Kryształowe mandale

Układanie mandal z kamieni jest równie stare i powszechne, jak same kamienie. Odkąd na Ziemi istnieje człowiek i odkąd znalazł kolorowe kamyki – układa je, nawet dla czystej przyjemności zaspokojenia potrzeby piękna. Kryształy są szczególnie cudowne, a światło w nich migoczące sprawia, że z zachwytu zapominamy oddychać. Ja tak mam. Z ogromną radością podziwiam zatem różnorodne układanki, których pełny jest internet.

Moje koleżanki układają kamienie łącząc je z piórami, muszlami, owocami, płatkami kwiatów i listkami. Natura przepięknie współpracuje z nami, podsuwając inne bajecznie barwne cuda, dzięki którym możemy tworzyć kolorowe wzory. Układanie mandal wycisza, rozwija twórczość, pomaga odnaleźć w sobie harmonię. Jest swoistą medytacją, a przecież każda medytacja uzdrawia nas na swój sposób.

Jednak w układaniu kryształów możemy odnaleźć coś więcej, niż w układaniu kolorowych kwiatuszków. Każdy kontakt z minerałami jest wejściem w wysokowibracyjną przestrzeń, która pomaga nam dotknąć innego wymiaru. Śmiem zatem twierdzić, że układanie kamieni szlachetnych to bardzo energetyczny proces, który pozwala nam na uzdrowienie. Wystarczy wyciszenie i poddanie się fali kolorów i Światła, która zaczyna wypełniać naszą przestrzeń.

Katarzyna Bratumiła Barczyńska wspomina w jednej ze swoich książek o kryształach, że intuicyjne układanie kamieni jest porządkowaniem naszego pola energetycznego. Zgadzam się z tym, ponieważ w moim odczuciu proces taki jest zbliżony w działaniu do malowania z ciszy lub pracy z metodami kwantowymi. Kiedy wchodzimy w Pole Serca, łączymy się z Najwyższym Źródłem i sięgamy do idealnej, pełnej harmonii matrycy. Dlatego właśnie Dwupunkt porządkuje pewne problemy, dlatego malowanie uzdrawia, dlatego medytacja przynosi doskonałe rozwiązanie. W naszej rzeczywistości istnieje mnóstwo portali do wymiaru, w którym istnieje idealna harmonia. Są one po to, abyśmy uświadomili sobie, że w każdej chwili można przywrócić porządek w naszym zabałaganionym emocjami świecie.

Kryształy swoją silną wibracją pomagają nam wejść w przestrzeń Wszystkiego Co Jest. Jeśli pozwalam się im prowadzić, one „same się układają”, tworząc wzór idealny na ten moment. Doświadczyłam tego wielokrotnie, kiedy w dysharmonii zwracałam się do nich po pomoc. Samo układanie mnie wyciszało, ale wibracja kryształów porządkowała też energię wokół mnie. To wyczuwalne dla każdego, kto pracuje z energią i umie ją rozpoznać. Jest to niesłychanie prosta metoda uzdrawiania i harmonizowania przestrzeni w nas i wokół nas. Jeśli pozwolimy się prowadzić wysokim wibracjom kryształów, możemy odnaleźć prawdziwą uzdrawiającą magię. To jak zawsze zależy od nas, ponieważ to my decydujemy za czym podążamy: za egotycznymi pragnieniami, czy za tym, co wyłania się z ciszy.

Oprócz energii samego kamienia, działa tutaj też moc kolorów. Kolory to Światło i świadoma praca z kryształami to też interpretacja Języka Światła, możliwego do odczytania wyłącznie na poziomie serca. Podobnie jak w uzdrawiających metodach malowania, tak i przy układaniu kamieni uruchamia fale świetlistych barw, które są bardzo mocno odbierane przez naszą podświadomość. Mandala z przejrzystych kwarców obdarza nas klarownością i mądrością, z różowych  – otwiera nas na radość i zachwyt, z fioletowych – wzmacnia intuicję i pozwala się bardziej wyciszyć. Niebieskie kamienie pobudzają kreatywność, szmaragdowe relaksują, a cytrynowe pomagają osadzić się w tu i teraz. Ciemne, dymne i całkiem czarne kamienie ugruntowują nas i ułatwiają zmierzenie się z cieniem wewnątrz nas. To tylko kilka ogólnych przykładów. Możliwości układów jest o wiele więcej, kolorów również.

Jednym z piękniejszych doświadczeń jest medytacja wewnątrz mandali z kamieni. Wbrew nazwie nie musi to być koło, może to być kształt owalny, nieregularny. Można siedzieć lub leżeć w okręgu czy jaju stworzonym z kryształów. Silna sieć wysokich wibracji otula nas wówczas charakterystyczną poświatą, zgodną najczęściej z częstotliwością kamieni. Trudno opisać to uczucie, warto go samemu doświadczyć. Ale jest to bardzo mocne zasilanie energetyczne, które przenosi nas w inne wymiary. Skoro samo patrzenie na kryształ powoduje, że wyraźnie odczuwamy bycie częścią wszechświata, to cóż dopiero, kiedy otacza nas ze wszystkich stron pulsujący Światłem kokon potężnej krystalicznej energii…

Koło mojego łóżka, w odległości metra znajduje się przeszklona witryna, w której poukładałam większość moich kryształów. Niemal każdej nocy czuję ich energetyczną obecność. Często mi się śnią lub rozsnuwają wokół mnie tęczowe poświaty. W ten sposób zaczęły mi opowiadać o Kryształowych Komnatach. Ich aura jest tak ogromna, że ląduję w niej z całym łóżkiem, a ciasny peerelowski metraż mojego mieszkanka stał się w tym względzie wielkim moim sprzymierzeńcem.

Oczywiście niejedną noc spędziłam też otoczona kamieniami ze wszystkich stron. zwykle wybieram tylko kilka kamieni i nie układam całej ogromnej mandali. Od strony głowy kładę ametyst lub kwarc górski, a potem już zależnie od tego, co mi w danej chwili najbardziej jest potrzebne. Czasem są to fluoryty, czasem różowe kwarce, czasem labradoryty lub obsydian. Kamienie same prowadza i przywołują, podpowiadając, że to właśnie one w tej konkretnej chwili mogą pomóc mi wprowadzić harmonię, której najbardziej potrzebuję. Polecam. Otoczenie całego miejsca snu taką krystaliczną siecią to magiczne doświadczenie.

Bogusława M. Andrzejewska

Reklamy