Soul Coaching

„Serce to siedziba duszy, słuchaj głosu swego serca. Nie musisz nigdzie podróżować, nikogo pytać, wszystkie odpowiedzi są w tobie”.

Metoda nazywana Soul Coaching przypomina duchowe poszerzenie klasycznego coachingu. W tym tradycyjnym nawiązujemy kontakt ze sobą i zadajemy sobie samemu pytania o to, co dla nas ważne. Jest to dobre, ponieważ wiadomo, że każdy z nas nosi w sobie wewnątrz wszystkie odpowiedzi.  Zazwyczaj są świetnie dopasowane do naszej rzeczywistości. Uważam, że głównie w sobie warto szukać nauczyciela i przewodnika, chociaż oczywiście możemy mądrze rozglądać się wokół siebie i uczyć od innych. Doświadczenie i wiedza autorytetów jest równie ważna, jak nasza intuicja, zapewne dobrze byłoby łączyć obie te ścieżki.

W Soul Coaching sięgamy dużo głębiej niż w tradycyjnym treningu. Zadajemy pytania naszemu najgłębszemu ja. Odpowiedzi szukamy na poziomie serca i duszy. Autorką metody jest Denise Linn, amerykańska terapeutka, która podróżując po świecie i odwiedzając wszystkich możliwych guru, próbowała uzdrowić traumy oparte na trudnych doświadczeniach z dzieciństwa. W pewien sposób odzyskała spokój, jednak, kiedy w wieku 50 lat zachorowała na raka, zrozumiała, że szukała odpowiedzi wszędzie poza sobą. Ale nie w sobie.

Zasada jest prosta. Wystarczy kładąc rękę na sercu, zadać sobie pytanie, poczuć je w sobie, zaufać, nastawić się na odbiór. Można wprost sformułować swoją wątpliwość, kierując się do własnej duszy. Można zapytać: „co mam zrobić, moja duszo?”. Wewnątrz nas istnieje ta magiczna część, która łączy nas z Najwyższym Źródłem. Docieramy do niej także w zaawansowany sposób duchowy, budując antakaranę. Tutaj jednak, w tej metodzie pozostajemy na bardziej ziemskim poziomie, pytając o to, co dotyczy naszej obecnej egzystencji.

Kiedy pierwszy raz trafiłam na opis tej metody, uśmiechnęłam się do siebie, bo nie znając ani Soul Coachingu, ani autorki – od zawsze pytałam swoje wnętrze o wszystko, co dla mnie ważne. Niektóre stosowane przeze mnie metody – np. ta dotycząca podejmowania decyzji – są dokładnie tym samym, czego uczy Denise Linn. Nie wiem, skąd pochodzi ten sposób, znam go od 20 lat i dzięki niemu jestem dzisiaj dokładnie w tym właśnie miejscu swojego życia. Ponad 20 lat temu, zadałam sobie pytanie, czy mam prowadzić szkolenia… To był czas, kiedy publiczne wystąpienia powodowały u mnie ścisk gardła i miękkie kolana. Intrygująca propozycja, jaką dostałam od przyjaciela, była dla mnie raczej absurdalna. Zadałam pytanie, kładąc rękę na sercu… Odpowiedź była tak silna i jednoznaczna, że podjęłam się zadania, które pozornie było nie dla mnie. Pozornie. Dzisiaj, po wielu latach pracy w roli szkoleniowca, widzę, że zostałam do tego zawodu stworzona. Moi studenci z pewnością chętnie to potwierdzą. Gdyby nie kontakt z własną duszą, nie dostałabym zaskakującej odpowiedzi, która była w opozycji do tego, co podpowiadał rozum.

Podoba mi się ogromnie Soul Coaching, chociaż nigdy nie byłam na żadnych warsztatach, a jedynie przeczytałam książkę twórczyni tej metody. To jedna z wielu synchronii we Wszechświecie. Wiele osób równocześnie odkrywa to samo, robi to samo, myśli tak samo. Nic w tym nadzwyczajnego. Żyję od lat według zasad Soul Coachingu, być może nawet dużo dłużej niż istnieje sama metoda. Być może kładłam rękę na sercu wcześniej, zanim Denise Linn nazwała, opisała i uporządkowała metodę. To jednak przede wszystkim styl życia i styl myślenia, który wszystkim polecam.

Soul Coaching to metoda w dużej mierze potwierdzająca to, czego od lat uczę na prospericie. Jedną z jej podstawowych zasad, to życzliwość i miłość dla siebie. Denise Linn zachęca, aby być dla siebie dobrym, łagodnym, wyrozumiałym. Kładzie nacisk na to, co w rozwoju osobistym jest absolutnie na pierwszym miejscu – samoakceptację.

Namawia także do radości życia, cieszenia się pięknem otaczającego nas świata, szukania wokół siebie tego, co dobre. Niezależnie od różnych trudności, które nas spotykają, podkreśla, jak ważne jest powolne smakowania życia. W ciągu 28 dni specjalnego programu, Denise Linn pokazuje, jak pracować z czterema podstawowymi żywiołami, aby wspierać się także niezwykłą mocą natury.

Kiedy zadajemy pytania swojej duszy, unikamy jednej z największych pułapek umysłowych decyzji – kierowania się w życiu zachciankami. Człowiek, skąpany po uszy w emocjach, nierzadko motywowany niskim poczuciem wartości, dokonuje mnóstwo niekorzystnych dla siebie wyborów. Głównie po to, aby dowartościować samego siebie. Natomiast kiedy zadajemy pytanie swojemu sercu, dostajemy informację o tym, co jest prawdziwą modlitwą duszy. Realizujemy wówczas swój prawdziwy program. Decyzje oparte na takich odpowiedziach prowadzą nas do szczęścia i samospełnienia.

Bogusława M. Andrzejewska

Reklamy