Dobroć

To jedna z najpiękniejszych cech człowieka. Dobro każdy z nas nosi wewnątrz siebie i podobnie jak miłość czy życzliwość jest częścią nas. Nie potrzebujemy, by nas zachęcać do bycia dobrym człowiekiem, ponieważ to nasza prawdziwa natura. Rozpoznajemy to przede wszystkim po ogromnym psychicznym komforcie, który czujemy, kiedy robimy coś fajnego dla innych. Spontanicznie każdy zdrowy psychicznie człowiek chce być dobry. Podświadomie szukamy takich rozwiązań, które pomagają nam przejawiać tę cechę.

A czym w rzeczywistości jest dobro? To słowo, które zna nawet dziecko, jest często rozumiane jako bycie uprzejmym dla innych. Obserwuję, że zwykłe i całkiem oczywiste zachowania, w których ustępujemy komuś miejsca, pomagamy nieść ciężką siatkę z zakupami czy podajemy rękę są traktowane jako przejaw dobroci. Obserwuję też ludzi w praktyce nikczemnych, którzy zranili wiele istnień, a swoją życzliwość okazują tylko wybranym, by mieć po swojej stronie kogokolwiek. Czy rzeczywiście jest dobrocią pomaganie przyjaciółce, która nam sto razy okazała serce? Czy to tylko zwykłe odwdzięczenie się za to, co otrzymaliśmy?

Z jednej strony chcę bardzo wyraźnie zdefiniować w tym miejscu prawdziwą dobroć. Ma ona miejsce tylko wtedy, kiedy spontanicznie, bez żadnego interesu robimy to, co właściwe. Dobrym człowiekiem jest dla mnie osoba, która bez rozgłosu pomaga komuś tylko dlatego, że ktoś tego potrzebuje. A zapytana, dlaczego dokonała takiego wyboru, odpowiada po prostu: “bo tak trzeba”. To mnie zawsze porusza, kiedy ludzie bez wątpliwości czynią dobre rzeczy, nie zastanawiając się, czy ktoś na to zasługuje, ile to kosztuje i jak odbiorą to inni.

Pamiętajmy w tym miejscu, że czasem to, co jest dobre, może mieć oponentów. Wbrew pozorom żyjemy w wielobarwnym świecie, a wszystko jest względne. Nie ma prawdy obiektywnej. Dla kogoś najcenniejszym skarbem może być krzyżyk, symbol jego wiary, który dla innej osoby będzie bezwartościowym gadżetem. Stąd też i oczekiwania różne i priorytety rozmaite. Bycie dobrym to szacunek dla drugiego człowieka i szanowanie jego odmienności. Pochylanie się z troską i udzielanie wsparcia bez oceniania, kto jest tego wart, a kto nie. W oczach dobrego człowieka wszyscy są równi.

Pisałam kiedyś o tym, że najwięcej dobroci ujawnia się w najbardziej tragicznych momentach. Kiedy powiedzie, huragany i inne kataklizmy pustoszą Ziemię, ludzie ratują siebie nawzajem i czynią to odruchowo. Ten odruch pokazuje ich prawdziwie boską i pełną dobroci istotę. Wyciągając rękę do tonącego, nikt nie pyta, jakiej jest narodowości, wyznania, czy orientacji seksualnej. To może wydawać się zaskakujące, ale potrzebujemy najmroczniejszych wydarzeń, by najmocniej rozświetlić nasze serca. Tacy już jesteśmy my, ludzie. Na co dzień pełni dystansu i zahamowań, czasem skąpi, czasem niemili. Dopiero wtedy, kiedy niebo się wali, a ziemia trzęsie zrzucamy maski i na zewnątrz manifestuje się prawdziwy bóg i bogini.

Definiując dobrego człowieka, podkreślam bardzo wyraźnie spontaniczność tego, co robi. To osoba, która zaskoczona szeroko otwiera oczy i wzrusza lekko ramionami, kiedy jej mówię, że przejawia dobro. Dla niej to zwykłe i oczywiste. Raczej ją dziwi, że ktoś dostrzega w tym coś więcej. Dodam też, że dla takiego człowieka nie ma znaczenia, komu pomaga. Z równą oczywistością pochyla się nad zranionym zwierzątkiem, jak wyciąga dłoń do innej osoby. A zraniony przez nikczemnika, mówi cicho: “widać inaczej nie umiał” i nie zamyka swojego serca, lecz nadal czyni dobro. Wie, że jeśli cokolwiek w sobie pozwoli zabić, to zejdzie ze swojej właściwej ścieżki.

Z drugiej strony chcę jednak wyraźnie podkreślić, że nie ma ludzi jednoznacznych. Te nikczemne osoby, których działania z daleka obserwuję, też noszą w sobie dobro. Uśpione. Zamknięte z powodu przeżytej traumy. Jednak ono w nich jest i tylko od nas zależy, co przejawią wobec nas, kiedy staną z nami oko w oko. Warto o tym pamiętać, że każdy człowiek jest dla nas lustrem, w którym odbija się nasza gotowość do przyjęcia dobra.

Stale powtarzam, że ludzie są naprawdę w swojej istocie dobrzy. Jeśli tylko otworzymy serce i pozwolimy im na to. Jeśli tylko uwierzymy w to, że tacy być potrafią. Niezależnie od sytuacji można odwołać się do tej najpiękniejszej cząstki w każdym człowieku, a w niej znajda się najpiękniejsze jakości. Często obserwuję ludzi ocenianych negatywnie przez większość i dostrzegam w nich wspaniały potencjał i chęć do prawdziwego dobra. Paradoksalnie nawet tam, gdzie wydaje się być najciemniej.

Dlaczego zatem zdarza się, że ludzie działają czasem tak, że ich czyny trudno nazwać dobrymi? Ponieważ kierują się emocjami, ponieważ nie radzą sobie z lękiem przed odrzuceniem lub potrzebują dowartościowania za wszelką cenę. W dużym uproszczeniu widać wyraźnie, że to niska samoocena prowadzi ludzi poza mądrość, miłość i dobro. Jeśli ktoś nie kocha siebie, to przeraźliwie boi się krytyki i buduje sztuczne poczucie wartości kradnąc, oszukując lub eliminując wszystkich, którzy mogliby mu zadać ból swoim osądem. To schemat. W praktyce ludzkie losy są o wiele bardziej złożone, jednak od naturalnego dobra odchodzimy głównie z lęku przed odrzuceniem.

Innym często spotykanym czynnikiem jest zazdrość lub nawet bardziej zawiść. To ona odcina nas od rozsądku. Wyrasta z bólu bycia niedocenianym i niekochanym. To cierpienie nie pozwala niektórym osobom patrzeć spokojnie na szczęście innych. Nie widzą w tym inspiracji, lecz niesprawiedliwość, którą starają się sami uporządkować przechylając szalę na swoją stronę. Ktoś ma kochającego męża, a na mnie nikt nie chce nawet spojrzeć? Bach wskoczę owemu mężowi do łóżka, niech sobie ta szczęściara nie myśli, że jest lepsza. Ktoś jest ceniony i lubiany, a mnie nikt nie chwali? Bach podłożę temu komuś wielką, różową świnię, niech się tak nie cieszy. Tak sprawiedliwości będzie zadość.

Takie działanie wypływa także z niskiego poczucia wartości. Jeśli kocham i cenię siebie, nikomu nie zazdroszczę, ponieważ wiem, że mam w sobie wszystko, czego pragnę i nie potrzebuję zewnętrznych dowodów. A wysoka samoocena sprawia, że przyciągam kochającego partnera i nie musze interesować się życiem innych. Osiągam sukcesy i nie muszę porównywać się z nikim.

Dodam jeszcze na koniec, że i najwięksi nikczemnicy potrzebują rozgrzeszenia, chociaż skruchy nie okazują. Zakładają jednak maski, które są prośbą o bycie docenionym. Taką maską może być na przykład wklejanie na Facebooku różnorodnych apeli o pomoc czy to chorym dzieciom, czy zwierzątkom. Nic ich to nie kosztuje zaledwie jeden klik. Tak przywdziewają na siebie strój altruisty o złotym sercu, który wzrusza się cudzą niedolą. Widać w tym tęsknotę za dobrem, od którego odeszli na na całe mile. A tak bardzo chcieliby znowu poczuć się wartościowym człowiekiem…

Proszę nie interpretować tego dosłownie nie każdy kto wkleja takie posty jest osobą, która krzywdzi innych. Bywa, że klikanie pomaga zebrać odpowiednią kwotę na czyjąś operację. Klikajmy zatem. Szlachetni też mogą to czynić, chociaż życie pokazuje, że dobry człowiek rzadko wkleja apele dobry człowiek pomaga. Po prostu robi coś konkretnego i czasem zapomina klikać. A to klikanie jest najczęściej sposobem na dowartościowanie dla tych, którzy nie widzą w sobie i wokół siebie dobra. Jeśli jednak może komuś pomóc niech będzie.

Bogusława M. Andrzejewska

Zadowolenie

Co to znaczy być zadowolonym? To nie marudzić, nie narzekać, nie krytykować, lecz cieszyć się chwilą, radować każdym dniem i doceniać swoje życie. To szukać w każdym momencie powodów do radości. To umieć poczuć się szczęśliwym tylko dlatego, że świeci słońce lub śpiewają ptaki. To nie zamartwiać się problemami, lecz je rozwiązywać i akceptować wielobarwność życia. To nie skupiać się na trudnościach, ale wierzyć, że na wszystko jest dobry sposób. Tak w wielkim skrócie wygląda świadomość prosperująca. Po tym możemy poznać osobę, która naprawdę myśli pozytywnie.

Szczęście jest w nas. Wcale nie trzeba go szukać gdzieś bardzo głęboko. Wystarczy zdecydować, że skupimy się na tym, co dobre i spróbujemy się nie martwić. Przecież zmartwienie w niczym nie pomaga. To, że musimy mierzyć się z wyzwaniami jest częścią naszej rzeczywistości. Spokojne podejmowanie kolejnych wyzwań jest mądrością, która pomaga być szczęśliwym.

Świat przynosi nam różne sprawy i nie za każdym razem są one przyjemne, ale zawsze gdzieś obok jest coś, co może podnieść nam nastrój i sprawić, że poczujemy się lżej. Obok złośliwych ludzi, stoją życzliwi przyjaciele, trzeba ich tylko zauważyć. Obok głupich polityków – profesjonalni lekarze. Obok niesympatycznych znajomych – serdeczni sąsiedzi. Istnienie jest wielobarwne. Nie warto skupiać się wyłącznie na tym, co złe. Nauczyły nas tego media, które pokazują głównie trudne sytuacje, aby silnie uruchomić nasze emocje. A wszechświat daje nam wszystkie możliwości. To my decydujemy, co wybrać.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, w której zabrakło nam pieniędzy na ważne rachunki. Zamiast się martwić i tracić tym samym zdrowie, pomyślmy, skąd je wziąć. Na pewno znajdzie się na to jakiś sposób. Zamiast nakręcać się smutkiem i wstydem, że tak się dzieje, poszukajmy czegoś dobrego w swoim życiu. Poczujmy wdzięczność za zdrowe oczy, piękne dzieci, ciepło słońca na policzku. Podnieśmy sobie energię dobrymi myślami i pięknymi elementami życia. Warto. Nie tylko po to, by poczuć się lepiej. Ale także dlatego, że kiedy poprawi nam się humor i nakręcimy się pozytywnymi myślami, mamy duża szansę na przyciągnięcie tego, czego potrzebujemy.

Wdzięczność to fenomenalny multiplikator. Im bardziej umiemy dziękować w sercu za wszystko, co mamy i czego doświadczamy, im mocniej doceniamy każde dobro w swoim życiu, tym więcej szczęśliwych zdarzeń przyciągamy. Takie uczucie przynosi niezwykłe efekty. Warto wyrobić sobie nawyk codziennego dziękowania za każdy pomyślny drobiazg, za każdy ciepły uśmiech, za każdy promień słońca. To najprostszy i zarazem bardzo energetyczny sposób na poprawę jakości życia – być wdzięcznym.

Zauważyłam, pracując z Dzienniczkiem Wdzięczności, że codzienne pisanie o tym, za co dziękuję, rozwija niesamowicie pozytywne myślenie. Im więcej wyrazów wdzięczności piszę, tym więcej dobra spostrzegam wokół siebie. Skupiając się na pomyślnych doświadczeniach, zaczynam doceniać swoje życie i spontanicznie wybieram optymizm. Wdzięczność jest zatem jakością nierozerwalnie związaną z miłością do siebie i świata, z Prawem Przyciągania, szczęściem i dobrobytem. Pomaga poczuć zadowolenie z tego, co jest – tu i teraz.

Doskonałym sposobem na podniesienie energii jest bycie w kontakcie z tym, co dobre i piękne. Można sprawić, aby mieć takie cuda zawsze pod ręką, nawet wtedy, kiedy pada deszcz lub przyjaciele nie mają dla nas czasu. Ja mam pewien magiczny folder w komputerze, w którym przechowuję swoją ulubioną muzykę, taką, która niesamowicie poprawia mi nastrój. Obok muzyki, mam w nim pozytywne filmy, które także pełnią swoja rolę wtedy, kiedy potrzebuję dawki optymizmu i radości. A wreszcie mam tam najpiękniejsze obrazy i zdjęcia. Kiedy je oglądam, buzia natychmiast mi się uśmiecha. Proponuję takie właśnie narzędzie, by moc pilnować swojego dobrego nastroju.

Zamiast folderu, może być specjalna „szczęśliwa półka” w domu. Niech znajda się na niej dobre, wartościowe książki, takie jak „Siła” Rhondy Byrne – pełna mocy i dobrej energii pozycja. Można do niej wracać wiele razy, by naładować mocą swój wewnętrzny akumulator. Obok książek możemy położyć tam pudełko ze zdjęciami, które utrwaliły chwile naszego największego szczęścia i buzie tych, których kochamy. Mogą się tam znaleźć płyty z dobrą muzyką, słonie z podniesiona trąbą i figurki Aniołów. Możemy tam umieścić drobiazgi, które dobrze nam się kojarzą i przynoszą pozytywne wspomnienia – nawet kamyczki podniesione z ziemi w czasie romantycznej wycieczki z ukochaną osobą. A wreszcie proponuję ułożyć tam wybrane specjalnie dla siebie minerały i olejki zapachowe lub preparaty Aura-Soma. Warto pamiętać, że mają one moc uzdrawiania naszych emocji. Są to więc nie tylko „pocieszajki”, ale konkretne narzędzia, które pomagają nam zachować dobry humor i pozytywne nastawienie do świata.

Dobrze jest położyć na takiej półce Karty Aniołów, które cudownie pomagają w czasie, kiedy spada nam energia. Pisałam o tym w innym miejscu, że rozmowa z Aniołami połączona z rozkładem dobrej energetycznie talii, świetnie działa na nasz nastrój i odradza nadzieję wtedy, kiedy najbardziej potrzebujemy wsparcia. Taka półka wówczas sama w sobie promieniuje pięknym światłem i korzystanie z niej ogólnie pomaga utrzymać w sobie radość życia.

A co przeszkadza? Przede wszystkim nieustanne porównywanie się z innymi. Mamy taki niedobry zwyczaj, że zamiast skupiać się na swoim życiu i jego zaletach, stale zaglądamy innym przez ramię, co też oni dostali. A bywają ludzie bogatsi od nas, którzy spędzają życie na podróżach lub imprezach czy twórczym działaniu. Patrzymy na nich i od razu chcemy mieć to samo lub tak samo, bo przecież nam też się należy. Natychmiast wchodzimy z niskie energie i zaczynamy pożądać tego, co ma ktoś inny. Zazdrość, to jedna z tych najpaskudniejszych emocji – największy bodaj wróg prosperującej świadomości.

Rzadko kiedy doświadczenie drugiej osoby nas inspiruje. A powinno. Bo po to powstała różnorodność. Jeśli oglądamy podróżnika, pomyślmy, jak zrealizować swoje marzenie o wędrówkach po świecie. Nie zawsze potrzebne są do tego nasze własne pieniądze, bo jest sporo zawodów, które wiążą się z podróżowaniem po świecie. Warto nauczyć się języków, skończyć odpowiednie szkolenia i realizować swoje pragnienie. Jeśli widzimy kobietę w pięknej sukni, warto pomyśleć, czy można taką uszyć. Jeśli widzimy kochająca się parę, postarajmy się nauczyć tego, co zapewni nam szczęśliwy związek.

Zazdrość popycha nas w ślepe uliczki, bo niejednokrotnie widząc u znajomych coś ładnego, chcemy to samo, ale jeszcze lepsze. Chcemy zabłysnąć i podnieść sztucznie poczucie wartości, popisując się tym, że zdobyliśmy coś większego – niech nam zazdroszczą! A po co? Czy rzeczywiście warto ponosić trud i tracić energię na wywołanie zawiści u drugiego człowieka? Aby być szczęśliwym trzeba dokonywać wyborów tylko dla siebie. Zdobywać tylko to, co nam przynosi szczęście, a nie to, czym możemy się popisać przed kimś innym. Jesteśmy doskonali tu i teraz – tacy, jacy jesteśmy. Nie potrzebujemy niczego, dokładnie niczego, by tę doskonałość naprawiać.

Każdy z nas dostaje w życiu swój kawałek tortu. Każdy inny, ale zawsze idealnie dopasowany do potrzeb duszy i planu naszego rozwoju. Kluczem do zadowolenia jest umiejętność cieszenia się tym, co mamy i twórcze wykorzystanie swoich zdolności i możliwości. Nie potrzebujemy niczego więcej ponad to, z czym przyszliśmy na świat. Jesteśmy w stanie nauczyć się tego, co nam pomoże w realizacji marzeń. Jesteśmy w stanie zarobić i zdobyć tyle majątku, by żyć dostatnio. Jesteśmy w stanie przyciągnąć do siebie ukochaną osobę i cieszyć się miłością. A to w zupełności wystarcza, by być szczęśliwym człowiekiem.

Bogusława M. Andrzejewska

Dobrostan

Każdy z nas chce być szczęśliwy, ale często wydaje nam się, że drogi do tego cudownego stanu są trudne. Ponieważ mamy różne priorytety i szukamy swojego spełnienia na tysiąc sposobów – każdy z nas inaczej chce widzieć sposób na szczęście. Tymczasem nawet naukowe badania potwierdzają, że jesteśmy w tym względzie bardzo do siebie podobni. Wszyscy. Co oznacza, że recepta na dobrostan jest dla wszystkich taka sama.   

Bez wątpienia różnimy się od siebie. Jeśli ktoś lubi elektroniczne gadżety, to na pewno spełnienie znajdzie w innej formie niż osoba, która nade wszystko kocha naturę i chciałaby jak najwięcej czasu spędzać na spacerach po lesie. Jednak rozumienie swojego prawa do szczęścia nie ma nic wspólnego z tymi różnicami. Pewne podstawowe cechy są dla nas wspólne. Podobnie jak fakt, że to nasza myśl kreuje zewnętrzną rzeczywistość.

Dobrostan rodzi się w naszym wnętrzu. Jest w gruncie rzeczy odczuwaniem bezwarunkowej miłości do siebie, do życia, do innych ludzi, do zjawisk. Człowiek, który kocha, jest szczęśliwy. Rzeczą drugorzędną w tym cudownym odczuwaniu jest to, co jadł na śniadanie, gdzie pojedzie na wakacje lub ile pieniędzy ma na koncie. Kiedy umiemy kochać prawdziwie, wszystkie inne rzeczy są bez większego znaczenia. Dlatego właśnie duchowi nauczyciele tak często powtarzają, że wszystko mamy w sobie. Szczęście też.

Pięknym paradoksem jest w tym zjawisku fakt, że człowiek szczęśliwy ma większą siłę kreacji niż ten, który narzeka, martwi się lub złości. Oznacza to, że chociaż do poczucia dobrostanu nie potrzebujemy niczego zewnętrznego, to dzięki szczęściu przyciągamy do siebie wszystko, czego pragniemy. Inaczej mówiąc, można być zadowolonym w jednej tylko koszuli i z jedną miseczką ryżu można przeżywać ekstazę. Ale jeśli opanujemy umiejętność wchodzenia w stan owej ekstazy na zawołanie, to możemy mieć wszystko.

Kochanie stwarza rzeczy, miejsca i stany, których pragniemy. Prawdę mówiąc niektóre inne emocje też mają taką magiczną siłę, na przykład lęk, który potrafi przyciągnąć do nas to, czego się obawiamy. Pozostając jednak przy pozytywnej stronie Mocy, warto podkreślić, że miłość bezwarunkowa ma największą chyba siłę kreacji. Całe Prawo Przyciągania opiera się ma tej mocy. Początkowo mówiono (i pisano) wyłącznie o skupianiu myśli na wybranym celu. Później zachęcano nas do wprowadzania dobrych emocji, które miały przyspieszyć materializację. By wreszcie odkryć, że kochanie ma w sobie wystarczająco dużo siły do stwarzania nowych rzeczywistości.

Człowiek, który kocha siebie, nie ma wrogów. Śpi spokojnie, bo nikt go nie zaatakuje, nie oczerni, nie skrzywdzi, nie obrazi. Tak to działa – jest to najprostsza recepta na dobre relacje z innymi. Każdy człowiek, którego spotykamy jest naszym lustrem. Jeśli nosimy w sobie tylko miłość – bez wątpliwości – w oczach drugiej osoby odbije się tylko to piękne uczucie. Jest to też uproszczona recepta na dobry związek intymny, który często dla wielu z nas jest bardzo ważny, byśmy odczuwali zadowolenie z życia.

Kiedy nauczymy się wypełniać miłością bezwarunkową wszystkie komórki swojego ciała, będziemy doświadczać zdrowia. Warto, by kochanie siebie obejmowało także naszą fizyczność i to bardzo dosłownie. To piękne uczucie uzdrawia. Wprowadza wspaniałe wibracje do najmniejszych cząsteczek naszej skóry, mięśni, narządów i powoduje, że nie ma tam przestrzeni na choroby. Jest to takie łatwe do wyobrażenia, odkąd znamy budowę atomu i wiemy, że przestrzeń pomiędzy jądrem, a elektronami jest miejscem, które może zająć dowolna energia, jaką zechcemy tam wstawić. Każda część naszego ciała, nawet ta, która boli, składa się z takiej przestrzeni w atomach. Jeśli choruje, to znaczy, że wibracje i drgania, które ją wypełniają, wypadły z harmonii. Jeśli wprowadzimy tam najsilniejszą pozytywną wibrację, jaką jest miłość, równowaga zostaje przywrócona. To oznacza zdrowienie. Nic prostszego – jeśli tylko uwierzymy i pozwolimy, by moc naszych myśli i uczuć popłynęła zasilona głębokim wewnętrznym przekonaniem.

W ten oto sposób zarządzamy zdrowiem, relacjami i bogactwem materialnym. Mamy wszystko, co może warunkować zewnętrzne poczucie dobrostanu. A to wewnętrzne? Jest. Wyrasta z kochania, z samej rozkoszy odczuwania tego uczucia i odnalezienia siebie oraz swojego miejsca we wszechświecie. Miłość bezwarunkowa pozwala nam harmonijnie osadzić się w centrum Wszystkiego Co Jest, w stanie poza wszelkimi pragnieniami i poczuciu jedności z Najwyższym Źródłem. To właśnie jest najwyższy poziom dobrostanu.

Jak sobie pomóc tu i teraz, kiedy kochanie ciągle wymyka się nam z rąk? Poprzez wszystko, co bliskie miłości. Zaczynamy od radości i czynimy sobie nawyk z pozytywnego myślenia. Stajemy się optymistami, którzy każdego dnia odnajdują w każdym drobiazgu powód do uśmiechu. To już doskonały podkład do rozwijania szczęścia, ponieważ właśnie optymizm kieruje nasze myśli w stronę piękna, dobra i przyjemności.

Kolejny most do dobrostanu to wizualizacja. Im częściej pozwalamy sobie na wspaniałe marzenia o tym, czego pragniemy, tym szybciej je zmaterializujemy w swojej rzeczywistości. Czas spędzony na wyobrażaniu sobie cudownych sytuacji, ślicznych miejsc, ładnych rzeczy, komfortowego mieszkania czy idealnego samochodu – nigdy nie jest zmarnowany. Nasza podświadomość nie odróżnia marzeń od rzeczywistości. Przebywanie w doskonałym świecie wypełnionym naszymi spełnionymi pragnieniami, to tworzenie pozytywnej energii i odpowiednich dla zdrowia emocji. Nasz mózg uczy się szczęśliwości i tworzy nowe ścieżki neuronowe, które będą realizować się w realnym istnieniu. A my jesteśmy bardziej spełnieni i zadowoleni niż wtedy, kiedy się wszystkim martwimy.

W relacjach z ludźmi wybierajmy życzliwość, serdeczność i wielkoduszność. To sprzyja dobrym stosunkom z innymi. Jesteśmy istotami społecznymi, a nasze samopoczucie w dużej mierze bywa sterowane akceptacją i sympatią otoczenia. Warto pamiętać, że ludzie zgryźliwi i krytyczni są omijani szeroki łukiem i przyciągają niemiłe spotkania. Osoby pogodne, uśmiechnięte i życzliwe innym są lubiane i wszędzie witane szeroko otwartymi ramionami. To wie każdy, tylko nie każdy w praktyce korzysta z takiej wiedzy. Akcja przyciąga reakcję. Obdarzanie ludzi sympatią, przyciąga dobre samopoczucie.

Na koniec jeszcze jedna piękna jakość: wdzięczność.  Uczy nas ona pozytywnego myślenia i doceniania tego, co mamy, bez względu na to, ile posiadamy. Ma w sobie ponadto moc materializacji i przyciągania do nas dobra od wszechświata. Choćby dlatego warto nauczyć się ją rozwijać i stosować na co dzień. Naukowo udowodniono, że ludzie, którzy praktykują odczuwanie wdzięczności, czują się szczęśliwi. Ma ona zatem w sobie jeszcze i taką siłę. Z pewnością warto ją wypróbować, na przykład pisząc codziennie kilka zdań o tym, za co jesteśmy wdzięczni życiu. (Dzienniczek Wdzięczności).

Dodam jeszcze z własnej obserwacji, że jednym z ciekawych kluczy do dobrostanu jest także spełnienie w tej dziedzinie, która jest dla nas ważna. Ja osobiście odczuwam mnóstwo błogości zawsze wtedy, kiedy robię to, co kocham. Pojawia się ona spontanicznie podczas pisania kolejnych książek, tekstów, artykułów, tworzenia dla rozrywki grafik. Myślę, że samorealizacja nadaje naszemu  życiu cudowną barwę oraz poczucie sensu. Zwiększa tym samym naszą samoocenę i postrzeganie własnej wartości. To wszystko wpływa na miłość do samego siebie, do swojego bycia tu i teraz. Dlatego uważam, że dobrze jest mieć w życiu cel i umieć nazwać to, co kochamy robić. Człowiek, który ma pasję lub nawet pasje, zawsze odnajdzie swoje szczęście w tym, co go nakręca. Myślę, że bycie pozytywnie nakręconym i zakręconym to także kawałek dobrostanu.

Bogusława M. Andrzejewska

Harmonia Pragnień

Najprawdopodobniej wszyscy pragniemy szczęścia. Szukamy go poprzez różne zewnętrzne czynniki. Pragniemy zatem pieniędzy, awansu, podróży do ciepłych krajów, nowej sukienki, wygranej w totka, zdrowia, pokonania konkurencji. Najczęściej bywa jednak tak, że po zdobyciu „upragnionego celu” (sukienki, awansu, podróży, wygranej) wcale nie odczuwamy szczęścia. Czujemy się jałowi i niespełnieni, więc szukamy następnego celu do zdobycia. Jak wiecznie głodny demon, któremu ciągle burczy w brzuchu. To oznacza, że nie są to wcale prawdziwe pragnienia, lecz zwykłe bezwartościowe zachcianki.

Oczywiście nie są one dla nas dobre. Być może nasze pragnienia mobilizują nas do działania, ale sprawiają, że stale tkwimy w poczuciu braku, w presji pożądania. To trudny stan i niekorzystny z punktu widzenia psychologicznego. Jeśli coś jest szczególnie kłopotliwe do zdobycia, to niedosyt się pogłębia. Budzi się także zniechęcenie, brak wiary w siebie, przeświadczenie o pechu, a to już prosta droga do kształtowania swojej rzeczywistości według negatywnego wzorca smutnych myśli.

Czasem warto po prostu zapragnąć poczucia szczęścia i zadowolenia. Zapragnąć odnaleźć je w sobie i wydobyć na powierzchnię. Nie trzeba do tego żadnych zewnętrznych czynników. Wszystko mamy w sobie. Obudzeni nagle na wyspie bezludnej, nie potrzebujemy w istocie niczego, bo wewnątrz samego siebie odnajdziemy dokładnie cały Wszechświat. Nie trzeba niczego chcieć i niczego szukać, bo z duchowego punktu widzenia wszystko już jest.

Ale oczywiście takie podejście byłoby wrogiem postępu, dlatego dobrze jest, że mamy marzenia i pragnienia, bo dzięki temu się rozwijamy. Szukając odpowiedzi na swoje oczekiwania, stajemy się często wynalazcami i odkrywcami. Przede wszystkim jednak jako istoty ze wszech miar twórcze dążymy do samospełnienia. Jednym z powodów, dla których zeszliśmy na Ziemię jest rozwijanie naszych unikalnych talentów, poprzez twórcze działanie.

W tym miejscu chcę podkreślić, że ogromnie ważne jest, aby umieć odkryć swoje prawdziwe zdolności. Jest to nam  potrzebne, abyśmy podążali swoją wyjątkową, piękną drogą – w harmonii z sercem i duszą. Jeśli nie umiemy dostrzec swoich talentów, wówczas naśladujemy innych i powielamy cudze ścieżki, co u schyłku życia zaowocuje poczuciem niespełnienia.

Dotyczy to także różnych drobnych rzeczy i spraw. W prospericie ogromnie ważnym jest, czy to czego pragniemy, jest naszą prawdziwą potrzebą, pozostającą w harmonii z sercem, czy zwykła zachcianką. Jest to bardzo istotne, ponieważ ta pierwsza ma nasze wewnętrzne przyzwolenie i zaspokojenie jej w dużym stopniu przyczynia się do naszego rozwoju. Jest realizacją planu duszy i częścią naszej twórczej wędrówki. To naprawdę nie musi być nic wielkiego – nowe buty czy elektroniczny gadżet albo nowy samochód mogą całkowicie pozostawać w harmonii z naszym sercem. Rzeczy materialne nie są wcale niczym złym czy niegodnym. Często służą nam do pracy, inspirują w stopniu nie mniejszym niż wzniosłe wykłady czy natchnione widoki. Ich zdobycie powoduje długotrwałe poczucie zadowolenia i szczęścia.

Jednak wcale nie musza to być poważne narzędzia. Istotnym jest, aby przedmioty te wywoływały w nas dobre uczucia. Tam gdzie jest miłość i radość – tam jest harmonia serca, niezwykłe łatwo to rozpoznać. Mam takich przykładów setki, ponieważ wiele drobiazgów, które sobie kupuję, budzi we mnie takie uczucia. Kiedyś sprawiłam sobie w prezencie kurtkę. Uwielbiałam ją i przez wiele lat, przy każdym założeniu na siebie gładziłam jej rękaw, myśląc o tym, jak bardzo ją lubię. Radość, którą budziło jej założenie nie pozostawia wątpliwości, że takie zwykłe ubranko także pozostaje w harmonii z moim sercem.

Natomiast zachcianki sprawiają, że ciągle czujemy niedosyt. Jedna rodzi drugą, druga kolejne i tak w nieskończoność. Niczego nie zaspokajają. Nie gaszą wewnętrznej pustki i bólu niespełnienia. Nie ma tu śladu radości, jest tylko kupowanie sobie zbędnych rzeczy. Powodem powstawania zachcianek jest najczęściej niskie poczucie wartości i potrzeba zaimponowania komuś. W ten sposób zamiast prawdziwego pragnienia rodzi się tylko nieudolna próba uleczenia wewnętrznego bólu, wynikającego z poczucia bycia gorszym.

Podam tu konkretny przykład dwóch koleżanek. Działo się to wiele lat temu, kiedy nie istniały jeszcze smartfony z wypasionym aparatem i wieloma możliwościami fotograficznymi. Jedna z kobiet, mniej zamożna, posiadająca duszę artystyczną i szukająca swojej osobistej drogi realizacji, rozważała pomysł kupienia kamery, aby nakręcać filmy, wyrażające to wszystko, co przepełniało jej wnętrze. Miał to być sposób na rozładowanie twórczej ekspresji i praktyczne ukazanie artystycznych wizji. Zwierzyła się przyjaciółce ze swoich marzeń. Ta natomiast, pozbawiona większych talentów, za to bardzo oszczędna, pragmatyczna i zamożna wyśmiała ten pomysł: „po co ci kamera, przecież to tylko zabawka, to do niczego nie służy!” Po czym, dwa tygodnie później, kupiła sobie „wyśmianą” kamerę, żeby pochwalić się mniej zamożnej koleżance: „widzisz, mnie stać na wszystko, nawet jeśli nie wiem, co z tym fantem zrobić”. Kamerę wykorzystała do nakręcenia rodzinnych uroczystości i wspomnień z wakacji, po czym wrzuciła do szafy, bo przecież „nic sensownego” nie można robić kamerą.

Nie wyobrażam sobie nawet, że mogłabym się tak dziwacznie zachować wobec kogokolwiek. Nie tylko dlatego, że robienie znajomym przykrości i granie im na nosie jest dla mnie pozbawione klasy. Także dlatego, że nie miewam potrzeby popisywania się przed kimkolwiek. Moje poczucie wartości jest takie, że dobrze mi samej ze sobą i z ludźmi i nie miewam ochoty, by komuś coś udowadniać. Mam sporo znajomych mniej zamożnych ode mnie. Czuję się skrępowana, kiedy przyjeżdżam do nich moim pięknym samochodem lub jestem zbyt elegancko ubrana. Unikam takich sytuacji. Dlatego ogromnie dziwią mnie ludzie, którzy zachowują się tak, jak opisana wyżej kobieta.

Co bardzo ważne – kupuję sobie dużo rzeczy, często luksusowych i niekoniecznie potrzebnych – jednak zawsze kupuję je DLA SIEBIE. Nie interesuje mnie, co ktoś inny powie na mój nowy telefon, komputer czy buty. Kupuję sobie rzeczy tak, jakbym mieszkała na wyspie bezludnej – mają cieszyć mnie, a czy ktoś je zobaczy i oceni, nie ma znaczenia. Piszę tutaj o tym, ponieważ wiem, że taki sposób traktowania realizacji pragnień jest w zgodzie z moim wnętrzem. To podpowiedź dla wszystkich, którzy chcą pozostać w harmonii własnego serca.

Warto nauczyć się rozgraniczać, czego naprawdę potrzebujemy, a co jest wyłącznie wyciem niskiego poczucia wartości i próbą dodania sobie ważności przez manifestację materialnego bogactwa. Aby to rozpoznać, wystarczy zrobić sobie krótki relaks i pozwolić na spokojne przemyślenie tematu. Postarajmy się poczuć, czym jest dla nas nasze pragnienie awansu, sukienki, nowej komórki czy wycieczki do Meksyku.

  • Prawdziwa tęsknota duszy charakteryzuje się tym, że jeśli o tym choćby pomyślimy, czujemy, jak w nas rośnie radość, jak energia nas wypełnia! Kiedy już to mamy, cieszymy się tym wiele tygodni lub miesięcy. Radość powoduje sama myśl o posiadaniu tej rzeczy i wiemy, że będziemy się nią cieszyć także tam, gdzie nikomu się nią nie pochwalimy.
  • Zachcianka zachowuje się jak wiecznie głodny demon. Osiągamy to i chcemy więcej, więcej, więcej… Nawet nie zostawiamy sobie czasu na radość ze zdobycia upragnionych rzeczy. Po kupieniu tego czegoś czujemy jedynie przez chwilę negatywną satysfakcję, że mamy coś, na co sąsiad (koleżanka, znajomy, współpracownik) nie może sobie pozwolić. Przez chwilę wydaje nam się, że jesteśmy od kogoś lepsi, bo my to mamy, a on nie ma i mieć nie może.

Bogusława M. Andrzejewska

Zapisz

Szczęśliwe Recepty

Bywają takie dni, że czujemy sie nieszczęśliwi, a świat wygląda smutno I beznadziejnie. Naładowani złym humorem próbujemy brnąc w obowiązki i nic nam nie wychodzi. Zdawać by się mogło, że wszystko straciło sens, a pech przewodzi wszystkim wydarzeniom. Mówimy sobie wtedy, że lepiej nie wychodzić z domu, bo nieszczęścia chodzą stadami i wszystko dziś będzie wypadać z rąk.

Można jednak nie dopuszczać do tego i mieć niemal same pomyślne dni. Wcale nie jest tak trudno budować w sobie poczucie szczęścia, a tym samym tworzyć radosne dni. Sposobów na posiadanie i utrzymanie pozytywnego nastawienia do świata są setki. Wystarczy rozejrzeć się dookoła i zacząć od tego, co najprostsze.

Recepta pierwsza – bądź wyspany. Zarywanie nocy nie służy zdrowiu. Ma tez wpływ na samopoczucie, bo zmęczenie sprawia, ze nic ci się nie chce i humor nie dopisuje. Nie warto zatem godzinami grac na komputerze czy oglądać do późna filmów, bo cena płacona za to następnego dnia jest zbyt wysoka w stosunku do przyjemności nocnego siedzenia. Człowiek wyspany ma siłę i humor. Kobiety ponadto maja piękną zdrowa cerę, ponieważ 8-godzinny sen – jak donoszą badania naukowe – wpływa korzystnie na młody wygląd.

Recepta druga – kochaj zwierzęta. Posiadanie psa lub kota skutecznie chroni przed chandrą depresją, bo ich wesołe figle potrafią nas rozbawić do łez. Jest tez w nich tyle miłości do swojego właściciela, że przepełniony uczuciem nie chcesz i nie potrafisz się martwić. Bycie kochanym jest bardzo istotnym powodem do satysfakcji i zadowolenia. Poza tym naukowcy dowodzą, że spacery z psem zapobiegają chorobom serca, a głaskanie kota pozwala uniknąć depresji. Z własnego doświadczenia mogę potwierdzić, ze kot potrafi uleczyć każdy smutek.

Recepta trzecia – miej hobby. Pasja jest tym, co dodaje ci skrzydeł i powoduje, ze każdy dzień jest piękny. Bo czy może być inaczej, skoro tylko otworzysz rano oczy, już myślisz o swoim ukochanym zajęciu, planujemy nowe posunięcia i cieszymy się na przyjemność robienia tego, co uwielbiamy. Pasja jest jak permanentny stan zakochania. Można w ta receptę wpisać właśnie taką opcję, bo każdy zakochany jest bez wątpienia szczęśliwy.

Recepta czwarta – baw się. Na to musi się znaleźć czas w twoim zapracowanym i obłożonym obowiązkami dniu. Życie nie może składać się wyłącznie z tego, co musisz zrobić, ale ma w nim być także wesoła zabawa. Chodzi tu miedzy innymi o równowagę pomiędzy tym, co musisz, a tym, co chcesz. Należy dla własnego dobra zaplanować sobie przynajmniej godzinkę na radosne przyjemności. Nasza psychika wymaga od nas relaksu i lekkości. Ludzie, którzy odmawiają sobie zabawy wpadają w pułapkę wypalenia zawodowego lub depresji.

Recepta piąta – słuchaj muzyki. Muzyka podobno łagodzi  obyczaje, ale przede wszystkim działa kojąco i bardzo efektywnie podnosi nastrój. Każdy z nas ma swoje ulubione utwory. Warto je nagrać na przenośny odtwarzacz i mieć pod ręką, by zastosować muzyczna terapię, szczególnie wtedy, kiedy jest ci smutno. W NLP istnieje metoda przeprogramowania przykrych wspomnień poprzez nałożenie ich na płynącą w tle ulubioną piosenkę. Przynosi ona zaskakujące efekty i pokazuje niezwykłą uzdrawiającą moc muzyki.

Recepta szósta – miej przyjaciół. Przyjaźń jest jednym z najpiękniejszych darów losu. To dzięki bliskim osobom odkrywamy urok świata i prawdziwej dobrej zabawy. Przyjaciel to ktoś, z kim można porozmawiać na każdy temat i zawsze efektem jest poprawa humoru. W smutnych chwilach wysłucha, pocieszy i pozwoli ci poczuć się lepiej. W okresach prosperity świętuje z tobą twoje sukcesy. A przecież każdy wie, ze szczęście najsilniej odczuwamy wówczas, gdy się nim dzielimy z bliskimi, bo dzielone – mnoży się wielokrotnie.

Recepta siódma – nie oskarżaj się. Bardzo często powodem złego nastroju jest stawianie sobie poprzeczki zbyt wysoko. Bywa, że kiedy nie jesteś w stanie jej przeskoczyć obwiniasz się i czujesz się gorszy. Po co? Nie ma sensu być ideałem, bo urok człowieka polega na jego unikalności, ze wszystkimi słabościami włącznie. Jednym z najlepszych sposobów na dobre samopoczucie jest umiejętność wybaczania sobie rożnych niepowodzeń oraz dawanie sobie prawa do popełniania gaf i pomyłek. Powiedz sobie szczerze: jestem tylko człowiekiem, a mylić się jest rzeczą ludzką.

Recepta ósma – nie kłoć się. Zgoda buduje. Zgoda wzmacnia przyjaźnie. Zgoda jest tworzywem dla najsilniejszych mostów sympatii pomiędzy ludźmi. Jeśli jesteś życzliwy, otwarty i uprzejmy, ludzie lgną do ciebie. A dzięki temu czujesz się lepiej sam ze sobą, z innymi i ze światem wokół siebie. Jeśli wykłócasz się o drobiazgi i musisz za wszelka cenę udowodnić, że to ty masz rację, niszczysz relacje, pozostawiając po sobie tylko niesmak. Naprawdę nie warto, bo owocuje to żalem do siebie i innych ludzi, a w efekcie złym samopoczuciem.

Recepta dziewiąta – śmiej się. Najlepiej zacząć dzień od śmiechu – kwadrans radosnego „ha, ha, ha” programuje nas na najbliższą dobę w sposób zdecydowanie pogodny i pomyślny. Jak najczęściej uśmiechaj się do ludzi, do samego siebie, do własnych myśli. Szukaj radości w każdym miejscu i każdej sytuacji. Oglądaj dobre komedie, opowiadaj kawały, czytaj wesołe książki i spotykaj się z radosnymi ludźmi. Naucz się śmiać z samego siebie, to pozwala nabrać dystansu do życia i jego problemów. Nic tak bardzo jak śmiech nie odżywia naszej wewnętrznej natury i nie podnosi nastroju.

Recepta dziesiąta – snuj wspomnienia. Każdy z nas ma w swojej pamięci cudowne historie, które chciałby przeżyć jeszcze raz. To jest możliwe, ponieważ fenomen ludzkiego umysłu pozwala nam odtwarzać dawno minione wydarzenia z dość duża dokładnością. Wystarczy usiąść w wygodnym fotelu, puścić muzykę, która kojarzy się z daną sytuacja i zamknąć oczy… Wspominanie przyjemnych historii uruchamia wszystkie pozytywne emocje, które wówczas przeżywałeś.

To tylko przykłady działań podnoszących nastrój. Takich recept można sobie wypisać co najmniej kilkanaście i spróbować cieszyć się każda chwilą, niezależnie od pogody za oknem.

Bogusława M. Andrzejewska

Dobrobyt

Aby skutecznie przyciągać bogactwo do swojego życia, należy skupiać się wyłącznie na jasnej stronie życia. To czasem może wydawać się trudne, bo jesteśmy pełni nawyków, związanych z narzekaniem i tworzeniem z siebie ofiary. Dzieje sie to niepostrzeżenie. Nikt świadomie nie chciałby mówić smutnych rzeczy wtedy, kiedy pracuje z prosperitą. Staramy się i to jest oczywiście dobre, to pierwszy krok do sukcesu. Jednak warto też kontrolować swoje wypowiedzi i swoje myśli oraz unikać rozpamiętywania problemów. Nawet tych, które nas spotkały dawno temu. Roztrząsanie i opowiadanie wszystkim dookoła o swoich brakach, niczemu nie służy.

Możemy wpaść w pułapkę analizowania powodów swoich nieszczęść. Pozornie wydaje się to słuszne, ponieważ pracując z prosperitą wiemy, że każde negatywne wydarzenie zostało przez nas wykreowane. Szukamy zatem tego niewłaściwego wzorca, aby go zmienić na pozytywny. Proces ten nie może jednak zbyt długo trwać, ponieważ analiza tego typu nie jest niczym innym, jak kreowaniem kolejnego problemu. Zasilamy to na czym się skupiamy. Jeśli ktoś przez pół dnia prowadzi myślowe rozważania o różnych aspektach doświadczonego nieszczęścia, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Więcej piszę o tym w rozdziale o skuteczności.

Pamiętajmy, że pragnienie dobrobytu jest na wskroś duchowe. Jest harmonijnie dostrojone do obfitości Wszechświata. Nie hołdujmy przekonaniu, że Bóg nie chce nas bogatych i dobry człowiek powinien być biedny, bo w ten sposób zawsze przyciągać będziemy braki. Bóg sam z siebie jest Nieskończonym Źródłem Bogactwa. Bycie w harmonii z Bogiem oznacza bycie nieskończenie bogatym. Jasna rzecz, że Bóg jest także Źródłem miłości, radości, piękna… nie tylko finansowego dostatku. Jednak nie ograniczajmy Boga i tym samym siebie wyłącznie do tych jakości, które uznajemy za “właściwe” albo “przyzwoite”. To nasze ego stawia blokady. Bóg jest Wszystkim Co Jest. Uzdrawiajmy swoje ograniczające przekonania i zmieniajmy myślenie na takie, które kreuje nasz dobrobyt.

Jestem częścią Najwyższego Źródła.

Jestem Boskością.

Jestem warta wszystkiego, co najlepsze

i zasługuję na wszystko,

co z boskiej natury wpływa w moje życie.

Bogactwo, którego pragnę już nadchodzi,

a ja ze swej strony zrobię wszystko,

co w mojej mocy,

by uniknąć zablokowania i oporu

w stosunku do tego, pochodzącego z boskiej mocy przypływu

Czasem przeszkodą bywa trudne doświadczenie. Jeśli komuś całe życie nic nie wychodziło, to w głębi duszy nie wierzy, że to może się zmienić. Bywa, że przykleja sobie etykietkę “pechowca”. Tymczasem “pech” nie jest niczym innym, jak zapętleniem w negatywizmie. Jeśli coś złego się wydarzy i zrobi na nas duże emocjonalne wrażenie, to zasilając swoje myśli strachem, przyciągamy kolejne. Rozpamiętujemy kolejne… i tym kreujemy następne. Jest to odruch naturalny – w wyniku przykrości, załamujemy się, energia spada i zaczynamy myśleć negatywnie. Stąd biorą się przysłowia o tym, że “nieszczęścia” chodzą stadami.

Co zatem robić? Przeżywać życie tak, by spełniać swoje boskie prawo do bogactwa. Cieszyć się każdą chwilą i tworzyć wyłącznie pozytywne myśli. Warto rozbudzić w sobie przekonanie mniej więcej takie:

Moją intencją jest myśleć w sposób, który harmonizuje z bogactwem we wszystkich obszarach życia. Pozbywam się wszystkich myśli, które kierują moją uwagę i tym samym moc przyciągania na to, czego mi zabrakło.

Postarajmy się zaufać sobie i wierzyć, że potrafimy. Nie zadawajmy pytań: “ale jak ja mam to zrobić?”. Wszyscy pochodzimy z tego samego boskiego źródła obfitości, zatem każdy z nas potrafi ją przywołać. Wystarczy uruchomić swoją wewnętrzną Moc. Czasami pozorna nieumiejętność jest dla nas wygodnym usprawiedliwieniem. Porównujemy sie z ludźmi sukcesu i wmawiamy sobie, że nie umiemy śpiewać, grać w piłkę ani nie znamy sie na informatyce, a więc nie możemy być tak bogaci jak Madonna, Dawid Beckham czy Bill Gates. To wymówki. Zapewniam, że gdyby wymienione tu osoby też tak myślały, nigdy nie stałyby się bogate. Każdy z nas ma w sobie wielki talent, z którym przyszedł na Ziemię. Kiedy go odkryje i uruchomi, może osiągnąć sukces i zmienić swoje życie na lepsze. A klucz do zmian leży w naszych myślach. Wszystko mamy w sobie.

Wystarczy stworzyć obraz tego, czego pragniemy, a następnie obraz tego, jak przyciągamy to do siebie i jak już to posiadamy. Można działać tak, jakbyśmy byli częścią tego, czego pragniemy.

Zauważmy, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze. Powtarzam to wielokrotnie i tym razem również powtórzę: aby przyciągnąć do siebie dobrobyt, musimy wysłać do Wszechświata informację, że jesteśmy wspaniali i godni tego, czego pragniemy. Zanim zaczniemy kreować swoje bogactwo, najpierw popracujmy z samooceną. Wysokie poczucie własnej wartości jest absolutnym warunkiem powodzenia.

Na koniec trzeba sobie uświadomić, że zasoby bogactw na Ziemi są nieograniczone. Nie możemy myśleć kategoriami, że ktoś musi być biedny, żeby ktoś inny miał albo żeby dla wszystkich starczyło. Zawsze wystarczy. Źródło bogactwa jest jak ocean – możemy czerpać wiadrami cały tydzień, a nie wyczerpiemy oceanu. Woda krąży w przyrodzie. Płynie pod ziemią, paruje, a potem sie skrapla, zamarza na biegunie. Jednak zawsze jej jest pod dostatkiem. Fakt braku wody w niektórych rejonach świata wynika tylko z braku harmonii i świadomości. Gdybyśmy – jako mieszkańcy Ziemi żyli w równowadze i bezwarunkowej miłości, nie byłoby na świecie ani głodu, ani pragnienia. Z całą pewnością jest na świecie wystarczająco dużo jedzenia i wody dla wszystkich istot żyjących, tylko nie nauczyliśmy się jeszcze bezwarunkowej miłości na tyle, by wszyscy równo dzielili się ze wszystkimi.

Jednak bądźmy świadomi, że to my sami kreujemy swoją rzeczywistość. Możemy w dowolnym momencie sięgnąć do oceanu bogactwa i zaczerpnąć dokładnie tyle, ile potrzebujemy. Z całą pewnością wystarczy nie tylko dla nas, ale również dla innych. Nie ograniczajmy się, możemy brać tyle, ile potrzebujemy. Aby zobaczyć bezmiar dostatku, stańmy kiedyś na brzegu oceanu i wyobraźmy sobie, że chcemy z niego nabrać wody, by nią napoić siebie i swoją rodzinę. Kreując swój świat, nie możemy myśleć, że dla innych zabraknie. Jeśli nie będziemy brać tylko po to, by potem wyrzucać do śmietnika, jeśli czerpiemy tyle, ile potrzebujemy, to wystarczy dla każdego. Aczkolwiek w tym temacie ukryte są dwa inne – umiejętność dzielenia się z innymi i branie zgodnie z autentyczną potrzebą, a nie po to, aby imponować innym ludziom zdobytymi nadwyżkami. Poczucie wartości budujemy w oparciu o bezwarunkową miłość do samego siebie, a nie o stan posiadanego bogactwa. A czegokolwiek pragniemy, niech służy to naszemu dobru i dobru wszystkich istot żyjących.

Bogusława M. Andrzejewska

Alfabet pozytywnego działania

Akceptuj wszystko, co się wydarza w twoim życiu, a na co nie masz wpływu. Wiedz, ze świat jest pełen harmonii i wszystko, co się pojawia służy większemu celowi. Zmieniaj przede wszystkim siebie, stając się każdego dnia lepszym i bardziej kochającym człowiekiem.

Bądź serdeczny i pełen życzliwości dla wszystkiego, co żyje. Obdarzaj troskliwa uwagą każdą żywą istotę. Dobrze traktuj zwierzęta i okazuj im wiele ciepła i zrozumienia. Niech Twój spokój wewnętrzny będzie dla nich spójny z harmonią otaczającej przyrody.

Ciesz się każdą chwila życia, każdym drobiazgiem. Stań się wiecznym optymista, który wszędzie znajdzie powód do radości. Niech każdy twój dzień zaczyna się od dużej dawki radosnego śmiechu. A potem staraj się zauważać tylko to, co dobre i wesołe.

Dawaj ludziom dobre słowo, wsparcie, uśmiech, dawaj prezenty bez poczucia straty. Bądź hojny. Bierz od ludzi bez poczucia winy i z wdzięcznością. Biorąc, otwierasz darczyńcę na przepływ dobrej energii i pozwalasz mu rozwijać szczodrość.

Emanuj na świat swoim pozytywnym nastawieniem do życia. Dostrzegaj tęcze w każdej kałuży i odczuwaj na każdym kroku dostatek. Opowiadaj innym o tym, jakie piękne jest życie. Pokazuj ludziom, ile cudów spotyka nas na każdym kroku.

Finansowe problemy są częścią naszego życia. Duch realizuje się w materii i poprzez materię, a do tego potrzebuje jakże silnej energii pieniądza. Pieniądze same w sobie nie są ani złe, ani dobre. Są tylko narzędziem, które pomaga nam się rozwijać.

Gorąco kochaj wszystkich, którzy otwierają się na twoją miłość. Spotykaj się z dobrymi ludźmi. Oglądaj piękne filmy. Czytaj pozytywne książki. Otaczaj się tym, co dobre, piękne i szlachetne. To ty decydujesz, które jakości zdominują twoje życie

Harmonia jest w tobie zawsze, ponieważ jesteś częścią natury. Doceniaj siłę otaczającej ciebie przyrody. Korzystaj z mocy drzew, przytulając się do nich przy każdej sposobności. Medytuj nad wodą, zachwycaj się widokiem kwiatów, słuchaj śpiewu ptaków i codziennie chodź na spacery.

Intuicja to dar i drogowskaz. Pozwól się prowadzić twojemu wewnętrznemu Światłu. Najważniejsza jest pierwsza myśl, która się w tobie pojawia. Ona jest głosem serca. Zaufaj sobie, wiedz, że jesteś dla siebie najlepszym nauczycielem i przewodnikiem.

Jedz tylko dobre i świeże rzeczy, kierując się zawsze tym, na co masz ochotę. Słuchaj swego ciała, swego apetytu, ponieważ tam jest najmądrzejszy dietetyk, który wie, czego w tym dniu najbardziej potrzebujesz.

Kieruj się w życiu zasadą czynienia tylko tego, co nikomu w niczym nie zaszkodzi i nikogo nie zrani. Zanim podejmiesz decyzję, zadaj sobie pytanie, czy to co chcesz uczynić przyniesie coś dobrego tobie lub innym ludziom.

Lustrem jest każdy człowiek, który porusza twoje emocje. Nie obrażaj się, nie okazuj agresji, nie atakuj, lecz w sobie szukaj aspektów, które wymagają uzdrowienia. Kiedy w sobie posprzątasz, spontanicznie pokochasz i zaakceptujesz wszystkich, którzy staną na twojej drodze.

Myśl o sobie wyłącznie pozytywnie, chwal siebie i nagradzaj, wierz w to, że jesteś wspaniały, jedyny, niepowtarzalny. Tak samo postrzegaj innych. Twórz piękne, serdeczne i pełne życzliwości relacje poprzez pryzmat dobrego stosunku do wszystkich ludzi.

Naucz się otwierać na miłość. Kochaj całym sercem i nie bój się, ze możesz cokolwiek stracić. Żadna minuta wypełniona kochaniem nie idzie na marne. To właśnie twoje najpiękniejsze uczucia budują ciebie i czynią coraz lepszym.

Okazuj wdzięczność każdej czującej istocie. Wyrażaj wdzięczność głośno. Każdego dnia wieczorem dziękuj za wszystkie cudowne chwile, jakich doświadczyłeś. Doceniaj różne drobne sprawy, które rozjaśniają i ubarwiają twój świat.

Panuj nad emocjami i nie pozwalaj sobie na to, aby tobą zawładnęły. Zarządzaj nimi mądrze, niech tobie służą. Naucz się zasad psychosomatyki i nie dopuszczaj, aby jakakolwiek negatywna emocja osiadła w twojej podświadomości i niszczyła twoje zdrowie.

Rób to, co kochasz. Poświęcaj czas swoim pasjom i spraw, by wypełniały twoje życie radością i wieloma innymi dobrymi emocjami. Ułóż swoje sprawy zawodowe tak, abyś zarabiał na życie, robiąc to, co naprawdę lubisz i co sprawia ci przyjemność.

Staraj się zawsze doprowadzać do końca podjęte działania. Wierz w swoje siły, nie rezygnuj, nie poddawaj się i wytrwaj w ty, co zacząłeś. Dbaj o prawidłowe cykle energetyczne, aby energia zawsze ci dobrze służyła.

Tańcz, pływaj, biegaj, chodź na spacery. Postaraj się robić wszystko to, co pozwoli ci zachować zdrowe i sprawne ciało. Uwielbiaj swoje ciało, dbając o nie, wypoczywając i pielęgnując. Zachowaj złoty środek pomiędzy wysiłkiem a odpoczynkiem.

Unikaj przekonywania kogokolwiek do swoich poglądów. Nie trać energii na zmuszanie innych, aby myśleli tak, jak Ty. Daj prawo każdemu, aby miał swój świat i swoje poglądy. Ucz innych przez swój dobry przykład. Bądź naprawdę szczęśliwy.

Wybaczaj ludziom już w chwili, kiedy robią coś niewłaściwego. Daj innym prawo do słabości i popełniania błędów. Bądź wielkoduszny. Pamiętaj, że sam zapraszasz do swojego życia trudne sytuacje, abyś mógł stawać się coraz bardziej doskonały.

Zbuduj świadomie swoje szczęście, dbając o pozytywne myślenie i codzienne najpiękniejsze marzenia. Kreuj swoje życie zgodnie ze swoimi pragnieniami. Nie rezygnuj z tego, co dla ciebie ważne i uwierz, że masz moc, aby twoje życie było zgodne z twoimi oczekiwaniami.

Bogusława M. Andrzejewska

dzialanie