Metoda Evelyn Monahan

Afirmacja i wizualizacja są podstawowymi technikami, dzięki którym możemy pomyślnie wykreować swoje życie w taki sposób, jak pragniemy. Praca z obiema metodami jest najskuteczniejszą drogą do przekodowania negatywnych wzorców tkwiących w podświadomości. Oczywiście skutki są najlepsze i pojawiają się najszybciej, kiedy praktykujemy w wyciszonym stanie świadomości, bez natłoku myśli, w pełnym odprężeniu. Dlatego zanim przystąpimy do tworzenia obrazów naszych marzeń, zanim zaczniemy powtarzać wybrane teksty warto najpierw wyciszyć umysł, wejść w stan medytacyjny i stworzyć sytuację, którą Deepak Chopra nazywa “luką między myślami”. 

Amerykanka Evelyn Monahan w wieku 22 lat uległa wypadkowi, wskutek którego została sparaliżowana i straciła wzrok. Przez 10 lat cierpiała i czuła się coraz gorzej. Wówczas wymyśliła sposób pracy z własnym ciałem poprzez medytację, afirmację i wizualizację. Ćwiczyła systematycznie trzy razy dziennie i po dwóch tygodniach zaczęła odczuwać nieznaczna poprawę zdrowia. W oczach zaczęło pojawiać się światełko… Po kilku kolejnych tygodniach całkowicie odzyskała wzrok oraz sprawność ruchową. Obecnie w pełni zdrowa jeździ po świecie i uczy sposobu uzdrawiania, nazywanego  metodą psychotroniczną Evelyn Monahan. Jeśli przyjrzeć się opracowanej przez nią technice, łatwo można zauważyć podobieństwo do metody Silvy i innych metod opartych na pracy w zmienionym stanie świadomości. 

Metoda Evelyn Monahan jest skuteczna nie tylko jako sposób na zdrowie, ale jako antidotum na wszelkie problemy. Tym sposobem można pozbyć się nałogów, kłopotów finansowych, niesnasek w związku, poprawić relacje między partnerami lub rodzicami i dziećmi. Poniżej przedstawiam schemat metody, który należy sobie samemu uzupełnić w zależności od tego, z czym chcemy pracować. Przykładowe odprężenie ciała również jeśli wolimy, możemy zastąpić innym. Ważne, aby w trakcie praktyki zarówno ciało, jak i umysł były w pełni zrelaksowane i wolne od napięcia.

******

PSYCHOTRONICZNA METODA DLA ZDROWIA

Zamknij oczy i przez chwilę skup się na swoim oddechu. Rozluźnij powoli całe ciało…

Rozluźnij mięśnie powiek — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie powiek są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie szczęk i policzków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie szczęk i policzków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie ramion i barków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie ramion i barków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie rąk — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie rąk są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie brzucha — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie brzucha są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie pośladków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie pośladków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie nóg — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie nóg są rozluźnione.

Rozluźnij całe ciało… (napnij z całej siły wszystkie mięśnie, a po chwili rozluźnij) — jesteś rozluźniony…

Oddychaj głęboko przez nos — przeponowo, powoli. Wdychając powietrze, zobacz swym wewnętrznym okiem jak rozchodzi się ono po całym ciele, rozprowadzając po nim jasne kojące światło. Wydychając rozluźniaj ciało i umysł. Powtórz ten oddech trzy razy.

Powtarzaj w myśli słowa:

Przez mądrość mego Wyższego Ja i potęgę mojej Nadświadomości rozkazuję, niech wszystkie komórki mego ciała funkcjonują zdrowo i harmonijnie, niech moje ciało będzie zdrowe, silne i piękne.

Wyobraź sobie, swoje ciało zdrowe, silne i piękne… (możesz wyobrazić sobie siebie przeglądającego się w lustrze, gdzie twoje ciało ma idealny wygląd)

 *  *  * (chwila wizualizacji)

Wyobraź sobie, jak rodzice (przyjaciele, koledzy) ze wzruszeniem podziwiają twój znakomity stan zdrowia, jak znajomi gratulują Ci zdrowia i pięknego, młodego wyglądu, jak lekarze, oglądając wyniki wyrażają zdziwienie, że znikły objawy choroby…

*  *  * (chwila wizualizacji)

Powtarzaj w myśli słowa:

Przez mądrość mego Wyższego Ja i potęgę mojej Nadświadomości rozkazuję, niech moje  …… (tu wpisujesz tą część ciała, która jest chora) jest zdrowe, (gładkie, funkcjonuje prawidłowo, harmonijnie…)

Wyobraź sobie, że ten chorujący organ jest w pełni zdrowy, taki jak chcesz, aby był. Zobacz wewnętrznym okiem tą część ciała w idealnym stanie. Jeśli trudno ci zobaczyć ten narząd w sposób autentyczny, anatomiczny – przedstaw go w postaci pozytywnego symbolu, np. czystego kryształu, kuli białozłotego światła… Poczuj, ze jest całkowicie zdrowy.  

*  *  * (chwila wizualizacji)

Wyobraź sobie rozmowę z lekarzem, (z bioterapeutą) na temat twoich minionych chorób i tego jak znikły bez śladu.

*  *  * (chwila wizualizacji)

 Oddychaj głęboko i powoli przez nos — przeponowo trzy razy, potem przez chwilę obserwuj swój swobodny oddech. I otwórz oczy.

 ******

PSYCHOTRONICZNA METODA RZUCANIA PALENIA

Zamknij oczy i przez chwilę skup się na swoim oddechu. Rozluźnij powoli całe ciało…

Rozluźnij mięśnie powiek — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie powiek są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie szczęk i policzków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie szczęk i policzków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie ramion i barków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie ramion i barków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie rąk — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie rąk są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie brzucha — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie brzucha są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie pośladków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie pośladków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie nóg — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie nóg są rozluźnione.

Rozluźnij całe ciało… (napnij z całej siły wszystkie mięśnie, a po chwili rozluźnij) — jesteś rozluźniony…

Oddychaj głęboko przez nos — przeponowo, powoli. Wdychając powietrze, zobacz swym wewnętrznym okiem jak rozchodzi się ono po całym ciele, rozprowadzając po nim jasne kojące światło. Wydychając rozluźniaj ciało i umysł. Powtórz ten oddech trzy razy.

Powtarzaj w myśli słowa:

Przez mądrość mego Wyższego Ja i potęgę mojej Nadświadomości odrzucam od tej chwili potrzebę palenia papierosów, odrzucam każdą myśl i każdą siłę, która mnie skłania do palenia i pozostaję w całkowitej harmonii ze swoim ciałem.

Wyobraź sobie sytuację, w której całkowicie jesteś wolny od nałogu i świetnie się czujesz ze świadomością osoby niepalącej.

  *  *  * (chwila wizualizacji)

Wyobraź sobie, jak rodzice (przyjaciele, koledzy, koleżanki, znajomi) słuchają Twojej opowieści o tym, jak skutecznie i szybko rzuciłeś palenie. Zobacz wyraźnie tą osobę, z którą rozmawiasz, usłysz jej głos, zobacz jej zdziwienie, usłysz jak Ci gratuluje…

*  *  * (chwila wizualizacji)

Oddychaj głęboko i powoli przez nos — przeponowo trzy razy, potem przez chwilę obserwuj swój swobodny oddech. I otwórz oczy.

******

PSYCHOTRONICZNA METODA NA DOWOLNY TEMAT 

Zamknij oczy i przez chwilę skup się na swoim oddechu. Rozluźnij powoli całe ciało…

Rozluźnij mięśnie powiek — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie powiek są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie szczęk i policzków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie szczęk i policzków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie ramion i barków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie ramion i barków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie rąk — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie rąk są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie brzucha — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie brzucha są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie pośladków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie pośladków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie nóg — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie nóg są rozluźnione.

Rozluźnij całe ciało… (napnij z całej siły wszystkie mięśnie, a po chwili rozluźnij) — jesteś rozluźniony…

Oddychaj głęboko przez nos — przeponowo, powoli. Wdychając powietrze, zobacz swym wewnętrznym okiem jak rozchodzi się ono po całym ciele, rozprowadzając po nim jasne kojące światło. Wydychając rozluźniaj ciało i umysł. Powtórz ten oddech trzy razy.

Powtarzaj w myśli słowa:

Przez mądrość mego Wyższego Ja i potęgę mojej Nadświadomości rozkazuję, niech … (tutaj wstawiasz swoje pragnienie ) …

Wyobraź sobie wymarzoną sytuację…

  *  *  * (chwila wizualizacji)

Wyobraź sobie, jak rodzice (przyjaciele, koledzy, koleżanki, znajomi) słuchają Twojej opowieści o szczęściu, które Cię spotkało, wyobraź sobie wyraźnie, jak się komuś zwierzasz, opowiadasz o wymarzonej sytuacji, która już jest faktem… Zobacz wyraźnie tą osobę, z którą rozmawiasz, usłysz jej głos, zobacz jej zdziwienie lub radość, usłysz jak Ci gratuluje…

*  *  * (chwila wizualizacji)

Oddychaj głęboko i powoli przez nos — przeponowo trzy razy, potem przez chwilę obserwuj swój swobodny oddech. I otwórz oczy.

Bogusława M. Andrzejewska

Advertisements

Dekodowanie i Kodowanie

Najpierw oczyszczamy stare, niekorzystne wzorce, a potem na ich miejsce wprowadzamy nowe. Metoda ta służy nam we wszystkich obszarach, które chcemy uzdrowić. Myślę, że może być potrzebna każdemu, kto chce być szczęśliwy i świadomie kreować swoje życie. Oczywiście podobnie działających technik jest więcej  najpopularniejszą z nich jest chyba praca z afirmacjami. Zbliżone efekty przyniesie też polecana przeze mnie stale metoda Evelyn Monahan.

Oczywiście na tym nie koniec wyliczania. Jest jeszcze Dwupunkt lub Kwantowa Synchronizacja, Metoda Silvy czy Modlitwa Huny, a wreszcie żmudne i pracochłonne EFT. Kodowanie ma nad nimi wszystkimi ogromną przewagę – jest szybkie. Zajmuje około 3-5 minut. Jest proste. Nie wymaga uczestnictwa w drogim szkoleniu. Jest zatem doskonałe dla wszystkich, którym brakuje czasu lub po prostu nie mają cierpliwości na długotrwałe testowanie.

Tu dygresja  ciekawa skądinąd metoda EFT rzadko zdaje egzamin właśnie dlatego, że jest żmudna, wymaga cierpliwości. I rzecz nie w tym, że brakuje nam czasu na pracę nad własnym rozwojem. Oczywiście na to chwila zawsze się znajdzie. Natomiast życie jest zbyt pasjonujące, by przeleciało nam między palcami na opukiwaniu siebie. Człowiek w swej istocie jest twórczy, chce kreować coraz to nowe rzeczy, dlatego też poszukuje sposobów, które nie zabiorą mu pół dnia. To nie lenistwo, lecz potrzeba działania na wielu płaszczyznach. Każdy z nas jest tu na Ziemi w ważnym celu i ma coś do zrobienia, dlatego nie można całymi dniami opukiwać swoich emocji. Znudzona podświadomość przestanie w końcu reagować.

I w tym miejscu kodowanie jest absolutnym hitem! Zawsze jest czas by przekodować swój niewygodny wzorzec i nie musimy się obawiać, że podświadomość się znudzi czy zniecierpliwi. Podświadomość jest trudnym partnerem do pracy  wymaga metod ciekawych i szybkich, jak każde małe dziecko, które szybko się rozprasza. Zatem tak gorąco jak odradzam EFT, tak mocno polecam kodowanie.

Autorką tej metody jest znakomita nauczycielka Psychologii Sukcesu Sandra Anne Taylor. Szczegóły techniki opisała w książce “Kwantowy Kod Uzdrawiania”. Dzielę się tą metodą, opierając się na własnym pozytywnym doświadczeniu. Opisuję poniżej, jak na sobie wykonuję to proste ćwiczenie. Zainteresowanych zachęcam oczywiście do poszerzenia wiedzy odpowiednią lekturą.

Dekodowanie

  1. Siadam i odprężam się głębokim, powolnym oddechem.
  2. Zamykam oczy i przyjmuję pozycję “dekodowania” dwoma palcami każdej dłoni dotykam czoła w pobliżu czakry “Trzeciego Oka”.

  1. Wzrok pod zamkniętymi powiekami kieruję do góry, jakbym chciała spojrzeć na czoło i szóstą czakrę.
  2. Wypowiadam oświadczenia dekodowania najpierw dłuższe.

Np. Dekoduję schemat braku czasu na radość i cieszenie się życiem.

Np. Dekoduję lęk przed załatwieniem sprawy w urzędzie.

Np. Dekoduję zniecierpliwienie sytuacją i ludźmi.

Potem krótsze.

Np. Dekoduję brak czasu. Dekoduję brak radości.

Np. Dekoduję lęk.

Np. Dekoduję zniecierpliwienie.

  1. Z wydechem wypowiadam mocne, końcowe oświadczenie: UWALNIAM TO WSZYSTKO.
  2. Wyobrażam sobie, jak negatywne wzorce w postaci szarego dymu uwalniają się z lewej strony mojej głowy.
  3. Głęboki oddech kończy tę część, opuszczam dłonie i otwieram oczy.

Po chwili przerwy koniecznie należy zakodować właściwy wzorzec.

Kodowanie

  1. Odprężam się głębokim, powolnym oddechem.
  2. Zamykam oczy i przyjmuję pozycję “kodowania” dwoma palcami PRAWEJ dłoni dotykam czoła w miejscu czakry “Trzeciego Oka”.

  1. Wzrok pod zamkniętymi powiekami kieruję do góry, jakbym chciała spojrzeć na czoło i szóstą czakrę.
  2. Uśmiecham się do siebie i swoich myśli. Wypowiadam oświadczenia kodowania najpierw dłuższe.

Np. Koduję radość i umiejętność cieszenie się życiem. Koduję posiadanie czasu na to wszystko, co kocham.

Np. Koduję spokojne i odważne załatwianie wszystkich spraw. Koduję poczucie bezpieczeństwa.

Np. Koduję akceptację sytuacji i ludzi. Koduję miłość i serdeczność do świata i ludzi.

Potem krótsze.

Np. Koduję radość. Koduję czas dla siebie.

Np. Koduję odwagę. Koduję spokój.

Np. Koduję akceptację. Koduję miłość.

Na koniec powtarzam same pozytywne słowa:

Np. Radość. Dobry czas.

Np. Odwaga. Bezpieczeństwo. Spokój.

Np. Akceptacja. Miłość. Życzliwość.

  1. Zatwierdzam to wszystko pozytywną afirmacją: NOWE, POZYTYWNE ŚCIEŻKI NEURONOWE LŚNIĄ W MOIM UMYŚLE albo MOJA PODŚWIADOMOŚĆ TERAZ TWORZY MOJE SZCZĘŚCIE.
  2. Kończę głębokim, powolnym oddechem, opuszczam dłonie i otwieram oczy.

To naprawdę cały proces. Zajmuje 3-4 minuty. Genialne, jak dla mnie.

Długość trwania ćwiczenia jest zależna od ilości wypowiadanych oświadczeń, ponieważ kodując mówimy kilka zdań. Warto je sobie przygotować wcześniej. Można je napisać na kartce przed wykonaniem kodowania. Co prawda w trakcie nie otwieramy oczu i nie czytamy, ale zapisanie pomaga zapamiętać to, co najważniejsze. Jeśli na przykład dekodujemy zniecierpliwienie ludźmi czy sytuacją, możemy w jednym ćwiczeniu zakodować sobie różne wersje podejścia do tematu:

– Koduję bezwarunkową miłość do każdej czującej istoty.

– Koduję akceptację ludzi i ich zachowań.

– Koduję spokój i życzliwe podejście do innych osób.

– Koduję miłość do siebie i innych.

– Koduję komfort w kontaktach z innymi.

– Koduję wspierające mnie słowa i działania innych osób.      …itp.

Możliwości jak zawsze jest sporo. Osoby, które pracowały bądź pracują z afirmacjami, z przyjemnością wykorzystają kolejny sposób na tworzenie korzystnych określeń dla siebie. Oświadczenia kodowania bardzo przypominają afirmacje  są wyłącznie pozytywne, nie zawierają negatywnych pojęć ani też słówka “nie” czy “chcę”. Jest to więc nowa przestrzeń do pozytywnej zabawy.

Bogusława M. Andrzejewska

Psychosomatyka

Jako integralna cząstka natury posiadamy możliwości doskonałego istnienia w pełnym zdrowiu. Nasz organizm potrafi też błyskawicznie regenerować każde uszkodzenie tkanki. Oczywiście w naszym codziennym świecie wydaje się to tylko czystą teorią. Chorujemy, cierpimy, mamy kłopoty. Modlimy się i na przemian obwiniamy niedobry los. Nikomu nawet nie przychodzi do głowy, ze dokuczliwe schorzenie, które męczy od wielu tygodni czy miesięcy jest spełnieniem naszych życzeń. Oczywiście jest doświadczeniem wykreowanym z podświadomości, niemniej jednak jest dokładnie tym, co zamówiliśmy sobie w kosmicznym banku. Nasze myśli kreują naszą rzeczywistość i podstawą zapewnienia sobie szczęśliwego istnienia jest uświadomienie sobie tego najważniejszego prawa wszechświata. Jeśli uwierzymy, ze dostajemy to, co sobie sami „wymyślimy”, wówczas zrozumiemy, ze odpowiadamy za wszystko, co się nam w życiu przydarzyło. Wystarczy, że bardzo się czegoś boimy i często myślimy ze strachem: „a co będzie, jak to mnie spotka”. To o czym myślimy – zasilamy, zatem i drążący nasz umysł strach ma spełnione wszelkie warunki, by się zmaterializować w naszej rzeczywistości. Lęk jest bodaj najgorszym wrogiem człowieka, bo podstępnie ściąga to, czego się tak bardzo boimy…

Drugim wielkim wrogiem jest zapiekły żal do kogoś lub do siebie. Kurs Cudów mówi: „Wszystkie schorzenia mają swoje źródło w nieumiejętności wybaczenia” oraz „Ilekroć jesteśmy chorzy, powinniśmy rozejrzeć się dookoła i poszukać osoby, której trzeba wybaczyć.” Jeśli nie umiemy wybaczyć komuś innemu, to znaczy, ze tak naprawdę uważamy siebie za ofiarę cudzych ataków, za ofiarę, której celem życia jest cierpieć. Zakładamy niesprawiedliwość świata, w którym to my płacimy za wszystko. To kod przyciągający do nas problemy ze zdrowiem, związkami, pracą, pieniędzmi. Poczucie winy i niechęć wybaczenia sobie natomiast sprawia, ze ściągamy na siebie karę za to, co zrobiliśmy. Skoro sami uważamy siebie za kogoś bardzo złego i niegodnego, to siłą naszych przekonań stale będziemy wymierzać sobie sprawiedliwość.

Na szczęście już dawno wielu mądrych nauczycieli zauważyło zbieżność naszych chorób z długotrwałymi negatywnymi myślami. Podobnie wielu psychologów podkreśla, że choroby ciała są pochodzenia psychicznego, ze to właśnie nasze nieprzerobione lęki, żale, kompleksy manifestują się w ciele w postaci schorzenia. Oczywiście w tym wypadku nie pomogą farmaceutyki. Lekarstwa uleczą objawy, zaburzenie pozostanie wewnątrz i prędzej czy później choroba pojawi się ponownie. Zauważyliśmy wszyscy, ze mamy skłonności do pewnych konkretnych niedomagań. Narzekamy, ze stale dokuczają nam nerki, ze wracają nam kłopoty z wątrobą, że mamy słabe serce. To oznacza, że pomimo wyleczenia ciała w tzw. planach subtelnych pozostaje negatywny kod,  który prędzej czy później ponownie manifestuje się w ciele fizycznym i najczęściej w tym samym organie. Zatem uzdrawianie należy zaczynać od prawdziwej głębiej ukrytej przyczyny. Zrozumienie tego, pozwala wytłumaczyć wyjątkową skuteczność wielu bioterapeutów, którzy pracują właśnie z planami subtelnymi i najpierw tam likwidują źródło choroby.

Innym dowodem wewnętrznej przyczyny każdej choroby jest oczywisty fakt, że nie wszyscy chorujemy na to samo, nawet jeśli znajdziemy się w takich samych warunkach. Kiedy przychodzi sezon grypowy wiele osób zaraża się kichając na siebie, ale przecież nie wszyscy  zachorują. Dwie osoby mieszkające w wilgotnym domu dostaną reumatyzm, trzecia będzie zdrowa. Nie każdy górnik zapada na pylicę, choć przecież każdy pracuje w takich samych warunkach. Przykładów można podawać wiele. To, co lekarze nazywają większa odpornością organizmu, jest również właściwością wynikającą z wewnętrznej psychicznej siły i pozytywnego myślenia. Tym bardziej, ze osoba odporna na jedną chorobę, zapada na inną, a przecież stabilność fizyczna ciała powinna obejmować wszystkie organy.

Aby skutecznie usunąć ze swojego ciała chorobę, trzeba przede wszystkim skupić się na swoich problemach psychicznych i spróbować je wyeliminować. Wówczas likwidujemy autentyczną przyczynę i pozwalamy, aby przepisane przez lekarzy farmaceutyki usunęły objawy przejawiające się w materii. Aby uporządkować psychikę można pracować z medytacją, stosować psychoterapię czy regresing. Doskonałą i niesłychanie prostą metodą są afirmacje uzdrawiające lęk czy kompleks. Poniżej podaję alfabetyczną „ściągę” z najpopularniejszych schorzeń w połączeniu z prawdopodobną przyczyną.

AIDS – poczucie bycia gorszym niż reszta społeczeństwa, poczucie winy na tle seksualnym, lek i chęć ucieczki przed starością. Jeśli weźmiemy pod uwagę, ze jest to schorzenie dotykające głównie homoseksualistów, to przyczyny te stają bardzo logiczne i oczywiste…

ALERGIA – bycie uczulonym na kogoś z bliskiego otoczenia.

ALKOHOLIZM – odrzucanie siebie, przekonanie, ze się do niczego nie nada

ję, nie potrafię sprostać tak wielu rzeczom, niemożność odnalezienia jakiegokolwiek głębszego sensu w życiu, które wymyka się z rąk. Wszyscy wiemy, ze alkoholik „topi robaka”, próbuje odciąć się od własnych emocji, z którymi nie może sobie poradzić.

ANOREKSJA – jest wynikiem nienawiści do siebie. Odmawianie sobie pożywienia jest zanegowaniem życia, które jest trudne i bolesne. Od dziecka osoba taka nie czuje się kochana i akceptowana, wychowywana w krytycznie nastawionej rodzinie, podlegała ciągłej presji, której nie umiała sprostać..

ASTMA – to efekt bycia „przyduszonym” nadmierną opieką, która sprawia, ze nie można swobodniej odetchnąć. Często łączy się to z nadwrażliwością i braniem na siebie winy za wszystko.

BIAŁACZKA – krew jest związana z natchnieniem, z ideami, zatem tutaj przyczyną jest brutalne niszczenie pomysłów w przeszłości i lęk związany z brakiem samoakceptacji.

BÓL – to wewnętrzna silna potrzeba miłości i oparcia, których się nie dostaje.

CIŚNIENIE KRWI – ZA NISKIE – brak miłości w dzieciństwie i poczucie bezsensowności istnienia, które do niczego dobrego nie prowadzi, brak pomysłu na życie.

CIŚNIENIE KRWI – ZA WYSOKIE – silne emocje, które ciągną się w nieskończoność nie załatwione. Przypomnijmy sobie powiedzenie: „to mi podniosło ciśnienie”.

CUKRZYCA – brak „słodyczy” w życiu, życie smutne, gorzkie, niespełnione. Niezrealizowane marzenia i potrzeba kontrolowania otoczenia.

DALEKOWZROCZNOŚĆ – obawa przed teraźniejszością. Taki człowiek interesuje się tym, co może być w przyszłości, lubi filmy i opowiadania fantastyczne. Nie lubi przeszłości i chwili obecnej.

DEPRESJA – skupianie się tylko na sobie i całkowite zablokowanie kanałów komunikacyjnych. Nerwy przewodzą informację i bodźce, kiedy człowiek odcina się od sensu informacji, wówczas nic go nie cieszy, chce tylko odejść, zniknąć, przestać istnieć.

GARDŁO – CHOROBY – niemożność wyrażenia siebie, trudności w ekspresji, bądź odmawianie sobie swobodnego wyrażania tego, co się czuje. To także zablokowanie twórczości i niechęć do swobodnego przeżywania życia. Żyje się bardziej dla innych niż dla siebie. Kaszel lub inna reakcja w gardle jest negatywną odpowiedzią na propozycje zmiany swojego życia.

GŁOWA – BÓLE – obwinianie siebie za to, ze nie jest się wystarczająco dobrym. To niskie poczucie własnej wartości lub krytyka kogoś z otoczenia, która powoduje, że ma się poczucie winy.

GRYPA – zagubienie psychiczne i lęk. Najczęściej jest następstwem stresu. Pokazuje też, ze wierzymy w powszechne przekonania o tym, co powinno być, co zazwyczaj. Przede wszystkim w to, że „każdy raz do roku musi się przeziębić”.

GUZY, NOWOTWORY – rozdrapywanie i pielęgnowanie starych przykrych doświadczeń emocjonalnych. To narośla, które obudowują w ciele urazy, podobnie jak ostryga obudowuje perłą skaleczenie delikatnego wnętrza.

HEMOROIDY – to złość z powodu czegoś, co wydarzyło się kiedyś i nieumiejętność odpuszczenia. Poczucie obciążenia przeszłością. Ponadto ciągły pośpiech i lęk, że nie można ze wszystkim nadążyć.

JELITA – CHOROBY – kurczowe trzymanie tego, co stare i niepotrzebne. Zarówno w sensie materialnym, jak i pielęgnowanie starych nieaktualnych wzorców, idei.

KAMICA ŻÓŁCIOWA – przeżywanie minionych trudnych doświadczeń z potępianiem innych, zgorzknienie, skupianie się na goryczy życia, ciężkość myśli.

KOBIECE CHOROBY – wynika z odrzucania swojej kobiecości, najczęściej wskutek przykrych przeżyć z partnerem i przekonania, ze być kobietą jest źle i trudno, bo kobiety nie umieją szczęśliwie ułożyć sobie życia, są stale krzywdzone przez mężczyznę. Stany zapalne dróg rodnych wywołuje poczucie zranienia przez partnera.

KRÓTKOWZROCZNOŚĆ – jest objawem lęku przed przyszłością, brakiem wewnętrznej siły i przekonania, ze zawsze można sobie poradzić, bo cała moc i wszystkie możliwości są w nas. Wada ta może się nasilać w okresach, kiedy mamy szczególne poczucie zagrożenia i niepewności, związane z kłopotami finansowymi lub osobistymi. Takie osoby chętnie wspominają przeszłość, lubią filmy i powieści historyczne, natomiast nie przepadają za twórczością z gatunku s-f.

ŁYSIENIE – ciągłe napięcie, ciągły lęk oraz potrzeba kontrolowania wszystkiego wokół siebie przechodzą w napięcie skóry głowy i prowadzą do osłabienia mieszków włosowych i w efekcie do wypadania włosów.

MIGRENY – podobnie jak bóle głowy są powodowane krytycznym nastawieniem otoczenia i przyjmowaniem tego w negatywny sposób. Wiążą się z poczuciem presji i bycia kierowanym, co wytwarza w tej osobie opór. Często łączą się z lękami seksualnymi i obawą, że nie jest się dość dobrym z sferze seksu.

NADWAGA – to obudowywanie swojego ciała ochronną warstwą tkanki tłuszczowej. Powodem jest brak poczucia bezpieczeństwa, niskie poczucie własnej wartości, krytykowanie siebie, brak spełnienia i tęsknota za oparciem. Przede wszystkim jednak lęk przed uczuciami.

NAPIĘCIE PRZEDMIESIACZKOWE – to wyraz odrzucania naturalnych procesów fizjologicznych, bunt przeciwko naturze, nieakceptowanie swojej kobiecości.

NERKI – odczucia na poziomie małego dziecka, któremu nic się nie udaje i nic nie potrafi, nieudacznictwo, zagubienie, rozczarowanie.

OSKRZELA – ZAPALENIE – „zapalne” otoczenie, ciągłe kłótnie, stresy, awantury. Niemożność pogodzenia się z napięciem panującym wśród najbliższych.

PADACZKA – autoagresja, nienawiść do siebie, odrzucanie życia, jako czegoś trudnego, bolesnego i nie przynoszącego spełnienia. Często także przeświadczenie, że jest się prześladowanym – choćby przez los.

PARALIŻ – opór przed ruchem, przed działaniem, związane z lękiem i ucieczką od jakiejś sytuacji czy osoby.

PIERSI – CHOROBY, GUZY – nadopiekuńczość i apodyktyczność, nadmierne poświęcenie się komuś lub czemuś kosztem samej siebie. Odmawianie sobie, aby dać innym. Uraz i poczucie odrzucenia naszej ofiarności.

RAK – jest wynikiem noszenia w sobie nienawiści i urazy do kogoś. Żal i głęboka rana wyniszcza człowieka od środka, szczególnie wtedy, kiedy utrzymuje on to cierpienie w tajemnicy. Często mówimy o zgnębionej, złej i smutnej osobie, ze rak zżera ją od środka.

REUMATYZM – brak miłości i chroniczna zgorzkniałość, tak charakterystyczna dla osób starszych, zranionych przez życie, nie oczekujących już niczego dobrego. To także poczucie bycia czyjąś ofiarą.

RWA KULSZOWA – ma podłoże w lęku o przyszłość i związana jest z nadmierną troską o pieniądze. Pojawia się tu także motyw obłudy, nieszczerości, hipokryzji.

SERCE – CHOROBY – brak radości, ciężka praca, wysiłek przekraczający nasze możliwości, lęk, ze się nie sprosta. Także długotrwałe kłopoty emocjonalne, czyli tzw. stresy. Niechęć do życia, pragnienie odejścia ze świata.

STWARDNIENIE ROZSIANE – stwardnienie wewnątrz psychiki, brak elastyczności, upór, niezmienność, trwanie w tym samym bez pozwolenia sobie na szczęście, bezduszność.

TARCZYCA – CHOROBY – charakterystyczne dla osób, które nigdy nie mogą robić tego, czego pragną, zawsze dając pierwszeństwo innym. Rodzi to poczucie rozżalenia i niesprawiedliwości.

USZY – CHOROBY – niechęć słuchania tego, co wydaje nam się przykre lub niesłuszne. Pojawia się w domach, gdzie jest dużo kłótni, wyzwisk, niepotrzebnego krzyku.

WĄTROBA – CHOROBY – gniew, wściekłość. Mówimy często „żółć mnie zalewa”. Ponadto krytyka siebie i wynajdywanie sobie wad. Zrzędzenie, marudzenie, pesymizm.

ZATOKI – CHOROBY – gniew na kogoś z bliskiego otoczenia. Uczucie bycie w niekorzystnym dla siebie i nieprzyjaznym gronie ludzi.

ZAPARCIE – skąpstwo, nieumiejętność oddania tego, co moje. Dotyczy to także upartego trzymania się przebrzmiałych poglądów oraz przekonań związanych z przeszłością. Upór.

ZĘBY – BÓLE – kłopoty z podjęciem decyzji, długotrwałe, niekończące się „przegryzanie się” przez każdy problem, zamiast dokonania wyboru.

ŻOŁĄDEK – CHOROBY – nieumiejętność zaakceptowania nowości, lęk przed zmianą, lęk przed obcymi, kłopoty w relacjach z innymi ludźmi. Wrzody pojawiają się, gdy wytwarzane jest napięcie związane z chęcią przypodobania się, pokazania, ze jesteśmy najlepsi.

ŻYLAKI – sygnalizują trwanie w znienawidzonej sytuacji, z której nie widać wyjścia. Rodzi to zniechęcenie, uczucie nadmiernego wysiłku i zmęczenia.

Jeśli ktoś chciałby odnaleźć psychiczne wzorce innych schorzeń, odsyłam do pięknej książki Louise Hay pt. „Możesz uzdrowić swoje życie”, z której zaczerpnęłam powyższe przykłady. Autorka jest znaną kalifornijską terapeutką i jej sugestie pomogły już wielu osobom. Z moich doświadczeń wynika, że podane tutaj przyczyny zgadzają się u 99% chorych, z którymi rozmawiałam. Warto zatem spróbować zacząć uzdrawianie „od środka”, czyli od psychiki i przekodować tkwiący w niej negatywny wzorzec, odpowiedzialny za powstanie choroby.

Bogusława M. Andrzejewska

hands-rainbow-hand-hands_large

Pure Art

To autorska metoda Kasi Hojan, która obecnie mieszka i pracuje w Anglii. Kasia nauczyła mnie bardzo ciekawej magii uzdrawiania, poprzez oczyszczanie  tego, co nie jest korzystne i nie rezonuje z nami. Z oczywistych powodów nie mogę opisać szczegółowo na czym polega ta metoda, mogę tylko zasygnalizować, jak działa i w czym pomaga.

Bazową częścią metody jest oczyszczanie energetyczne. Wykorzystujemy tutaj pracę z wglądem, a ja ponadto spontanicznie uruchamiam elementy Reiki, która pomaga mi odkryć te strefy w aurze, wymagające oczyszczenia. Czasem dodatkowo korzystam z kamieni szlachetnych (kryształów) i mocy dźwięku.

Z czego oczyszczamy? Ze wszystkiego, co nam nie służy  ze zbieranych na bieżąco negatywnych emocji i bezwartościowych przekonań oraz lęków. Czasem ze starych energii, które tkwią w nas od wielu lat. Często pokazują się wzorce przyniesione z poprzednich wcieleń. Jeśli pojawią się jakieś negatywne energie, oczywiście także je usuwamy.

Drugim elementem procesu jest malowanie. Maluję palcami, którymi oczyszczałam, kiedy są jeszcze pełne uzdrawiającej energii. Robię to intuicyjnie, zaraz po wykonaniu zabiegu oczyszczania. Maluję to, co zobaczę wewnętrznym okiem. Zazwyczaj przychodzą do mnie obrazy blokad i przeszkód, które trzeba energetycznie przetransformować. Malowanie jest kontynuacją zabiegu oczyszczania.

Jaki ma efekt w praktyce taki zabieg? Nie ma tu ograniczeń  uzdrowienie może pojawić się w każdym obszarze naszego życia. Oczyszczanie uzdrawia emocje, związki, trudne relacje, finanse, kwestie zawodowe. Często usuwa blokady i lęki. Jeśli coś od dłuższego czasu sprawia nam trudność, a nie działają proste sposoby i terapie, wówczas możemy szukać przyczyny właśnie w blokadach energetycznych. Ta metoda oczyszcza nas na poziomach subtelnych.

Czy to działa? Działa! Doświadczyłam sama, doświadczyły też moje córki oraz wiele innych osób, które korzystały z takiej formy uzdrawiania u mnie i u Kasi. Jak zwykle nie jest to panaceum na wszystko ani czarodziejska różdżka, która zwalania nas z pracy nad sobą. Podobnie, jak w innych metodach, najlepsze i najtrwalsze efekty pojawiają się u ludzi, którzy rozumieją proces zmiany na lepsze i aktywnie w nim uczestniczą. Jednak każdy doświadcza dobrodziejstwa uwolnienia od ciężkich energii oraz idącej za tym dużej ulgi i poprawy samopoczucia.

Ponieważ sporo osób, które spróbowały działania metody, chce się tego nauczyć, informuję, że metody może nauczyć wyłącznie autorka  Katarzyna Hojan. Podaję link do jej fanpejdża, za pośrednictwem którego można się z nią skontaktować. Z serca polecam Kasię.

https://www.facebook.com/hoyan.purityofenergyandart

Druga zasada

CHOCIAŻBY DZIŚ NIE ZŁOŚĆ SIĘ

Chociażby dziś dajemy sobie prawo do pogodnego nastroju, wolnego od niepotrzebnych i szkodliwych emocji. A potem powtarzamy to każdego dnia, skupiając się za każdym razem na Tu i Teraz. Bo tylko chwila obecna jest tą chwilą, w której możemy zmienić swoje życie, doświadczenie i świat. To czas największej mocy i możliwości. Właśnie dlatego: „chociażby dziś”.

Te emocje, które określamy jako pozytywne, np.: radość, sympatia, zadowolenie, poczucie wolności i bezpieczeństwa, itp. – są harmonijne przez sam fakt swojego istnienia. Z zasady zbliżają nas do miłości bezwarunkowej, która przecież jest celem naszego życia. Kiedy się pojawiają, podnoszą nam energię. Sprawiają, że czujemy się lepiej. W skrajnych przypadkach dzięki nim “kochamy cały świat”, co z pewnością jest niesłychanie dobrym zjawiskiem.

Te emocje, które nazywamy negatywnymi – np. złość, zazdrość, żal, wstyd, poczucie winy, strach, rozczarowanie itp. – są w gruncie rzeczy przykre i ściągają nam energię. Jednak warto pamiętać, że są bardzo potrzebne. Pojawiają się nieprzypadkowo. Spełniają ważne zadanie. Wszechświat jest pełen harmonii i rozumiejąc rolę tych trudnych emocji, dostrzeżemy w ich istnieniu także pewną harmonię. Pojawiają się jako istotny nauczyciel. Nie poradzilibyśmy sobie bez nich.

Są jak drogowskazy, które podpowiadają nam, z czym w danym momencie powinniśmy pracować. Zjawiska, które wywołują w nas gniew, mają za zadanie skierować nas w stronę rozwoju i odnalezienia prawdziwej przyczyny tego, co się wydarzyło. Nikt nas nie zaczepia i nie obraża bez powodu. Zawsze, ale to zawsze jest to spowodowane koniecznością podniesienia poczucia własnej wartości. Człowiek o wysokiej samoocenie tworzy taką przestrzeń energetyczną, w której nikt go nie zaatakuje. Podobnie dzieje się w przypadku innych denerwujących zdarzeń – każde z nich pokazuje nam lekcję do odrobienia. Uczy nas cierpliwości, asertywności, hojności, tolerancji, łagodności, akceptacji. Tak działa lustro wszechświata.

Czy zatem złość ma w ogóle sens? Tylko wówczas, kiedy rozumiemy, że taka emocja wskazuje nam ułomny wzorzec w nas i umiejętnie go szukamy, by uzdrowić. Natomiast trzymanie się energii gniewu niczemu dobremu nie służy. Jak uczy psychosomatyka: złość odkładana w podświadomości wpływa fatalnie na nasze ciało, powodując rozwijanie się różnych chorób. Bardzo szczegółowo opisuje to w swoich opracowaniach (a także w filmach i prezentacjach) dr Bruce Lipton. Jest to zatem potwierdzone naukowo.

Reiki dąży do uzdrawiania naszego ciała i wprowadzania weń pełnej harmonii. Dlatego też będzie niwelować wszystkie szkodliwe emocje. To wielka zaleta tej pięknej energii, że pomaga nam w wyciszeniu i odzyskaniu spokoju. Wystarczy na moment położyć dłonie na splocie słonecznym i już po chwili odnajdujemy wewnętrzny pokój. W podobny sposób poradzimy sobie z innymi niechcianymi emocjami – Reiki pomoże nam w odzyskaniu równowagi.

Dodam tylko, że odzyskanie spokoju nie zwalnia nas z pracy nad sobą i poszukiwania odpowiedzi na pytanie: co mnie tak rozzłościło i dlaczego? Jaki aspekt domaga się uzdrowienia? Natomiast można wykorzystać drugi stopień Reiki, aby pomóc sobie w pozytywnej zmianie niewłaściwego wzorca na korzystny.

Wielu ludziom jest bardzo trudno zaakceptować gniew. Bo jak można lubić coś tak okropnego! I jaki to wstyd dla osoby, która zajmuje się rozwojem. Tymczasem problemem nie jest wcale emocja, która się pojawia, lecz to, co z nią zrobimy. Bo dopóki chodzimy po Ziemi, będziemy odczuwać różne rzeczy – w większym lub mniejszym natężeniu. Tylko Istoty Oświecone są całkowicie wolne od emocjonalnego zawirowania. Głównie dlatego, że wyszły poza dualizm. Z duchowego punktu widzenia, nic nie jest dobre ani złe, to tylko człowiek próbuje wszystko oceniać i dzielić na czarne i białe. Wszystko ma swój cel i sens. Wszystko jest w harmonii.

Osoby, które systematycznie medytują i pracują z energią Reiki, są bardziej opanowane i rzadziej odczuwają trudne emocje. Wynika to przede wszystkim z systematycznego podnoszenia energetycznego poziomu. Im wyżej jest nasza energia, tym lepszy nastrój, tym większa dystans do problemów, tym więcej w nas bezwarunkowej miłości i akceptacji dla innych. W ślad za tym idzie też wyciszenie, wielkoduszność, spontaniczna tolerancja i bycie ponad problemami. Czasem sięgamy nawet stanu błogości, w której wszystko jest dla nas w całkowitej harmonii i nie ma tam miejsca na negatywne emocje. A przecież to właśnie Reiki jest znakomitym i niezawodnym narzędziem podnoszenia energii.

Na jakimś etapie duchowej praktyki zaczynamy rozumieć, że wszystko jest iluzją, grą i zabawą, a dla naszej prawdziwej esencji nie ma znaczenia, co się dzieje, co kto mówi i jak nas traktuje. Dlatego polecam gorąco Reiki wszystkim, którzy chcieliby odnaleźć w sobie prawdziwy spokój. Nie taki, który jest ucieczką od rzeczywistości, ale który jest totalną akceptacją wszystkiego, co jest. To najlepsze lekarstwo na wszystkie trudne emocje. Jeśli naprawdę wszystko akceptujemy, to nie mamy powodu, by odczuwać gniew czy żal. Te rzeczy przestają dla nas istnieć. Oto prosta recepta na szczęście i wolność od zmartwień.

Bogusława M. Andrzejewska

Pierwsza zasada

CHOCIAŻBY DZIŚ NIE MARTW SIĘ.

W takiej właśnie formie usłyszałam po raz pierwszy jedną z pięciu zasad Reiki od mojego nauczyciela. Zafascynował mnie ten zwrot, ponieważ cudownie oddaje ideę mądrego życia. Życia w miłości bezwarunkowej i pozytywnej energii. Co prawda współcześni badacze historii twierdzą, że zasady Reiki podane przez Mikao Usui są w istocie regułami wymyślonymi przez jednego z japońskich cesarzy, ale nie ma to żadnego znaczenia. Rzecz bowiem nie w autorstwie, a w treści.

Chociażby dziś… Ta forma pozwala nam zatrzymać się w chwili obecnej. To najważniejszy moment, o największej mocy. Tu i Teraz. Tylko w tej chwili jesteśmy władni zarządzać swoim życiem i świadomie je kształtować. W teraźniejszości kryje się potencjał, który nakreśli nasze jutro. Jeśli umiemy mądrze przeżyć dany nam obecny czas, stworzymy świadomie szczęśliwe życie, pełne najpiękniejszych możliwości. Wielu z nas martwi się przyszłością, oszczędzając i zabezpieczając dzień jutrzejszy na tysiąc sposobów. O wiele łatwiej skupić się na tym, czego doświadczamy właśnie dziś, wierząc tym samym, że pozytywne zdarzenia wyrastają z naszego optymistycznego podejścia.

Chociażby dziś… Możemy to powtarzać każdego dnia. W ten sposób afirmujemy codziennie spełnione życie. Jeśli powiem, że dzisiaj jestem szczęśliwa, to powtarzając to jutro i pojutrze, uczynię te dni równie pogodne i pomyślne. Bo każdy dzień staje się dzisiaj. To określenie ma o wiele większą moc niż „zawsze”. Nie w nim presji, jest natomiast przyzwolenie, by tylko dzisiaj…

Chociażby dziś… To symbol medytacji uważności, skupienia na tym, co właśnie robię. To jedna z najbardziej popularnych buddyjskich praktyk. Buddyści za podstawę rozwoju mocy umysłu uważają bycie w chwili, która właśnie się dzieje. I w tym, co robimy. Jeśli zmywamy naczynia – zmywajmy, bądźmy strumieniem wody, która opłukuje talerz i gąbką, która pociera sztućce. Nie rozmyślajmy o tym, co mamy jeszcze do zrobienia ani o tym, co powiedziała koleżanka. Jeśli grabimy liście – bądźmy w tej czynności, w szmerze liści, w trawie pochylającej się pod naszymi stopami, w regularnym ruchu ramion. Nie planujmy kolejnego projektu. Nie wspominajmy plotek. Umiejętność uważnego bycia w Tu i Teraz otwiera nas na światło Wyższej Jaźni. W ten sposób docieramy do prawdziwego źródła naszej mocy.

Większość z nas żyje przeszłością, wspominając i przeżywając na nowo minione chwile. Jeśli były dobre, mogą dać nam siłę i nadzieję. Jeśli natomiast wiążą się z cierpieniem, zabierają nam energię. Nie warto jej tracić na to, co bezpowrotnie minęło. Nie możemy zmienić tego, co już się wydarzyło, bo żadne myśli nie odwrócą biegu czasu. Nie ma na to skutecznej metody. Możemy natomiast zaakceptować przeszłość i wybaczyć sobie, a także innym, każde trudne doświadczenie. Tylko w tym celu można odwracać się za siebie – by odpuścić i zamknąć drzwi. Liczy się dzisiaj. Wyciąganie wniosków z minionego czasu ma służyć chwili obecnej, a nie ponownemu przeżywaniu tego, co było kiedyś.

Samo martwienie się jest już dzisiaj czymś niemodnym i niepraktycznym. Każdy, kto przeczytał Sekret i wie o Prawie Przyciągania, rozumie doskonale, że smutki i troski przyciągają negatywne wydarzenia. To na czym skupiamy myśli, kreujemy w swojej rzeczywistości. Martwienie się jakąś trudną sprawą czy brakiem wzmacnia problem lub deficyt. W teorii jest to zrozumiałe dla każdego. W praktyce bywa nieco trudniej, bo nawykowo rozmyślamy o wszystkim, co jest dla nas wyzwaniem. I nawykowo uruchamiamy wyobraźnię, by zobaczyć wszystkie niekorzystne opcje. A potem obawiamy się, czy uda się ominąć różne życiowe pułapki, czyli zamartwiamy się.

Reiki uzdrawia nasze ciało, myśli i emocje. Pod warunkiem jednak, że pozwolimy tej pięknej energii działać w naszym polu energetycznym. Nic nie zrobimy tu na siłę, ponieważ Reiki szanuje wolną wolę człowieka. Jeśli ktoś ustawicznie się zamartwia, utrudnia komórkom swojego ciała zdrowienie, a w życiu wzmacnia problemy i braki. Reiki pomoże, ale wymaga, by otworzyć jej drzwi. Takim otwarciem jest właśnie pozytywne myślenie, radość i optymizm. To jakości harmonijne z tą piękną energią. Im więcej w nas dobrych, pogodnych myśli, tym silniej i skuteczniej działa Reiki.

Buddyści powiadają, że jeśli można coś zmienić na lepsze, to należy to zmienić. A jeśli nie można, to należy to zaakceptować, a w żadnym przypadku nie warto się martwić, bo to nic nie pomoże. To tylko niepotrzebna strata energii. Akceptacja jest natomiast wejściem w harmonię wszechświata. A zatem chociażby dziś nie martwmy się niczym.

Bogusława M. Andrzejewska

Bezpiecznie

Ten artykuł powtórzy wiele z tego, o czym już pisałam. Jednak jest taka potrzeba, ponieważ pewne tematy i pytania stale wracają.  Być może niektórym osobom trudno uwierzyć, że Reiki jest cudowną i bezpieczną energią, bo przyzwyczaili się do dualistycznego pojmowania świata i uważają, że wszędzie i we wszystkim musi być coś szkodliwego. No cóż – moim zdaniem energia Reiki płynie z Najwyższego Źródła i jako taka nie może nikomu zaszkodzić ani w ogóle nieść w sobie niczego złego.

Z energią Reiki pracuję od 20 lat. Za jej największą zaletę uważam prostotę. Klarowność, która nie wymaga żadnej skomplikowanej wiedzy, prowadzi nas w sposób niesłychanie oczywisty. W żaden sposób nie można zrobić Reiki źle. Można przyłożyć dłonie niezgodnie z opisami pozycji, oczywiście. I co z tego? Inaczej położone ręce nie sprawią, ze Reiki zaszkodzi. Po prostu nie znajda się na punktach akupunkturowych. Pozycje dłoni w Reiki są starannie dopracowane pod kątem chińskiej medycyny i dopasowane do meridianów. Punkty akupunkturowe, to takie miejsca, w których energia szybciej dociera do celu. Jednak możemy zrobić Reiki jedynie miejscowo – na jakiejś części ciała, gdzie tych punktów nikt nie ustalił – i też sobie popłynie. Jakkolwiek położymy ręce, nic złego nie zrobimy.

Energia podąża za myślą. To podstawa pracy z Reiki. Jeśli zatem przykładam dłonie, wierzę, że Reiki przyniesie przyjmującemu zabieg tylko pozytywne efekty. Jeśli sama przyjmuję – otwieram się na dobro płynące w Reiki. Proste. A co się stanie, jeśli ktoś pomyśli sobie, że Reiki to coś złego i może mu zaszkodzić?  Taka myśl wytworzy blokadę, która może objawić się nawet bólem. Dlatego jedna z ważnych zasad, to pytanie o zgodę na zabieg. Dotyczy to również przekazywania energii na odległość, co jest możliwe po drugim stopniu.

Jeśli jednak jesteś „reikowcem” , czyli sam przekazujesz innym Reiki i korzystasz z jej dobrodziejstwa, to oznacza, że ufasz tej energii i nie wytworzysz w sobie takiej blokady. Zasadniczo spontanicznie otworzysz się na tę energię, jeśli tylko ktoś prześle ją w Twoim kierunku. Otworzysz się z korzyścią dla siebie. Inaczej być nie może. Reiki to Dobro, Miłość i Światło. Jeśli ktoś powiada, że razem z przesyłaną energią można wysłać Ci coś złego, jakieś byty czy inne rzeczy – to jest to bzdura. Reiki sama w sobie jest czysta, a gości na sobie nie wozi. To Reiki jest dla nas narzędziem, które wykorzystujemy do ochrony, a nawet do oczyszczania. Jaki miałoby to sens, gdyby Reiki „woziła” na sobie negatywne energetycznie byty.

Jednak pamiętaj, że energia idzie za myślą. Każda energia, także energia klątwy, słów, życzeń. Jeśli ktoś myśli o Tobie negatywnie i złorzeczy Tobie, a Ty otwierasz się na tę osobę i jej energie to niewykluczone, że dotknie Cię efekt takich wibracji. Ktoś, kto ma Reiki także powinien się zabezpieczać przed takim doświadczeniem, pamiętając jednocześnie, że to nie z Reiki płynie taka energia, lecz z życzeniami tamtej negatywnie myślącej osoby. Niestety wśród tych, którzy pracują z Reiki są też biedni ludzie, którzy noszą w sobie mnóstwo negatywnych emocji do całego świata. Otwieraj się zatem na Reiki, a nie na myśli i życzenia innych ludzi. Jak to zrobić? Myślą. Pomyśl o tym, czego pragniesz i na co wyrażasz zgodę.

Te same zasady dotyczą „oczyszczania”. Oczyszczamy się po każdym skoku energetycznym – nie tylko przy Reiki. Wystarczy pójść na kurs, na którym są osoby o wysokich wibracjach. Wystarczy porządnie pomedytować. Och, wystarczy pójść na imieniny i przez parę godzin siedzieć obok osoby o wysokich wibracjach…. I już proces oczyszczania ruszy, bo łyknęliśmy energię. Nie warto zatem bać się Reiki, bo… „oczyszcza”. Nie można tez przypisywać działaniu Reiki każdego spadku energetycznego i mówić, ze to efekt oczyszczania. To słowo moim zdaniem jest totalnie nadużywane.

Oczywiście ma sens, bo ten proces jest częścią naszego rozwoju, natomiast moim zdaniem nie jest przypisany tylko do Reiki. Nie można nim straszyć siebie i innych. Czego się boimy, to przyciągamy. A ja jestem żywym działaniem mocy słów. Mój nauczyciel Reiki nigdy mnie nie straszył energią, lecz zapewniał, ze Reiki będzie mnie wspierać i chronić. Nigdy się nie oczyszczałam po zabiegach w taki sposób, by można tym straszyć dzieci. Jeśli gorzej się czuję, to nie pytam, czy to oczyszczający efekt wcześniejszego reikowania, tylko od razu przykładam sobie dłonie i robię zabieg. Zawsze pomaga. Im bardziej się „oczyszczam”, tym więcej zabiegów robię i dzięki temu czuje się znacznie lepiej. Uciekanie przed Reiki, bo „będzie oczyszczanie”, jest jak uciekanie przed lekarzem, który ma w dłoni kojące lekarstwo.

Energia idzie za myślą. Jeśli wierzysz, że po zabiegu będziesz się „strasznie” oczyszczać, to tak będzie. Jeśli wierzysz, że po przekazie, będziesz połamany i do niczego – będziesz. Twój umysł ma potężną moc, a Reiki go zasila. Jednak to Ty decydujesz na co przeznaczysz energię. Proponuję w czasie zabiegu pomyśleć o tym, że będziesz zdrowy, szczęśliwy i bogaty. Zobaczysz, co się stanie…

Po inicjacji potrzebujemy umownych 21 dni, aby nasz organizm przyzwyczaił się do pracy z energią. To szczególny czas, w którym należy codziennie robić zabiegi sobie i innym, poznawać to, co „mówią” dłonie, oswajać się i doświadczać. Nie należy niczego się bać, lecz z ciekawością dziecka słuchać siebie, swojego ciała, swojego serca i wszechświata. Niektórzy mówią, że w czasie tych dni nie wolno robić zabiegów innym osobom, bo będąc w procesie oczyszczania „sypiemy na innych swoimi brudami”. Nic bardziej głupiego! Jak pisałam wyżej, oczyszczamy się przez całe życie. Oznacza to, że rzadko kiedy moglibyśmy innym osobom przykładać ręce. Reiki tak nie działa, nie przekazuje naszych „brudów” innym osobom.

To tylko my sami możemy to zrobić poprzez brak umiejętności zarządzania emocjami. Jednym z najczęściej spotykanych problemów przy oczyszczaniu jest rozdrażnienie. Ktoś, kto nad tym nie panuje, pokrzykuje i warczy na innych. Reiki łagodzi także te stany, więc im bardziej przykre oczyszczanie, tym więcej Reiki zalecam. Przykładanie rąk innym – zaraz po inicjacji – pomaga nauczyć się pracy z energią. Na innych osobach lepiej czujemy energię niż na sobie. To jasne. Powtórzę: nikomu nie zaszkodzimy – nie ma takiej opcji! Nigdy nikomu nie zaszkodzimy, robiąc Reiki.

W czasie tych 21 dni możemy jeść wszystko, na co mamy ochotę i apetyt. Oczywiście są książki, które podają specjalne diety na ten czas, ale najlepszą dietą jest słuchanie własnego ciała. Nie każdy po zainicjowaniu przejdzie od razu na wegetarianizm, a wegetarianin i tak ma swój jadłospis, którego powinien przestrzegać. Dajmy sobie prawo być po Reiki sobą tak samo, jak byliśmy sobą przed inicjacją. Jeśli z czegoś powinniśmy zrezygnować, energia nas od tego odrzuci.

Najważniejsze, to zaufać sobie i energii. Uwierzyć, że niesie w sobie tylko Dobro, że jest Światłem miłości, dzięki któremu, może w naszym życiu być już tylko lepiej i lepiej, i lepiej… Myśl kreuje rzeczywistość. Dbajmy o nasze właściwe myślenie, także przy Reiki.

Bogusława M. Andrzejewska