Oczyszczanie

Ostatnio krąży przekonanie, że kryształów nie trzeba oczyszczać, ponieważ są częścią całej krystalicznej sieci Ziemi i jako istoty połączone ze wszystkim nie muszą być oczyszczane. Są przecież częścią natury, a ta jest absolutnie harmonijna. Hmmm… Brzmi logicznie, prawda? Pamiętajmy tylko o tym, że specyfiką kryształu jest zapis. Wystarczy pomyśleć z czego wykonane są czipy komputerowe lub płyty CD. To wszystko krzem, który jest głównym składnikiem kwarcu. Kawałek kryształu górskiego czy różowego, czy dymnego posiada tę samą zdolność, co płyta DVD… Chociaż technicznie wygląda to oczywiście inaczej. Możemy ten dar wykorzystać, aby zaprogramować swój kwarc.

Dodam jeszcze, że człowiek też rodzi się jako czysta istota i jest częścią natury. Jednak kształtują go doświadczenia i energie, z którymi ma do czynienia. Jeśli ktoś przeżyje coś traumatycznego, to pamięć takiego wydarzenia idzie z nim przez całe życie. Nie znika. A przecież gdyby wszystko przez nas przepływało, to najdalej tydzień po skomplikowanym doświadczeniu nikt już by nie pamiętał, że to właśnie przeżył. Tymczasem latami całymi dźwigamy tę pamięć i dopiero konkretna terapia nas oczyszcza z takiego zapisu. Też jesteśmy kryształami.

Moja wieloletnia praktyka pokazuje, że kamienie wchłaniają różne energie z otoczenia. Czasem dostanę przepiękny kryształ i kiedy z zachwytem tulę go w dłoniach, wypełniając miłością, jego energia zaczyna mnie lekko kłuć i szczypać. Dopiero po oczyszczeniu – np. metodą Reiki – kłucie znika, a energia kamienia staje się miękka i czysta. Można to też zobaczyć tak samo, jak w ludzkiej aurze. Nasza aura z założenia jest świetlista i tęczowa, a przecież trudne emocje „brudzą ją” w specyficzny sposób. I to widać. A też spokojnie można to oczyścić, jeśli wiemy jak.

Kamienie można oczyszczać na wiele sposobów. Powszechnie znane jest umieszczanie ich w soli lub zanurzanie w wodzie z solą. Sama sól himalajska lub morska z pewnością nie zaszkodzi, ponieważ sól to też kryształy, jednak nie polecam wkładania naszych klejnotów do słonej wody. Słona woda generalnie nie służy kamieniom i zostawia na nich nieładny osad. Ponadto sama woda może rozpuścić niektóre pierwiastki zawarte w minerałach. Nie służy np. drobinkom żelaza, powodując rdzewienie. Z doświadczenia wiemy, że niektóre nasze skarby wymoczone w wodzie zmieniają swój kolor, stają się matowe. A niektórych kamieni (np. selenitu) w ogóle nie powinniśmy moczyć. Z kolei kwarc górski, ametyst czy bursztyn mają się w wodzie świetnie. Ponieważ jednak nikt nie jest w stanie zapamiętać, którym kamieniom woda dobrze służy, a którym nie –proponuję przyzwyczaić się do zupełnie innych nieszkodliwych metod. Tym bardziej, że ciągle są odkrywane nowe minerały o skomplikowanym składzie i w starych podręcznikach sprzed lat nie znajdziemy o nich informacji.

Najczęściej oczyszczam kamienie z pomocą Reiki. Na poziomie drugiego stopnia jest to nieskomplikowane i skuteczne. Intencja też jest prosta i jednoznaczna – prosimy o oczyszczenie ze wszystkich negatywnych energii. W ten sam sposób można oczyszczać kryształy przywołując energię z Najwyższego Źródła, Fioletowy Płomień lub Energię Mahatma. Sądzę, że są jeszcze inne możliwości – te które tu podałam są mi najbliższe. Z tymi energiami pracuję. Ale widziałam układanie kryształów w piramidach z miedzi, oczyszczanie z pomocą dymu z kadzidła oraz wykorzystanie do tego celu dźwięku, czyli gry na misie tybetańskiej. To też robię – gram moim kryształom, ponieważ moc mis zdążyłam poznać i bardzo doceniam.

Podczas oczyszczania bierzemy kamień w prawą rękę i wizualizujemy Światło, które je wypełnia i oczyszcza. To sprawia, że pole energetyczne kryształu przesuwa się i reaguje na wyższe wibracje. Dostraja się do nich i chłonie. Proces ten nie wymaga zatem żadnej skomplikowanej wiedzy czy szkolenia. Pamiętajmy tylko, że energia płynie za myślą, warto więc w tym czasie pilnować myśli, skupiając je na Świetle i oczyszczaniu. Odradzam też wszelkie wahania, niedowierzanie, czy to zadziała… Na takie myśli jest czas przed działaniem, jeśli chcemy sobie powątpić. Kiedy bierzemy kryształ do ręki, nawiązujemy z nim relację. On łączy się z nami i słucha naszych myśli. Niech będą dobre i pełne miłości.

Kryształy kochają naturę i pięknie odnawiają swoją energię z żywiołami. Można wystawić je na świeże powietrze, szczególnie wtedy, kiedy wieje wiatr. Jednak koniecznie pod niewielkim zadaszeniem, aby nie zmoczył ich przypadkowy deszcz, tym bardziej, że deszczówka nie jest dzisiaj tak czysta jak w średniowieczu – niesie w sobie rozmaite chemikalia, które unoszą się nad miastami, tworząc jądra kondensacji. Kiedyś układałam swoje klejnoty na słońcu oraz w nocy wystawiałam na światło księżyca –zwłaszcza w czasie pełni. Jednak wiem, że nie wszystkim kamieniom to służy. Kilka moich kryształków wyblakło od słonecznych promieni. Zatem tej przyjemności też im oszczędzam.

Osoby, posiadające dom z ogródkiem, mogą przygotować sobie takie miejsce, w którym ich klejnoty będą czerpały energię z natury. Można układać je też na ziemi w doniczkach lub w ogóle wokół roślin. Można je nawet płytko zakopać. Minerały wszelkiego rodzaju bardzo to lubią – są przecież częścią tego żywiołu. Intuicja podpowie nam, co jeszcze można zrobić, aby wzmacniać ich piękną energię.

Bogusława M. Andrzejewska

Reklamy