Malowanie z ciszy

Malowanie z ciszy narodziło się po kursie He Art, kiedy zrozumiałam, że nie trzeba za wszelką cenę wydobywać z płótna znanych kształtów. Można zamknąć oczy i pozwolić się prowadzić Mistrzowi, który jest w nas. Być może na obrazie nie zakwitnie widoczna dla wszystkich róża ani nie zaśpiewa ptak, a drzewa nie rozłożą swoich gałęzi naśladując fotografię. Być może to, co namaluję wcale nie będzie oczywiste. Ale z całą pewnością popłynie z falą Białego Światła. Barwne kształty ułożą się poetycko w metafory zapomnianych doświadczeń i pozwolą uzdrowić wszystko to, co zgubiło swoja harmonię.

Malowanie z ciszy jest opowiadaniem historii Językiem Światła. Podobnie jak pisanie z głębi serca. Każdy z nas jest w centrum swej istoty świetlistą wibracją i każdy z nas – jeśli zechce – może sięgnąć do swojej boskiej natury. Sztuka jest uzdrawiającą medytacją. Pozwala wypełnić Światłem wszystkie smutne i ciemne miejsca, aby doświadczyły bezwarunkowej miłości. Malowanie jest rozszerzeniem pola serca i wejściem w przestrzeń piękna. Malując z ciszy dotykamy naszej duszy i łączymy się ze Wszystkim, Co Jest. Tylko od nas zależy, jak daleko odważymy się pójść, kiedy kolory przerzucą most nad codziennością.

Bogusława M. Andrzejewska

Obrazy z poniższej galerii można kupić lub zamówić podobny w podobnej kolorystycznej tonacji.

Cena większego (50x40cm) wynosi 300 zł. Cena mniejszego (30×40 cm) to 200 zł.

#01 Akryl na płótnie, 50x40cm

 

#02 Akryl na płótnie, 50x40cm

 

  

 

 #03 Akryl na płótnie, 50x40cm

 

#04 Akryl na płótnie, 50x40cm

 

 #05 Akryl na płótnie, 30x40cm

 #06 Akryl na płótnie, 30x40cm

 #07 Akryl na płótnie, 30x40cm

(niedostępny)

 #08 Akryl na płótnie, 50x40cm

(niedostępny)

 #09 Akryl na płótnie, 50x40cm

(niedostępny)

 #10 Akryl na płótnie, 50x40cm

 #11 Akryl na płótnie, 50x40cm

(niedostępny)

 #12 Akryl na płótnie, 50x40cm

 #13 Akryl na płótnie, 30x40cm

 #14 Akryl na płótnie, 50x40cm

(niedostępny)

 #15 Akryl na płótnie, 30x40cm

(niedostępny)

 #16 Akryl na płótnie, 30x40cm

 #17 Akryl na płótnie, 30x40cm

 

Reklamy

Początki malowania

Zawsze chciałam malować. I nigdy tego nie robiłam, ponieważ… nie uczyłam się tego. Zajmowałam się innymi rzeczami. Obserwując z zachwytem dzieła rozmaitych malarzy, rysowników i grafików tęskniłam za tworzeniem takiego piękna. Myślę, że z tego typu talentem trzeba się urodzić, a potem można to rozwijać, cierpliwie pracując. Jednak wcześniej w życiu wybrałam pisanie, ponieważ uwielbiam pisać, a oprócz tego w tym obszarze poruszam się z łatwością i wiem, że potrafię. Wiem też, że będę pisać zawsze.

Wokół mnie mnóstwo osób maluje… nie umiejąc. Popularne Vedic Art sprawiło, że ludzie wyrażają siebie kolorami, kształtami i światłem tworząc obrazy, których w żaden sposób nie należy oceniać. Albo z nami rezonują, albo nie. I to wszystko. Nie tak dawno pod wpływem impulsu ja też kupiłam farby i podobrazie. Nagle poczułam sens w malowaniu, chociaż nigdy wcześniej nawet nie próbowałam wziąć pędzla do ręki.  Zapewne miało na to wpływ uwolnienie dla mnie magicznego motyla… O metodzie Iwony Mazurek „Kolorowe Motyle” napiszę wkrótce. To też barwny świat farb, kształtów i wzorów, który działa na nas energetycznie.

Początkowo chciałam tylko stworzyć abstrakcyjne  czyli najprostsze  tło do materiałów, które przygotowuję. Po raz pierwszy od czasów szkolnych wzięłam do reki pędzel i namalowałam swój pierwszy obraz. Nie miał być dziełem sztuki. Miał być energetycznym odzwierciedleniem Mount Shasta w Kaliforni. Taka moja kolorowa forma medytacji. I stało się, że poczułam niesamowitą energię tego miejsca. Po prostu magia… A na obrazie pojawiły się dodatkowo dwie potężne Istoty  Anioł i Smok.

Mount Shasta

Ale okazało się też, że malowanie otworzyło we mnie jakieś nieznane mi wcześniej magiczne kanały uzdrawiania. Otóż przekonałam się niespodziewanie, że moje amatorskie malowanie obrazów, również działa cuda. Kiedy siadam do malowania, uruchamia się niezwykła energia, jakby Najwyższe Źródło tylko czekało, aż odkorkuję przepływ kolorami. Bardzo mocno poczułam to malując Miejskiego Anioła. Poprosiłam Anioły o wsparcie i w momencie, kiedy kończyłam obraz  jeden z Aniołów migocząc po prostu „wleciał” do niego. Widzę Anioły, więc siedziałam przed sztalugą z otwartą buzią… Jestem świadoma, że obraz nie jest najwyższych lotów, to jeden z pierwszych obrazów, które stworzyłam  ale jest w nim anielska energia. Kto czuje takie rzeczy i potrafi je zobaczyć, ten wie, o czym mówię…

Urban Angel

Pracuję też z symbolami uzdrawiającymi finanse, ponieważ wiem, że obecnie to ważny temat. Ziemia podnosi wibracje i energetycznie zmusza nas do zmiany spojrzenia na energię pieniędzy. To czas, kiedy powinniśmy wyjść poza poczucie braku i pożądania, a zacząć budować szczęście na poczuciu obfitości. Uczę tego cały czas. Obrazy i symbole to tylko inna metoda oddziaływania na człowieka. Dlatego wszystko to działa i przynosi efekty. Nasza podświadomość czasem woli obrazy od wykładu. Są dla niej nie tylko ciekawsze, ale też bardziej oczywiste. Szczególnie wtedy, kiedy nie są abstrakcyjne, lecz zawierają mocne symbole. Takie na przykład, jak znany wszystkim Róg Obfitości.

Malowanie sprawia mi radość. Jest dla mnie ewidentnie wykonaniem energetycznego zabiegu. Myślę, że przyszło do mnie nieprzypadkowo właśnie teraz, kiedy znam pracę z energią. Zamiast malować krajobrazy i portrety, maluję symbole lub zupełnie abstrakcyjne kształty, wkładając do nich Moc i siłę, aby pomagać innym w rozwoju. Jak wszystko, czego dotykam, napełniam obrazy miłością bezwarunkową, Dobrem, Światłem i uzdrawiającą energią. To mój dar, który jako Stara Dusza przyniosłam ze sobą, aby zmieniać świat na jeszcze lepszy…

Jeśli poczujecie, że malowane przeze mnie obrazy przemawiają do Was i mogą Wam pomóc uzdrowić Wasze życie  zapraszam do zakupu. Namalowałam ich więcej niż może pomieścić moje mieszkanie, a to oznacza, że już czas, aby poszły też do innych ludzi. Porozdawałam najbliższym i przyjaciołom, stąd wiem, że działają cuda. Nie są dziełami sztuki, ale nie są też drogie, a ich największym walorem jest piękna, uzdrawiająca energia.

Malowane z ciszy – galeria

Symboliczne – galeria

Bogusława M. Andrzejewska

Healing Art

Malowanie uzdrawia, nie mam co do tego wątpliwości. Nie wiedziałam o tym, nie spodziewałam się tego, kiedy po wielu latach wzięłam do ręki pędzel. A to takie oczywiste! W międzyczasie rozwinął się mój wgląd i odczuwanie energii, mogłam więc poczuć obrazy i to, co w nich jest. W oczywisty sposób każdy trochę to wie  jedne obrazy nas przyciągają, inne odrzucają. To nie tylko kwestia „podobania się”, to także energetyka. A kiedy ktoś sam coś namaluje, narysuje, wyrzeźbi, uplecie  to wie doskonale, ile myśli włożył w swoje dzieło, a ile przy tym energii weszło z jego dłoni. To jakby nie podlega dyskusji. Dlatego obrazy, rzeźby i biżuteria niosą w sobie energię, jak akumulatory. A skoro niosą, to przecież można tam zamiast klątwy włożyć błogosławieństwo. Jasne jak słońce! Na tym może częściowo polegać uzdrawiająca siła malowanych obrazów. Nawiasem mówiąc arteterapia jest znana i stosowana od lat.

Kiedy nauczyłam się malować z ciszy, zrozumiałam jakie cuda dzieją się, kiedy połączymy się z naszym wewnętrznym Mistrzem. Malując, doświadczyłam tego także na sobie, ponieważ świadomie zaczęłam uzdrawiać swoje różne sprawy poprzez malowanie. Kiedy pozwalamy się prowadzić w Polu Serca, to nagle otwiera się przestrzeń, w której wszystko wraca do harmonii. Malując, uwalniałam siebie od różnych lęków, natłoku trudnych myśli, od skomplikowanych problemów. I zaskoczona byłam tym, jak pięknie nasza podświadomość przenosi na siebie to, co rozgrywa się na płótnie.

Jednak od razu powiem, że w takim procesie istotne jest właśnie owo malowanie z ciszy. Nie spełni tej roli planowane stworzenie obrazka z ptaszkiem, kwiatkiem czy pejzażem. Rzecz jest w połączeniu ze swoją podświadomością i nadświadomością, a to może odbyć się jedynie w medytacji. Podświadomość wyrzuca na obraz wszystkie swoje strachy i wątpliwości, a połączenie z Wyższym Ja  uzdrawia je. Nadświadomość przytula wystraszone lub zbuntowane wewnętrzne dziecko i wnosi Światło tam, gdzie zgasły wszystkie gwiazdy. Ostateczny obraz jest jak Mapa Marzeń  pokazuje drogę do spełnienia, a robi to językiem zrozumiałym dla podświadomości, poprzez kolory i kształty, których my z poziomu świadomości możemy nie rozumieć i nie doceniać.

***

Metoda Astro Art działa w połączeniu z polem energetycznym klienta poprzez jego osobisty horoskop. Od wielu lat robię analizy numerologiczne i astrologiczne. Fenomen połączenia z polem klienta w tym procesie jest mi znany od bardzo dawna. Na tym bazuje przecież harmonizacja numerologicznej karty, która jest wyraźnie odczuwalna przez klienta, chociaż on nie ma pojęcia, że właśnie w tym momencie ją robię. Szukając podobnego uzdrowienia na bazie horoskopu, sięgnęłam do mocy „malowania z ciszy” i połączyłam ją z astrologiczną symboliką.

Działanie wygląda podobnie jak w przypadku karty numerologicznej. Harmonizuję i porządkuję symboliczny obraz nieba, przekazując podświadomości mapę uzdrowienia wszystkich trudnych aspektów. Rozświetlam wszystkie nie rozumiane miejsca i prowadzę do prostego przepracowania lekcji. Nie załatwiam za nikogo jego domowego zadania, po które dusza zeszła na Ziemię. Ale daję skuteczne narzędzie, dzięki któremu jest lżej, radośniej, łatwiej. Życie przecież nie musi być wcale cierpieniem i ciągłym zmaganiem się z trudnościami. Życie ma być twórcze i powinniśmy mieć czas, aby dawać z siebie światu, co w nas najpiękniejsze.

Czasem horoskop pokazuje trudne tematy, wymagające od nas wielu skomplikowanych zabiegów, aby dotrzeć do sedna określonej lekcji. Zmagamy się z takim wyzwaniem, by wreszcie paść, jak ptak z podciętym skrzydłem i nie mamy już ochoty, by cokolwiek więcej z siebie dawać. Bywa też tak, że życie nas przerasta i pozbawia radości. A przecież nie o to chodzi w naszym byciu tu na Ziemi. Sens takiego procesu pozwala żyć twórczo i wykorzystać zyskany czas na robienie rzeczy ważnych i pięknych.

Bogusława M. Andrzejewska

Więcej o Astro Art tutaj.

Przykładowe obrazy można znaleźć tutaj.