe ceny osiągają mieszanki tych dwóch kamieni. Trzeba jednak przyznać, że taki miks złocistej i niebieskiej barwy jest wyjątkowo piękny.

 

W niektórych rodzinach minerały różnią się głównie kolorami i – podobnie jak w przypadku niektórych kwarców – można by je podzielić właśnie na niebieskie, czerwone, zielone czy żółte osobniki. Taką mamy sytuację w przypadku spineli, których rodzina składa się ze spineli czerwonych, niebieskich, purpurowych, żółtych i zielonych, a nawet brązowych i czarnych. Po prostu ten kamień występuje w różnych kolorach i zawsze nazywa się spinelem. Do rodzin wielokolorowych zaliczają się też między innymi fluoryty, turmaliny, topazy, cyrkony.

Czasem jednak nadaje się minerałom odrębną nazwę i niewiele osób wie, że grossular i pirop to granaty, tyle że o różnych barwach. A rubin i szafir to rodzina korundów, z których pierwszy ma barwę najczęściej czerwoną, a drugi najczęściej niebieską. Poza tym jednak mogą mieć także zupełnie inne kolory, bo szafir może być też różowy.

Warto dodać też, że ciągle odkrywa się nowe minerały lub nadaje nowe nazwy znanym kamieniom, które mają jakieś odmienne wzory czy zabarwienie. Charakterystycznym przykładem może być modny obecnie Pietersyt, który geologicznie jest kwarcem z tej samej rodziny, co Tygrysie i Sokole Oko. Nie posiada jednak tego kociego połysku, jest raczej matowy, a barwne smugi układają się w nim chaotycznie, a nie pasmowo. Trudno znaleźć o nim informacje, ponieważ został odkryty dopiero w 1962 roku (przez człowieka o nazwisku Pieters – stąd nazwa).

W podręcznikach sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat nie znajdziemy w ogóle niektórych nazw, właśnie dlatego, że wymyślono je całkiem niedawno. Moje stare książki podają też nazwę “Labrador” zamiast Labradoryt, co kojarzy mi się bardziej z rasą psa niż z kamieniem. Mam jednak nadzieję, że mój pomysł z uporządkowaniem minerałów w rodzinach oraz ich podziały nieco pomogą ogarnąć bogactwo pięknego świata kryształów.

Bogusława M. Andrzejewska

Advertisements

Programowanie

Kiedy kryształ wydostaje się z Ziemi na powierzchnię, jest to świadomym procesem, ponieważ jest to Istota sama w sobie. Każdy kryształ ma inny stan wibracji, ale wszystkie mają zdolność utrzymywania, przechowywania, gromadzenia i przekazywania wiedzy na bardzo wysokim poziomie. W stanie “uśpionym” natura kwarcu ma działać jako historyk lub strażnik historii planety. To właśnie sprawia, że dotykanie kryształu jest tak niesamowitym doświadczeniem. Czujemy przecież, że łączymy się z kimś, kto istniał od czasu powstawania Ziemi.

Są dwa rodzaje minerałów, które lubimy i zbieramy. Pierwsze to kryształy, które utworzyły przejrzyste formy, a większość z nich ma zaawansowaną zdolność dostrojenia się do wielu oświeconych częstotliwości i istnieje jednocześnie w wyższych wymiarach. Przykładem może być kwarc górski, ametyst, kwarc cytrynowy i różowy, morion i wiele innych.

Drugie są formacjami, które zostały nasycone naturalnymi minerałami Ziemi, aby utworzyć kamienie, takie jak Agat, Hematyt, Jaspis czy Lapis Lazuli. Mają one bardzo specyficzne cechy, które pozwalają im dostroić się do mądrości Ziemi. Te kamienie nie nadają się do zapisywania i przechowywania informacji tak, jak przejrzyste kryształy, ponieważ są one już w pełni nasycone wiedzą.

Przed programowaniem kwarc powinien być oczyszczony. A potem warto utrzymywać swój kryształ w Fioletowym Płomieniu, aby pozostał w wysokich wibracjach. Najprostszym i najskuteczniejszym sposobem upewnienia się, że kryształ zachowuje wysokie wibracje jest programowanie go tak, by przyjmował energie tylko od 5D i powyżej. Od tego momentu kryształ zezwala wyłącznie na wpływ wysokich częstotliwości i przechowywanie danych w takich wibracjach.

Oto prosty sposób, jak zapisać w krysztale to, czego potrzebujemy.

1. Bierzemy kawałek czystego kwarcu i prosimy Ducha Kryształu, by zatrzymał informacje, które chcemy mu przedstawić.

2. Wypowiadamy na głos swój program, trzymając kwarc w prawej dłoni. Jednocześnie utrzymujemy w umyśle klarowny obraz tego, co programujemy.

3. Po zakończeniu prosimy Ducha Kryształu, aby zachował informacje w idealnym formacie wysokiej częstotliwości do stałego użytku.

4. Błogosławimy kwarc i dziękujemy.

To wszystko. Następnego ranka, kiedy chcemy odświeżyć swój program, prosimy Ducha Kryształu o aktywację. Można go przeprogramować w dowolnym momencie. Taki kwarc ma możliwość nagrywania nieskończonej liczby programów, wystarczy upewnić się, że każdy z nich został zapisany oddzielnie.

Co i po co programować? Przede wszystkim możemy w ten sposób tworzyć pole ochronne. Możemy użyć swojego kryształu, aby bardzo łatwo ustawić obwód energii o wysokiej częstotliwości w domu lub w pracy. Można przywołać energię taką, jak ochronny Złoty Promień Chrystusa i poprosić swój kryształ o rozszerzenie tej energii do średnicy całego miejsca, które chcemy nią otulić. To może być cały dom, cały duży budynek  to nie ma znaczenia. Programujemy tak, jak to opisałam. Zamykamy oczy i czujemy, jak energia rozszerza się w naszym umyśle. Pozostanie tam tak długo, jak zdecydujemy.

Można też zapisywać w krysztale piękne medytacje. Nie wszyscy mamy czas na codzienne wykonywanie ulubionych praktyk. Można całą treść słowo w słowo odczytać do swojego kryształu, a on to zapisze. Następnego dnia poprosimy kryształ, by ponownie zbudował energię medytacji wokół nas i zrobi to natychmiast. Oczywiście nie odtworzy słów, jak płyta CD, ale wytworzy tę samą energię, którą wykreowała medytacja. A przecież po to medytujemy, by podnieść swoją częstotliwość.

Zamiast programować kryształ, możemy również nastawić się na odbiór tego, co ma nam do powiedzenia. Wówczas bierzemy oczyszczony kryształ w lewą rękę i prosimy, aby nam opowiedział swoją historię. Nastawiamy się na odbiór z Kryształowego Pola i najwygodniej zrobić to oczywiście w medytacji. Ale niekoniecznie. Ja często noszę na szyi swoje ulubione kamienie i trzymam je lewą dłonią, podczas kiedy prawą coś tam robię, np. klikam na komputerze. Pomimo, że umysł mam pozornie zajęty, informacje przychodzą i pojawiają się pod powiekami wtedy, kiedy kończę pracę. Opowieść może przyjść w formie snów, wizji, obrazów, słów, zjawisk… W ten sposób przyszły do mnieKryształowe Komnaty.

Nie każdy z nas otrzymuje informacje w ten sam sposób i wiele osób intuicyjnie kontaktuje się z kryształami. Oznacza to, że zamiast słyszeć oczywiste słowa czy widzieć konkretne obrazy, działają instynktownie spójnie z energią, która jest w synchronii z wszechświatem. Taki kryształ staje się częścią ich świadomych wzorców myślowych w rozmaitych sytuacjach. Bardzo to ciekawy proces, ale też cudownie naturalny.

Na koniec chcę jeszcze powiedzieć, że korzystam z mocy kryształów w czasie malowania energetycznych obrazów. Podczas tworzenia nucę mantry lub słucham muzyki o wysokiej częstotliwości. Ale wspieram ten proces także wiedzą z Kryształowego Pola. Np. malując obraz, który ma przyciągnąć miłość (czy też bardziej  otworzyć człowieka na miłość) trzymam w lewej ręce różowy kwarc. Wiem, że on przesyła mi odpowiednie symbole, które pomagają nasycić obrazy energią.

Bogusława M. Andrzejewska

Kryształowe Siatki

Jedną z najciekawszych metod pracy z minerałami są kryształowe siatki. Inaczej nazywane są Kryształowymi Kręgami Mocy i porównywane do Stonehenge w wersji mini, którą możemy ustawić na półce w naszym mieszkaniu. Mocno rozpowszechnione na wschodzie i zachodzie świata, co wyraźnie widać w internecie – u nas jakby ledwo znane. Spotkałam je już wcześniej, ale obecnie zaintrygowała mnie duża ilość angielskojęzycznych poradników na ten temat. Poza tym widuję w sklepach internetowych całe zestawy do przygotowania siatek: wybrane kamienie, wydrukowany wzór do układania lub wypalona deseczka oraz instrukcja.

Podłożem takiej siatki są wzory oparte na Świętej Geometrii. Najczęściej wykorzystuje się Kwiat Życia i Sześcian Metatrona, ale widziałam używane do tego celu także: kabalistyczne drzewo życia, pentagram, znak nieskończoności, triskelion, spiralę Fibonaciego oraz mandalę Sri Yantra. Święta Geometria jest metafizyczną nauką, wzmocnioną wiarą, że geometryczne wzory, które występują w przyrodzie i kosmosie, są niczym boski odcisk palca. Działając jak ramy stworzenia, wzmacniają manifestację w naszej rzeczywistości. Różne geometryczne kształty i symbole mają swoje specjalne zastosowania i mogą przyciągać oraz wspierać różne rodzaje energii.

Wzór taki jest drukowany na papierze albo wypalany na deseczce z odpowiednio dobranego drzewa. Można również dostać specjalne obrusy i plastikowe koła z kolorowym nadrukiem wzoru. Każdy może wybrać sobie to, co mu najbardziej odpowiada. Ja zaczęłam skromnie od grubego papieru, który  całkiem dobrze mi służył. Myślę jednak, że energia kształtu zadziała niezależnie od podłoża, chociaż na pewno płótno czy drewno mają lepsze wibracje niż folia.

Celem takiej siatki jest wzmocnienie energetyczne, kluczowa jest zatem intencja. Taką siatkę można zrobić w celu ochronnym, aby zabezpieczyć mieszkanie czy samego siebie. Można też ułożyć ją w określonym temacie. Np. na przyciągnięcie pieniędzy albo sukcesu, na zdrowie, na miłość, na wsparcie rozwoju i prowadzenie duchową ścieżką. Zatem zanim zaczniemy robić takie siatki, zastanówmy się, czy są nam potrzebne i jaki jest ich cel. Dodam tutaj jeszcze, że nasza pozytywna intencja ma swoją prawdziwą potęgę. Kamienne kręgi mocy działają bardzo silnie, ale to my sami mamy w sobie najwięcej energetycznej siły. To nasze myśli stwarzają światy. Taka siatka jest tylko dopalaczem energetycznym tego, co kreujemy.

Kamienie dobieramy zależnie od intencji i zazwyczaj używa się co najmniej dwóch-trzech rodzajów kryształów. Powinny się wzajemnie wspierać. Jeśli np. układamy krąg mocy na dobrobyt, możemy użyć kamieni przyciągających bogactwo, ale także minerałów sukcesu, kreatywności, pracowitości. To jest multiplikacja ich siły, ponieważ cała grupa kryształów pomnaża swoją moc. Krystaliczna struktura użytych kamieni zostaje w tym procesie zaprogramowana i wzmacnia intencję tak, jak stale powtarzane afirmacje.

Staramy się przygotować odpowiednią ilość kryształów. Tutaj kłania się numerologia. Ogólnie tylko podpowiem, że miłości i rodzinie służy liczba trzy, a finansom i pracy liczba cztery. Podróżom i zmianom sprzyja piątka, a rozwojowi duchowemu i nauce siódemka. Nie wszyscy wykorzystują wiedzę numerologiczną, czasem taki krąg mocy jest układany intuicyjnie, ale jest to dodatkowy magiczny element, który wzmacnia cały proces.

Moc takiej siatki bazuje zatem na kilku elementach i działa – warto wspomnieć – cały czas, czyli dwadzieścia cztery godziny na dobę, wysyłając naszą intencję do wszechświata. Źródłem działania takiej siatki jest:

  1. Moc świętej geometrii i kształtu
  2. Działanie poszczególnych kamieni
  3. Zwielokrotnienie działania kamieni poprzez ich ilość
  4. Wzmocnienie innymi kryształami
  5. Działanie wibracji liczbowej (numerologia)
  6. Prawo Przyciągania (intencja)

Powyżej zdjęcie siatki ułożonej w intencji finansowej. W centrum znajduje się “portfel” z tygrysiego oka. Cztery (materia i pieniądze w numerologii) inne kawałki tego minerału otaczają centrum, razem z kwarcem cytrynowym (osiem kawałków – w numerologii także finanse i materia), który również wspiera bogactwo. Kryształ górski pełni tutaj rolę wzmacniacza, zasilającego główne kamienie intencyjne.

Proces przygotowania takiej siatki składa się z kilku prostych etapów, które mogą być też doskonałą inspiracją dla podświadomości. Zanim przystąpimy do rytuału warto wcześniej przygotować sobie podłoże i odpowiednie kamienie oraz dopilnować wysokiego poziomu energii u siebie. Można np. przed ułożeniem siatki zrobić sobie krótką medytacje czy praktykę. Podobnie jak w przypadku afirmacji czy wizualizacji najlepsze efekty osiągniemy działając z wysokiego poziomu energii.

  1. Ustalamy intencję i układamy ją (lub piszemy) jako pozytywny program tego, czego pragniemy.
  2. Zapraszamy do współpracy i pomocy przyjazne energie–Duchy Żywiołów, Anioły, Mistrzów…
  3. W wybranym miejscu kładziemy podłoże siatki: specjalny obrus, deseczkę lub kartkę z wydrukowanym wzorem.
  4. Układamy centralny kamień, który reprezentuje intencję. Powinien być większy, najlepiej jeśli jest to obelisk lub piramidka albo serce–jeśli pracujemy w intencji miłości.
  5. Dookoła zgodnie z intuicją rozkładamy wybrane kamienie, dopasowane kolorem i mocą do tematyki siatki. (Działanie kamieni podajętutaj).
  6. Aktywujemy siatkę wykorzystując do tego np. kryształową różdżkę. Można też aktywować cały układ wypowiadając głośno ułożoną wcześniej intencję.

Kryształowe Kręgi Mocy są potężnymi narzędziami, które pomagają przekształcić energię sytuacji, aby pojawiła się oczekiwana przez nas zmiana. Są bardzo skuteczne zdaniem tych, którzy je układają. Jest to też zrozumiałe, biorąc pod uwagę siłę wibracji, które zostają połączone w procesie układania. Myślę, że można je porównać do metod kwantowych, z których tak często korzystamy z zadowalającymi efektami.

Bogusława M. Andrzejewska

 

Przebudzenie 4

Nie odkryję Ameryki mówiąc, że sens pozytywnego myślenia podważają wyłącznie osoby, które nie umieją się tą metoda posługiwać i zdążyły doświadczyć rozczarowania. Kluczem jest tutaj właściwe podejście i konsekwentna praca z miłością. Nie ma innej drogi. Im bardziej się odsuwamy, im mocniej zaprzeczamy, tym bardziej życie będzie nas doświadczać tym samym. Tak działa dusza. Powtarza i powtarza lekcje, aż do zrozumienia. Nie ma przed tym ucieczki. Ktoś, kto trochę poczytał, powinien o tym wiedzieć i nie miotać się na oślep. To nie ma sensu. A już głupotą jest racjonalizacja własnego lęku przed miłością i dorabianie do tego jakiejś hipotezy o tym, że pozytywne myślenie służy ogłupianiu ludzi, aby ich zniewolić czy wyzyskiwać.

Nie chcę tu dyskutować o światowej polityce ekonomicznej i oczywistej chciwości niektórych grup społecznych, czy o wycinaniu lasów albo koncernach farmaceutycznych. Koń jaki jest – każdy widzi. Chcę natomiast wyraźnie podkreślić, że właściwa praca z miłością bezwarunkową, podnoszeniem samooceny i pozytywnym myśleniem wyciąga nas spod władzy jakiegokolwiek systemu. Wysoka energia chroni człowieka. Jeśli tworzę w sobie przestrzeń miłości i akceptacji, to nikt i nic mnie nie zaatakuje, nie oszuka i nie wyzyska. Tak działają zasady wszechświata, czy chcemy w nie wierzyć, czy też nie. Dostaliśmy wszystko, czego potrzebujemy do szczęścia. Mamy w sobie moc stwarzania światów  cokolwiek zbudujemy w sobie, realizuje się na zewnątrz w otaczającej nas materii. Jeśli nie podoba nam się to, co widzimy wokół, stwarzajmy w sobie to, czego pragniemy.

Rozwijamy się duchowo między innymi po to, aby zmienić oblicze tej Ziemi. Nie stworzymy na naszej planecie pokoju, jeśli będziemy wredni, zgorzkniali i złośliwi. Pokój można zbudować jedynie tworząc taki właśnie pokój wewnątrz siebie. A to wymaga pozytywnego myślenia, miłości i akceptacji. Jeśli nauczymy się budować w sobie raj, to wszechświat jak lustro odzwierciedli naszą wizję i znajdziemy się w utopii. A że ciągle trudno tego doświadczyć, to właśnie dlatego, że mnóstwo ludzi zamiast cierpliwie i konsekwentnie pracować z pozytywnym myśleniem, kochaniem siebie i z twórczą wizualizacją, woli wymyślać teorie spiskowe. Byle nic nie robić. Tak przecież najłatwiej  krytykować wszystko i powtarzać: nic nie ma sensu, to i tak nic nie da. Znamy to i takie osoby? Znamy wszyscy…

Dobro całego świata potrzebuje też, by osoba, która zajmuje się własnym rozwojem i rzekomo pracuje nad sobą, przyznała to, co oczywiste. I znowu posłużę się przykładem. Krytykowanie miłości bezwarunkowej i sprzeciwianie się pozytywnemu myśleniu, jest jak uparte powtarzanie, że dwa razy dwa równa się pięć… tylko dlatego, że ktoś kogo nie lubimy obwieścił, że dwa razy dwa równa się cztery. Ludzkie kompleksy i negatywne emocje są tak potężną siłą, że nawet inteligentne osoby powtarzają bzdury, byle tylko nie przyznać racji komuś, kto im podpadł. Albo czemuś, co ich zraniło. Przyznanie się do błędu albo przyznanie racji komuś nie lubianemu wymaga bardzo wysokiej inteligencji i bardzo wysokiego poziomu rozwoju wewnętrznego. Koło się zamyka.

I w ten sposób Stwórcy oraz Mistrzowie Energii grają w szachy i plotkują zamiast tworzyć nowe światy. A kiedy pojawia się młody, pełen entuzjazmu adept i woła: “co robicie? Twórzcie pokój, zdrowie i radość, budujmy razem nową, pełną miłości erę!“, rzucają do niego drwiąco: “jesteś idiotą z głową napchaną frazesami, system zmanipulował cię, żebyś mu służył. Nie przeszkadzaj nam, my jesteśmy ci mądrzy, którzy zjedli wszystkie rozumy i wiemy, że nic światu nie pomoże, to wszystko matrix, z którego nigdy się nie obudzimy…” Tak przecież najłatwiej.

Bogusława M. Andrzejewska

Przebudzenie 3

Ludzie, którzy odcinają się od miłości, są puści w środku i nieszczęśliwi. Potrzebują pomocy w pracy nad sobą i z pewnością nie ma w tym żadnej ich winy. Czasem życie tak właśnie nas doświadcza, że zamiast stać się miłością, bywamy lękiem. To wszystko można uzdrowić i myślę, że wiele osób doświadczyło tego pozytywnego zwrotu w swoim życiu. Ja mogę tylko po raz kolejny potwierdzić  to miłość jest drogą. Jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi  nie ma sposobu poza kochaniem. To prawda. Im dłużej pracuję z miłością bezwarunkową, tym więcej odnajduję na to potwierdzeń.

Czasem moją uwagę przyciągają osoby, które rzekomo zajmują się przebudzeniem i duchowością, a pomimo tego także odcinają się od miłości. Oczywiście, takie osoby też mogą mieć za sobą trudne doświadczenia, w wyniku których pozamykały serca. Jednak twierdzenie, że interesują się rozwojem duchowym jest w tym przypadku absurdem. To jakby powiedzieć: kocham deszcz, ale nie cierpię, kiedy pada. To szukanie pieczonego lodu… Albo ślepa uliczka. Nic nam oczywiście do tego, kto w co wierzy i co robi. Problem rodzi się wtedy, kiedy taki człowiek zaczyna uczyć lub pouczać innych, bo jest dajmy na to nauczycielem, doradcą, coachem lub po prostu autorem, który publikuje swoje mądrości. Jeśli mamy takie wyzwanie, by korzystać z nauk tej osoby, trzeba być bardzo ostrożnym, by nie przyswoić jego goryczy i nie wdrukować sobie jego negatywnych wzorców. Dlatego to takie ważne, kto jest naszym nauczycielem.

Są też osoby, które głośno wyśmiewają wszystkich zajmujących się pozytywnym myśleniem. Dorabiają do tego jakąś chorą filozofię, że ludzie szczęśliwi i pozytywni są otumanionymi owcami, które służą jakiejś organizacji. To znowu odpycha ludzi od dobrej energii, szczególnie tych, którzy nie mają w sobie dość siły, by zignorować takie ataki. Nie piszę tu o nikim konkretnym  pokazuję raczej zjawisko, aby je zrozumieć i umieć się temu przeciwstawić. Bez względu na ogrom stosowanej demagogii nie wierzmy w absurdalne argumenty o rzekomym służeniu jakiemuś systemowi, lecz słuchajmy własnego serca. Nie robimy tego na co dzień, bo od ręki kupujemy takie teksty i takich ludzi, poprzez ich agresywną energię. Namawiam zatem, by się zatrzymać, zamknąć oczy i zapytać samego siebie: czy taka teoria mi służy? Czy przyniesie mi dobro? Jeśli ktoś pracuje z metodami kwantowymi może po prostu zadać otwarte pytanie do pola. Nie musicie mi wierzyć, ale pytajcie samych siebie  nie łykajcie wszystkiego, co brzmi oryginalnie.

Wiele lat temu i mnie skrytykowano, kiedy na pewnym ezoterycznym forum w jakimś kontekście napisałam, że w rozwoju duchowym kluczowa jest miłość. Wściekły admin krzyczał i wyzywał mnie od różowych landrynek, jakby mu ktoś szpilkę wsadził tam, gdzie plecy się kończą. Czy nie przypomina to diabła skropionego święconą wodą? Czemu aż tak go zabolało słowo miłość? Jeśli miał inne zdanie, mógł po prostu zignorować mój post, który nikogo nie obrażał. Tak postępują dorośli normalni ludzie  ignorują. Ta przesadzona reakcja pokazała tylko, jak trudna jest dla niego energia miłości i jak bardzo potrzebował terapii w tym temacie. Emocje są przecież drogowskazem.

Myślę też – patrząc na to zjawisko od strony psychologicznej – że czasem u jego podłoża leży zwykła ludzka zazdrość i rozczarowanie. A pod nią trudne doświadczenia typu: “nie byłam kochana, nie umiem kochać, więc miłość jest bzdurą i mam na to dowód w postaci swojego życia“. Rozumiem też, że takie osoby bardzo kłuje w oczy fakt, że ktoś inny tryska szczęściem i co chwilę krzyczy radośnie: “ach, ja kocham, kocham i jestem taka wniebowzięta”. Trudno na to patrzeć, kiedy samemu się cierpi, to jasne. To jednak nie zmienia faktu, że oponenci miłości pracują – często nieświadomie – dla ciemnej strony mocy, bo utrącają swoimi atakami właściwą duchową ścieżkę. Może warto uzdrowić siebie z lęku, z bezmiłości i nauczyć się kochać, zamiast wyśmiewać innych za kochanie? To nie takie trudne, jak się wydaje. Zachęcam wszystkich zgorzkniałych – warto zmienić swoje podejście i doświadczyć prawdziwego szczęścia. Pozytywne myślenie to nie żadne otumanianie czy zakłamywanie samego siebie, to konsekwentna i ciężka praca, która przynosi dobre efekty.

Widzę bardzo wyraźnie, że osoby, które odcinają się od miłości i pozytywnego myślenia są nie tylko nieszczęśliwe, smutne i rozgoryczone. Są też bardzo złośliwe. To tylko potwierdza, że w ich życiu jest pustka, którą próbują rozpaczliwie zapełnić wymyśloną filozofią lub spiskową teorią. No cóż… nie mamy wpływu na innych ludzi, każdy ma prawo do własnych poglądów, a nawet do bycia nieszczęśliwym, jeśli tak sobie życzy. Ale zawsze mamy wpływ na siebie i na to, co sami kreujemy. Warto się na chwile zatrzymać i zastanowić, aby wybrać dobrze.

Bogusława M. Andrzejewska

Przebudzenie 2

Wiele osób intuicyjnie podąża za Światłem, którego jest częścią. Jak krople zmierzamy do wielkiego oceanu, z którego wyłoniło się Wszystko Co Jest. Intuicyjnie też jesteśmy dobrzy, życzliwi, serdeczni i pełni miłości. Okazujemy ludziom sympatię prostym gestem i czasem, jak filip z konopi wyskakuje pseudorozwojowiec i wytyka nas palcem: “ha, wklejasz na fejsie serduszka, bo tylko na to cię stać! Udajesz! Masz maskę, a pod nią jesteś przegranym idiotą, bo mądrzy ludzie nie wierzą w miłość. Prawdziwe przebudzenie nie wkleja serduszek, tylko cierpi i przerabia swoje wady!”. Oto najnowsza pułapka zastawiona przez ciemność. Czy po takim tekście ktoś ma jeszcze odwagę wkleić na FB komuś serduszko? Albo napisać coś miłego? Albo powiedzieć, że kocha? Albo ujawnić jakiekolwiek dobre uczucie? Lepiej przecież zamknąć serce i przestać odczuwać, by nie zostać wyśmianym, wykpionym i poniżonym. W ten sposób cień zamyka ludziom serca i odwraca ich od miłości.

Tak przegrywamy swój rozwój, a ciemność zaciera kosmate łapki, bo oto kolejna osoba schodzi z właściwej ścieżki. Wstyd jest, Kochani Moi, największym psychicznym bólem. Kto doznał  ten wie. Naprawdę można ze świecą szukać ludzi, którzy potrafią zmierzyć się ze swoim wstydem i pomimo jawnej krytyki, robić nadal to, co robią. To jedna z najtrudniejszych lekcji rozwoju. Mi się udało, ponieważ od dawna pracuję z poczuciem własnej wartości, z asertywnością i mam gdzieś (przepraszam wszystkich za te słowa) to, co o mnie mówią inni. Niech mówią. To ich problem, nie mój. Jestem świadoma tego, czego uczę i zdumiona, że nawet można myśleć inaczej. Przecież rozdaję wodę na brzegu rzeki, jak można nie widzieć rzeki? Dlatego cudza ignorancja nie może sprowadzić mnie z właściwej ścieżki.

Oczywiście fejsbukowe serduszka to tylko metafora, ale przyjmijmy na chwilę, że dosłownie o tym właśnie mówimy. Jak myślicie, po co ludzie wklejają serduszka, pieski, kotki i inne słodkie pierdułki? Czy nie po to, żeby sobie i innym w prosty sposób podnieść energię? Czy nie po to, żeby komuś okazać sympatię? Żeby kogoś wirtualnie chociaż przytulić? Zatem co w tym złego? Być może nie jest to najnowszy lek na ciężka chorobę ani setki tysięcy dolarów dla głodujących, ale w naszym istnieniu liczy się każdy drobny gest. Z tych gestów składa się świat. Tymi gestami podnosimy naszą duszę i dusze innych ludzi.

I przyznam się tutaj wszystkim moim Czytelnikom, że kiedy spadnie mi energia, kiedy robi mi się smutno, to wchodzę na Fb i przeglądam wpisy tych wszystkich osób, które wklejają Anioły, pozytywne afirmacje, serca, Jednorożce i tęcze. Robię to świadomie, bo wiem, co podnosi energię. Każdemu z nas. Bywa, że zatrzymuję się przy pełnym Światła zdjęciu i chłonę z Najwyższego Źródła tak długo, aż poczuję swoje skrzydła u ramion. I z ogromną wdzięcznością dziękuję wszechświatowi za każdą osobę, która niezależnie od własnego nastroju i trudnych czasem doświadczeń, wkleja to, co nam wszystkim pomaga. Błogosławię takie osoby z głębi serca, bo  świadomie lub nie  każdym serduszkiem, kotkiem i kwiatuszkiem podnoszą wibracje Ziemi.

Po raz kolejny powtórzę, że wiedza ezoteryczna nie świadczy o poziomie duchowym i nie podnosi naszej energii tak mocno, jak proste, drobne gesty pełne życzliwości. Ludzie intuicyjnie to robią i tego oczekują od innych. Mądrzy i dobrzy ludzie. Kiedyś to był uśmiech i proste “dzień dobry, jak zdrowie?” rzucane zza płotu. Dzisiaj tę role pełnią właśnie serduszka na internetowych portalach. Za jakiś czas pojawi się być może jeszcze inna forma międzyludzkich kontaktów. Tak czy owak bezinteresowna życzliwość będzie zawsze wyznacznikiem naszego duchowego poziomu, ponieważ to właśnie ona tworzy kręgi wysokiej energii. Kto widzi lub czuje  ten wie.

Jak w zamieszczonym niżej cytacie  jeśli wklejone przez Ciebie serduszko, hasełko bądź ciepłe słowa wywołają uśmiech na czyjejś twarzy, to zrobiłeś więcej dobrego dla świata, niż pani “pseudorozwojówka”, która wkleja fragmenty kontrowersyjnych poradników, wyśmiewa pozytywne myślenie i z pogardą krytykuje fakt wklejania serduszek. Nie mam co do tego wątpliwości. I nie ma we mnie wystarczająco dużo pokory, aby wdawać się na ten temat w jakąkolwiek dyskusję. Natomiast pochylam się z wdzięcznością przed taką osobą, ponieważ jej ignorancja jest dla mnie inspiracją. A jej zachowanie pokazuje, że świat w tym zakresie ciągle wymaga uzdrowienia. Nie czas spocząć na laurach. A już tak myślałam…

Chcę też bardzo wyraźnie powiedzieć, że kierowanie się życzliwością i pozytywnym nastawieniem dotyczy każdego człowieka tu na Ziemi, bo chociaż wszechświatów jest wiele, to na naszej planecie liczy się przede wszystkim Dobro i Miłość. Warto o tym pamiętać i nie dać się zbić z tropu zgorzkniałym ludziom, którzy głośno obwieszczają, że interesują się przebudzeniem, ale zupełnie nie rozumieją zasad duchowego rozwoju. Nie ufajcie nikomu, kto gardzi miłością w jakiejkolwiek postaci.

Bogusława M. Andrzejewska

Przebudzenie 1

Tym, co nazywa się rozwojem duchowym zajęłam się prawie 30 lat temu, zanim w Polsce pojawił się internet. Tak, Kochani, były kiedyś czasy bez internetu. Ezoteryki uczyłam się z książek i na kursach mądrych nauczycieli, którzy nie nabyli wiedzy z sieci, lecz w wyniku medytacji. Ja też medytowałam i robię to nadal. Zaliczyłam też buddyjskie praktyki pod okiem Istoty Oświeconej. A piszę to wszystko tylko po to, by zapewnić, że chociaż przede mną jeszcze długa droga, to dotknęłam Oświecenia i wiem, jak smakuje… Wiem, o czym Was uczę i w jaką stronę prowadzi miłość bezwarunkowa.

Od 2000 roku dzielę się swoją wiedzą z każdym, kto chce czytać i słuchać moich wykładów. Moja strona jest dostępna bezpłatnie, można chłonąć do woli i uczyć się tego, co szczególnie ważne w czasie, kiedy Ziemia wznosi swoją wibrację. To, co przekazuję, jest wynikiem tego, czego doświadczam na wszystkich poziomach. Nie jestem ofiarą manipulacji jakiegoś miliardera (według niepotwierdzonych plotek zapewne Żyda), który chce zawładnąć światem. Pracuję z Wysokimi Energiami, przy których każdy ziemski miliarder jest tylko ziarnkiem piasku – drobiną, energetyczną molekułą, która ma w sobie zaledwie potencjał bycia kryształem.

Zdecydowałam się pisać więcej o duchowości i rozwoju w odpowiedzi na coraz częściej pojawiające się ataki na pracę z pozytywnym myśleniem, z samoakceptacją, z wyciszeniem umysłu, a nawet z samą miłością bezwarunkową, która jest esencją naszego wzrastania. Nie zamierzam z nikim polemizować, bo każdy ma prawo do własnych poglądów. Nikt też nie ośmiela się otwarcie krytykować tego, co robię, więc nie muszę się bronić, a prawda – jak wiemy wszyscy – broni się sama. Myślę jedynie o tych ludziach, którzy stoją na rozdrożu. O tych, którzy lubią zarówno mnie, jak i tych zwalczających wszystko, co pozytywne. Widząc sprzeczne przekazy, nie wiedzą, dokąd mają się udać w swojej duchowej wędrówce. Dla nich ten artykuł o przebudzeniu. I każdy następny.

Każdy artykuł, który tu zamieszczę, będzie energetycznym usunięciem zawadzającego na Waszej drodze kamienia. W każdym chcę dać Wam logiczne argumenty, aby mądry człowiek, mający w sobie minimum inteligencji, wyzwolił się spod wszystkich spiskowych teorii. Świat jest wielowątkowy, wielobarwny, multienergetyczny. Doświadczamy tu wszystkich odcieni istnienia. Zmagamy się też z rozmaitymi demonami – wewnętrznymi i zewnętrznymi. Ale naszą siłą jest Miłość Bezwarunkowa i Dobro. To koherencja naszego serca daje nam niespotykaną nigdzie indziej moc stwarzania światów i pokonywania przeciwieństw. Każdy kto zaprzecza Miłości, świadomie lub nie służy ciemnej stronie. To absolutna podstawa duchowości. Nie ma przebudzenia u ludzi, którzy nie chcą uznać siły miłości. Są tam tylko puste słowa. I nie wiedząc tego, nie zrobimy kroku naprzód.

Wiele rozmaitych energii wkłada sporo wysiłku w to, żeby ośmieszyć wszystko, co jest naszą największą Mocą. Dlatego pojawiają się pseudoduchowi nauczyciele i książki pełne teorii spiskowych. Początkujący adepci rozwoju rzucają się na takie wynalazki, jak szczerbaty na suchary i łamią resztki swoich zębów na magicznie brzmiących bzdurach. A potem zakładają własne strony i fanpejdże, aby grzmieć z nich, jak z ambony, że ci którzy propagują miłość, radość i szczęście są na usługach jakichś dziwnych organizacji, chcących zawładnąć światem.

Tymczasem duchowość jest zupełnie nieskomplikowana. Każdy może rozpoznać ją sam w prostym procesie medytacji lub poprzez podążanie za miłością i za tym, co naprawdę dobre. Mamy też w sobie taki magiczny kompas  pokazuje on wyraźnie, co jest właściwe: to, co nas uskrzydla. A niewłaściwe jest to, co powoduje żal, smutek, zniechęcenie, czyli mówiąc po ludzku  spadek energii. Kiedyś przekazywano sobie tę wiedzę z pokolenia na pokolenie. Często po cichutku lub w symbolach, ponieważ wiedza ta nie w smak była różnym religiom, które z duchowości próbowały zrobić interes lub narzędzie zarządzania innymi.

Dawno temu jeden wspaniały Mistrz powiedział: po owocach ich poznacie. Co jest owocem pracy z prosperitą? Szczęście. Spełnienie. Wzrost duchowy. Mam na to potwierdzenia od setek moich uczniów. Co jest owocem tkwienia w spiskowych teoriach i zaprzeczaniu miłości? Smutne życie. Gorycz. Tęsknota za śmiercią. Też mam takie informacje od osób, które zamiast zmienić swoje życie na lepsze, wolą czytać niewłaściwe lektury. Nigdy nikogo nie zmuszam i nie przekonuję. Pokazuję swoje i pozwalam samodzielnie wybrać. A potem patrzę, co się dzieje. Po 30 latach obserwacji zebrałam wystarczająco dużo materiału, by utwierdzić się w tym, w co wierzę. Wątpliwości, które w oczywisty sposób towarzyszyły mi przez wiele lat zaczynają ulatniać się jedna po drugiej…

Bogusława M. Andrzejewska