Kryształowe Komnaty

Kryształowe komnaty pokazały mi się w medytacji, kiedy leżałam otoczona kamieniami w ich pięknym polu energetycznym. Początkowo myślałam, że to tylko przebłyski z Atlantydy, jednak okazało się, że komnaty te istnieją obecnie w innym wymiarze. Czekają, aż ludzkość podniesie swoje energie na tyle, by z nich korzystać, podobnie jak wiele innych pięknych wibracyjnie miejsc i przedmiotów, np. Schronienia Archaniołów, o których piszą duchowi nauczyciele.

W pewien sposób są to miejsca poza czasem i przestrzenią. Postrzegam je jako posadowione poza światłem słonecznym, zatem nie znajdują się na żadnej planecie ani w żadnym gwiezdnym układzie. Przypominają groty lub jaskinie, które są oświetlone wyłącznie własnym światłem kryształów. W naszej rzeczywistości to niemożliwe, ponieważ kwarc lśni wyłącznie odbijając słoneczne promienie. W nocy trzymamy w ręce tylko ciemny kamyk. Tymczasem to, co zobaczyłam, to potężne kryształy wielkości kilkupiętrowych wieżowców, wypełnione kolorowym światłem, płynącym z ich jądra.

Kryształowe Komnaty są zatem pierwotną energetyczną matrycą wszystkich kwarców. Miejscem, z którym te wszystkie przepiękne kamienie łączą się swoimi wibracjami. Być może też stamtąd czerpią swoją harmonię, dzięki której są tak fantastycznymi kluczami do innych wszechświatów? Wystarczy medytacja skupiona na krysztale, aby dostrzec tysiące dróg poza znany nam wymiar. Jednak zwrócę od razu uwagę, że powinna to być medytacja skupiona na tym, co kryształ ma nam do przekazania. Innymi słowy, warto zrobić w umyśle ciszę przyjmującą, cokolwiek przyjdzie. Najczęściej medytujemy w konkretnym celu, oczekując od kryształu uzdrowienia lub pomocy – co oczywiście nie jest niczym niewłaściwym. Czasem jednak warto zostawić przestrzeń i zapytać, co on sam chce nam pokazać.

Kiedy odkryłam Kryształowe Komnaty, sądziłam, że to miejsce jest dostępne dla wszystkich, którzy są gotowi do działania na wysokich wibracjach i że dzięki wyciszeniu i pracy z kamieniami zasłużyłam sobie na dostęp do magicznej krainy. Tymczasem dwoje moich znajomych jasnowidzów, potwierdzając istnienie tych tajemniczych komnat, powiedziało mi także, że one są w pewien sposób tylko moje. Nie w kwestii własności oczywiście, a raczej bycia Strażniczką Kryształowej Legendy. Ponieważ spuścizna Atlantydy nie jest dla mnie niczym nowym i stale odkrywam nowe powiązania z tym wymiarem, przyjęłam, że to ciąg dalszy odnajdywania nowych śladów przeszłości.

Ziemia zmienia swoje wibracje. Wzrastamy razem z nią, a tym samym sublimując energię stajemy się coraz bardziej wrażliwi i zaczynamy dostrzegać warstwy i wymiary, niewidzialne dla ogółu ludzkości. Mając większą wiedzę i otwierając się z zaciekawieniem na duchowe odkrycia, poznajemy nasz wszechświat z innej strony. Myślę jednak, że nie ma przypadków i fakt odkrywania przed nami takich miejsc wiąże się z pewną gotowością ludzkości na poznawanie nowej wiedzy. Sama nie wiem, co jeszcze znajdę w Kryształowych Komnatach, ale domyślam się, że to coś ważnego dla Ziemi. Dla tej Nowej Ziemi w wysokich wibracjach.

Jak rozumieć inne wymiary? No cóż, jakkolwiek brzmi to bajkowo, one po prostu istnieją i potwierdza to nawet współczesna fizyka. Niezwykłość tego zjawiska wynika wyłącznie ze zbyt małej ilości danych. Nie rozumiemy jeszcze wszystkiego. Można to porównać do czasów średniowiecznych połączonych z telefonią komórkową. Czy ktoś w średniowieczu mógłby ogarnąć działanie fal radiowych? My dzisiaj także nie rozumiemy wielu zjawisk, które po prostu sobie istnieją.

Te inne wymiary czasem się przecinają z naszym, czasem bywają dostępne dla bardziej wrażliwych poszukiwaczy, którzy opowiadają i opisują tego typu miejsca z wieloma szczegółami. Pewnego rodzaju dowodem ich istnienia jest fakt, że niezależnie od siebie widzi  je kilka osób. Trudno wówczas twierdzić, że ktoś sobie coś wyobraził. Dlatego ja też weryfikowałam swoje odkrycie, które przecież mogło być tylko pięknym snem. Gdyby mi nie potwierdzono, że to, co widzę, istnieje naprawdę, napisałabym po prostu piękną książkę fantasy, aby wykorzystać kolorowe wizje beletrystycznie. Jednak inne wrażliwe osoby czują obecność Kryształowych Komnat i widzą moje z nimi powiązanie. Zatem otwieram się na to, co przyniosą, aby móc dzielić się taką wiedzą z innymi. Wiem i czuję, że ta wiedza jest częścią wibracji, które budują nową erę.

Bogusława M. Andrzejewska

Reklamy

Kryształowe mandale

Układanie mandal z kamieni jest równie stare i powszechne, jak same kamienie. Odkąd na Ziemi istnieje człowiek i odkąd znalazł kolorowe kamyki – układa je, nawet dla czystej przyjemności zaspokojenia potrzeby piękna. Kryształy są szczególnie cudowne, a światło w nich migoczące sprawia, że z zachwytu zapominamy oddychać. Ja tak mam. Z ogromną radością podziwiam zatem różnorodne układanki, których pełny jest internet.

Moje koleżanki układają kamienie łącząc je z piórami, muszlami, owocami, płatkami kwiatów i listkami. Natura przepięknie współpracuje z nami, podsuwając inne bajecznie barwne cuda, dzięki którym możemy tworzyć kolorowe wzory. Układanie mandal wycisza, rozwija twórczość, pomaga odnaleźć w sobie harmonię. Jest swoistą medytacją, a przecież każda medytacja uzdrawia nas na swój sposób.

Jednak w układaniu kryształów możemy odnaleźć coś więcej, niż w układaniu kolorowych kwiatuszków. Każdy kontakt z minerałami jest wejściem w wysokowibracyjną przestrzeń, która pomaga nam dotknąć innego wymiaru. Śmiem zatem twierdzić, że układanie kamieni szlachetnych to bardzo energetyczny proces, który pozwala nam na uzdrowienie. Wystarczy wyciszenie i poddanie się fali kolorów i Światła, która zaczyna wypełniać naszą przestrzeń.

Katarzyna Bratumiła Barczyńska wspomina w jednej ze swoich książek o kryształach, że intuicyjne układanie kamieni jest porządkowaniem naszego pola energetycznego. Zgadzam się z tym, ponieważ w moim odczuciu proces taki jest zbliżony w działaniu do malowania z ciszy lub pracy z metodami kwantowymi. Kiedy wchodzimy w Pole Serca, łączymy się z Najwyższym Źródłem i sięgamy do idealnej, pełnej harmonii matrycy. Dlatego właśnie Dwupunkt porządkuje pewne problemy, dlatego malowanie uzdrawia, dlatego medytacja przynosi doskonałe rozwiązanie. W naszej rzeczywistości istnieje mnóstwo portali do wymiaru, w którym istnieje idealna harmonia. Są one po to, abyśmy uświadomili sobie, że w każdej chwili można przywrócić porządek w naszym zabałaganionym emocjami świecie.

Kryształy swoją silną wibracją pomagają nam wejść w przestrzeń Wszystkiego Co Jest. Jeśli pozwalam się im prowadzić, one „same się układają”, tworząc wzór idealny na ten moment. Doświadczyłam tego wielokrotnie, kiedy w dysharmonii zwracałam się do nich po pomoc. Samo układanie mnie wyciszało, ale wibracja kryształów porządkowała też energię wokół mnie. To wyczuwalne dla każdego, kto pracuje z energią i umie ją rozpoznać. Jest to niesłychanie prosta metoda uzdrawiania i harmonizowania przestrzeni w nas i wokół nas. Jeśli pozwolimy się prowadzić wysokim wibracjom kryształów, możemy odnaleźć prawdziwą uzdrawiającą magię. To jak zawsze zależy od nas, ponieważ to my decydujemy za czym podążamy: za egotycznymi pragnieniami, czy za tym, co wyłania się z ciszy.

Oprócz energii samego kamienia, działa tutaj też moc kolorów. Kolory to Światło i świadoma praca z kryształami to też interpretacja Języka Światła, możliwego do odczytania wyłącznie na poziomie serca. Podobnie jak w uzdrawiających metodach malowania, tak i przy układaniu kamieni uruchamia fale świetlistych barw, które są bardzo mocno odbierane przez naszą podświadomość. Mandala z przejrzystych kwarców obdarza nas klarownością i mądrością, z różowych  – otwiera nas na radość i zachwyt, z fioletowych – wzmacnia intuicję i pozwala się bardziej wyciszyć. Niebieskie kamienie pobudzają kreatywność, szmaragdowe relaksują, a cytrynowe pomagają osadzić się w tu i teraz. Ciemne, dymne i całkiem czarne kamienie ugruntowują nas i ułatwiają zmierzenie się z cieniem wewnątrz nas. To tylko kilka ogólnych przykładów. Możliwości układów jest o wiele więcej, kolorów również.

Jednym z piękniejszych doświadczeń jest medytacja wewnątrz mandali z kamieni. Wbrew nazwie nie musi to być koło, może to być kształt owalny, nieregularny. Można siedzieć lub leżeć w okręgu czy jaju stworzonym z kryształów. Silna sieć wysokich wibracji otula nas wówczas charakterystyczną poświatą, zgodną najczęściej z częstotliwością kamieni. Trudno opisać to uczucie, warto go samemu doświadczyć. Ale jest to bardzo mocne zasilanie energetyczne, które przenosi nas w inne wymiary. Skoro samo patrzenie na kryształ powoduje, że wyraźnie odczuwamy bycie częścią wszechświata, to cóż dopiero, kiedy otacza nas ze wszystkich stron pulsujący Światłem kokon potężnej krystalicznej energii…

Koło mojego łóżka, w odległości metra znajduje się przeszklona witryna, w której poukładałam większość moich kryształów. Niemal każdej nocy czuję ich energetyczną obecność. Często mi się śnią lub rozsnuwają wokół mnie tęczowe poświaty. W ten sposób zaczęły mi opowiadać o Kryształowych Komnatach. Ich aura jest tak ogromna, że ląduję w niej z całym łóżkiem, a ciasny peerelowski metraż mojego mieszkanka stał się w tym względzie wielkim moim sprzymierzeńcem.

Oczywiście niejedną noc spędziłam też otoczona kamieniami ze wszystkich stron. zwykle wybieram tylko kilka kamieni i nie układam całej ogromnej mandali. Od strony głowy kładę ametyst lub kwarc górski, a potem już zależnie od tego, co mi w danej chwili najbardziej jest potrzebne. Czasem są to fluoryty, czasem różowe kwarce, czasem labradoryty lub obsydian. Kamienie same prowadza i przywołują, podpowiadając, że to właśnie one w tej konkretnej chwili mogą pomóc mi wprowadzić harmonię, której najbardziej potrzebuję. Polecam. Otoczenie całego miejsca snu taką krystaliczną siecią to magiczne doświadczenie.

Bogusława M. Andrzejewska

Kryształowe czaszki

Kryształowe czaszki pochodzą ze złotej epoki Atlantydy. Cały ten mistyczny kontynent był zasilany zaawansowaną technologią krystaliczną, która wykraczała daleko poza nasze obecne naukowe zrozumienie. Ogromne kryształy i piramidy wykorzystywały moc Słońca i gwiazd, wlewając potężną siłę do miedzianych matryc, aby zapewnić nam czystą energię i nieograniczone zasoby. Były to praktyczne i ekologiczne sposoby, o których dzisiaj nawet nam się nie śni. Ale każda „stara dusza” zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że obecna rabunkowa gospodarka zasobów i zanieczyszczenie środowiska wskazują na niewłaściwe źródła pozyskiwania energii. W jakiś sposób pamiętamy, że można było inaczej.

W świątyni Posejdona znajdował się potężny kryształ, który możemy wyobrazić sobie jako mega komputer, zasilający całą wyspę oraz zawierający w sobie całą zgromadzoną wiedzę. Był on oczywiście połączony z innymi  kryształami w świątyniach, a te z kryształami w domach, w których mieszkali ludzie. Ta krystaliczna sieć zdawała świetnie egzamin, zapewniając ludziom wszystko, czego potrzebowali do szczęśliwego życia i rozwoju.

W każdej z 12 świątyń znajdowała się kryształowa czaszka, którą opiekował się wyznaczony do tego Najwyższy Kapłan lub Kapłanka. Były one zbiornikami ponadczasowej wiedzy, z której w tamtym czasie korzystano. Wszystkie czaszki tworzyły sieć krystaliczną, łącząc się z nadrzędną ametystową czaszką, która podobno gromadziła w sobie wiedzę oraz historię z 260 000 lat.

Jak wiemy, Atlantyda zatonęła, kiedy zakończyła się nadzorowana przez Radę Intergalaktyczną kolejna próba zachowania integralności kontynentu. Uczestnicy eksperymentu popełnili pewne poważne błędy, dlatego została podjęta taka właśnie decyzja. I podobnie jak w historii o Noe  nie wszyscy zatonęli. Ci, którzy zdali egzamin z rozwoju, w tym Najwyżsi Kapłani  zdążyli ewakuować się na inne lądy, dając początek rozmaitym megalitycznym cywilizacjom. Szczątki ich wiedzy są widoczne w archeologicznych znaleziskach.

Ostatnia zanurzyła się w falach oceanu świątynia Posejdona, w której znajdowała się słynna ametystowa czaszka, gromadząca wiedzę z setek tysięcy lat. Według przekazów owa czaszka została teleportowana do eterycznego schronienia w szóstej częstotliwości. Jest oczywiste, że na trzecim poziomie wibracji nie bylibyśmy w stanie skorzystać z zawartej w niej wiedzy. Jednak Ziemia ostatnio mocno podniosła swoją częstotliwość, a razem z nią duża ilość ludzi budzi się do ponownego połączenia z Najwyższym Źródłem. Dzięki temu otwierają się kosmiczne portale i uzyskujemy dostęp do coraz większej ilości pięknej energii.

Badacze kryształów, którzy sublimują swoje energie i pracują z Wniebowstąpionymi Mistrzami, podają nam obecnie informacje o tym, że owa magiczna ametystowa czaszka nadal działa i przekazuje nam część swoich wibracji. Te wibracje mają służyć oczywiście do duchowego rozwoju, ochrony planety i budowania kolejnej Złotej Ery. I to rzeczywiście się dzieje. Kiedy odkryto, że pojawiło się działanie ametystowej czaszki, to w tym czasie wibracja Ziemi gwałtownie wzrosła. Moc Atlantydzkiej czaszki trudno więc przecenić.

Informacje te są dla nas ważne nie tylko dlatego, że są piękną legendą. Otóż warto wiedzieć, że kryształy potrafią łączyć się ze sobą energetycznie, co oznacza, że świadoma praca z kwarcem górskim lub ametystem może połączyć nas z siecią głównych dwunastu czaszek, które nadal istnieją, chociaż dotąd nie zostały odnalezione. Mając ametysty, a jeszcze lepiej ametystowe czaszki, możemy próbować nawiązać łączność z atlantydzkim zbiornikiem wiedzy. I to może być niesłychanie inspirujące doświadczenie, na które już się ogromnie cieszę. Stare dusze z łatwością wchodzą w tego typu wibracje, ponieważ  jak wspominałam wielokrotnie  to osoby, które w innych wcieleniach żyły na Atlantydzie i korzystały na co dzień z kryształowych czaszek, tak jak my dzisiaj korzystamy ze smartfonów. W pewien sposób tęsknię więc za powrotem do Atlantydy, która niesamowicie porusza moje serce.

Kryształowa czaszka jest świadomym narzędziem. Wyrzeźbiona z odpowiednią intencją i z miłością, może stanowić wspaniałe połączenie ze spuścizną Atlantydy, ułatwiając nam poprzez medytację dostęp do mistycznego zbiornika wiedzy. Dlatego też jest ich coraz więcej  różnej wielkości i koloru. Ludzie rzeźbią je z rozmaitych kamieni  agatów, fluorytów, kwarców. Niektóre są piękne, inne krzywe i nieudolnie oddane. Myślę, że im bardziej podobne do oryginału, tym mocniejsze jej połączenie z atlantydzką siecią. Jednak podpowiem zdecydowanie, że sieć krystaliczna najlepiej pracuje z kryształami. Dlatego też agaty i inne piękne kamienie nie spełnią tutaj swojej roli. Czaszka powinna być zdecydowanie kryształowa – z kwarcu górskiego lub ametystu.

Oprócz form medytacyjnych warto wykorzystać czaszki w układach na siatkach. Czaszka jako kształt jest bardzo silna i tworzy mocny układ energetyczny z pozostałymi kryształami. Możemy mieć dzięki niej niezwykle silny przenośny akumulator, który wzmocni energetycznie biuro, mieszkanie czy każde inne ważne dla nas miejsce. Szczególnie dobrze sprawdza się w tzw. miejscach mocy. Przeprowadzone doświadczenia wykazały, że czaszki potęgują tam swoje działanie. Warto je wypróbować i doświadczyć tych niesamowitych wibracji.

Bogusława M. Andrzejewska

Kryształowa Prosperita

Prosperita obejmuje wiele dziedzin naszego życia. Skupiając się na interpretacji Prawa Przyciągania, dotyka naszych relacji, pracy, finansów, spełnienia, zdrowia i wielu innych tematów. Najczęściej jednak jest kojarzona ze standardowym dobrobytem, zatem tu w tym rozdziale będzie o przyciąganiu pieniędzy w połączeniu z minerałami. O działaniu kamieni szlachetnych na uzdrawianie relacji i emocji można przeczytać tutaj. A o zdrowiu tutaj.

Aby cieszyć się bogactwem, warto myśleć pozytywnie, rozwijać wdzięczność i pilnować wysokiego poczucia wartości. Zwykle trzeba też pracowicie odkryć i uzdrowić wszystkie wzorce związane ze świadomością ubóstwa. Czasem to mogą być negatywne myśli o pieniądzach i zamożnych ludziach, a czasem lęk przed biedą lub poczucie, że się na nic dobrego nie zasługuje. Jesteśmy różni, mamy różne pochodzenie, obracamy się w rozmaitych  środowiskach – to wszystko ma wpływ na kształtowanie się naszego podejścia do bogactwa. Z całą pewnością ukształtowanie odpowiednich wzorców myślowych wymaga od nas nieco starań i pracy.

Kryształy niczego za nas nie załatwią, ale swoją wysoką wibracją mogą nas skutecznie wspierać w tym, czego pragniemy. Energia kamieni wzmacnia energię naszych myśli, co w epoce rozwoju wiedzy o fizyce kwantowej nie jest wcale niezwykłą informacją. Dlatego właśnie ludzie wierzą w talizmany i lubią nosić przy sobie kamienie. Warto zwrócić uwagę na prosty fakt, że gdyby to była tylko zwykła bajka, to przez setki lat ludzie przestaliby coś takiego robić. Musi być zatem sporo praktycznych potwierdzeń, skoro nadal wybieramy sobie określone minerały, oczekując, że zadzieje się magia. Oczywiście owa magia to dla mnie wzmocnienie naszych myśli, które – jak wszyscy doskonale wiemy – kreują rzeczywistość. Minerały spełniają tu rolę turbodoładowania.

To oczywiście najprostsze wyjaśnienie, aczkolwiek wierzę również w to, że kryształy łączą nas z innymi wymiarami, dzięki temu otwieramy się na ponadczasowa wiedzę i rozwijamy wewnętrznie. Noszenie przy sobie wysokowibracyjnego akumulatora może działać prawdziwe cuda i powodować przyspieszenie w przepracowaniu określonych lekcji. Medytacja z kamieniami ułożonymi na ciele, czy dookoła niego albo aktywowanie siatek kryształowych to niesamowite energetyczne doświadczenie, które otwiera naszą świadomość na wiedzę z innych obszarów istnienia.

W finansach najbardziej pomocny bywa cytryn – piękny kwarc o żółtym zabarwieniu, który od wieków pomagał ludziom w przyciąganiu pieniędzy. Jego złota barwa wypełnia naszą aurę i tym samy na zasadzie harmonii może przyciągać do nas złoto lub to, co posiada częstotliwość złota. Moim zdaniem jednak o wiele skuteczniej działa dla nas taka zdolność cytrynu, która polega na odkrywaniu źródła finansowych problemów. Kwarc ten pomaga z jasnością umysłu spojrzeć na finansowe blokady i ograniczenia, łącząc nas z takim poziomem wibracji, w którym nareszcie je dostrzegamy. Myślę też, że tak pięknie działa ten prawdziwy kryształ, który nabierał mocy leżąc przez całe epoki w głębi skał, a nie ten zrobiony naprędce przez podgrzanie ametystu. Jednak nie będę się upierać, ponieważ ametyst jest niesamowicie mocnym kryształem, więc nawet po zmianie koloru nadal będzie silnie wibrował. Aczkolwiek jego wibracje prowadzą nas w zupełnie innym kierunku niż pieniądze.

Bardzo podobnie do cytrynu działa kalcyt miodowy. Tutaj również znajdziemy wsparcie w odkrywaniu blokad finansowych oraz klarowność oglądu całej sytuacji. Kalcyt daje nam bardzo sprawny intelekt, może więc także wpływać pozytywnie na biznes wszelkiego rodzaju, pomagać w negocjacjach i reklamie. Jak większość żółtych kamieni przynosi radość, czyli otwiera takie poziomy wibracji, w których zaczynamy myśleć pozytywnie, zwiększając szanse, by Prawo Przyciągania spełniło nasze marzenia.

W podobnym obszarze działa karneol. Rzadko kiedy jest uznawany za kamień sukcesu czy pieniędzy, ale mocno podnosi nastrój, uczy optymizmu i sprawia, że zaczynamy myśleć we właściwy sposób. Prosperita pokazuje, że nie wystarczy rozumieć na intelektualnym poziomie, jakie posunięcia są finansowo opłacalne. Trzeba jeszcze być optymistą i każdego dnia tworzyć dobre zdarzenia roześmianymi myślami. Oto przestrzeń dla takiego kamienia jak karneol.

W żółtym paśmie kolorów mieści się też Tygrysie Oko – kolejny minerał uważany za talizman sukcesu i bogactwa. Tradycja uznaje go za szczególnie szczęśliwy kamień, który przynosi powodzenie w obszarze biznesu i zarabiania. Działa poprzez otwierania nas na optymizm, radość i pozytywne spojrzenie na świat oraz wspieranie jasności myślenia. Dodatkowo uczy wytrwałości, rozwijając silną wolę i łącząc mocno z żywiołem Ziemi.

Zielone kamienie także sprzyjają przyciąganiu bogactwa. Z finansami od wieków wiązany jest oliwin (peridot). Ten piękny kamień przynosi nam pozytywną energię i pozytywne myśli. Stąd jak wiadomo – prosta droga, by mieć to, czego się pragnie. Oliwin sprzyja obfitości zarówno duchowej jak i materialnej, zapewne dlatego jest taki pomocny w obszarze prosperity, ponieważ w zewnętrznym świecie zamanifestujemy wyłącznie to, co posiadamy w sobie. Oliwin otwiera na obfitość, pomagając podnieść energię i nastrój, pomagając uwierzyć, że mamy prawo być bogaci.

Zielony jadeit, znany szczególnie w Chinach, gdzie rzeźbiono w nim piękne smoki i bóstwa, od dawna cieszy się sławą szczęśliwego kamienia, który przyciąga pieniądze. Związany z energią przyrody pomaga nam korzystać z mocy natury. Finanse są częścią żywiołu Ziemi, dlatego też kontakt z jadeitem pomaga nam poprzez siłę tego elementu rozszerzać we wnętrzu aspekty obfitości, co w efekcie kreuje dobrobyt.

Silnie uzdrawiający malachit o szerokim spektrum działania także potrafi pomóc nam w kreowaniu bogactwa. Pracuje w obszarze emocji, przynosząc radość i ukojenie, niwelując wszelkiego rodzaju stresy. Jego wpływ na naszą prosperitę działa przez wzmacnianie pozytywnych myśli oraz inspirowanie osobistego wzrastania. Jest to kamień transformujący emocje, dzięki czemu pomaga nam wyzdrowieć (psychosomatyka), ale także zbudować nowe korzystne wzorce finansowe. Przyspiesza materializację pragnień.

Awenturyn pomaga rozwijać karierę i osiągnąć wymarzony sukces. Według niektórych źródeł wzmaga kreatywność i przynosi nowe pomysły do działania w obszarze biznesu i innych obszarów dających nam dochody. Jego największą zaletą jest jednak budzenie poczucia obfitości w człowieku. Pozwala on poczuć w sobie tę piękną jakość, dzięki czemu możemy próbować ją zamanifestować.

W finansach wspiera również popularny Agat Muszlowy. Ponieważ jest tani i dostępny, bywa często noszony w portfelu. Działa w obszarze przyciągania pieniędzy, zapewne przez silny związek z energią Ziemi. Ale także i charakterystyczne plamki przypominające pieniążki mogą powodować, że ludzie od dawna widzą w nim finansowy talizman. Agat ten daje zdrowy stosunek do pieniędzy, jest skuteczny w magii obfitości.

A wreszcie kamień, który wygląda jak bryłka złota – piryt. Zapewne właśnie z powodu tego podobieństwa od wieków uważano go za talizman przyciągający bogactwo. Jego tęczowy kuzyn – chalkopiryt (pawi kamień) zapewnia bezpieczeństwo materialne, chroniąc przed negatywną energią i stratą. Pomaga rozwijać wdzięczność, która jak wiemy, sama z siebie powoduje przyciąganie dóbr materialnych. Piryt budzi w człowieku świadomość bogactwa, czyli zespół takich przekonań, które pomagają wykreować dobrobyt i poczuć się naprawdę szczęśliwym człowiekiem.

Bogusława M. Andrzejewska

Krasków

Moje pierwsze spotkanie z magią niezwykłego kryształu było nieoczekiwaną przygodą. Razem z przyjaciółkami przemierzałyśmy okolice Sobótki, niepewnie przymierzając się do wycieczki na Ślężę. Po drodze postanowiłyśmy zahaczyć o Krasków i zwiedzieć kopalnię kwarcu. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym miejscu, ale uwielbiam wszelkiego rodzaju minerały. Świadoma, że rejon dolnośląski obfituje w prawdziwe cuda, ochoczo ruszyłam z towarzyszącymi mi dziewczynami w drogę.

Na miejscu zaskoczyło nas mnóstwo różowych i złocistych świateł migoczących w powietrzu. Głowy na chwilę ścisnęła nam silna energia, zawibrowała przenikliwym dźwiękiem, a kiedy się oswoiłyśmy, zamieniła w lekkie, ciepłe drżenie, przenikające ciało.  Właściciel niezwykłego miejsca,  przemiły pan Ryszard, zaproponował nam, że oprowadzi nas po okolicy i opowie historię kopalni. Ucieszone wspięłyśmy się na niewielkie wzniesienie. To, co zobaczyłyśmy, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. W promieniach jesiennego słońca, zalśniła przed nami magiczna góra, porośnięta mieszanym lasem. Wszędzie dookoła nas, na ziemi błyszczały w słońcu kryształowe okruchy. Tęczowe lśnienie przenikało cała okolicę.

Ruszyliśmy na spacer wokół wielkiego kwarcu, z każdym krokiem stawiając stopy na klejnotach, których nie sposób było ominąć. Na szczycie niewielkiej góry, wśród silnej energii, tuliłyśmy się do sosen, podziwiając różowe światła, spowijające drzewa. Początkowo robiłam zdjęcia, ale mój aparat bardzo szybko odmówił posłuszeństwa. Nie przywykł do takich energetycznych warunków. Mogłam za to cały sercem chłonąć otaczające mnie piękno.

Wokół wzgórza płynęła rzeka, tocząc swoje ciemne wody wśród jesiennych bezlistnych drzew. Kiedy zeszłyśmy na dół, mogłam doświadczyć przez chwilę cudu – zobaczyłam tę samą rzekę, obmywającą ukwieconą łąkę, zalaną promieniami słońca, a zielone gałęzie drzew myły w niej swoje liście. Ktoś jechał na rowerze, ktoś się śmiał w upalnym letnim krajobrazie… Obraz po chwili zniknął, a rzeka ponownie niosła na ciemnych falach odbicie nagich konarów.

U stóp wielkiego kwarcu mogłyśmy na chwilkę zanurzyć się w medytacyjnej ciszy, siadając na jednym z ustawionych w kręgu pieńków. Magia dotykała nas z każdej strony. Unosiły się nad nami różne subtelne istoty, a ściana kryształowej góry jawiła się wielotonowym przejściem do innych wymiarów. Energia przeniosła mnie najpierw do Luksoru, a potem w inne miejsca, których nigdy wcześniej nie widziałam. Nie musiałam nawet zamykać oczu, ponieważ najwięcej obrazów pojawiało się przede mną na nierównych zarysach skały…

Od pana Ryszarda wiemy, że każdy, kto odwiedza to niezwykłe miejsce, ma swoje własne niepowtarzalne doświadczenia. Jedni spotykają tam elementale lub Anioły. Inni doładowują swoje witalne baterie, czerpiąc z kryształu energię. Jeszcze inni odkrywają w nim niezwykle silne kobiece jakości, które są podobno właśnie w tym miejscu najpotężniejsze na świecie. Kwarc z Kraskowa zasłynął, jako największy na Ziemi zbiornik żeńskiej energii. Moje osobiste odczucia w pełni to potwierdzają. Niemniej zachęcam każdego, aby sam przyjechał w to niezwykle miejsce i dotknął magii niebywale wielkiego kryształu. Uważam, że każdy z nas może doświadczyć właśnie tego, czego najbardziej w tym momencie potrzebuje.

Spod kwarcowej bryły wypływają źródła wody, niosące w sobie kryształowe drobinki. Wodę życia można degustować u pana Ryszarda, korzystając z pięknej wielokątnej studzienki, pieczołowicie zaprojektowanej z myślą o odpowiednim ezoterycznym kształcie. Woda smakuje wspaniale, nawet w chłodne dni. Czy piliście kiedyś światło? Moje wrażenia były właśnie takie, jakbym z każdym łykiem wypełniała się iskrzącymi drobinkami, które rozświetlały mnie od środka przez wiele dni, żyły we mnie i śpiewały swoja własną witalną pieśń. Bardzo kobiecą pieśń…

Z tego magicznego miejsca rozciąga się widok na odległą o 10 kilometrów Ślężę, tajemniczą górę, na którą wędrują rzesze pielgrzymów poszukujących miejsc mocy. Co ciekawe, w Kraskowie energia jest dużo wyraźniej odczuwalna i zdecydowanie silniejsza. Jednak ludzie nawykowo kierują się w stronę słynnego wierzchołka, nie zdając sobie sprawy z tego, że w pobliżu znajduje się prawdziwy energetyczny skarb.

Kiedy wspólnie zastanawialiśmy się nad tym fenomenem, zauważyliśmy, że do Kraskowa trafiają tylko ludzie, którzy rzeczywiście pięknie czują energię. To przede wszystkim osoby, które szanują naturę i umieją korzystać z jej siły, nie niszcząc jej darów. Odkryliśmy też, że piękny kryształ z Kraskowa w magiczny sposób broni się przed najazdem turystów i ciekawskich osób, które mogłyby zniszczyć okalającą go przyrodę. Jest to miejsce, które zaprasza wyłącznie ludzi gotowych na kontakt z silną energią i świadome doświadczanie niezwykłości.

Cechą charakterystyczną tego rejonu jest duża ilość bardzo silnych duchów natury, które w sprzyjających okolicznościach pozwalają się zobaczyć nawet gołym okiem. W moim odczuciu to strażnicy lasu i samego kryształu. Przyjaźni lub neutralni wobec osób  dobrych zamiarach. Jak wiemy duchy natury potrafią być bardzo dokuczliwe i uparte wówczas, kiedy czują zagrożenie. Miejsce to jest zatem mocno chronione.

Po latach wróciliśmy tam ponownie, aby zobaczyć, jak zmienił się „nasz Krasków” I najważniejszą różnicą jest to, że nie ma już kopalni. Jest za to Kryształowe Centrum Uzdrawiania. To piękna odmiana, która pokazuje, że ludzie odnajdują drogę do magicznego kryształu, a jego siła dociera do naszych umysłów, pozwalając nam  czerpać z jego ciekawej mocy. Kryształ ma wiele intrygujących cech, które najlepiej rozpoznać samemu. Przebywanie w jego pobliżu owocuje interesującymi doświadczeniami, z których na szczególną uwagę zasługuje możliwość odczuwania lub nawet zobaczenia połączenia z innymi wymiarami.

Zainteresowanym osobistym doświadczeniem magii u stóp niezwykłego kwarcu, polecam stronę internetową: http://www.cristallica.pl/   Można tam znaleźć kontakt do właściciela kopalni i umówić się na zwiedzanie.

Bogusława M. Andrzejewska

Rodziny Kamieni

Wszystkie kamienie mają swoje rodziny. Widać to wyraźnie w przedstawionym wcześniej podziale. Ale oprócz tego kilka klejnotów ma własne rodzaje, które mogą wprowadzać nieco zamieszania, jeśli o nich nie wiemy… Można się mocno pogubić w tych wszystkich odmianach. Dla ułatwienia przedstawiam kilka takich rodzin najbardziej znanych i podaję nazwy oprócz polskich także angielskie, o ile brzmią inaczej.

KWARC Górski

Górski – Clear

Lemuriański – Lemurian Seeds | odmiana w charakterystyczny sposób prążkowana

Girasol | kwarc z dodatkiem opalu, bardziej mleczny, matowy

Rutylowy | z wrostkami z rutylu

Turmalinowy | z wrostkami czarnego turmalinu

Mleczny

Angel Aura | z dodatkiem tytanu, który nadaje mu tęczowy kolor

Aqua Aura | z dodatkiem złota, które nadaje mu kolor niebieski

Fantomowy | z drugim kryształkiem w środku

Elestial | podwójny

KWARCE kolorowe

Cytrynowy

Różowy

Dymny – Smoke (Morion, odmiana czarna)

Ametyst

Niebieski

Mandarynkowy – Tangerine

Wiśniowy – Cherry

Awenturynowy (Awenturyn)

KWARCOWE KOCIE OKO (Krokidolit)

Kocie oko |szarozielone

Tygrysie Oko – Tiger Eye |żołte, złocistożółte, bązowe lśniące pasma

Sokole Oko – Blue Tiger Eye |szaroniebieskie, niebieskie lśniące pasma

Bawole Oko – Red Tiger Eye |czerwonobrązowe lśniące pasma

Pietersyt| zabarwiony nierównomiernie niebiesko – brązowo – szary, matowy

AGATY

Mszysty

Muszlowy – Turitella

Wężowy – Snake

Dendrytowy

Ognisty – Fire

Błękitny – Blue Lace

Botswana

Śliwkowy – Plum

Moss

Laguna

Crazy Lace

Holly Blue

Karneol… i wiele innych

JASPISY

Czerwony

Żółty

Heliotrop (Krwawnik)

Dalmatyńczyk

Zebra

Leopardzi

Breksytowy

Oceaniczny

Obrazowy

Kambaba

Mokait

Picasso

Imperial

PLAGIOKLAZY

Albit

Oligoklaz – Sunstone (Kamień Słoneczny)

Andezyn

Labradoryt

Bytownit

Anortyt

MIEDZIOWE

Malachit

Dioptaz

Azuryt

Chalkopiryt

Turkus

Chryzokola

ZOISYTY

Tanzanit

Thulit

SPODUMENY

Kunzyt

Hiddenit

ANDRADYTY

Melanit

Demantoid

Ciekawostką jest też taka para:

Lapis Lazuli (Lazuryt)

Sodalit

W gruncie rzeczy Lazuryt jest Sodalitem, tylko nieco jaśniejszym, bardziej niebieskim i posiadającym charakterystyczne wrostki błyszczącego jak złoto pirytu. Aby odróżnić Lazuryt od Sodalitu wystarczy sprawdzić, czy ma migoczące iskierki tegoż pirytu. W Sodalicie ich nie znajdziemy.

Na rynku te dwa kamienie bardzo się różnią ceną, a przecież nie powinny, skoro są niemal tą samą skałą. W kamieniach ozdobnych ceny kształtują jednak walory dekoracyjne, piękno, połysk, czasem nawet iryzacja. Obserwuję spore różnice pomiędzy ceną Sokolego Oka i Tygrysiego Oka. To pierwsze jest sporo droższe, a przecież większa ilość niebieskiego koloru to tylko inna proporcja kwarcu i krokidolitu. Najwyższe ceny osiągają mieszanki tych dwóch kamieni. Trzeba jednak przyznać, że taki miks złocistej i niebieskiej barwy jest wyjątkowo piękny.

 

W niektórych rodzinach minerały różnią się głównie kolorami i – podobnie jak w przypadku niektórych kwarców – można by je podzielić właśnie na niebieskie, czerwone, zielone czy żółte osobniki. Taką mamy sytuację w przypadku spineli, których rodzina składa się ze spineli czerwonych, niebieskich, purpurowych, żółtych i zielonych, a nawet brązowych i czarnych. Po prostu ten kamień występuje w różnych kolorach i zawsze nazywa się spinelem. Do rodzin wielokolorowych zaliczają się też między innymi fluoryty, turmaliny, topazy, cyrkony.

Czasem jednak nadaje się minerałom odrębną nazwę i niewiele osób wie, że grossular i pirop to granaty, tyle że o różnych barwach. A rubin i szafir to rodzina korundów, z których pierwszy ma barwę najczęściej czerwoną, a drugi najczęściej niebieską. Poza tym jednak mogą mieć także zupełnie inne kolory, bo szafir może być też różowy.

Warto dodać też, że ciągle odkrywa się nowe minerały lub nadaje nowe nazwy znanym kamieniom, które mają jakieś odmienne wzory czy zabarwienie. Charakterystycznym przykładem może być modny obecnie Pietersyt, który geologicznie jest kwarcem z tej samej rodziny, co Tygrysie i Sokole Oko. Nie posiada jednak tego kociego połysku, jest raczej matowy, a barwne smugi układają się w nim chaotycznie, a nie pasmowo. Trudno znaleźć o nim informacje, ponieważ został odkryty dopiero w 1962 roku (przez człowieka o nazwisku Pieters – stąd nazwa).

W podręcznikach sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat nie znajdziemy w ogóle niektórych nazw, właśnie dlatego, że wymyślono je całkiem niedawno. Moje stare książki podają też nazwę „Labrador” zamiast Labradoryt, co kojarzy mi się bardziej z rasą psa niż z kamieniem. Mam jednak nadzieję, że mój pomysł z uporządkowaniem minerałów w rodzinach oraz ich podziały nieco pomogą ogarnąć bogactwo pięknego świata kryształów.

Bogusława M. Andrzejewska

Programowanie

Kiedy kryształ wydostaje się z Ziemi na powierzchnię, jest to świadomym procesem, ponieważ jest to Istota sama w sobie. Każdy kryształ ma inny stan wibracji, ale wszystkie mają zdolność utrzymywania, przechowywania, gromadzenia i przekazywania wiedzy na bardzo wysokim poziomie. W stanie „uśpionym” natura kwarcu ma działać jako historyk lub strażnik historii planety. To właśnie sprawia, że dotykanie kryształu jest tak niesamowitym doświadczeniem. Czujemy przecież, że łączymy się z kimś, kto istniał od czasu powstawania Ziemi.

Są dwa rodzaje minerałów, które lubimy i zbieramy. Pierwsze to kryształy, które utworzyły przejrzyste formy, a większość z nich ma zaawansowaną zdolność dostrojenia się do wielu oświeconych częstotliwości i istnieje jednocześnie w wyższych wymiarach. Przykładem może być kwarc górski, ametyst, kwarc cytrynowy i różowy, morion i wiele innych.

Drugie są formacjami, które zostały nasycone naturalnymi minerałami Ziemi, aby utworzyć kamienie, takie jak Agat, Hematyt, Jaspis czy Lapis Lazuli. Mają one bardzo specyficzne cechy, które pozwalają im dostroić się do mądrości Ziemi. Te kamienie nie nadają się do zapisywania i przechowywania informacji tak, jak przejrzyste kryształy, ponieważ są one już w pełni nasycone wiedzą.

Przed programowaniem kwarc powinien być oczyszczony. A potem warto utrzymywać swój kryształ w Fioletowym Płomieniu, aby pozostał w wysokich wibracjach. Najprostszym i najskuteczniejszym sposobem upewnienia się, że kryształ zachowuje wysokie wibracje jest programowanie go tak, by przyjmował energie tylko od 5D i powyżej. Od tego momentu kryształ zezwala wyłącznie na wpływ wysokich częstotliwości i przechowywanie danych w takich wibracjach.

Oto prosty sposób, jak zapisać w krysztale to, czego potrzebujemy.

1. Bierzemy kawałek czystego kwarcu i prosimy Ducha Kryształu, by zatrzymał informacje, które chcemy mu przedstawić.

2. Wypowiadamy na głos swój program, trzymając kwarc w prawej dłoni. Jednocześnie utrzymujemy w umyśle klarowny obraz tego, co programujemy.

3. Po zakończeniu prosimy Ducha Kryształu, aby zachował informacje w idealnym formacie wysokiej częstotliwości do stałego użytku.

4. Błogosławimy kwarc i dziękujemy.

To wszystko. Następnego ranka, kiedy chcemy odświeżyć swój program, prosimy Ducha Kryształu o aktywację. Można go przeprogramować w dowolnym momencie. Taki kwarc ma możliwość nagrywania nieskończonej liczby programów, wystarczy upewnić się, że każdy z nich został zapisany oddzielnie.

Co i po co programować? Przede wszystkim możemy w ten sposób tworzyć pole ochronne. Możemy użyć swojego kryształu, aby bardzo łatwo ustawić obwód energii o wysokiej częstotliwości w domu lub w pracy. Można przywołać energię taką, jak ochronny Złoty Promień Chrystusa i poprosić swój kryształ o rozszerzenie tej energii do średnicy całego miejsca, które chcemy nią otulić. To może być cały dom, cały duży budynek  to nie ma znaczenia. Programujemy tak, jak to opisałam. Zamykamy oczy i czujemy, jak energia rozszerza się w naszym umyśle. Pozostanie tam tak długo, jak zdecydujemy.

Można też zapisywać w krysztale piękne medytacje. Nie wszyscy mamy czas na codzienne wykonywanie ulubionych praktyk. Można całą treść słowo w słowo odczytać do swojego kryształu, a on to zapisze. Następnego dnia poprosimy kryształ, by ponownie zbudował energię medytacji wokół nas i zrobi to natychmiast. Oczywiście nie odtworzy słów, jak płyta CD, ale wytworzy tę samą energię, którą wykreowała medytacja. A przecież po to medytujemy, by podnieść swoją częstotliwość.

Zamiast programować kryształ, możemy również nastawić się na odbiór tego, co ma nam do powiedzenia. Wówczas bierzemy oczyszczony kryształ w lewą rękę i prosimy, aby nam opowiedział swoją historię. Nastawiamy się na odbiór z Kryształowego Pola i najwygodniej zrobić to oczywiście w medytacji. Ale niekoniecznie. Ja często noszę na szyi swoje ulubione kamienie i trzymam je lewą dłonią, podczas kiedy prawą coś tam robię, np. klikam na komputerze. Pomimo, że umysł mam pozornie zajęty, informacje przychodzą i pojawiają się pod powiekami wtedy, kiedy kończę pracę. Opowieść może przyjść w formie snów, wizji, obrazów, słów, zjawisk… W ten sposób przyszły do mnieKryształowe Komnaty.

Nie każdy z nas otrzymuje informacje w ten sam sposób i wiele osób intuicyjnie kontaktuje się z kryształami. Oznacza to, że zamiast słyszeć oczywiste słowa czy widzieć konkretne obrazy, działają instynktownie spójnie z energią, która jest w synchronii z wszechświatem. Taki kryształ staje się częścią ich świadomych wzorców myślowych w rozmaitych sytuacjach. Bardzo to ciekawy proces, ale też cudownie naturalny.

Na koniec chcę jeszcze powiedzieć, że korzystam z mocy kryształów w czasie malowania energetycznych obrazów. Podczas tworzenia nucę mantry lub słucham muzyki o wysokiej częstotliwości. Ale wspieram ten proces także wiedzą z Kryształowego Pola. Np. malując obraz, który ma przyciągnąć miłość (czy też bardziej  otworzyć człowieka na miłość) trzymam w lewej ręce różowy kwarc. Wiem, że on przesyła mi odpowiednie symbole, które pomagają nasycić obrazy energią.

Bogusława M. Andrzejewska