Astro Art

Szukałam tej metody od lat, odkąd nauczyłam się harmonizować karty numerologiczne. Metoda korekty portretu funkcjonuje jak walizka z narzędziami do przepracowania życiowych lekcji i pomaga lżej przebrnąć przez wszystkie losowe zakręty.  Zachwycona skutecznością zmian numerologicznych próbowałam znaleźć coś, co w ten sam sposób będzie można odnieść do astrologii. Bo dlaczego horoskop ma być tylko bezradną analizą, która wskazuje wybrane trudne doświadczenia, nie dając człowiekowi nic oprócz informacji? W czym jest lepsza numerologia? Dlaczego wystarczy kilka nowych imion i zaczynamy czuć się lżej, radośniej? Dlaczego po harmonizacji znika uporczywy pech, odnajdujemy nagle dobrą pracę i miłość? Tu i tu mamy do czynienia z wibracjami, które w odpowiedni sposób wpływają na naszą podświadomość. Zatem wiedziałam, że istnieje taka właśnie metoda, która oswoi planetarne działanie.

Od wielu lat rozmyślałam o tym, jak sensownie zamienić horoskop na barwny obraz. Jednak nie chodziło mi o rozpisanie mapy nieba  robią to rozmaite programy astrologiczne. Większość z nich ma wbudowaną opcję kolorową, a wydruk kosmogramu wygląda w kolorach po prostu bajecznie. Szukałam przełożenia, które uzdrowi to, co dla nas jest największym wyzwaniem. Czegoś, co zniweluje wpływy Plutona czy Saturna, pomagając nieinwazyjnie przepracować lekcję, jakie ze sobą niosą „złoczynne” planety.

Odkąd maluję obrazy metodami Pure Art oraz He Art, doświadczam nieustannie cudu artystycznego uzdrawiania. Moją apteczką stało się pudło z farbami. Moją terapią  malowanie. Magia sztuki wypełniła mnie na wszystkich poziomach, pozwalając dotknąć niewysłowionej ciszy we wnętrzu serca. Tam odnalazłam metodę Astro Art, która harmonizuje horoskop astrologiczny w takim stopniu, aby łatwiej nam było uwolnić wszystkie szkodliwe wzorce.

Każdy obraz namalowany z ciszy uzdrawia. Piszę o tym w wielu miejscach na tej stronie. Malowanie uruchamia podświadomość. Obraz  bardziej niż jakiekolwiek słowa czy afirmacje  dociera do naszego wnętrza i kształtuje je, pomagając odnaleźć pierwotny idealny wzorzec. W podobny sposób działa przecież Mapa Marzeń. Każdy, kto kiedykolwiek wypróbował tę metodę wie doskonale, jak skuteczne jest stworzenie obrazkowego przewodnika dla naszej podświadomości. Prowadzona taką mapą podąża ona w wybranym przez nas kierunku.

Dzieje się tak, ponieważ zostaliśmy zaprojektowani idealnie. Mamy w sobie moc korygowania wszystkiego, co zostało uszkodzone w jakikolwiek sposób. Wystarczy zaobserwować, co dzieje się w przypadku skaleczenia. Krew krzepnie, rana się zasklepia, zabliźnia i w krótkim czasie skóra i naskórek zostają odbudowane. Jeśli uszkodzenie jest niewielkie, to po rozcięciu zazwyczaj nie ma nawet śladu. Cząsteczki naszego DNA niosą w sobie zapis, jak mają odbudować uszkodzone tkanki.

Jeśli ktoś słusznie zauważy, że malowanie obrazu nie jest zapisem tak doskonałym jak kody DNA, to spieszę przypomnieć, że terapeutyczne działanie ma wyłącznie malowanie „z ciszy”, czyli połączone z Najwyższym Źródłem tworzenie w Polu Serca. Tutaj można znaleźć analogię do metod kwantowych, których nikt już nie podważa. Jeśli uzdrawia nas połączenie dwóch punktów, to tym bardziej twórcze działanie może nas poprowadzić do odnalezienia właściwego wzorca. Kluczowe jest tutaj przejście na wyższy poziom świadomości i oddanie prowadzenia energii. To nie my malujemy. Podobnie jak w metodach kwantowych nie uzdrawia człowiek, który złączył dwa punkty. Uzdrawia Pole.

Jest wiele metod terapeutycznych, których zadaniem jest w gruncie rzeczy wejście w Pole i z tamtego poziomu uporządkowanie tego, co wypadło z harmonii. Z całą pewnością bazują na tym metody kwantowe. Ale i Ustawienia Hellingerowskie odtwarzają układy naszych relacji z ludźmi i ze światem, a następnie uzdrawiają poprzez poukładanie ich w Polu. Kto raz bodaj doświadczył, ten wie, jaką Moc niesie w sobie owo magiczne Pole, w którym znajdziemy prawdziwie boskie możliwości. Naszym zadaniem jest jedynie odnaleźć spójne połączenie i oddać prowadzenie Najwyższemu Źródłu. Ustawienia, Astro Art, He Art, Dwupunkt  to tylko sztuka połączenia z Polem, w którym wszystko wraca do harmonii. Jest to też jak wejście do ogromnego skarbca, z którego możemy czerpać bez ograniczeń. Jak zanurzenie się w oceanie wszechogarniającej miłości. I tu pojawia się przestrzeń dla terapeuty.

Zadaniem terapeuty jest właściwa interpretacja tego, co niesie ponadczasową wiedzę i mądrość. To nie jest to samo, co zobaczenie ładnego obrazka pod powiekami i chęć namalowania sobie kwiatka czy piórka. To oddanie prowadzenia energii Pola. Łagodne i mądre wycofanie się z wymyślania kształtów. To wymaga odpowiedniego przygotowania, praktyki, ale i czegoś więcej  wrażliwości na subtelne energie. Po to są odpowiednie kursy, inicjacje i ćwiczenia, które pozwalają na pełną akceptację tego, co przychodzi oraz na uchwycenie Światła, by rozproszyć mrok.

Niedawno przeczytałam fragment duchowego przekazu na temat Języka Światła, który w gruncie rzeczy jest dostępny dla każdego z nas, jeśli nauczymy się łączyć z naszym Wyższym Ja. Manifestuje się on najczęściej poprzez sztukę, pracę z Reiki i działania w Polu Serca. Język Światła jest międzywymiarowym językiem zrozumiałym dla każdego na poziomie duszy. Dopasowuje się on automatycznie do wibracji każdego człowieka, inicjując, aktywując i porządkując nas na poziomach energetycznych. Dociera on przede wszystkim do naszego ciała świetlistego, ponieważ jego częstotliwość tam jest najbardziej potrzebna.

Uświadomiłam sobie, że kolory to światło. W tym momencie domknęły się we mnie wszystkie informacje i ostatecznie poczułam całą sobą, jak i dlaczego działa Astro Art. Ta metoda  podobnie jak Pure Art i He Art  łączy w sobie moc interpretacji Języka Światła i przenosi go bezpośrednio w naszą podświadomość, oczyszczając nas z tego, co nam nie służy. Na zakończenie dodam, że posługiwanie się Językiem Światła jest możliwe wyłącznie z poziomu serca. Nie każdy obraz nazywany intuicyjnym czy energetycznym jest taki w istocie, bo „czytania z Pola” trzeba się z pokorą i szacunkiem nauczyć. Połączenie sztuki ze znajomością astrologii zawęża krąg osób, które mogłyby malować obrazy o negatywnej zawartości i próbować je sprzedawać jako uzdrawiające. Astro Art jest unikalną sztuką, której nie można podrobić.

Bogusława M. Andrzejewska

Reklamy

Malowanie z ciszy

Malowanie z ciszy narodziło się po kursie He Art, kiedy zrozumiałam, że nie trzeba za wszelką cenę wydobywać z płótna znanych kształtów. Można zamknąć oczy i pozwolić się prowadzić Mistrzowi, który jest w nas. Być może na obrazie nie zakwitnie widoczna dla wszystkich róża ani nie zaśpiewa ptak, a drzewa nie rozłożą swoich gałęzi naśladując fotografię. Być może to, co namaluję wcale nie będzie oczywiste. Ale z całą pewnością popłynie z falą Białego Światła. Barwne kształty ułożą się poetycko w metafory zapomnianych doświadczeń i pozwolą uzdrowić wszystko to, co zgubiło swoja harmonię.

Malowanie z ciszy jest opowiadaniem historii Językiem Światła. Podobnie jak pisanie z głębi serca. Każdy z nas jest w centrum swej istoty świetlistą wibracją i każdy z nas – jeśli zechce – może sięgnąć do swojej boskiej natury. Sztuka jest uzdrawiającą medytacją. Pozwala wypełnić Światłem wszystkie smutne i ciemne miejsca, aby doświadczyły bezwarunkowej miłości. Malowanie jest rozszerzeniem pola serca i wejściem w przestrzeń piękna. Malując z ciszy dotykamy naszej duszy i łączymy się ze Wszystkim, Co Jest. Tylko od nas zależy, jak daleko odważymy się pójść, kiedy kolory przerzucą most nad codziennością.

Bogusława M. Andrzejewska

Obrazy z poniższej galerii można kupić lub zamówić podobny w podobnej kolorystycznej tonacji.

Cena większego (50x40cm) wynosi 300 zł. Cena mniejszego (30×40 cm) to 200 zł.

#01 Akryl na płótnie, 50x40cm

 

#02 Akryl na płótnie, 50x40cm

 

  

 

 #03 Akryl na płótnie, 50x40cm

 

#04 Akryl na płótnie, 50x40cm

 

 #05 Akryl na płótnie, 30x40cm

 #06 Akryl na płótnie, 30x40cm

 #07 Akryl na płótnie, 30x40cm

(niedostępny)

 #08 Akryl na płótnie, 50x40cm

(niedostępny)

 #09 Akryl na płótnie, 50x40cm

(niedostępny)

 #10 Akryl na płótnie, 50x40cm

 #11 Akryl na płótnie, 50x40cm

(niedostępny)

 #12 Akryl na płótnie, 50x40cm

 #13 Akryl na płótnie, 30x40cm

 #14 Akryl na płótnie, 50x40cm

(niedostępny)

 #15 Akryl na płótnie, 30x40cm

(niedostępny)

 #16 Akryl na płótnie, 30x40cm

 #17 Akryl na płótnie, 30x40cm

 

Obrazy Symboliczne

Malowanie energetyczne nie jest dzisiaj niczym nowym ani niezwykłym. Większość osób, które stosują metodę Vedic Art uważa, że ich obrazy mają w sobie silną energię, ponieważ malują je świadomie. A energia podąża za myślą. Internet jest pełen malowanych aniołów, mandali, portretów aury i obrazów duszy tworzonych na zamówienie lub bez niego. Pomiędzy nami płynie kolorowa rzeka twórczości, która nie tylko ozdabia ściany, ale też działa na naszą energetykę, wspierając nas w rozwoju.

Nieoczekiwanie dla samej siebie włączyłam się w ten nurt, pozwalając się prowadzić Najwyższemu Źródłu. Nie planowałam tego, chociaż wiedziałam, że w tym właśnie okresie zmieni się moja ścieżka zawodowa i pojawi się coś nowego. Mówiły o tym moje wizje, sny i Karty Aniołów. Dlatego wprowadzam tutaj nową metodę pracy z Prosperitą  obrazy uzdrawiające energetycznie.

Nie maluję ich po to, by wyrażać swoje emocje. A przecież wiadomo powszechnie, że robią to artyści  również ci znakomici i bardzo utalentowani. Ich obrazy mówią do nas uczuciami zamkniętymi w kolorze i kształcie. Podziwiając je, czujemy wyraźnie ból, żal czy cierpienie autora. To naturalne i potwierdza jedynie, że sztuka jest nośnikiem naszych emocji. Dzięki temu możemy tak mocno i głęboko odbierać dzieła artystów, kiedy wchodzimy z nimi w kontakt. Dotyczy to zarówno malarstwa czy literatury, jak muzyki albo poezji i każdej innej formy artystycznej. 

Kocham swoją twórczość, jest największą radością mojego życia. Uwielbiam pisać, tworzyć grafiki, a teraz także malować obrazy na płótnie. Maluję i piszę zawsze z miłością wtedy, kiedy moja energia jest wysoko, ponieważ wiem, że wchodząc w tworzenie jakiejkolwiek sztuki nasycam ją tym, co jest we mnie. Każdy obraz i każdy tekst niesie w sobie cząstkę mnie, a ja chcę dzielić się tylko Światłem. Przykładem jest moja strona, która powstaje z wielką uwagą, a każdy tekst niesie w sobie ładunek tego, co mam najpiękniejszego, bo celem tej strony jest podnosić energię. Wiem, że to działa.

Podobnie jest z obrazami, które maluję. Wkładam do nich miłość, Światło, dobro, Moc, siłę i uzdrawiającą energię. Czasem zapraszam Anioły do środka obrazu. Czasem malując, śpiewam mantry. Czasem czaruję sobie tylko znanymi sposobami. Bo celem, dla którego powstaje obraz jest uzdrawianie, rozświetlanie i wprowadzanie harmonii. Tylko po to one powstają, by pomagać, harmonizować i wprowadzać Światło tam, gdzie panuje mrok.

Od wielu lat pracuję z symboliką i potrafię zinterpretować każdy wzór i każdy obraz namalowany przez kogoś. Robię to często na zajęciach z NAO. Dlatego też bardzo świadomie dobieram kolory i kształty, kiedy maluję obrazy symboliczne. Każdy z nich ma znaczenie.  Dla osób zajmujących się profesjonalną sztuką, moje malowanie może wydać się nieco kiczowate, głównie ze względu na silne kontrasty. Jednak w tego typu malarstwie są one niezbędne, aby podświadomość bez wątpliwości ogniskowała uwagę na głównym symbolu. Wówczas taki symbol będzie silnie oddziaływał. Malując wybieram konkretne wzory i kształty. W gruncie rzeczy one same do mnie przychodzą. Czuję się prowadzona przez energię i bardzo mi się to podoba. Poddaję się temu z zaufaniem.

Maluję świadomie w harmonii i wysokiej energii, by uzdrawiać. Oczywiście kieruję się intuicją i maluję to, co do mnie przychodzi, ale dbam też o swój poziom dostrojenia energetycznego. Bo finalnie mój obraz ma harmonizować i podnosić energię. Już wiem, że tak się dzieje, ponieważ niektóre obrazy poszły do ludzi, zmieniając ich życie na lepsze.

Ten prosty Róg Obfitości sprawił, że jego właściciel dostał nową pracę. Na początek zarobi w tej pracy o 1000 zł miesięcznie więcej niż zarabia obecnie, potem ta kwota wzrośnie. Nowa oferta pojawiła się w dwa tygodnie od chwili otrzymania obrazu. Taka to magia…

Taką różę namalowałam dla samotnej kobiety. Na drugi dzień rozdzwoniły się telefony od znajomych panów zainteresowanych spotkaniem z nią. „Cuda się dzieją”  powiedziała ta kobieta…

Chciałabym też przedstawić dwa przykłady, jak można na obrazie zobaczyć symboliczne blokady, z których często nie zdajemy sobie sprawy. Przykład pierwszy pokazuje uzdrawianie finansowe. Obraz po lewej stronie (pierwszy) przyszedł do mnie intuicyjnie, jako naturalny stan osoby, która zapragnęła finansowego „wodospadu obfitości”. Zwróćcie proszę uwagę, jak rząd kamieni odgradza człowieka od przepływu pieniędzy, rzucając mu symboliczne „dwa grosze” z całego nurtu złota…

        

Obraz po prawej stronie (drugi) jest poprawką  uzdrowieniem, podczas którego otwieramy przepływ bogactwa bez ograniczeń.

Drugi przykład dotyczy samotnej i niespełnionej w miłości osoby. Po lewej stronie (pierwszy obraz) kwiat mający symbolizować miłość i pozytywne relacje (kolory czakry serca) objawił się na szarym tle symbolizującym ukrywanie prawdziwych uczuć, iluzję i smutek.  

          

Obraz po prawej stronie (drugi) jest poprawką  uzdrowieniem (częściowym dopiero), wnosząc harmonię (zieleń), wsparcie i towarzystwo innych osób. Jest tam tez widoczne rozświetlenie, czyli odkrycie swoich prawdziwych potrzeb i pragnień. Ponadto doszedł element radości i wyjścia z poczucia winy. W moim odczuciu osoba ta potrzebuje jeszcze trochę czasu do pracy nad sobą, aby następnie wejść w kolejny etap i stworzyć kolorową wizję szczęśliwego związku.

Po skończeniu kursu Pure Art oraz He Art zaczęłam malować obrazy silnie uzdrawiające. Obrazy, które powstają w specjalny sposób, dzięki starannie opracowanej metodzie. Nazywam je malowaniem z ciszy, ponieważ ich charakterystyczną cechą jest fakt, że nie są kreowane świadomie. Nie przedstawiają niczego konkretnego ani żadnych symboli, ale można w nich odnaleźć całą historię napisaną przez życie. A ich działanie jest mocno wyczuwalne. To najsilniejsze energetycznie obrazy, z jakimi miałam do czynienia. Polecam z serca. O metodzie można przeczytać między innymi tutaj.

Jeśli któryś obraz Wam się spodoba i poczujecie, że może rozjaśnić Wasze życie, zapraszam do zakupu. Można również zamówić u mnie obraz specjalnie dla siebie. Wiem, że moje prace działają cuda. Nie są dziełami sztuki, ale nie są też drogie, a ich największym walorem jest piękna, uzdrawiająca energia.

Malowane z ciszy – galeria

Symboliczne – galeria

Bogusława M. Andrzejewska

Moc twórczości

Pisanie pokochałam już w szkole podstawowej. Uwielbiałam pisać wypracowania i zwykle tworzyłam niesamowite opowieści. Moja polonistka powiedziała kiedyś: “Nasze dzieci będą się uczyć o Bogusi, a jej książki pewnie staną się lekturą szkolną”. Jednak czas pobiegł zbyt szybko. Zajęta rodziną, dziećmi, miłosnymi perypetiami, a potem zafascynowana duchowymi tematami nie zauważyłam, że uciekło mi 50 lat… Talent schowany pod korcem nieco przybladł. Zaczynam publikować w wieku, w którym powinnam odkurzać na półce literackie nagrody.

Podobnie z rysowaniem i malowaniem. Sama już tego nie pamiętam, ale porządkując rzeczy po rodzicach odnalazłam swoje stare malunki – obrazki malowane dla córek, laurki i inne bazgrołki. Uniosłam brwi ze zdziwienia, że umiałam tworzyć całkiem ładne rzeczy. Córka przypomniała mi, że specjalnie dla nich rysowałam księżniczki i Anioły, które podobno tak się podobały wszystkim ich koleżankom, że ustawiały się w kolejce z pamiętnikami prosząc, żeby to mama namalowała obrazek. Nigdy nic z tym nie robiłam. Zajęta innymi sprawami nie tworzyłam niczego. Nie rozwijałam umiejętności, które – widać to wyraźnie na pożółkłych kartkach – ewidentnie są. Ale każdy talent wymaga pracy, inaczej wygasa. Czas na naukę już chyba minął.

Nie żałuję jednak żadnej chwili. Mam dobre i piękne życie. Jestem też świadoma tego, ilu osobom pomogłam poprzez psychologiczną praktykę, która stanowi główną oś mojego istnienia. Jednak gdybym mogła cofnąć czas, pewnie więcej uwagi poświęciłabym na tworzenie – nie tylko do szuflady. Dzisiaj wiem i doświadczam cudu spełnienia poprzez to, co wychodzi spod moich rąk. Każda książka, każdy wiersz, każdy artykuł, każda grafika i wreszcie od niedawna każdy namalowany obraz – dają mi mnóstwo radości. Pewnie taka jest ludzka natura: dążenie do tego, by coś po sobie zostawić. Życie ma być twórcze, a nie wygodne, dopiero wtedy doświadczamy pełni. Zatem doświadczam właśnie teraz.

Dzielę się tym wszystkim z Wami z dwóch powodów. Po pierwsze, aby inspirować. Żeby nikomu nie uciekło 50 lat. Warto doceniać swoje talenty i je rozwijać. Nie można ich zakopywać – jak ma to miejsce w znanej wszystkim przypowieści. Ja zakopałam. I chociaż robiłam w tym czasie wiele wartościowych rzeczy, pokonałam wiele stopni rozwoju i wygrałam wiele ważnych bitew, to dzisiaj czuję, że byłabym bardziej szczęśliwa i spełniona, gdybym wcześniej poszła za głosem swojej duszy.

Już teraz wyjmijcie kartkę i długopis, a potem wyliczcie wszystkie talenty, jakie posiadacie. Życzliwie przyjrzyjcie się każdemu i zobaczcie, które zakopaliście jak ja. Potem przychodzi ta trudna lekcja – wiary w siebie i w to, że umiemy i możemy tworzyć piękno. Każdy z nas jest inny, każdy ma swoja unikalną ścieżkę, więc jeden będzie malował, drugi pisał, trzeci perfekcyjnie negocjował, czwarty nawlekał korale, a piąty piekł absolutnie boskie torty. Wszystko to jest sztuką. Wydobądźcie ją na powierzchnię i rozwijajcie. Cieszcie się swoimi zdolnościami, bo w nich drzemie moc największego spełnienia.

Po drugie – staję przed Wami jak przed lustrem. Uczę się autoprezentacji w obszarach, w których nigdy tego nie robiłam. Widziałam talenty u wszystkich, tylko nie u siebie. Podziwiałam moje cudowne koleżanki i kolegów, którzy malują i piszą, a sama pozbawiałam siebie własnej mocy. Kiedy fejsbuczek życzliwie zaproponował mi nazwę “Artysta”, wybuchłam niepohamowanym śmiechem. “Ja? Artysta? Wolne żarty! Monia, Ewa, Beata – tak, ale przecież nie ja…” Taka to moja lekcja. Nie widziałam w sobie tego, co mogłam dać światu. A każdy ma coś do dania i większość z nas ma więcej niż jeden talent. Mamy wiele rozmaitych zdolności, tymczasem najczęściej ograniczamy się wyłącznie do jednego.

Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, siedziałam w jednej ławce z wyjątkowo utalentowaną plastycznie dziewczynką. Malowała tak pięknie, że ściągała na swoje prace oczy wszystkich dookoła. W naturalny sposób zaniechałam jakiegokolwiek rysowania, bo przy niej nie miałam szans. Z takim wzorcem przeszłam wiele lat, nie wychylając się, czując obok siebie kogoś, kto jest o niebo lepszy. Po co się zatem ośmieszać? Dopiero dzisiaj zrozumiałam, że w sztuce nie trzeba być najlepszym. Zawsze będą osoby, które piszą lepiej i malują ładniej. To nie oznacza, że to, co tworzymy nie ma wartości. Jeśli na hipotetycznej skali ktoś maluje na 10 punktów, a my na 8 albo 7, czy to oznacza, że nie powinniśmy chwytać za pędzel? Sztuka przestałaby istnieć, gdyby każdy tak myślał. Dlatego właśnie nie ma żadnej skali. Piękne nie jest to, co wyszło spod szczególnie utalentowanych rąk, ale to, co się naprawdę podoba, co budzi wyjątkowe emocje, co zachwyca na poziomie duszy. A żeby tworzyć piękno, trzeba poczuć w sobie moc i uwierzyć, że możemy. Bez wiary w siebie i radości procesu tworzenia nic nam nie wyjdzie.

A może i Was to dotyczy? Może i Wy nosicie w sobie pewność, że dzieło Waszych rąk jest pozbawione piękna? Przecież to myśl kreuje rzeczywistość. Piękno rodzi się wtedy, kiedy w nie uwierzymy, kiedy dostrzeżemy je w sobie i pozwolimy, by z naszych dłoni popłynęło w świat. To najwyższa poprzeczka do przeskoczenia. Ale konieczna do pokonania. Twórczość ma sens tylko wtedy, kiedy pojawia się na scenie. Schowana w szufladzie nie chce działać, jest tylko przypomnieniem nieużywanej mocy.

Bogusława M. Andrzejewska

Początki malowania

Zawsze chciałam malować. I nigdy tego nie robiłam, ponieważ… nie uczyłam się tego. Zajmowałam się innymi rzeczami. Obserwując z zachwytem dzieła rozmaitych malarzy, rysowników i grafików tęskniłam za tworzeniem takiego piękna. Myślę, że z tego typu talentem trzeba się urodzić, a potem można to rozwijać, cierpliwie pracując. Jednak wcześniej w życiu wybrałam pisanie, ponieważ uwielbiam pisać, a oprócz tego w tym obszarze poruszam się z łatwością i wiem, że potrafię. Wiem też, że będę pisać zawsze.

Wokół mnie mnóstwo osób maluje… nie umiejąc. Popularne Vedic Art sprawiło, że ludzie wyrażają siebie kolorami, kształtami i światłem tworząc obrazy, których w żaden sposób nie należy oceniać. Albo z nami rezonują, albo nie. I to wszystko. Nie tak dawno pod wpływem impulsu ja też kupiłam farby i podobrazie. Nagle poczułam sens w malowaniu, chociaż nigdy wcześniej nawet nie próbowałam wziąć pędzla do ręki.  Zapewne miało na to wpływ uwolnienie dla mnie magicznego motyla… O metodzie Iwony Mazurek „Kolorowe Motyle” napiszę wkrótce. To też barwny świat farb, kształtów i wzorów, który działa na nas energetycznie.

Początkowo chciałam tylko stworzyć abstrakcyjne  czyli najprostsze  tło do materiałów, które przygotowuję. Po raz pierwszy od czasów szkolnych wzięłam do reki pędzel i namalowałam swój pierwszy obraz. Nie miał być dziełem sztuki. Miał być energetycznym odzwierciedleniem Mount Shasta w Kaliforni. Taka moja kolorowa forma medytacji. I stało się, że poczułam niesamowitą energię tego miejsca. Po prostu magia… A na obrazie pojawiły się dodatkowo dwie potężne Istoty  Anioł i Smok.

Mount Shasta

W międzyczasie ukończyłam kurs uzdrawiania i oczyszczania na wszystkich poziomach energią. Autorska metoda Kasi Hojan  Pure Art, zawiera w sobie także elementy uzdrawiania malowaniem. Mogłam dotknąć energii farb i uzdrawiać sztuką, co ogromnie mi się spodobało. Pracuję z tą metodą i oczywiście chętnych zapraszam na sesję. Już wiem, że działa i przynosi efekty. Więcej na ten temat piszę tutaj.

Ale okazało się też, że praca z metodą Kasi Hojan otworzyła we mnie jakieś nieznane mi wcześniej magiczne kanały uzdrawiania. Otóż przekonałam się niespodziewanie, że moje amatorskie malowanie obrazów, również działa cuda. Kiedy siadam do malowania, uruchamia się niezwykła energia, jakby Najwyższe Źródło tylko czekało, aż odkorkuję przepływ kolorami. Bardzo mocno poczułam to malując Miejskiego Anioła. Poprosiłam Anioły o wsparcie i w momencie, kiedy kończyłam obraz  jeden z Aniołów migocząc po prostu „wleciał” do niego. Widzę Anioły, więc siedziałam przed sztalugą z otwartą buzią… Jestem świadoma, że obraz nie jest najwyższych lotów, to jeden z pierwszych obrazów, które stworzyłam  ale jest w nim anielska energia. Kto czuje takie rzeczy i potrafi je zobaczyć, ten wie, o czym mówię…

Urban Angel

Pracuję też z symbolami uzdrawiającymi finanse, ponieważ wiem, że obecnie to ważny temat. Ziemia podnosi wibracje i energetycznie zmusza nas do zmiany spojrzenia na energię pieniędzy. To czas, kiedy powinniśmy wyjść poza poczucie braku i pożądania, a zacząć budować szczęście na poczuciu obfitości. Uczę tego cały czas. Obrazy i symbole to tylko inna metoda oddziaływania na człowieka. Dlatego wszystko to działa i przynosi efekty. Nasza podświadomość czasem woli obrazy od wykładu. Są dla niej nie tylko ciekawsze, ale też bardziej oczywiste. Szczególnie wtedy, kiedy nie są abstrakcyjne, lecz zawierają mocne symbole. Takie na przykład, jak znany wszystkim Róg Obfitości.

Malowanie sprawia mi radość. Jest dla mnie ewidentnie wykonaniem energetycznego zabiegu. Myślę, że przyszło do mnie nieprzypadkowo właśnie teraz, kiedy znam pracę z energią. Zamiast malować krajobrazy i portrety, maluję symbole lub zupełnie abstrakcyjne kształty, wkładając do nich Moc i siłę, aby pomagać innym w rozwoju. Jak wszystko, czego dotykam, napełniam obrazy miłością bezwarunkową, Dobrem, Światłem i uzdrawiającą energią. To mój dar, który jako Stara Dusza przyniosłam ze sobą, aby zmieniać świat na jeszcze lepszy…

Jeśli poczujecie, że malowane przeze mnie obrazy przemawiają do Was i mogą Wam pomóc uzdrowić Wasze życie  zapraszam do zakupu. Namalowałam ich więcej niż może pomieścić moje mieszkanie, a to oznacza, że już czas, aby poszły też do innych ludzi. Porozdawałam najbliższym i przyjaciołom, stąd wiem, że działają cuda. Nie są dziełami sztuki, ale nie są też drogie, a ich największym walorem jest piękna, uzdrawiająca energia.

Malowane z ciszy – galeria

Symboliczne – galeria

Bogusława M. Andrzejewska

Pure Art

To autorska metoda Kasi Hojan, która obecnie mieszka i pracuje w Bułgarii. Kasia nauczyła mnie bardzo ciekawej magii uzdrawiania, poprzez oczyszczanie  tego, co nie jest korzystne i nie rezonuje z nami. Z oczywistych powodów nie mogę opisać szczegółowo na czym polega ta metoda, mogę tylko zasygnalizować, jak działa i w czym pomaga.

Bazową częścią metody jest oczyszczanie energetyczne. Wykorzystujemy tutaj pracę z wglądem, a ja ponadto spontanicznie uruchamiam elementy Reiki, która pomaga mi odkryć te strefy w aurze, wymagające oczyszczenia. Czasem dodatkowo korzystam z  mocy dźwięku. Zwykle towarzyszą mi kryształy, ale nie należą one do integralnej części metody.

Z czego oczyszczamy? Ze wszystkiego, co nam nie służy  ze zbieranych na bieżąco negatywnych emocji i bezwartościowych przekonań oraz lęków. Czasem ze starych energii, które tkwią w nas od wielu lat. Często pokazują się wzorce przyniesione z poprzednich wcieleń. Jeśli pojawią się jakieś negatywne energie, oczywiście także je usuwamy.

Drugim elementem procesu jest malowanie. Maluję palcami, którymi oczyszczałam, kiedy są jeszcze pełne uzdrawiającej energii. Robię to intuicyjnie, zaraz po wykonaniu zabiegu oczyszczania. Maluję to, co zobaczę wewnętrznym okiem. Zazwyczaj przychodzą do mnie obrazy blokad i przeszkód, które trzeba energetycznie przetransformować. Malowanie jest kontynuacją zabiegu oczyszczania.

Jaki ma efekt w praktyce taki zabieg? Nie ma tu ograniczeń  uzdrowienie może pojawić się w każdym obszarze naszego życia. Oczyszczanie uzdrawia emocje, związki, trudne relacje, finanse, kwestie zawodowe. Często usuwa blokady i lęki. Jeśli coś od dłuższego czasu sprawia nam trudność, a nie działają proste sposoby i terapie, wówczas możemy szukać przyczyny właśnie w blokadach energetycznych. Ta metoda oczyszcza nas na poziomach subtelnych.

Czy to działa? Działa! Doświadczyłam sama, doświadczyły też moje córki oraz wiele innych osób, które korzystały z takiej formy uzdrawiania u mnie i u Kasi. Jak zwykle nie jest to panaceum na wszystko ani czarodziejska różdżka, która zwalania nas z pracy nad sobą. Podobnie, jak w innych metodach, najlepsze i najtrwalsze efekty pojawiają się u ludzi, którzy rozumieją proces zmiany na lepsze i aktywnie w nim uczestniczą. Jednak każdy doświadcza dobrodziejstwa uwolnienia od ciężkich energii oraz idącej za tym dużej ulgi i poprawy samopoczucia.

Jak wygląda proces? Wykonujemy go wyłącznie podczas osobistego spotkania. Klient leży wygodnie odprężony, jak podczas innych energetycznych zabiegów, np przy Reiki. Pure Art jest nieinwazyjne. Nie boli. Trwa co najmniej godzinę, często dłużej, ponieważ samo malowanie zajmuje nieco czasu. Warto wygospodarować dla siebie wolne popołudnie czy przedpołudnie. Jeśli dopisuje pogoda, można po procesie pójść na spacer do parku lub lasu, aby w objęciach natury zintegrować wszystko to, co się zadziało.

Ponieważ sporo osób, które spróbowały działania metody, chce się tego nauczyć, informuję, że metody może nauczyć wyłącznie autorka Katarzyna Hojan. Podaję link do jej fanpejdża, za pośrednictwem którego można się z nią skontaktować. Z serca polecam Kasię.

https://www.facebook.com/hoyan.purityofenergyandart

https://www.purityofenergy.com/produkt/terapia-pure-art/

Healing Art

Malowanie uzdrawia, nie mam co do tego wątpliwości. Nie wiedziałam o tym, nie spodziewałam się tego, kiedy po wielu latach wzięłam do ręki pędzel. A to takie oczywiste! W międzyczasie rozwinął się mój wgląd i odczuwanie energii, mogłam więc poczuć obrazy i to, co w nich jest. W oczywisty sposób każdy trochę to wie  jedne obrazy nas przyciągają, inne odrzucają. To nie tylko kwestia „podobania się”, to także energetyka. A kiedy ktoś sam coś namaluje, narysuje, wyrzeźbi, uplecie  to wie doskonale, ile myśli włożył w swoje dzieło, a ile przy tym energii weszło z jego dłoni. To jakby nie podlega dyskusji. Dlatego obrazy, rzeźby i biżuteria niosą w sobie energię, jak akumulatory. A skoro niosą, to przecież można tam zamiast klątwy włożyć błogosławieństwo. Jasne jak słońce! Na tym może częściowo polegać uzdrawiająca siła malowanych obrazów. Nawiasem mówiąc arteterapia jest znana i stosowana od lat.

Kiedy nauczyłam się malować z ciszy, zrozumiałam jakie cuda dzieją się, kiedy połączymy się z naszym wewnętrznym Mistrzem. Malując, doświadczyłam tego także na sobie, ponieważ świadomie zaczęłam uzdrawiać swoje różne sprawy poprzez malowanie. Kiedy pozwalamy się prowadzić w Polu Serca, to nagle otwiera się przestrzeń, w której wszystko wraca do harmonii. Malując, uwalniałam siebie od różnych lęków, natłoku trudnych myśli, od skomplikowanych problemów. I zaskoczona byłam tym, jak pięknie nasza podświadomość przenosi na siebie to, co rozgrywa się na płótnie.

Jednak od razu powiem, że w takim procesie istotne jest właśnie owo malowanie z ciszy. Nie spełni tej roli planowane stworzenie obrazka z ptaszkiem, kwiatkiem czy pejzażem. Rzecz jest w połączeniu ze swoją podświadomością i nadświadomością, a to może odbyć się jedynie w medytacji. Podświadomość wyrzuca na obraz wszystkie swoje strachy i wątpliwości, a połączenie z Wyższym Ja  uzdrawia je. Nadświadomość przytula wystraszone lub zbuntowane wewnętrzne dziecko i wnosi Światło tam, gdzie zgasły wszystkie gwiazdy. Ostateczny obraz jest jak Mapa Marzeń  pokazuje drogę do spełnienia, a robi to językiem zrozumiałym dla podświadomości, poprzez kolory i kształty, których my z poziomu świadomości możemy nie rozumieć i nie doceniać.

***

Metoda Pure Art działa mocniej niż zwykłe terapeutyczne malowanie, ponieważ składa się z dwóch etapów. W pierwszym z nich następuje wejście w pole energetyczne i oczyszczenie wszystkich „brudów”, które tam znajdziemy. Jest to silny i skuteczny zabieg uzdrawiający. Bardzo często sięgamy w głąb historycznych uwarunkowań i usuwamy energetyczne ślady uzależnień od innych osób oraz traum po skomplikowanych doświadczeniach. Czasem odnajdujemy karmiczne kajdany i wzorce niesione przez kolejne inkarnacje. Za każdym razem to indywidualne doświadczenie. Niemniej jest to potężne oczyszczenie z tego, co nam nie służy.

Drugi etap to malowanie. Także z ciszy, czyli w połączeniu z polem klienta i na bazie intuicyjnego wglądu. Działa to połączenie bardzo dobrze, przekonuję się o tym wiele razy, kiedy widzę, jak obraz, który wychodzi spod moich palców, rezonuje z osobą, dla której powstał. Zwykle pojawia się szybko, odsłaniając lęki i problemy, ale przestrzeń na płótnie daje nam moc uzdrowienia tego, co przychodzi. W zasadzie można powiedzieć, że finalnie efekt malowania jest zakotwiczeniem procesu zdrowienia. To coś więcej niż certyfikat odbytego zabiegu. To przewodnik, który płynnie prowadzi naszą podświadomość do oczekiwanego efektu. Ten obraz klient zabiera ze sobą, aby zawarta w nim piękna i wzmacniająca energia wspierała proces uzdrowienia przez najbliższe miesiące.

Ale oczywiście klient nic nie musi  proces zdrowienia przebiegnie może nieco inaczej, jednak efekty się pojawią. Obraz jest ułatwieniem dla podświadomości. Jest swoistą mapą zdrowienie, dzięki której podświadomość nie gubi się we własnych emocjach i ewentualnym oczyszczaniu. Bywa często tak, że obraz wcale nie podoba się klientowi. Dzieje się tak dlatego, że obraz pokazuje zmiany, jakie mają zajść w naszych wzorcach. A przecież wiadomo, że podświadomość zmian nie lubi i stawia opór na nowych ścieżkach. Przywiązana do starych wzorców, które zostały wyczyszczone, najchętniej na powrót by w nie wskoczyła. Pojawiająca się stopniowo akceptacja lub obojętność sygnalizuje proces zdrowienia.

Przykłady procesu Pure Art można zobaczyć tutaj.

***

Metoda Astro Art działa w połączeniu z polem energetycznym klienta poprzez jego osobisty horoskop. Od wielu lat robię analizy numerologiczne i astrologiczne. Fenomen połączenia z polem klienta w tym procesie jest mi znany od bardzo dawna. Na tym bazuje przecież harmonizacja numerologicznej karty, która jest wyraźnie odczuwalna przez klienta, chociaż on nie ma pojęcia, że właśnie w tym momencie ją robię. Szukając podobnego uzdrowienia na bazie horoskopu, sięgnęłam do mocy „malowania z ciszy” i połączyłam ją z astrologiczną symboliką.

Działanie wygląda podobnie jak w przypadku karty numerologicznej. Harmonizuję i porządkuję symboliczny obraz nieba, przekazując podświadomości mapę uzdrowienia wszystkich trudnych aspektów. Rozświetlam wszystkie nie rozumiane miejsca i prowadzę do prostego przepracowania lekcji. Nie załatwiam za nikogo jego domowego zadania, po które dusza zeszła na Ziemię. Ale daję skuteczne narzędzie, dzięki któremu jest lżej, radośniej, łatwiej. Życie przecież nie musi być wcale cierpieniem i ciągłym zmaganiem się z trudnościami. Życie ma być twórcze i powinniśmy mieć czas, aby dawać z siebie światu, co w nas najpiękniejsze.

Czasem horoskop pokazuje trudne tematy, wymagające od nas wielu skomplikowanych zabiegów, aby dotrzeć do sedna określonej lekcji. Zmagamy się z takim wyzwaniem, by wreszcie paść, jak ptak z podciętym skrzydłem i nie mamy już ochoty, by cokolwiek więcej z siebie dawać. Bywa też tak, że życie nas przerasta i pozbawia radości. A przecież nie o to chodzi w naszym byciu tu na Ziemi. Sens takiego procesu pozwala żyć twórczo i wykorzystać zyskany czas na robienie rzeczy ważnych i pięknych.

Bogusława M. Andrzejewska

Więcej o Astro Art tutaj.

Przykładowe obrazy można znaleźć tutaj.