Praktyka

Obserwuję często osoby, które zupełnie nie korzystają ze zdobytej wiedzy. To ludzie, którzy ukończyli kurs prosperity albo inne szkolenia dotyczące zmiany życia na lepsze. Bywa, że zamieszczają zdjęcia z warsztatów lub skany dyplomów, a niedługo potem skarżą się na niedostatek, choroby, problemy, jakby nigdy nawet nie słyszeli o Prawie Przyciągania. To nic złego. Przekucie teorii w praktykę wcale nie jest łatwe i ja sama potrzebowałam lat całych, żeby urzeczywistnić to, o czym wiedziałam od dawna. Jeśli jednak chcemy mieć efekty w rozwoju, warto zwrócić uwagę na parę rzeczy.

Po pierwsze – trzeba dać sobie prawo do wolnego procesu. Nie każda nowa matryca wskakuje od razu, ponieważ siedzące w podświadomości wzorce trzymają się bardzo mocno. Każdy z nas ma w sobie mnóstwo takich kodów, które wcale nie chcą zniknąć tylko dlatego, że na przykład zaczynamy systematyczną pracę z afirmacją. Przyda się odrobina cierpliwości. Nie poddawajmy się tylko dlatego, że po trzech tygodniach wcale nie jest lepiej, a często gorzej. Zasadniczo potrzebujemy około 28-30 dni, by stworzyć nowy wzorzec i to tylko wtedy, jeśli rzetelnie pracujemy każdego dnia. Doświadczenie wskazuje, że najczęściej rezygnujemy tuż przed finałem. Być może rzeczywiście przed świtem jest najciemniej i zniechęcamy się na chwilę przed tym, kiedy moglibyśmy cieszyć się z sukcesu.

Po drugie – przy okazji przypomnę, że kiedy wykonujemy silny ruch energetyczny, czyli podejmujemy decyzję o zmianie nawyków lub systematycznym uzdrawianiu jakiegoś tematu, to pierwszym efektem jest najczęściej „oczyszczanie”, czyli pospieszna i chaotyczna materializacja starego wzorca. Jeśli na przykład pracujemy z przyciągnięciem pieniędzy, to popchnięcie energii może wykreować jakąś stratę czy napływ rachunków do zapłacenia. Najczęściej reagujemy paniką i zniechęceniem, mówimy: „to nie działa” i przestajemy wykonywać ćwiczenia. Tymczasem takie zjawisko oznacza tylko, że stary wzorzec został wytrącony z wygodnego miejsca i właśnie wylatuje z naszej podświadomości. Przerwanie pracy nad sobą w takim momencie powoduje, że proces wymiany matrycy zostaje zastopowany i wzorzec wpada z powrotem na swoje stare miejsce. Najczęściej staje się potem silniejszy, bo wzmocniony bocznym przekonaniem: „nic tego nie zmieni”.

Po trzecie – podświadomość zawsze broni się przed zmianą poglądów. Czasem wydaje nam się, że stosowanie określonych metod przez dwadzieścia minut załatwia sprawę. Tymczasem skuteczna zmiana nastąpi tylko wtedy, kiedy staramy się wprowadzić to wszystko w życie. Wyobraźmy sobie, że pracujemy z rozwijaniem pozytywnego myślenia i afirmujemy dobre nastawienie do świata i ludzi. Po czym przez pół dnia oglądamy telewizję i złościmy się na polityków, którzy wypowiadają przed kamerą swoje nonsensy. Słuchanie takich rzeczy i zanurzanie się w negatywne emocje jest przyciągane przez stare wzorce, które nie chcą ustąpić bez walki. Warto uświadomić sobie, że to wszystko wcale nam nie służy i konsekwentnie zmieniać także pewne nawyki.

Dobrym przykładem byłoby tutaj odchudzanie. Któregoś dnia decydujemy, że przechodzimy na dietę i odstawiamy słodycze. Po czym już po tygodniu zjadamy ciasteczko z myślą: „przecież jedno mi nie zaszkodzi”. Następnego dnia do ciasteczka dorzucamy dwie czekoladki, bo przecież: „to tylko dwie czekoladki” i w ten sposób nasze plany na schudnięcie zostają skasowane całkiem przez stare nawyki. Oczywiście, moim zdaniem, przyczyna nadwagi mieści się w głowie, czyli w określonych wzorcach, najczęściej opartych na lęku, a dieta nie ma tutaj nic do rzeczy. Przez większość życia byłam łasuchem, który zjadał mnóstwo słodyczy, zachowując przy tym szczuplutką sylwetkę, więc wiem, co piszę… Jednak nie o tym chciałam powiedzieć, lecz pokazać, w jaki sposób jesteśmy sabotowani przez podświadomość.

Po czwarte – nie dajmy się wpędzić w pułapkę braku czasu. Znam wiele skutecznych ćwiczeń i medytacji, które zajmują od 5 do 15 minut. Nie ma osoby, która nie znajdzie codziennie dla siebie takiej chwili. Nawiasem mówiąc, jeśli ktoś takiego czasu nie umie wygospodarować, to naprawdę jest z nim bardzo źle i tym bardziej powinien coś w swoim życiu zmienić, bo z całą pewnością szczęśliwy nie jest.

Często marnotrawimy czas, dzień nam umyka niepostrzeżenie i kiedy przypominamy sobie, że mieliśmy zrobić pewne ćwiczenie, jest już zbyt późno i ziewamy, spoglądając tęsknie na łóżko. Mnóstwo czasu tracimy na przeglądanie internetu lub gapienie się w telewizor. Oczywiście dobre jest to wszystko, co sprawia nam przyjemność, ponieważ jesteśmy tu dla radości, ale warto odwrócić kolejność działania – przeznaczyć chwilę na medytację, a potem spokojnie sobie surfować po sieci, dopóki zmęczenie nie wygoni nas do łóżka. To prosta zasada – ustalanie priorytetów i zmieszczenie ich w przedziale dnia, kiedy jesteśmy jeszcze wystarczająco aktywni. Zarządzanie czasem to układanie spraw według ważności i terminów, a przy tym pozostawianie także przestrzeni na to, co nie jest obowiązkiem tylko rozrywką.

Pomaga w tym przygotowanie choćby ogólnego programu dnia na piśmie. Z doświadczenia wiemy, że im więcej pracy mamy w danym dniu, tym sprawniej wszystko organizujemy, bo nie tracimy czasu na próżno, tylko przechodzimy płynnie od jednej rzeczy do drugiej. Kiedy natomiast dzień mamy wolny całkiem, to snujemy się tak długo po domu, aż z przerażeniem zauważamy, że zapada noc, a nic zrobione nie zostało, chociaż mieliśmy ogromne plany. Napisany program motywuje nas i przypomina. Przyznaję, że żyję z karteczkami, na których zapisuję nawet tak oczywiste sprawy, jak napisanie artykułu czy pomalowanie paznokci. Po obowiązkowej pracy robię punkt po punkcie to, co zapisane i wykreślam kolejno z karteczki. To nie tylko przypominajka, to także organizer, który pozwala mi nie tracić czasu.

Po piąte – aby mieć efekty, trzeba przede wszystkim robić cokolwiek w tym kierunku. Bardzo często zaliczamy kurs i całe nasze działanie kończy się na powieszeniu na ścianie dyplomu. Jeśli chcemy, by nasze życie zmieniło się na lepsze, korzystajmy czynnie ze wszystkich skutecznych metod, których nauczyliśmy się na szkoleniu, Cóż nam po dyplomie Reiki, jeśli nie robimy codziennie zabiegów energetycznych przynajmniej na sobie? Cóż nam po ukończonym kursie Dwupunktu, jeśli nie pracujemy każdego dnia z tą metodą? Po cóż nam wreszcie szkolenie czy konsultacja z Prosperity, jeśli cierpliwie nie robimy ćwiczeń, nie przekładamy bransoletki na drugą rękę, nie rozpisujemy wzorców, nie wypowiadamy afirmacji, nie wizualizujemy upragnionych spraw?

W psychologii zrozumienie problemu i zobaczenie rozwiązania oznacza często poukładanie w sobie tematu na tyle, by powstał nowy pogląd i rozpoczęło się uzdrowienie. Ale nie zawsze. I nie wtedy, kiedy nawykowo funkcjonujemy inaczej. Niestety nie wystarczy zrozumieć, że pozytywne myślenie nam służy i przyciąga dobre rzeczy. Trzeba też cierpliwie nauczyć się kontrolowania własnych myśli i wyłapywania każdego aktu, którym podświadomość będzie nas sabotować. Jeśli chcemy podnieść poczucie wartości, które jest mocno obniżone, to nie wystarczy pojęcie na poziomie umysłu, że jestem cudowną, niewinną istotą. Trzeba czasem głośno powiedzieć do siebie lub napisać, jaka jestem dobra i dlaczego. Zasadniczo warto przez 30 dni przekonywać siebie ustnie lub pisemnie, aby nowy wzorzec wreszcie się osadził w naszym wnętrzu. Pamiętajmy, że na naszą rzeczywistość wpływa przekonanie, a nie przelatująca niedbale myśl.

Nauczenie się ciekawych metod, a następnie nie korzystanie z nich jest jak kupno samochodu i postawienie w garażu. Nie ma żadnego pożytku z takiego autka i pieniądze  okazują się wyrzucone w błoto. Dlatego też kursy rozwojowe kosztują. Muszą kosztować, aby osoba, która czegoś się nauczyła na nich, chciała z tego korzystać. Czasem liczenie wydanych pieniędzy pomaga, jeśli szkolenie potraktujemy jak inwestycję w siebie. Ważne, by pracować z poznanymi na kursie metodami także potem, kiedy kurs się zakończy, a my wracamy w swoją rzeczywistość.

Cokolwiek ma nam służyć, powinno stać się przedmiotem stałej praktyki. Kiedyś byłam na wartościowym kursie Dotyku dla Zdrowia (Touch For Health). Niestety nie interesowało mnie to. Szkolenie zakończyłam, ale potem korzystałam jedynie z jednego punktu, który pomaga mi rozluźnić napięte barki. Nic z kursu nie pamiętam, a jedynie jak przez mgłę przypominam sobie, że było tam mnóstwo ciekawej i pożytecznej wiedzy. Astrologia jest sto razy trudniejsza, a pomimo tego obudzona w środku nocy potrafię opowiedzieć o dowolnym układzie planet w horoskopie, bo mnie to fascynuje i codziennie z astrologią pracuję. Jeśli chcemy skutecznie przekodować podświadomość, warto codziennie przypominać jej o zaletach pozytywnego myślenia, wysokiego poczucia wartości czy sensu wybaczania. Warto stale coś robić w tym kierunku, by nie zapomnieć wszystkiego, co wyczytaliśmy czy usłyszeliśmy na szkoleniu. Dopiero praktyka utrwala w nas konkretną wiedzę. Inaczej gaśnie ona tak, jak cała moja wiedza o TFH. A kiedy zapomnimy, to już nie możemy z jej dobrodziejstwa korzystać. Świadoma codzienna praca z jakimś aspektem prosperującej świadomości tworzy nowe pozytywne nawyki.

A po szóste – pamiętajmy o dobrej zabawie. Jak napisałam wcześniej, najlepiej przyswajamy to, co nas fascynuje. To co nas nie ciekawi – zapominamy. W grę wchodzą tu emocje. Kiedy czymś się interesuję, to nauce i ćwiczeniom towarzyszy radość, która jest wspaniałym energetycznym dopalaczem. Podświadomość jest przy tym jak małe dziecko – najchętniej skupia się na zabawie i najlepiej przez zabawę się uczy. Pisałam już o tym, że najszybciej działają afirmacje śpiewane i układane w formie zabawnych wierszyków. Ale też ważne jest, by wybierać najlepsze dla siebie sposoby. Jeśli Dwupunkt wydaje się nudny, spróbujmy Reiki. Jeśli afirmowanie nas męczy, ćwiczmy kodowanie. Jeśli EFT trwa za długo, wybierzmy Uzdrawianie Gamma. Metod jest mnóstwo. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Warto też stale szukać rzeczy nowych i sprawdzać kolejne metody na sobie. Jesteśmy różni, mamy różne upodobania i mogą nam się podobać takie techniki, które dopiero wymyślono i których 5 lat temu jeszcze nikt nie znał. To bardzo pozytywne zjawisko, że pojawia się stale coś nowego. Doceniajmy tę twórczą różnorodność, ponieważ to właśnie dzięki temu możemy często naprawdę doskonale się bawić.

Bogusława M. Andrzejewska

Advertisements

Myślenie

W Prospericie kluczowe jest właściwe myślenie. Wiedząc o tym, że nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość, wkładamy sporo wysiłku w to, aby kontrolować te wszystkie pojawiające się skojarzenia, obrazy i przede wszystkim niewłaściwe poglądy. Bo to one w istocie tworzą to wszystko, co nas spotyka. Powtarzałam i powtórzę ponownie, że nie mają wielkiego znaczenia przelotne myśli, które chyłkiem przymykają przez nasz umysł. Siłą, która materializuje nasze życiowe doświadczenia są przekonania. Czyli to, w co wierzymy. Co uznajemy za prawdę, za fakt.

Jeśli ktoś miał przykre doświadczenie z psem, który go ugryzł lub z wodą, bo w dzieciństwie się topił, może bać się tej wody lub psów. Nosi w sobie przeświadczenie, że dla niego woda (albo pies) to coś przykrego i niebezpiecznego. Im mocniej zasili to emocjami, tym szybciej przyciągnie kolejne doświadczenie, które to potwierdzi. Tak zadziała wzorzec. Człowiek taki trafi na psa, który go zaatakuje lub wchodząc do jeziora poślizgnie się i choćby toń sięgała mu do kolan, przewróci się i napije wody. Oto lustro naszych myśli, które niezawodnie przyciąga do nas to, w co wierzymy.

Przypomnę w tym miejscu, że dobre myśli też się sprawdzają. Nie musimy się straszyć negatywnymi rzeczami. Możemy się cudownie bawić wymyślając, co pięknego może nas spotkać. O ileż to przyjemniejsze, o ileż ciekawsze! Warto spróbować dla własnej frajdy. Ale można też potraktować to poważnie i wprowadzić do swojego harmonogramu systematyczną wizualizację. Można każdego dnia marzyc i wyobrażać sobie to, czego pragniemy. Jeśli zasilimy to wiarą i emocjami, być może nasze wyobrażenie stanie się rzeczywistością. Tak właśnie spełniają się marzenia – kiedy zamieniają się w pogląd, że z cała pewnością są tuż przed nami w zasięgu reki i za chwile się spełnią. Od razu widać, jak niewiele osób wierzy w wygraną w Lotto. Każdy chce wygrać, ale mało kto wierzy, że to możliwe w jego indywidualnym przypadku…

Stale spotykam się z narzekaniem na różne drobiazgi. Czasem zastanawiam się nawet, dlaczego ludzie dopatrują się tragedii tam, gdzie jej wcale nie ma. Odpowiedzią jest właśnie niewłaściwy sposób myślenia. Ktoś narzeka na hałas, bo pies ujada. Ktoś zrzędzi, bo jakiś produkt podrożał. Ktoś się zamartwia, bo musi iść do urzędu załatwić jakąś sprawę… W istocie pies nie jest problemem, to wyszukiwanie sobie powodu do złości, bo kiedy zajmiemy się swoimi sprawami, nie zwracamy uwagi na psa. Jeśli jednak ktoś jest rozdrażniony, chory czy niewyspany, to wszystko go wkurza, także szczekanie psa.

Rzeczy drożeją stale, w większości wypadków można na to nie zwracać uwagi, bo w gruncie rzeczy nie odczuwamy tego aż tak bardzo. Wydamy miesięcznie kilka złotych więcej i cóż z tego? Jeśli nie będziemy na tym się skupiać, nawet tego nie odczujemy, po co więc się zamartwiać? Nie warto też argumentować mądrością typu “ziarnko do ziarnka”, bo to absolutnie nie prosperujące powiedzonko. To typowe hasło świadomości ubóstwa, która ściboli przy każdej okazji, przesiąknięta do szpiku lękiem, że jej zabraknie… Nie tędy droga. Jeśli nawet cena czegoś ważnego dla nas poszła w górę, trzeba się skupiać na zwiększeniu dochodów, bo celem świadomości prosperującej jest szczęście i życie w dostatku wszystkiego, czego pragniemy. Świadomość bogactwa ma to, czego potrzebuje i nie obchodzi ją skąd ani za ile.

Zamartwianie się z góry koniecznością załatwienia trudnych spraw jest także niewłaściwe. Warto się dobrze przygotować, ale nie warto się martwić. Właściwe myślenie zakłada, że wierzymy w pomyślne rozstrzygnięcie problemu. Jeśli wiara stanie się poglądem, wówczas staje się też naszą rzeczywistością. To prawo tak pewne i niezmienne jak grawitacja. Jeśli mamy przed sobą wyzwanie, to najlepsze co możemy zrobić, to uwierzyć, że nam się uda i stworzyć w sobie przekonanie, że tak właśnie będzie.  Pozytywna energia wysłana w przyszłość utoruje nam drogę i urzeczywistni pozytywny finał sprawy.

Najprościej rzecz ujmując: sztuka życia polega na umiejętności nie przejmowania się drobiazgami i nie zamartwianiu sprawami poważnymi. To jest zależne tylko od nas. W istocie nie cierpimy tak bardzo z powodu sytuacji, ile z powodu naszych myśli na temat tego, co się zdarza. Często jesteśmy zupełnie nieświadomi, co naprawdę jest trudne. Bywa, że dopiero mocny kontrapunkt pozwala dostrzec, jakimi jesteśmy szczęściarzami. W tym miejscu można sobie przypomnieć słynny dowcip z kozą, którą narzekający na ciasnotę człowiek wziął do mieszkania na cały tydzień. Po usunięciu zwierzaka docenił radośnie, jak wiele ma przestrzeni do życia. Jeśli zatem czujemy się niezadowoleni, warto zadać sobie pytanie, czego nie zauważmy? I czy rzeczywiście jest nam źle, czy to tylko nasze roszczeniowe myśli, pozbawione oparcia w prawdziwej wiedzy? Może warto wtedy poszukać “kozy” i zobaczyć, jak wiele dobra nas spotyka każdego dnia.

Jeśli ktoś przeżył rozstanie, to ból emocjonalny z tej przyczyny wydaje się od razu obowiązkowy. A to nie jest prawda. Rozpacz wywołują w nas myśli typu: „co ja teraz zrobię sama? Jak sobie poradzę? Kto mnie rano przytuli? Jak to będzie nie mieć z kim iść na kolację? Itp.”. A przecież na kolację można iść z dobrą przyjaciółką. Można znaleźć dobrą pracę i zabezpieczyć siebie finansowo. Można cieszyć się spokojnym wieczorem i faktem, że ma się telewizor tylko dla siebie. W gruncie rzeczy nowa sytuacja stwarza nam setki ciekawych możliwości i wcale nie jest zła, tylko my ją postrzegamy w przekrzywionym lustrze dramatu. Cierpimy, bo nakręcamy się pełnymi bólu i lęku myślami.

Ciekawostką jest, że po upływie pewnego czasu od rozwodu większość pań ocenia swój nowy stan bardzo dobrze. Doceniają ciszę, porządek w domu, fakt, że nie musza gotować obiadu i prać skarpet. Mają czas na swoje zainteresowania i przyjemności. Chcę tu zwrócić uwagę, że sytuacja się nie zmieniła, tylko zmieniło się myślenie o niej. Co oznacza, że wydarzenie nigdy nie jest ani dobre ani złe – tylko nasze myśli wartościują, oceniają i nakładają na życie określone zabarwienie. W ślad za tym płyną emocje, czasem bardzo bolesne. Wniosek jest oczywisty – cierpimy w wyniku wartościujących myśli, co oznacza, że umiejętność kontrolowania myśli może nam zapewnić spokój i pozytywne nastawienie.

Wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne. Myślimy nawykowo. Pies ujada, zakłócając nam ciszę – w głowie pojawiają się standardowe zdania: “ależ hałas! Czy on tak musi?! Co za koszmar! Gdzie właściciel? Co za ludzie! W jakiej ja okropnej okolicy mieszkam!…” A można włożyć do uszu stopery i dalej czytać książkę. “Pies polega na tym, że szczeka” – powiedział kiedyś jeden z moich kolegów. No i już. Niech sobie szczeka. Wystarczy poszukać nowych myśli i świadomie je ukształtować, zamiast myśleć nawykowo.

Podczas ostatniego wyjazdu na urlop trafili mi się hałaśliwi sąsiedzi. Dla niektórych weekend jest po to, by słuchać muzyki i tańczyć, trudno zatem młodym, roześmianym ludziom zabraniać zabawy. Bawili się więc całą noc do rana… i dalej. Ja wolę ciszę i śpiew ptaków, szczególnie rano. No cóż, nie mogłam tego śpiewu posłuchać przy śniadaniu, zagłuszyło je disco polo. Przez sekundę pozwoliłam sobie na rozdrażnienie. Tylko przez sekundę. Potem pozbierałam swoje świadome myśli – młodzi ludzie są sympatyczni, niech się bawią, ptaki są wszędzie. Poszłam na spacer do lasu – miałam ciszę, ptaki i spokój. Po co denerwować się czymś, na co nie mamy wpływu?

Wyświechtane powiedzonko “nie przejmuj się” jest genialnym drogowskazem do pozytywnego myślenia. Nie oznacza wcale nieodpowiedzialności. Właściwe rozumiane uczy nas dystansu do różnych trudnych spraw. Dzięki temu sprawy te okazują się całkiem nieskomplikowane i rozwiązanie pojawia się samo z siebie. Odpowiedzialnością wcale nie jest zamartwianie się czymś. Tak akurat moim zdaniem przejawia się marudność, pesymizm i czarnowidztwo. Jeśli jest kłopot i trzeba coś z nim zrobić – to się robi, a nie martwi. Jeśli nic zrobić z tym nie można, to po co tracić energię na smutki? Smutki nie tylko obniżają nastrój, ale też osłabiają nasza wewnętrzną moc, niszczą zdrowie i przyciągają kolejne problemy. Zatem odpowiedzialność to właściwe i pozytywne reagowanie na sytuację, która takiej reakcji wymaga.

Są rzeczy błahe i rzeczy ważne. Podobnie z poglądami i wzorcami. Jeśli ktoś nie lubi pomidorów, może ich sobie nie jeść, a jego życie w najmniejszym stopniu na tym nie ucierpi. Jeśli jednak boimy się psów, to przeżywać będziemy często dyskomfort, bo tych zwierząt jest wszędzie mnóstwo. Podobnie jak pająków, pszczół czy innych robaczków. To kwestia priorytetów, co nam w życiu przeszkadza bardziej, a co mniej. Na niektóre negatywne poglądy można machnąć ręką. Inne warto uzdrawiać, aby życie nie stało się męką. Warto pamiętać, że jeśli często spotykamy się z czymś, co nas drażni i denerwuje, to takie przykre emocje przenoszą się potem na inne sprawy i relacje. Rozprzestrzeniają się jak wirus i choć zaczynamy od jednego lęku, możemy skończyć na ogólnej niechęci do świata i ludzi. Dlatego lepiej wychwycić niekorzystne wzorce i je przekodować. Można włożyć nieco wysiłku w wyleczenie się z fobii przed psem, wodą czy urzędnikami i w akceptację rzeczywistości. Efektem będzie radosne i szczęśliwe życie.

Bogusława M. Andrzejewska

Mądrość

Cały Wszechświat jest oparty na pewnych zasadach. Zasady są bezlitosne i dla wszystkich jednakowe. Przykładowo: zasada grawitacji będzie działać niezależnie od tego, czy jesteś człowiekiem dobrym czy podłym. Działa też bez względu na to, czy będziesz się modlić i wierzyć w szczęście czy nie. Każdy spadnie z urwiska, kiedy spacerując jego brzegiem, źle postawi nogę. Siła przyciągania rzuci go na ziemię.

Tak też działa Prawo Przyciągania i wiele innych, również tych, o których się głośno nie mówi. One są po to, aby Wszechświat był dokładnie taki jaki jest – pełen harmonii. Możesz zatem być szlachetnym człowiekiem, ratować innym życie i codziennie się modlić – jeśli nie stosujesz Prawa Przyciągania – czyli nie myślisz z radością i miłością o pieniądzach, to możesz mieć problemy z zarabianiem. Możesz się modlić głęboko i wołać do nieba, że pracujesz ciężko i uczciwie, a to i tak nie przyniesie efektów. Ponieważ każda Twoja modlitwa, kiedy zrzędzisz i narzekasz, kiedy myślisz negatywnie, kiedy masz kompleksy, kiedy w głębi duszy myślisz, że nie zasługujesz – jest jak próba złamania zasady rządzącej Wszechświatem.

Dostrzegam w tym jeden wyjątek, kiedy zasady mogą zostać “złamane”. To Prawo Łaski i Anioły. Pojawiają się wtedy, kiedy strażnicy zasad zmiatają kolejne niespełnione marzenia i przywracają nieco porządku, dając kolejne szanse ludzkim istotom. Wracając do pierwszego przykładu – idziesz brzegiem urwiska i stawiasz źle stopę, więc lecisz w dół. Ale oto Anioł zaczepia Twoje ubranie o krzak lub drzewo i nie spadasz. Wdrapujesz się na górę i masz kolejną szansę, choć potłuczony i podrapany. Musisz tylko pamiętać o regułach gry, bo inaczej znowu polecisz w dół.

Mądrość pojmuję tu jako znajomość zasad i stosowanie ich w życiu. Przykładowa zasada grawitacji utrudnia nam wspinaczkę po skałach, ale ułatwia wiele innych rzeczy. Prawo Przyciągania daje nam nie tylko obiekty naszych lęków, ale przynosi w darze także samochód, pieniądze, wycieczkę marzeń – dokładnie to, co wizualizujemy i o czym najczęściej myślimy. Mądrość to wykorzystywanie wiedzy o zasadach. Nie można chodzić brzegiem urwiska – trzeba wiedzieć, że istnieje zasada grawitacji i takie działanie grozi upadkiem w przepaść. Można też chodzić, ale ostrożnie i z zabezpieczeniem. Nie polecam przetrwania życia w wygodnym fotelu, bo nie o to chodzi. Jednak, kiedy wybieramy się nad urwisko, możemy się zabezpieczyć liną chociażby. Mądrość nie polega na tkwieniu w strefie komfortu, lecz na rozsądnym zdobywaniu szczytów.

Mądrości uczymy się całe życie. Wynika z naszych doświadczeń i doświadczeń innych. Jeśli ktoś raz spadnie, wiemy, że tamto miejsce jest niebezpieczne. Stawiamy ogrodzenia i tabliczki. Jeśli podejmujemy próbę przekroczenia pewnej granicy, liczymy się z ryzykiem. A starzy ludzie przekazują nam ogromną wiedzę, opartą na ich doświadczeniu i doświadczeniu pokoleń. Warto czasem ich posłuchać. Trochę mądrości wyczytamy, trochę usłyszymy od starszych osób, trochę sami musimy nabyć przez doświadczenie. Ale obok miłości jesteśmy tu na Ziemi dla MĄDROŚCI właśnie.

Uwielbiam alpinistów, z jednym z nich jestem szczęśliwie zamężna. Szczyty zdobywają pomyślnie Ci, którzy dobrze znają i stosują zasady. To mądrość – obok wytrwałości i siły – wynosi ich na górę. A niektórych niestety zmiata brak rozsądku. To nie tylko technika, nie tylko trening, nie tylko świadomość swoich możliwości, ale i wiedza, kiedy należy odpuścić, bo idzie burza na przykład. Czasem potrzeba sukcesu jest silniejsza od mądrości. A my wiemy, że za tym kryje się czasem brak poczucia wartości. Mądry alpinista zdobywa szczyt, ale wie, kiedy się poddać, aby za rok znowu spróbować. Nie czuje się “przegranym”, zna swoją wartość. Ustępuje przed burzą, bo wie, że ona jest silniejsza. Tak zrobił Krzysztof Wielicki przy próbie zdobycia K-2 – dzięki temu wszyscy przeżyli. Nie ulega wątpliwości, że alpinizm wymaga wielkiej mądrości. Wtedy staje się sukcesem, a nie upadkiem.

A mówimy tu też o życiu i urwisko to tylko przykład. A w życiu? Ludzie potrafią pożyczać pieniądze osobom, których nie znają. Niektórzy wysyłają duże kwoty osobom nie widzianym nigdy na oczy i poznanym przez internet. Potrafią otwierać drzwi komuś, kto „zbiera parę groszy”. Chodzą z portfelem w plecaku zarzuconym na plecy albo próbują pogłaskać obcego psa… Kobiety świadomie zachodzą w ciążę z żonatym mężczyzną, wierząc, że na wieść o dziecku zostawi swoją rodzinę. Inne wiążą się z pijakiem, licząc na to, że nagle w związku małżeńskim wytrzeźwieje na zawsze…  Można długo wymieniać zachowania pozbawione mądrości. Z całą pewnością nie ma w nich harmonii. Charakteryzują się one tym, że przynoszą nam straty materialne i emocjonalne cierpienie. Dlatego warto zacząć od rozwijania w sobie mądrości.

Bogusława M. Andrzejewska

Alfabet pozytywnego działania

Akceptuj wszystko, co się wydarza w twoim życiu, a na co nie masz wpływu. Wiedz, ze świat jest pełen harmonii i wszystko, co się pojawia służy większemu celowi. Zmieniaj przede wszystkim siebie, stając się każdego dnia lepszym i bardziej kochającym człowiekiem.

Bądź serdeczny i pełen życzliwości dla wszystkiego, co żyje. Obdarzaj troskliwa uwagą każdą żywą istotę. Dobrze traktuj zwierzęta i okazuj im wiele ciepła i zrozumienia. Niech Twój spokój wewnętrzny będzie dla nich spójny z harmonią otaczającej przyrody.

Ciesz się każdą chwila życia, każdym drobiazgiem. Stań się wiecznym optymista, który wszędzie znajdzie powód do radości. Niech każdy twój dzień zaczyna się od dużej dawki radosnego śmiechu. A potem staraj się zauważać tylko to, co dobre i wesołe.

Dawaj ludziom dobre słowo, wsparcie, uśmiech, dawaj prezenty bez poczucia straty. Bądź hojny. Bierz od ludzi bez poczucia winy i z wdzięcznością. Biorąc, otwierasz darczyńcę na przepływ dobrej energii i pozwalasz mu rozwijać szczodrość.

Emanuj na świat swoim pozytywnym nastawieniem do życia. Dostrzegaj tęcze w każdej kałuży i odczuwaj na każdym kroku dostatek. Opowiadaj innym o tym, jakie piękne jest życie. Pokazuj ludziom, ile cudów spotyka nas na każdym kroku.

Finansowe problemy są częścią naszego życia. Duch realizuje się w materii i poprzez materię, a do tego potrzebuje jakże silnej energii pieniądza. Pieniądze same w sobie nie są ani złe, ani dobre. Są tylko narzędziem, które pomaga nam się rozwijać.

Gorąco kochaj wszystkich, którzy otwierają się na twoją miłość. Spotykaj się z dobrymi ludźmi. Oglądaj piękne filmy. Czytaj pozytywne książki. Otaczaj się tym, co dobre, piękne i szlachetne. To ty decydujesz, które jakości zdominują twoje życie

Harmonia jest w tobie zawsze, ponieważ jesteś częścią natury. Doceniaj siłę otaczającej ciebie przyrody. Korzystaj z mocy drzew, przytulając się do nich przy każdej sposobności. Medytuj nad wodą, zachwycaj się widokiem kwiatów, słuchaj śpiewu ptaków i codziennie chodź na spacery.

Intuicja to dar i drogowskaz. Pozwól się prowadzić twojemu wewnętrznemu Światłu. Najważniejsza jest pierwsza myśl, która się w tobie pojawia. Ona jest głosem serca. Zaufaj sobie, wiedz, że jesteś dla siebie najlepszym nauczycielem i przewodnikiem.

Jedz tylko dobre i świeże rzeczy, kierując się zawsze tym, na co masz ochotę. Słuchaj swego ciała, swego apetytu, ponieważ tam jest najmądrzejszy dietetyk, który wie, czego w tym dniu najbardziej potrzebujesz.

Kieruj się w życiu zasadą czynienia tylko tego, co nikomu w niczym nie zaszkodzi i nikogo nie zrani. Zanim podejmiesz decyzję, zadaj sobie pytanie, czy to co chcesz uczynić przyniesie coś dobrego tobie lub innym ludziom.

Lustrem jest każdy człowiek, który porusza twoje emocje. Nie obrażaj się, nie okazuj agresji, nie atakuj, lecz w sobie szukaj aspektów, które wymagają uzdrowienia. Kiedy w sobie posprzątasz, spontanicznie pokochasz i zaakceptujesz wszystkich, którzy staną na twojej drodze.

Myśl o sobie wyłącznie pozytywnie, chwal siebie i nagradzaj, wierz w to, że jesteś wspaniały, jedyny, niepowtarzalny. Tak samo postrzegaj innych. Twórz piękne, serdeczne i pełne życzliwości relacje poprzez pryzmat dobrego stosunku do wszystkich ludzi.

Naucz się otwierać na miłość. Kochaj całym sercem i nie bój się, ze możesz cokolwiek stracić. Żadna minuta wypełniona kochaniem nie idzie na marne. To właśnie twoje najpiękniejsze uczucia budują ciebie i czynią coraz lepszym.

Okazuj wdzięczność każdej czującej istocie. Wyrażaj wdzięczność głośno. Każdego dnia wieczorem dziękuj za wszystkie cudowne chwile, jakich doświadczyłeś. Doceniaj różne drobne sprawy, które rozjaśniają i ubarwiają twój świat.

Panuj nad emocjami i nie pozwalaj sobie na to, aby tobą zawładnęły. Zarządzaj nimi mądrze, niech tobie służą. Naucz się zasad psychosomatyki i nie dopuszczaj, aby jakakolwiek negatywna emocja osiadła w twojej podświadomości i niszczyła twoje zdrowie.

Rób to, co kochasz. Poświęcaj czas swoim pasjom i spraw, by wypełniały twoje życie radością i wieloma innymi dobrymi emocjami. Ułóż swoje sprawy zawodowe tak, abyś zarabiał na życie, robiąc to, co naprawdę lubisz i co sprawia ci przyjemność.

Staraj się zawsze doprowadzać do końca podjęte działania. Wierz w swoje siły, nie rezygnuj, nie poddawaj się i wytrwaj w ty, co zacząłeś. Dbaj o prawidłowe cykle energetyczne, aby energia zawsze ci dobrze służyła.

Tańcz, pływaj, biegaj, chodź na spacery. Postaraj się robić wszystko to, co pozwoli ci zachować zdrowe i sprawne ciało. Uwielbiaj swoje ciało, dbając o nie, wypoczywając i pielęgnując. Zachowaj złoty środek pomiędzy wysiłkiem a odpoczynkiem.

Unikaj przekonywania kogokolwiek do swoich poglądów. Nie trać energii na zmuszanie innych, aby myśleli tak, jak Ty. Daj prawo każdemu, aby miał swój świat i swoje poglądy. Ucz innych przez swój dobry przykład. Bądź naprawdę szczęśliwy.

Wybaczaj ludziom już w chwili, kiedy robią coś niewłaściwego. Daj innym prawo do słabości i popełniania błędów. Bądź wielkoduszny. Pamiętaj, że sam zapraszasz do swojego życia trudne sytuacje, abyś mógł stawać się coraz bardziej doskonały.

Zbuduj świadomie swoje szczęście, dbając o pozytywne myślenie i codzienne najpiękniejsze marzenia. Kreuj swoje życie zgodnie ze swoimi pragnieniami. Nie rezygnuj z tego, co dla ciebie ważne i uwierz, że masz moc, aby twoje życie było zgodne z twoimi oczekiwaniami.

Bogusława M. Andrzejewska

dzialanie