Sprawiedliwość

Przywykliśmy do tego, by oczekiwać sprawiedliwości, pomimo że rzadko kiedy pojawia się ona w takiej formie, jak sobie życzymy. To dla nas przede wszystkim wyrównanie i sprowadzenie sytuacji do punktu zgodnego z naszymi oczekiwaniami. Ludzie, którzy uskarżają się na brak sprawiedliwości, najczęściej dostrzegają energetyczną dysharmonię. Oto włożyli mnóstwo energii (wysiłku, starań, pieniędzy, życzliwości), a w zamian nie dostali tego, czego się spodziewali. W ich oczach równowaga została mocno zachwiana. Wszechświat ich zdaniem wypadł z harmonii.

To zazwyczaj iluzja. Kiedy bowiem opisują mi całą sytuację, widzę wyraźnie, dlaczego nie byli gotowi na przyjęcie dużej dawki energii, gdzie nieświadomie stworzyli blokadę. Wszechświat jest zawsze w harmonii i jeśli tak pojmiemy sprawiedliwość, to możemy być pewni, że zawsze jest sprawiedliwy. Od wielu lat obserwuję ludzkie losy i widzę logiczną konsekwencję wielu pozornie dziwnych wydarzeń. Wszystko ma swój sens. Moim zdaniem nawet: wszystko jest dokładnie takie, jak być powinno.

Nie wszystkie doświadczenia są dla nas zrozumiałe i oczywiste. Kiedy obserwujemy ludzi nieuleczalnie chorych, a szczególnie małe dzieci, które cierpią i umierają, chociaż w żaden sposób nie zdążyły na to “zasłużyć”, nie widzimy w tym sensu. Trudno nam przyjąć, że dusze tych istot celowo wybrały sobie takie ciężkie przejścia, by czegoś nauczyć swoich bliskich, lekarzy, a także nas. Nie mamy prawa tego potępiać i pomstować. To także harmonia względem tego, czego zapragnęła dusza i czego my potrzebujemy do rozwoju.

Kiedy dowiadujemy się o rozmaitych ludzkich tragediach lub oglądamy migawki ze strefy wojny, dochodzimy do wniosku, że na świecie nie ma ani dobra ani sprawiedliwości. Jednak to błędny wniosek. Pamiętajmy, że za głód czy wojny na świecie odpowiadają ludzie – oni to tworzą. I chociaż ani ja, ani Ty – który czytasz te słowa – nie przyłożyliśmy do tego palca, obserwujemy to wszystko, by tak, jak tylko umiemy zachęcać innych do zmiany postępowania. Możemy tworzyć pokój i dostatek, zaczynając oczywiście od własnego podwórka. Kiedy stanie się to nawykiem i normą, cały świat wypełni się pokojem i sytością. Tego nas uczą te przykre obrazy. Po to nas poruszają, abyśmy zawinęli rękawy i wyszli poza własny komfort w tworzeniu Dobra dla całego świata.

A sprawiedliwość ma też inne oblicze, przedstawiane często przez kobietę z mieczem i zawiązanymi oczami. Ślepota tego typu nigdy pozytywna nie będzie, ponieważ zakłada brak rozumienia, brak tolerancji, brak współczucia. Taka postawa jest sprzeczna z prosperującą świadomością, która podąża ścieżką serca, rozumiejąc, że nikt idealny nie jest. Mylić się jest rzeczą ludzką. Jeśli nie błądzimy, nie potykamy się i nie przewracamy, to nie możemy się rozwijać – to oczywiste. Dlatego też nasze słabości i gafy są czymś zupełnie naturalnym, co w najmniejszym stopniu nie umniejsza naszej doskonałości i wartości.

Przyznaję, że w ogóle nie lubię słowa sprawiedliwość. Kojarzy mi się ono najczęściej z żądaniem kary dla kogoś, kto w naszych oczach jest gorszy od nas. A to przecież kolejna iluzja. Nikt nie jest gorszy ani lepszy. Wszyscy jesteśmy tu na Ziemi w pracowitej wędrówce w poszukiwaniu szczęścia i miłości, w ciągłym doświadczaniu i rozwijaniu się coraz bardziej i bardziej. Niektórzy z nas popełniają czyny, których popełniać nie powinni. Ale pod niechlubnym działaniem kryje się głęboko schowane światło, któremu z jakichś powodów nie pozwolono zabłysnąć. Wiem też z całą pewnością, że osoby z wysokim poczuciem wartości, które kochają siebie i świat, nic złego nie robią. Jakaż to prosta recepta na raj…

Najbardziej przeraża mnie żądanie okrutnej sprawiedliwości wobec tych, którzy popełnili błąd. Najniższe energie to te, które wspierają karę śmierci, co wydawać by się mogło w XXI wieku miejsca mieć nie powinno. Jeśli w zamian za życie chcemy odebrać inne, to nie jesteśmy lepsi od zabójcy – to proste. Przypomina mi się tu sytuacja z małą Madzią i słynna na całą Polskę sprawa prawdopodobnego morderstwa. Nie próbuję oceniać, czy był to wypadek czy celowe pozbawienie życia. Nie oceniam tutaj w ogóle samej sprawy. Porusza mnie natomiast to, co mówią ludzie, którzy zapalają świeczki w miejscu, gdzie znaleziono zwłoki dziecka. Są żądni krwi i nie wahają się jak najdziksze potwory krzyczeć, że rozszarpaliby mamę małej Madzi. Czy są lepsi od niej w ten sposób? Ani trochę! Bo nie tędy droga. Kiedy uświadomimy sobie, że to zupełnie obce osoby, które nawet nie znały dziewczynki, ani też w najmniejszym stopniu nie ucierpiały na całym wydarzeniu, wydają mi się te krzyki tym bardziej obrzydliwe. Kierują się emocjami sztucznie nakręconymi przez potrzebę okrucieństwa i nienawiści, a nie takimi, które wyrosły na autentycznie przeżywanym bólu. Ich rozwój zatrzymał się na etapie igrzysk i podniecaniu tryskającymi fontannami krwi.

W sytuacji, kiedy ktoś zabije inną osobę, oczekiwanie kary śmierci dla zabójcy stawia nas na równi z nim lub nawet niżej. Bo kimże jesteśmy, kiedy żądamy, by świat działał na zasadzie “oko za oko, ząb za ząb”? Śmiem twierdzić, że potworami gorszymi od samego zabójcy, który często dokonał mordu pod wpływem emocji i gdyby mógł cofnąć czas, na pewno by tego nie zrobił. Nie oznacza to usprawiedliwiania złych czynów, a jedynie zwrócenie uwagi, że spowodowanie śmierci jest zdarzeniem wielowątkowym. Przede wszystkim jest to wybór duszy – tej duszy, która odeszła. Nic nie zmieni jej decyzji i pozbawienie życia zabójcy nie odwróci sytuacji. Ponadto pojawia się takie zdarzenie dla nas wszystkich po to, byśmy nauczyli się wybaczać, rozumieć i wnikliwie przyglądać innym. Warto zadać sobie pytanie: dlaczego do tego doszło i co możemy zrobić, by nikt inny nie poszedł taką drogą? Na słynnym na całą Polskę przykładzie “Madzi” widać, że czasem warto zadać sobie trud i rozejrzeć dookoła. Zobaczyć, czy młoda, zmęczona i zestresowana mama daje sobie radę psychicznie. Nie szłabym drogą potępienia człowieka, który zrobił coś złego, lecz drogą rozumienia pobudek i zapobiegania podobnym czynom w przyszłości u innych osób.

Nie uogólniam. Są też recydywiści i osoby pozbawione sumienia, które nie umieją się odnaleźć w społeczeństwie. System prawny jest na pewno niezbędny. Warto tylko pamiętać, że chociaż kara bywa potrzebna, to największy sens ma wyciąganie wniosków i tworzenie dobrej rzeczywistości. Możemy patrzeć na innych ze zrozumieniem i współczuciem. Możemy pomagać. Możemy uczyć wysokiego poczucia wartości i rozwijania prosperującej świadomości każdego, kto tylko chce nas słuchać. Kiedy jakiś negatywny czyn ma miejsce, to jest już za późno i żadna kara nie odwróci tego, co się stało. Ale jest to ważna lekcja, której sens nie polega na obmyślaniu, jak wymierzyć sprawiedliwość, tylko jak tworzyć Dobro.

Nie domagam się zatem sprawiedliwości. Nie jest mi ona do niczego potrzebna. Życzę sobie łaski i wielkoduszności. Życzę sobie współczucia i tolerancji. Życzę sobie życzliwości i zrozumienia. Życzę sobie miłości i serdeczności. Życzę sobie pomocnej dłoni i wsparcia. Życzę sobie bogactwa i sytości. Życzę sobie dobroci i wspaniałej przyjaźni. Życzę sobie szczęścia i siły. Życzę sobie radości i zadowolenia. Życzę sobie harmonii i spełnienia w tym, co dla mnie ważne. Życzę sobie i wszystkim na tej Ziemi.

Bogusława M. Andrzejewska

Advertisements

Komfort

Szczęście nosimy w sobie. Urodziliśmy się z nim. To jakość, która wypełnia naszą boską naturę. Jest częścią nas i dlatego każdy człowiek w teorii powinien umieć być szczęśliwy. W praktyce chyba tego nie wiemy i często zamartwiamy się różnymi rzeczami i oczekujemy, że wydarzy się coś, co nas uszczęśliwi. Co ciekawe małe dzieci z łatwością manifestują tę umiejętność. Zapewne dlatego mówi się o tym, że warto być jak dziecko, aby przejść przez bramy raju na Ziemi. Dla dzieci to proste, bo być może pamiętają to wszystko, z czym schodzą tutaj? A dorośli?

Dorosły człowiek dojrzewając wchodzi w kulturowe nawyki i zasady dualnego pojmowania świata. Przede wszystkim ocenia i rozdziela wszystko, na to co dobre i złe, przyjemne i przykre, ładne i brzydkie. A potem oczywiście dąży do tego, co określił jako pozytywne. Nie byłoby w tym nic złego, bo warto otaczać się tym, co ładne i miłe, gdyby to dążenie nie warunkowało poczucia zadowolenia. Jednak wybór zamienia się w pożądanie i gonitwę, która staje się meczącą szarpaniną. Całe życie przelatuje nam “obok”, bo w tej gonitwie zapominamy być szczęśliwi. Nie dotykamy życia. Nie zauważamy jego piękna. Ucieka nam cała harmonia.

Prawdziwe szczęście możemy bardzo ogólnie zdefiniować jako wewnętrzny spokój i akceptację. Taki stan, kiedy czujemy, że cokolwiek jest, jest dobrze. Niezależnie od zewnętrznych czynników. Człowiek szczęśliwy nie potrzebuje sukcesów, dyplomów, pieniędzy, nowego auta, partnera na wyłączność. Takie właśnie są całkiem malutkie dzieci, które cieszą się z byle powodu, jeśli nic ich nie boli i nie czują głodu. Zanim nauczą się wartościować i oceniać, zanim nauczą się pożądać przedmiotów potrafią być bardzo szczęśliwe. Wystarczy, że świeci słońce i można się bawić na trawie lub w piachu. Wystarczy równie rozbawione towarzystwo i pomysł. Dlatego te najmniejsze dzieciaczki naprawdę doświadczają szczęścia. Później zaczynają już zauważać, że ktoś ma lepsze wiadereczko albo ładniejsze autko i w ten sposób wkraczają w inny świat, który pozbawia ich spontanicznej radości z samego istnienia. Zaczynają szukać komfortu. Oceniają. Chcą czegoś lepszego, chociaż to, co mają w zupełności by wystarczyło…

Potem stają się dorosłymi i jest jeszcze trudniej, bo kiedy tylko poznają smak komfortu, nie umieją zadowolić się czymś mniejszym. Zaczyna się to, co nazywamy nieładnie “wyścigiem szczurów” – byle mieć jak najwięcej tego i tamtego. Często tylko po to, żeby zaimponować komuś, udowodnić swoją wartość. A przecież wystarczy podnieść swoją samoocenę, poczuć się wspaniałym, cudownym i boskim – każdy z nas taki jest w istocie. Człowiek szczęśliwy, to osoba świadoma swojej ważności i taka, która bez wątpliwości kocha i docenia siebie. Wysoka samoocena sprawia nam prawdziwą radość. Po co zatem ścigać się z kimkolwiek i cokolwiek udowadniać? Czy nie lepiej po prostu być szczęśliwym, niż ważnym, bogatym i sławnym?

Oczywiście komfort sam w sobie nie jest zły, jest tylko blokadą, której nie umiemy obejść. Na zajęciach z prosperity uczę, że mamy prawo pragnąć wygodnego mieszkania, nowego samochodu, dobrej pracy, szczęśliwego związku. Możemy w dowolny sposób pracować nad tym tematem i kreować wspaniałe i piękne rzeczy w swoim życiu. Jednak kluczowe jest, aby umieć chcieć czegoś tylko trochę. Punktem wyjścia powinno być założenie: “wspaniale jest mieć…, ale jeśli nie będę miał, to nic się nie stanie“. Myślę, że za wiele nieudanej pracy z kreowaniem dobrobytu odpowiada podświadomy lęk, że nie będzie efektu. Taki lęk kasuje energię, którą chcemy coś stworzyć.

A przecież człowiek naprawdę szczęśliwy nie uzależnia się od niczego zewnętrznego. Może chcieć większego mieszkania, ale jednocześnie nie popada w rozpacz, że ma to, co ma. Wielu nauczycieli prosperity powtarza, że istotne jest, aby być wdzięcznym za to, co jest. Tu i teraz. Nawet, jeśli to jest małe lub ciasne czy stare i zniszczone. Ważne, że jest. Mogę marzyć o nowym samochodzie i błogosławić przejeżdżające obok mnie nowe autka. Jednak równie istotne jest to, by z miłością i wdzięcznością myśleć o tym, którym jeżdżę. Dobrze, że jest. Jakiekolwiek by nie było – wozi mnie tam, gdzie potrzebuję. A jeśli chodzę pieszo, to mogę błogosławić sposobność spacerowania i ruchu, które dla mojego zdrowia na pewno są lepsze niż jeżdżenie samochodem.

Człowiek szczęśliwy nie szuka komfortu, nie wymyśla, jak by sobie bardziej uprzyjemnić życie. Cieszy się tym, co ma. Wszystko, czego do szczęścia potrzebuje, nosi w sobie. Siada na trawie pod drzewem, słucha śpiewu ptaków i jest mu błogo. Docenia to, że jest zdrowy, że ma czas, by pod drzewem usiąść i że ma dobry słuch, który pozwala mu cieszyć się radosnymi trelami. Tak rodzi się prawdziwy zachwyt, który wypełnia serce niepowtarzalną rozkoszą i tak rozpoznajemy miłość bezwarunkową do Wszystkiego, co Jest.

W Prawie Przyciągania ponadto istnieje zasada, o której wiele osób zupełnie nie pamięta.  Nie spotkałam też tej informacji na coraz liczniejszych portalach o bogactwie i kreowaniu. Zasada ta mówi o tym, by nie pragnąć niczego zbyt mocno, ponieważ jeśli chcemy czegoś za bardzo, wówczas wytwarzamy napięcie, które blokuje przepływ energii. I wtedy nie ma spodziewanego efektu. Mam wrażenie, że ludzie nie wiedzą o tym, ponieważ często spinają się maksymalnie, by coś osiągnąć i uważają, że to konieczne. Sprzyja temu powtarzany dookoła mit, że jeśli czegoś bardzo silnie pragniemy, to cały wszechświat będzie nam pomagał. To niestety tak nie działa. Możemy i powinniśmy tworzyć wizje i marzenia, ale nie powinniśmy nasycać ich silnym pragnieniem, lecz energią radości i spełnienia. To zupełnie różne jakości.

Powtórzę ponownie, że pragnienie komfortu jest dobrą rzeczą. Inspiruje nas, popycha do działania, sprawia, że jesteśmy twórczy. Ludzie, którzy niczego nie pragną, zwykle nie są ambitni, niczego nie osiągają i często także nie rozwijają się. Trzeba trochę wyjść poza całkowite lenistwo. Jak zawsze najlepszy jest złoty środek. Jak najbardziej warto marzyć i szukać nowych dróg, doświadczać i tworzyć. Jednak w tym wszystkim trzeba pamiętać, że przede wszystkim liczy się droga, a nie sam cel. Radość daje nam tworzenie i podążanie za swoim planem. Nie warto uzależniać swojego szczęścia od osiągnięcia tego celu. Pamiętajmy, że: “ważne jest, by gonić króliczka…”

Często wszechświat ma dla nas w zanadrzu coś o wiele lepszego niż sobie wymyśliliśmy, dlatego nie należy przywiązywać się do efektu swoich działań. Mogę pragnąć nowego samochodu i przez większość życia próbować go wykreować. Jeśli jednak moje zdrowie wymaga systematycznych spacerów, to moje Wyższe Ja zrobi wszystko, by ten samochód nie trafił do mnie. Szczęśliwy człowiek zaakceptuje, zrozumie i odczuje wdzięczność, że może chodzić. Jeśli natomiast uzależniamy swoje zadowolenie wyłącznie od komfortu, będziemy złościć się i narzekać, że jest nam źle i metody nie działają.

Na koniec warto przypomnieć sobie, że wszystko, co posiadamy, mamy tu tylko w dzierżawie. Kiedy odejdziemy na drugą stronę, zostawimy mieszkania, biżuterię i samochody. Dlatego nie można poświęcać siebie i swojego szczęścia na zdobywanie materialnych bogactw. Można dążyć do komfortu w wolnym czasie, ale nie za wszelką cenę. Pisałam o tym, że o wiele ważniejsze niż posiadanie, jest przytulanie kogoś kochanego, beztroskie siedzenie na trawie, zabawa z dzieckiem czy psem albo spacer po górach. Jesteśmy tu na ziemi nie po to, by gonić za pieniądzem, ale po to, byśmy byli szczęśliwi.

Bogusława M. Andrzejewska

Harmonia

To temat, który postrzegamy jako bardzo oczywisty i zarazem trudny do uchwycenia. Wszyscy wiemy, że harmonia jest niezbędna do osiągnięcia szczęścia, sukcesu, miłości czy pieniędzy. Jest ona także nieodłącznym składnikiem różnych aspektów duchowego rozwoju. Nauczyciele często powtarzają: osiągnij harmonię, a wówczas odnajdziesz to, czego pragniesz. Nie zawsze jest to dla nas takie oczywiste. Czym jest bowiem ta stale odmieniana przez wszystkie przypadki harmonia? Jak ją osiągnąć?

Najdosłowniej możemy ją pojąć jako dostrojenie. Wyobraź sobie, że wracasz z dyskoteki czy innego spotkania wypełnionego Twoją ulubioną muzyką. Jesteś rozbawiony i pełen energii. Twoje nogi jeszcze chcą tańczyć, a całe ciało porusza sie w takt nuconej pod nosem melodii. Jesteś ożywiony i radosny, bo właśnie poznałeś kogoś interesującego i Twoje myśli razem z dźwięczącą w uszach muzyką, biegną w przyszłość do wyobrażeń o umówionej randce. Wchodzisz do domu, a tam Twoi bliscy zasiadają do medytacji wyciszającej i zapraszają Cię, byś usiadł z nimi. Nawet jeśli uwielbiasz medytacje i wchodzisz w taki stan płynnie, będziesz potrzebował chwilę czasu, aby wyciszyć “roztańczony” umysł. W tym momencie nie harmonizujesz z medytacją wyciszającą – tworzysz harmonię z tańcem randką i zabawą.

W prospericie sięgamy także do pojęć, dotyczących energetycznego dopasowania do konkretnych ilości. Pamiętajmy, że możemy przyciągnąć tylko taką ilość pieniędzy, na jaką jesteśmy gotowi. Często nadajemy kupon Lotto w głębokim przekonaniu, że jesteśmy całkowicie gotowi na wygranie 2 lub 6 milionów zł. Wydaje sie oczywistym, bycie przygotowanym na coś, czego pragniemy tak mocno. A tym bardziej, kiedy te pieniądze są nam tak bardzo potrzebne do spłacenia różnych zadłużeń. Tymczasem potrzeba ani pragnienie nie oznaczają gotowości.

Kolejny przykład. Wyobraźmy sobie, że ktoś zaprasza nas po owoce ze swojej działki. Mówi nam: “przyjedź, mam dla Ciebie truskawki”. Przyjeżdżamy i wysiadamy z łubianką w ręce. Tymczasem życzliwy działkowicz wynosi całą ogromną skrzynię pachnących owoców. Nie możemy ich upchać po kieszeniach i nie możemy wysypać luzem na siedzenie samochodu. Odjeżdżamy z jedną łubianką, bo na tyle tylko byliśmy przygotowani. To jest metaforyczny obraz naszych mizernych dochodów, które postrzegamy jako niezadowalające. To też trafianie ledwie “trojki” w Lotto. Często nadając kupon w kolekturze, stoimy tam z małym koszyczkiem, a wygrana w Lotto, to dwa potężne Tiry pełne owoców. Jestem pewna, że taki owoc każdy umiałby zagospodarować, często jednak nie jesteśmy zupełnie przygotowani na przyjęcie takiego dobra. A przyjęcie – trzymając się proponowanego przykładu – to podjechanie własnym Tirem.

Aby przyciągnąć przykładowy milion złotych, musimy być w harmonii z taką właśnie kwotą. Musimy rezonować dokładnie z taką częstotliwością, jak określona przez nas liczba pieniędzy. Zasada ta dotyczy każdej ilości. Znam wiele osób, które nie harmonizują nawet z kwotą 5 tysięcy, chociaż modlą się o wiele więcej. Nie rozumieją, dlaczego nie działają powtarzane od lat afirmacje: “zarabiam 10 tysięcy miesięcznie”. Harmonia jest w tym przypadku stworzeniem naturalnej energii i takiego stanu, który sprawi, że staniemy się JEDNOŚCIĄ – my i ta kwota. Pomaga w tym wyobrażenie sobie posiadania takiej dokładnie ilości pieniędzy, uruchomienie pozytywnych emocji. Łatwiej jest zaczynać od mniejszych liczb i stopniowo je zwiększać. Oswajać siebie z bogactwem.

Panuje przekonanie, że bycie bogatym to NATURA człowieka. Taka osoba zawsze ma pieniądze i je przyciąga. Nawet, jeśli je straci, szybko zarobi je z powrotem. Oznacza to, że ma w sobie stan harmonizujący z dużymi kwotami pieniędzy. To działa jak magnes dla majątku. Niestety bywa też odwrotnie – niektóre osoby mają w sobie gotowość jedynie na małe kwoty. To powoduje, że nawet jeśli otrzymają w spadku lub wygrają dużo pieniędzy, to błyskawicznie je tracą. Chociaż wiemy, że na kreowanie i posiadanie pieniędzy ma wpływ prosperująca świadomość ze wszystkimi jej zasadami, to umiejętność wytworzenia harmonii odgrywa w tym również ważna rolę.

Nasze życie nie składa się wyłącznie z pieniędzy. To także związki, przyjaźnie, satysfakcjonująca praca, rozwijanie talentów, sukcesy, rodzina… Harmonia pozwala być szczęśliwą osobą. To magnes, przyciągający dokładnie taką jakość, której pragniemy. Wystarczy nauczyć się tworzyć harmonię z tym, co chcemy wykreować w naszym życiu. Oprócz marzeń i wizualizacji możemy wykorzystać miłość bezwarunkową. Ta prawdziwa buduje w nas JEDNOŚĆ z obiektem, stwarzając przestrzeń do zamanifestowania się wymarzonych rzeczy i sytuacji.

Najpiękniej doświadczamy harmonii z naturą. Wyobraźmy sobie chwilę, w której siedzimy na ziemi oparci plecami o drzewo. Poczujmy zapach zieleni, miękkość trawy, szorstki dotyk kory… Ciepłe promienie słońca prześlizgują się pomiędzy liśćmi i łaskoczą nasze policzki. Poczujmy zachwyt, otaczającym nas pięknem przyrody. Możemy wzbudzić w sobie miłość do każdego źdźbła trawki, do każdego listka. A potem stańmy sie Jednością z każdym skrawkiem natury, który nas otacza. Niech zatrzyma się czas, a my stracimy rozeznanie, gdzie kończą sie koniuszki naszych palców, a zaczynają listki mlecza… To magiczna chwila, w której Ziemia i cała przyroda błogosławi nas głębokim spokojem i pełną harmonią istnienia…

Bogusława M. Andrzejewska

Skuteczna Prosperita

Często zadajemy sobie pytanie, czy Prawo Przyciągania w ogóle działa. Wątpimy, martwimy się i zastanawiamy, dlaczego pomimo pracy z afirmacją i pozytywnego myślenia nie staliśmy się jeszcze milionerami. Wydaje się, że wszystkie kosmiczne zasady, którymi naszpikowane są mądre książki, wcale nie istnieją i zostały wymyślone tylko po to, by karmić nasze złudzenia. Nasze smutne myśli, jak kamyczek, uruchamiają lawinę kolejnych smutków i wątpliwości, a potem nawet ciąg przykrych wydarzeń. A to wygląda jak potwierdzenie naszych smutnych wniosków.

Tymczasem przyczyn niepowodzenia może być wiele. Począwszy od negatywnych wzorców dotyczących ukrytych lęków, poprzez niskie poczucie wartości i poczucie, że się nie zasługuje, a skończywszy na żalu do byłej żony czy męża. Nie wystarczy powtarzać: “jestem bogaty”, jeśli wewnątrz nosi się mnóstwo smutnych i niekorzystnych wzorców. To nie zadziała. Najlepszym sposobem jest zatem praca z podnoszeniem poczucia wartości, które przyciąga do nas to wszystko, czego pragniemy, zgodnie z wiarą, że zasługujemy na miłość, szczęście i pieniądze. Ponadto konieczne jest wybaczenie – sobie i innym. Sobie, by potwierdzić, że zasługujemy, innym – by podkreślić, że nie jesteśmy ofiarami krzywdzonymi przez drugiego człowieka.

Najczęściej jednak przyczyną niepowodzenia jest fakt, że niezauważalnie dla siebie stale myślimy negatywnie… Niestety. To się zdarza częściej, niż nam się wydaje. Joe Vitale proponuje proste ćwiczenie, a ja za nim polecam je każdemu, kto chce sprawdzić, jak naprawdę myśli. Wystarczy założyć na prawą rękę bransoletkę. Jakąkolwiek. A następnie nosić ją przez cały dzień i przekładać na drugą rękę, ilekroć pomyślimy negatywnie, ponarzekamy, skrytykujemy coś lub kogoś, pomartwimy się przez chwilę, zwątpimy… Przekonamy się, że bransoletka będzie co chwilę przeskakiwać z jednej reki na drugą. Warto wykonać to ćwiczenie, by zobaczyć, że choć teoretycznie jesteśmy propagatorami pozytywnego myślenia, to nasz podstępny umysł stale znajduje powody do “marudzenia”. Jest to też swoisty kontroler myśli. Noszenie i przekładanie bransoletki pomaga pilnować stylu myślenia.

Kiedy czegoś pragniemy, to zazwyczaj skupiamy się na tym, czego nie chcemy. Czy osoba, która chce być bogata myśli o tym, by zarabiać mnóstwo pieniędzy? Rzadko. Częściej zastanawia się, co zrobić, aby NIE BRAKOWAŁO na samochód, opłaty, życie czy wakacyjny wyjazd. Przez cały dzień człowiek myśli: “brakuje, za mało, brakuje, nie wystarcza, jestem biedny…”, a potem wieczorem siada do afirmacji i pisze lub wypowiada ileś tam razy piękne hasło: “mam, zarabiam, wystarcza”. Prawdę mówiąc nie można mieć wątpliwości, które zdania działają mocniej: oczywiście te, które towarzyszą nam dłużej.

Aby rzeczywiście przyciągać do siebie dobrobyt, warto raz jeden na początku określić treści, jakie chcemy wysyłać do Wszechświata. Nie myślę tu o afirmacjach, lecz o tym, o czym myślimy cały czas w ciągu dnia. W tym celu można zrobić sobie tabelkę. Napiszmy po jednej stronie, co nam doskwiera i czego NIE CHCEMY, a obok, CZEGO PRAGNIEMY. Poniżej kilka uproszczonych przykładów.

 

NIE CHCĘ PRAGNĘ
samotności kochającego partnera
kłótni, awantur spokoju i miłości
braku pieniędzy na moje potrzeby wystarczającej ilości pieniędzy
braku pracy interesującej pracy
siedzenia w lecie w domu ciekawego wyjazdu na wakacje
mieszkania z teściami własnego wygodnego mieszkania
złośliwej szefowej życzliwej szefowej
starego psującego się samochodu nowego sprawnego samochodu
zadłużeń wystarczającej ilości pieniędzy na wszystkie opłaty
choroby zdrowia
złego samopoczucia lub bólu zdrowia
samotnych wieczorów miłego towarzystwa na wspólne wyjścia

Sztuka prosperity polega na tym, by przez cały czas myśleć według prawej strony tabelki. Tylko! Niech wszystkie myśli kręcą się wokół naszych pragnień. Niech wszystkie wyobrażanie tworzą to, czego chcemy. Zapomnijmy, że czegoś dobrego w naszym życiu nie ma… Wyznacznikiem myślenia mają być tylko pozytywne stwierdzenia i wyobrażenia. Można wykorzystać noszenie bransoletki do tego, by kontrolować po której stronie tabelki jesteśmy. Niech bransoletka znajduje się zawsze na prawej ręce, a ilekroć myśli zejdą na jakiś “brak”, dotknij bransoletki i myśl intensywnie określeniami i wyobrażeniami z prawej strony tabelki.

Często spotykaną w prospericie przeszkodą bywa przekonanie, że nie jesteśmy dość dobrzy. Jakkolwiek punktem wyjścia będzie podnoszenie poczucia własnej wartości i rozwijanie przeświadczenia o tym, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze, podpowiem tu dość skuteczne narzędzie zmierzenia się z tym tematem. Otóż można zmienić swoje przekonanie za pomocą zauważania prostych i oczywistych faktów, które są dowodem na to, że KAŻDY zasługuje na szczęście. Musi zasługiwać, skoro… ma:) Wystarczy napisać kilka zdań, stwierdzających rzeczywistość – taką rzeczywistość, która pokazuje, że każdy z nas może być bogaty, zdrowy i szczęśliwy niezależnie od tego, jaki jest. Bo czy tylko piękne kobiety spotykają miłość? Czy tylko te o zgrabnych nogach są kochane? Czy tylko ludzie szlachetni są bogaci? Czy tylko uczciwi są zamożni? Czy tylko ludzie mądrzy są zdrowi? Poniżej kilka przykładów zmiany przekonań.

Jeśli uważasz, że nie jesteś dość ładna, by mieć kochającego partnera…

– Otyłe kobiety też mają kochających partnerów. (na pewno takie znasz… i możesz to dodać do każdego poniższego zdania)

– Niezbyt ładne kobiety też są szanowane i kochane przez mężów.

– Kobiety z grubymi nogami są szczęśliwymi żonami i matkami.

– Kobiety bez biustu też mają wspaniałych partnerów.

– Chude dziewczyny też są szczęśliwe w związku.

– Niezgrabne kobiety też cieszą się szczęśliwą miłością.

– Niezależnie od wieku można spotkać miłość swojego życia i być szczęśliwym.

Im więcej różnych zdań tego typu wypiszesz, tym skuteczniej przekonasz swoją podświadomość, że szczęście w uczuciach jest niezależne od wyglądu zewnętrznego, koloru włosów, budowy ciała. Każdy z nas zasługuje na miłość. Jeśli wypiękniejesz, zeszczuplejesz lub przytyjesz – to nowe przekonanie nadal będzie działać na twoją korzyść, bo według niego brzydcy i piękni w tym samym stopniu zasługują na to, by być kochanymi istotami i w tym samym stopniu przyciągają do siebie miłość.

“Nie jest bowiem piękne to, co jest piękne, lecz to, co się komu podoba”

Jeśli uważasz, że nie jesteś dość dobry, by mieć dużo pieniędzy…

– Ludzie bez wykształcenia też bywają bardzo bogaci.

– Osoby z trudną przeszłością też zarabiają bardzo dużo pieniędzy.

– Ludzie nietowarzyscy i zamknięci w sobie też mogą być zamożni.

– Zadłużeni mogą odbić się od dna i stać się bogaci oraz spłacić wszystkie zaległości.

– Lenie również mogą cieszyć się dostatkiem.

– Nie tylko pracowite mróweczki dorabiają się pieniędzy.

– Nie trzeba być geniuszem, by dużo zarabiać.

Im więcej różnych zdań tego typu wypiszesz, tym skuteczniej przekonasz swoja podświadomość, że dostatek finansowy jest niezależny od inteligencji, mądrości, przynależności rasowej oraz przeszłości człowieka. Każdy z nas zasługuje na to, by mieć wystarczającą ilość pieniędzy.

To dwie proste techniki, które pomagają ukierunkować właściwie sposób myślenia. Działają pozytywnie zmieniając nasze przeświadczenie wewnętrzne, a ono głównie decyduje o tym, co przyciągamy do swojego życia. Dlatego też duchowi nauczyciele powtarzają często: “poczuj się zdrowy, poczuj się bogaty, poczuj się kochany”. Dlatego podręczniki rozwoju uczą: “wyobraź sobie, że już to masz” albo: “uwierz, że to już jest”. Przeświadczenie działa mocniej niż wypowiadane przez nas codziennie afirmacje, dlatego tak ważne jest, aby właśnie ono brzmiało zdecydowanie pozytywnie.

Bogusława M. Andrzejewska

skuteczna.jpg